Kochani witam serdecznie, zwłaszcza czekających na wyniki. Tak już mam, że jak coś się do mnie przyczepi, to do końca opanowuje myśli, zagłusza rozsądek i prowadzi do... zaskakujących rozwiązań. Pokazałam już jajka w koronkach, a kto oglądał ostatnią "Werandę", widział zapewne lampę, pięknie ozdobioną gipiurą. Podobny sposób widziałam w "Mai w ogrodzie", może pamiętacie gospodarstwo agroturystyczne, którego właścicielka ozdabiała bombki podobną metodą.
Miałam stary, dość już nieciekawy klosz i kilka fabrycznie robionych serwetek a la koronka , no i połączyłam to w jedno (jedną serwetkę i abażur). Całość kleiłam klejem winylowym, a po docięciu serwetki, klejem z pistoletu przykleiłam jako wykończenie ozdobną tasiemkę. Jak widzicie, piszę od początku, ale pokazuję od końca. Ot, taka przewrotność kobieca.
Do lampki z Delft nie za bardzo pasowała, wszystkiego miała za dużo
Może tej koronki też za dużo, zbyt babcine wyszło, ale ja jestem zadowolona, w końcu jestem pełnoprawną babcią i bezkarnie mogę otaczać się koronkami.
Czas na rozwiązanie candy, zdążyłam nawet trochę przed terminem, chociaż bałam się, że zajmie mi to więcej czasu. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za miłe słowa, bardzo pochlebne komentarze, uczestnictwo w mojej zabawie i przyłączenie się go grona obserwatorów mojego bloga, chociaż nie było to koniecznością. Naprawdę jestem zaskoczona. Dziewczyny, jesteście fantastyczne, zyskałam wiele ciekawych znajomości i poznałam bardzo interesujące blogi.
Jeszcze raz dziękuję moim stałym gościom i nowopoznanym, było mi bardzo, bardzo miło Was gościć.
W wyniku tradycyjnego losowania (jeśli ktoś zostawił dwa komentarze, to liczyłam jako jeden) moja nagroda wędruje do
Iwona, gratuluję i bardzo proszę o kontakt
A skoro kolor niebieski już się pojawił, to pozwolę sobie pokazać jeszcze kilka migawek niebieskich z pięknie kwitnącym storczykiem.