Tym razem świadomie nie przygotowałam się do wycieczki, chciałam poznać miasteczko "bezprzewodnikowo". Już wcześniej ze zdjęć byłam przekonana, że to nie będzie pierwsza wizyta, teraz już wiem, że dobrze przeczuwałam.
Dzisiaj niewiele pisania, bo zdjęcia pokazują chyba, jak bardzo zauroczyło mnie Anghiari, wyłonione tego dnia z mgieł, miasteczko opieczętowane średniowieczem, miasteczko wielu pięknych drewnianych drzwi, zakamarków, zmian poziomów, miasteczko z tnącą go po prostej ulicą wiodącą aż do Sansepolcro, takie "Spaccaanghiari" (jak Spaccanapoli), miasteczko gdzie, zamiast koguta na dachu, z wiatrem kręci się biskup. Miasteczko, do którego trzeba koniecznie wrócić, by w nim zatopić.