- Albania
- Austria
- Bośnia i Hercegowina
- Bułgaria
- Chorwacja
- Czarnogóra
- Czechy
- Dania
- Grecja
- Izrael
- Kosowo
- Litwa
- Luksemburg
- Macedonia
- Mołdawia
- Niemcy
- Palestyna
- Rumunia
- Serbia
- Słowacja
- Szwecja
- Ukraina
- Węgry
- Włochy
- Górny Śląsk
- Dolny Śląsk
- Kujawy
- Małopolska
- Podlasie
- Polesie
- Prusy
- Ruś Czerwona
- Suwalszczyzna
- Wielkopolska
- Ziemia kłodzka
- Beskidy
- Sudety
- Góry czeskie
- Góry słowackie
- Lista UNESCO
- Cmentarze
- Industriada
- Muzea
- Piwo
- Urbex
- Informacje praktyczne
piątek, 28 listopada 2025
Wojwodina: Kanjiža i Novi Kneževac
czwartek, 20 listopada 2025
Wojwodina: Pančevo oraz spomeniki w drodze
środa, 4 września 2024
Wojwodina po skosie: Kula, Vrbas, Bavanište, Kovin
Mural wymalowano na płocie przy nieczynnej linii kolejowej z Somboru do Vrbasu, biegnącej mniej więcej wzdłuż mojej drogi. Prawdopodobnie wykonali go kibice Crveny Zvezdy Belgrad.
sobota, 24 sierpnia 2024
Wojwodina: zielony Sombor
Przyjechaliśmy - jak na nas - dość wcześnie, ale gdy ruszyliśmy w miasto na zegarku była już osiemnasta. Do zachodu daleko, jednak cień powoli zaczyna się kłaść na coraz większych obszarach. Chodnik w kierunku centrum to początkowo przyjemna alejka wśród drzew gubiących tysiące malutkich listków. Niektóre z nich nadal jeżdżą w moich samochodzie wciśnięte gdzieś między blachę.
sobota, 17 sierpnia 2024
Gdy czarny bóbr przebiegnie ci drogę, jedź do Serbii przez Chorwację!
Na sam koniec M6 rozczarowała: według map przedłużono ją prawie do granicy z Chorwacją, więc sądziłem, że zaliczę na niej kilkanaście dodatkowych kilometrów. Zrobiono mnie jednak w bambuko, okazało się, że tak jak zawsze muszę zjechać w okolicy Mohacza. A planowałem przejechać się przez dwie wioski zlokalizowane przy nowym (jak wyszło jeszcze nieotwartym) węźle! Ponieważ jednak czas mamy dobry, więc zamiast cisnąć od razu do przejścia granicznego, odbijam kilka kilometrów w bok, żeby zobaczyć Sátorhely.
niedziela, 14 sierpnia 2022
Urlop czas zacząć: tranzyt przez Słowację, Węgry i Serbię
W tym roku też tak to wyglądało, aż w ostatnim tygodniu nagle wszystko zaczęło
się sypać. Najpierw pojawiły się problemy z zębami, dość gwałtowne (już w
ubiegłym roku prawie storpedowały nam zabawę w Rumunii). Gdy udało się je
jako-tako opanować, to w nocy ze środy na czwartek zdrowie walnęło u mnie... A
w sobotę przecież wyjeżdżamy! Szybko umawiam się do lekarza na piątkowe
popołudnie, idę tam przekonany, że to tylko formalność, przepisze parę pigułek
i tyle. A tu bęc!
- Wyjeżdża pan? Na dwa tygodnie?! Na Bałkany?! - nie
powiedział tego wprost, ale mina i wzrok sugerowała, że to nie najlepszy
pomysł.
Zamiast pakować auto pędzę do szpitala na badania, które
właściwie niczego nie przynoszą, lecz skoro nikt nie stwierdził wprost iż
"nie", to uznaję, że jedziemy, będzie co ma być to będzie! Jeszcze krążenie po aptekach
i nabywam spory zestaw lekarstw, a co najgorsze - przez pewien czas muszę
unikać alkoholu! Przecież na Bałkanach bycie abstynentem to prawie takie same
zło jak bycie wegetarianinem! No trudno, przeżyję ten początek...