Bo też i czasu nie było za wiele, a do tego chciałam porysować, więc były to raptem trzy spacery po Perugii i jeden wypad do Asyżu. Była jeszcze jedna wycieczka, ale tę opiszę osobno.
Perugia była jedynie spacerowa, wystarczyło, by zobaczyć ją zupełnie inną, piękniejszą, niż zapamiętałam sprzed dziewięciu, bodajże, lat.
Nie weszłam do ani jednego "zwiedzalnego" wnętrza, dwa razy jadłam lody, raz lekki obiad, zrobiłam niezbędne zakupy. Można by pod zwiedzanie podciągnąć Miejską Bibliotekę "Augusta", tę wizytę jednak już opisałam.
Skoro nie zwiedzałam, tylko patrzyłam, zapraszam i Was do patrzenia :)
Drugim umbryjskim miejscem był Asyż. Wybrałam się tam z Anią i jej córką Magdą oraz Ojcem Romanem, którego obecność wyznaczyła pierwszy punkt wyprawy - San Damiano, gdzie w małej kaplicy, specjalnie dla nad odprawił Mszę św.
A potem był znowu spacer, leniwy, wieczornymi uliczkami Asyżu.