Magazyn komiksowy (1998-2018). Kontakt: ziniolzine@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Usagi Yojimbo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Usagi Yojimbo. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 lutego 2016

Usagi Yojimbo: Dwieście posążków Jizo - Sakai

Stan Sakai tworzy przygody długouchego ronina od niemal 30 lat, a najnowszy tom jego opowieści zamiast zwiastować starczą zniżkę formy, jest raczej potwierdzeniem tejże formy ponownego rozkwitu. 
Album zatytułowany "Dwieście posążków Jizo" jest świeży pod wieloma względami. Po pierwsze, japoński artysta jeszcze nigdy na łamach swojej serii tak dosadnie nie zabierał głosu w sprawie losu i funkcji artysty. W tym wypadku przeciwstawił sobie japońską sztukę tradycyjną ze współczesnymi nowinkami zza oceanu. Odcinek "Artysta" to popisowa krótka forma w wykonaniu japońskiego twórcy. Jej echa pobrzmiewają w dalszych partiach tomu, kiedy to Sakai na warsztat bierze poezję i tych, którzy ją uprawiają. Drugim ożywczym motywem obecnym na łamach "Dwustu posążków Jizo" jest osadzony w feudalnej Japonii komiks detektywistyczny w duchu powieści Agathy Christie - z wzorowym zawiązaniem akcji, intrygą i pozornie prostą do rozwiązania zagadką. Wreszcie trzecim plusem kolejnego tomu "Usagiego Yojimbo" jest z gracją wprowadzony przez autora dystans do własnej twórczości oraz motywy autobiograficzne obecne w krótkich wstawkach, zamieszczonych na początku i końcu albumu. 
Nie brak w "Dwustu posążkach Jizo" opowiastek, które od momentu powstania serii mają się całkiem dobrze – znalazło się więc w albumie miejsce zarówno dla krótkiej lekcji historii, jak i dla ilustrowanego poradnika wytwarzania sosu sojowego. A wszystko to w konwencji standardowej dla autora rozrywkowej historyjki, która bawiąc uczy - o honorze i oddaniu pracy, o uczciwości i bezinteresownej pomocy. 
Od momentu wydania pierwszego zeszytu z przygodami królika-samuraja, Sakai rozwinął się rysunkowo. Robił to jednak stopniowo i powoli - w taki sposób, aby czytelnik czuł, że wciąż należy do tego samego świata. I choć w związku z tym zmiany w kresce nie są zbyt wyczuwalne, to w omawianym tomie jest kilka scen, które robią wielkie wrażenie. Dla równowagi, znaleźć tu można ledwie nakreśloną szkicowo i nieco prześmiewczą historyjkę o skunksie. Jej współpomysłodawcą był inny twórca komiksu – Sergio Aragones. 
Usagi Yojimbo wciąż trzyma poziom. Trzydzieści lat po ukazaniu się pierwszego tomu to nadal świetna i wciągająca opowieść dla dużych i małych. Wszystkim, którzy narzekali na średni poziom poprzednich odcinków (byli tacy?), "Dwieście posążków Jizo" powinno przywrócić wiarę w ten serial.
"Usagi Yojimbo: Dwieście posążków Jizo". Autor: Stan Sakai. Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2016.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep wydawcy, Sklep. Gildia.pl

piątek, 27 września 2013

Usagi Yojimbo: Zdrajcy ziemi

To już 26. album z przygodami długouchego samuraja. Co z niego zostaje w głowie? Morał z historii "Usagi i kami stawu", potyczka Usagiego z armią nieumarłych samurajów z opowieści tytułowej oraz fantastyczna jednoplanszówka, krzyżująca losy Usagiego z Groo Wandererem, wykreowanym przez Sergio Aragonesa. Mało? Niekoniecznie.
"Usagi Yojimbo" jest serią znaną i poważaną, a Stan Sakai nie musi już niczego udowadniać. Rytmika serii, polegająca na przeplataniu krótkich, metaforycznych historii osadzonych w japońskim folklorze, z długimi, budującymi legendę walecznego królika, sprawdza się wyśmienicie. Co prawda uczucie deja vu w momencie obcowania ze scenami, w których Usagi ratuje kogoś z opresji bądź ściga nieudolnych najemników po ulicach wioski, powraca również podczas lektury "Zdrajców ziemi", jednak nie należy tego traktować jako nieudolności twórczej starszego, zapominalskiego pana, lecz jako prawo konwencji. Widzieliśmy to wielokrotnie, ale - jeśli tę konwencję akceptujemy - wciąż podczas lektury bawimy się przednio.
Osobiście jestem zwolennikiem krótkich form z Usagim - najlepiej jeśli są błyskotliwe, dobrze napisane i mają coś do przekazania. Tak jest z zamieszczoną na początku "Zdrajców ziemi", sześcioplanszową historią "Usagi i kami stawu", w której Sakai robi powrót do przeszłości, do czasów gdy mały Usagi znajdował się pod opieką sensei Katsuichiego. Równie dobrze jest w przypadku 'Cięcia śliwki", choć akurat ta dwuplanszówka jest shortem typowo humorystycznym, podczas gdy "Kami stawu" niesie ze sobą ciekawe spostrzeżenia.
Te kilkanaście plansz to rozgrzewka przed większą potyczką. W "Zdrajcach ziemi" powracają postaci znane z poprzednich tomów serii: pogromca demonów Sasuke oraz kuglarka Kiyoko. Intryga oparta jest o poszukiwania pewnego przedmiotu, mającego ogromną moc. Ten, kto go zdobędzie, po wyrecytowaniu odpowiednich zaklęć będzie mógł władać armią martwych wojowników. Samuraje vs zombie? Tak, to tutaj.
Napakowane akcją, rysowane dynamiczną kreską plansze Sakaiego służą do ukazania efektownych scen walk. Nieco oddechu, dialogu i - po raz kolejny - powrotu do przeszłości - dostajemy w ostatniej historii, zamieszczonej na łamach tomu. Usagi spotyka w niej byłego wasala pana Mifune, czyli - krótko mówiąc - kumpla z wojska, który wciąż prowadzi krucjatę przeciwko zabójcy swego pana. Chcąc nie chcąc, Usagi zostaje wciągnięty i w tę intrygę.
"Zdrajcy ziemi" to pokaz równej formy Usagiego i Stana Sakai. Ta seria wciąż jest świetna, nawet mimo pewnej powtarzalności. Fantastyczne rysunki, trochę japońskiego folkloru, no i wisienka na torcie w postaci wspomnianej już jednoplanszówki z Groo. Warto.
"Usagi Yojimbo 26: Zdrajcy ziemi". Autor: Stan Sakai. Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz. Wydawca: Egmont Polska, Warszawa 2013.
Komiks można nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl, Incal, Elemental, BUM Projekt

Inne recenzje serii:
Samuraj
Yokai
Powrót Czarnej Duszy
Most Łez

piątek, 2 listopada 2012

Usagi Yojimbo: Samuraj - Sakai

Egmont przypomina początki długouchego ronina, warto więc zacząć od przedstawienia losów tej serii w Polsce. A losy to o tyle ciekawe, że Usagi Yojimbo wydawany był u nas niemal jednocześnie przez dwa wydawnictwa. Od marca 2002 roku odcinki od 7 w górę wydawał Egmont, a od listopada 2003 prawa do wydawania części 1-6 nabyła Mandragora. Dwutorowość serii miała swe usprawiedliwienie w następującym fakcie: prawa do pierwszych części Usagiego należały do Fantagraphic Books, reszty - do Dark Horse Comics. Mandragora dogadała się z tym pierwszym, Egmont z drugim wydawnictwem. Polski czytelnik, zainteresowany tego typu lekturą, był w siódmym niebie. Skompletowanie serii i dogonienie edycji oryginalnej było - jak na polskie warunki - szybkie i sprawne.
Niebawem (listopad) premierę będzie miał 25. tom serii. Licząc, że każdy z nich ma ok. 130 stron, okazuje się, że przez te wszystkie lata nazbierało się multum opowieści o Usagim. Krótkich kawałków i historii rozwleczonych na kilka tomów. Zeszytów niezależnych od długouchej sagi, jak również takich, które ją rozwijały. W takim natłoku informacji, decyzja o wznowieniu pierwszych tomów serii wydaje się trafna. Ci, którzy jeszcze się z królikiem-samurajem nie zetknęli, mogą zacząć wyrabiać sobie zdanie na temat komiksu, a ci, którzy śledzą jego przygody na bieżąco, będą mogli przypomnieć sobie istotne fakty, które niekoniecznie zostały w głowie kiedy czytali ten komiks 10 lat temu.
Dlaczego Usagi został roninem (samurajem bez pana)? Jak doszło do jego spotkania z Genem? Co łączyło go z Mifune? Jak bardzo podobny jest do swojego ojca? I - hej - dlaczego kiedyś jego nos bezpośrednio przechodził w czoło (casus Marva z Sin City), a obecnie już nie?
Powrót to nie tylko sentymentalny, czy pozwalający uzupełnić braki w uniwersum yojimbo. To również transfer do roku 1987, kiedy to Stan Sakai bardziej "pieścił" swoje rysunki, a nie jedynie zaznaczał kontury postaci, jak to się czasem zdarza dzisiaj. Samuraj to również (wciąż) niesamowita świeżość - mimo pewnych archaizmów narracyjnych, komiks czyta się świetnie. Sakai, poza główną opowieścią o szkoleniu małego Usagiego i jego służbie u pana Mifune, wykonuje kilka skoków w bok ku odrębnym opowieściom, garściami czerpiącym z folkloru. To zawsze było jego mocną stroną.
Drugie wydanie komiksu posiada nową okładkę oraz szatę graficzną tożsamą z pozostałymi egmontowskimi tomami. Ciekawostka dla czytelników: komiks nie zmienił tłumacza. Jest nim wciąż Orkanaugorze - tajemniczy etatowy translator Mandragory, o którego personalia wykłócali się czytelnicy. Okazuje się, że kiedy nie jest Orkąnaugorze, nazywa się Jarosław Rybski.
"Samuraj" to kawał solidnego komiksu. Jest to drugi album serii, a więc jeden z tych, które budowały markę Usagiego. To właśnie dzięki niemu świat przedstawiony w komiksie został do dnia dzisiejszego tak wspaniale rozbudowany. Trzeba to mieć na półce.
Usagi Yojimbo: Samuraj. Autor: Stan Sakai. Tłumaczenie: Jarosław "Orkanaugorze" Rybski. Wydawca: Egmont 2012
Komiks można nabyć tutaj: Sklep.gildia.pl
Inne recenzje serii:

sobota, 14 stycznia 2012

Usagi Yojimbo: Powrót Czarnej Duszy - Sakai

Autor: Dominik Szcześniak
Jednym ze sposobów na zapewnienie serii drugiego życia jest na przykład zrezygnowanie na chwilę z głównego bohatera. W przypadku Usagiego nowe życie nie oznacza oczywiście wprowadzenia trzęsienia ziemi z powodu pogorszenia się poziomu serii - ten, czy to w krótkich historiach czy dłuższych fabułach jest cały czas zachowany. Oznacza natomiast nagłe przyspieszenie i odejście od serialowej monotonii. I to właśnie robi w Powrocie Czarnej Duszy Stan Sakai. Na moment rezygnuje z Usagiego.
Ten fragment, który obchodzi się bez obecności Długouchego, skupia się na retrospektywnym wglądzie w wydarzenia, mające miejsce w albumie Ostrze Bogów i dotyczące masakry w jednej ze świątyń. Sakai relacjonuje krok po kroku przebieg tamtych wydarzeń, swoim zwyczajem znakomicie kreśląc postaci dramatu i tło historyczne, ale również wchodząc w rejony, wcześniej rzadko kiedy eksplorowane. Chodzi o wątek wiary - buddyjskiemu miłosierdziu szlachetnego kapłana Jizonobu przeciwstawione zostaje zło mrocznych bóstw, czczonych przez garbatego znachora, którego jedynymi przyjaciółmi (poza wykutymi w skale wizerunkami bóstw) są latające wokół niego (nie bez powodu) muchy. Jak to w przypowieści, mimo stanowczych uprzedzeń, Jizonobu zostanie postawiony w takiej sytuacji, która wymagała będzie od niego przychylniejszego spojrzenia na garbusa i podjęcia decyzji w sprawie życia i śmierci.
Ten wątek religijny, powiązany z nieczystymi mocami i idące za nim egzorcyzmy, odprawiane w dalszej części albumu, stanowią najmroczniejsze odcinki serii o króliku-samuraju. Sakai faktycznie dał jej nowe życie.
W towarzystwie tego mrocznego epizodu, cały komiks zmienia nieco charakter - staje się nagle nieco bardziej brutalny i nawet umowne przedstawianie śmierci (tak charakterystyczna dla grafik Sakaiego ulatująca z zabitego czaszka) staje się nieco bardziej dosłowne. Jakby tego było mało, autor w wielu momentach opowiadanej historii wodzi czytelnika za nos, dając mu do zrozumienia, że to, co widzi niekoniecznie jest prawdą. Proponuje również swego rodzaju zagadkę detektywistyczną z serii: Kto zabił?
Na kartach Powrotu Czarnej Duszy pojawiają się starzy znajomi: Gen, Inazuma, kapłan Sanshobo, a przede wszystkim ten, który wygryzł Usagiego z roli głównego aktora przedstawienia - demon Jei (aktualnie znajdujący się w ciele Inazumy). To właśnie pogoń za nim stanowi trzon albumu - gonią go setki najemników, na czele z tajemniczym jegomościem o niezwykłych umiejętnościach.
Album zamyka wątek Inazumy, ale daje wyraźny sygnał, że Jei nie raz jeszcze uprzykrzy życie Usagiemu. Jeśli ma to robić w taki sposób i na takim poziomie, jak w Powrocie Czarnej Duszy - nie mam nic przeciwko. Sakai podniósł sobie poprzeczkę i - być może - na zawsze przedefiniował swojego bohatera i swój komiks. Po tej najmroczniejszej przygodzie samuraja, ciekawość następnych jest ogromna.
Usagi Yojimbo: Powrót Czarnej Duszy. Autor: Stan Sakai. Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz. Wydawca: Egmont 2011
Komiks możesz nabyć tutaj: Sklep Gildia.pl

niedziela, 7 lutego 2010

"Usagi Yojimbo: Most łez" - Sakai

Autor: Dominik Szcześniak

Najnowszy tom
przygód królika samuraja, wraz z kilkoma historiami autorstwa Stana Sakai, zawiera specjalny odcinek, który powstał z okazji setnego wydanego przez Dark Horse numeru serii. Jest to tzw. gościnna "wyszydzanka", stworzona na zasadzie kooperacji wielu artystów, którzy z dystansem, ale i szacunkiem spoglądają na serię o Usagim oraz - przede wszystkim - na jej autora. Stan Sakai, określany najmilszym gościem w komiksowym biznesie dostaje zasłużony pomnik. A jednocześnie (ponownie) dostarcza komiks, który całkowicie potwierdza, że zarówno ten, jak i każdy sprezentowany mu w przeszłości pomnik w zupełności mu się należy.

Ciekawą rzecz dotyczącą autora komiksu zauważa już we wstępie Brian K. Vaughan. Dostrzega on prawidłowość obecną we wstępach do poprzednich zbior
czych wydań serii; prawidłowość, według której żadnemu z autorów owych wstępów nie przeszło przez gardło złe słowo na temat Sakaiego. To, że twórca ten jest powszechnie szanowany i stawiany za wzór precyzji, konsekwencji i niezależności znajduje również potwierdzenie w owym setnym numerze, gdzie występują takie osobowości, jak Guy Davis, Frank Miller, Sergio Aragones, Jeff Smith czy Matt Wagner. Do wspomnianych cech, charakteryzujących Sakaiego, niezbędne jest dorzucenie jeszcze jednej: świeżości jego pomysłów i możności ciągłego zaskakiwania czytelnika.

"Most łez", być może nieprzypadkowo, kumuluje wszystko, co w Stanie Sakaim dobre, skutkiem czego otrzymujemy jeden z najciekawiej skomponowanych i po
ruszających tomów serii. Jest to jednocześnie album najbardziej niepokojący, co wyraża się zarówno w kresce, jak i w powolnym, złożonym z misternie skleconych zdarzeń i postaci drugiego planu, prowadzeniu opowieści. Rozedrgana kreska, szarpane sceny "deszczowe" i znacznie mniejsza dawka humoru zdają się być bardzo rewolucyjnym krokiem autora.

Bardzo istotnym jest w "Moście łez" wątek miłosny. Relacje uczuciowe między przeróżnymi postaciami nie należą do rzadkich widoków w "Usagim", tak więc i tutaj jest motyw miłości ojca do syna (tym razem z uwzględnieniem podziału na klasy społeczne oraz motywu zemsty), czy też ojca do córki, jednak na czoło wybija się związek emocjonalny Usagiego z oberżystką Mayiumi. Sakai, umiejętnie przeskakując po kolejnych etapach rodzenia się uczucia mi
ędzy dwojgiem bohaterów, zostawia Czytelnika z ostatnią stroną komiksu w momencie, który chwyta za gardło i zmusza z niecierpliwością czekać na następny tom.

Wyświechtanym frazesem byłoby pisanie, że "Usagi Yojimbo" jest świetną serią i jej dwudziesta trzecia odsłona trzyma poziom. To jest jasne jak słońce. Natomiast fakt, że zarówno seria, jak i autor ciągle się rozwija, to trafne podsumowanie tego, co na kartach "Mostu łez" się dzieje. To jest taki moment w istnieniu tej serii, kiedy zdarzyć się może wszystko. I taki moment dla Czytelnika, kiedy może umrzeć z ciekawości.
"Usagi Yojimbo: Most łez" Autor: Stan Sakai. Tłumaczenie: Jarosław Grzędowicz. Wydawca: Dark Horse Comics 2009