Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filcowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filcowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

Filcaczki (1)

Od razu uprzedzam: to nie ta "szokująca" wiadomość, o której wspominałam w poprzednim wpisie - to jeszcze troszkę musi poczekać. Dziś będzie o zajęciu niewymagającym dużego wysiłku ani umysłowego, ani fizycznego.

Kupiłam niedawno w Tchibo zestaw - wiem, schodzę na psy i idę na łatwiznę ;-) Zestaw zawiera materiały do wykonania 8 filcowych ozdób. Dużo myśleć przy tym nie trzeba, bo (i) materiały na każdą sztukę są popakowane osobno, (ii) dziurki do wkłuwania igły też są. Cóż... czasami człowiek musi się "odmóżdżyć" ;-)
Cztery pierwsze ozdoby są gotowe. Muszę przyznać, że szybko poszło :-)

wtorek, 26 kwietnia 2011

Jajecznie - poświątecznie

Miałam szczery zamiar wejść w sobotni wieczór na bloga, aby złożyć Wam świąteczne życzenia. Organizm jednak nie wytrzymał tempa życia i najnormalniej w świecie zbuntował się. No nie będę czarować: przysnęło mi się z Hanką wieczorem i obudziłam się w środku nocy tylko po to, aby na śpiąco przebrać się w piżamę. Dobrze, że część życzeń zdążyłam złożyć jeszcze w piątek, a tych, do których nie zdołałam dotrzeć, najmocniej przepraszam. Postaram się poprawić w przyszłym roku.

Z rękodziełem też nie było najlepiej. Oprócz klasycznych domowych pisanek (czyli farbowanych jajek pobazgranych przez dzieci flamastrami) zmajstrowałam tylko jedno filcowe jajko, które zresztą poszło w świat. Zmyślać nie będę, jakoby mnie wena twórcza natchnęła i wymyśliłam taki rodzaj pisanek - pomysł podglądnęłam na Krafcie 2011, na którym jakiś pan pracowicie dziobał styropianowe jajko. Z założenia zmieniłam rozmiar jajka (pan znęcał się nad jakimś gigantem) i z użyciem sprzętów i materiałów zakupionych na wystawie powstało to:Na jajku znajdują się trzy zbliżone do siebie wyglądem kwiatki, których listki i łodyżki malowniczo zbiegają się na dupce jajka.
Dzięki oprzyrządowaniu pracowało się sprawnie i bardzo miło, zatem od filcowania nie zamierzam się odżegnywać.
--------------------------------------------------
Karteczkowy roczek (3)
Pozwólcie, że globalnie odpowiem na Wasze komentarze, bowiem zbliżone są do siebie w swej treści:
  1. Serdecznie dziękuję za życzenia wielkanocne :-)
  2. Bardzo się cieszę, że spodobały się Wam moje różyczki. Dziękuję za uznanie :-)
  3. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w umiłowaniu konturów, przyznać jednak trzeba, że rzadko hafciarki przyznają się do tego :-)

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Kraft 2011

O wystawie Kraft 2011 dużo już napisano. Nie jestem w stanie jednoznacznie wypowiedzieć się, czy podobało mi się, czy wręcz przeciwnie. Na pewno pod względem wystawionych haftów rewelacji nie było: przynajmniej połowa prac była pokazywana w ubiegłym roku, a to, co wisiało w tym roku nie zachwyciło mnie na tyle, aby tracić czas na fotografowanie. Nadal najbardziej podobały mi się motyle (pisałam o nich tutaj), które bynajmniej nie mają związku z firmą DMC (chyba, że nici). Przyznać jednak trzeba, że w tym roku prace były wyprasowane. Podobało mi się, że oprócz stoiska firmowego pojawiły się kąciki tematyczne: filcowanie na sucho, filcowanie na mokro, decoupage, a jak ktoś miał trochę czasu mógł usiąść przed telewizorem i pooglądać filmy instruktażowe (chyba obiło mi się o uszy coś o hafcie cieniowanym). Fakt, że obsługa tych stoisk była bardziej zajęta sobą niż zwiedzającymi jakoś nie zrobił na mnie wrażenia - brak czasu w połączeniu z wyrobioną na studentach asertywnością sprawił, że udało mi się zarówno dokonać odpowiednich zakupów, jak i spróbować swoich sił w filcowaniu na sucho. W sumie byłam zadowolona i z tego, że udało mi się pojechać na wystawę (choć okoliczności życiowe nie pozwoliły mi się nacieszyć nią w pełni) i - chyba przede wszystkim - z zakupów jakie poczyniłam. Po tegorocznym Krafcie zostało mi na pamiątkę filcowe serduszko i parę akcesoriów, które zamierzam wkrótce wypróbować :-)
--------------------------------------------------
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :-) Obiecuję, że wkrótce na nie odpowiem :-) Pozdrawiam cieplutko.

wtorek, 31 marca 2009

Zakochałam się

W Połomskim Jeżym zakochałam się - nie, tu nie ma błędu ortograficznego :-) Jeży jest po prostu magnetyczny (dosłownie), a te jego jabłuszka... Sami zresztą zajrzyjcie do Oli Smith, bo Ola to prawdziwa czarodziejka - nie dość, że potrafi wyczarować niesamowite rzeczy z wełny czesankowej, to jeszcze bardzo przystępnie tłumaczy, jak to zrobić.

Zachęcona przejrzytymi tutorialami Oli i po uszy same zakochana w Jeżym dokonałam niewielkich zakupów. Niewielkich, bo a nuż miłość mi przejdzie po pierwszych próbach filcowania? Wzbogaciłam się zatem o czesankę w trzech kolorach i dwa komplety igieł do filcowania (grube i cienkie):
Wytrzymać oczywiście nie mogłam i od razu zabrałam się do ćwiczeń. Niestety nie mogłam za bardzo rozpędzić się z robotą, bo Hania miała "przytulny" dzień (jewa: wykrakałaś - jeszcze górne czwórki do końca nie wylazły, a już dolne rwą się na świat). W każdym razie do końca wieczoru dźgając pracowicie igłą udało mi się wyfilcować w miarę zgrabną (jak na pierwszy raz) kulkę:
Czuję się trochę jak żuczek-gnojownik ;-) Nawet kolor kulki by się zgadzał ;-) Nic to... pierwsza próba filcowania za mną. Wiem, jakie błędy popełniłam i jak przebiega proces filcowania. No i nie złamalam igły (jeszcze) :-) Muszę poczynić dodatkowe zakupy (z tych kolorów czesanki niewiele da się skomponować) i zorganizować jakąś podkładkę - wprawdzie moja kanapa wspaniale sprawdza się w tej roli, ale chciałam ją wymienić dopiero ją za jakieś 1,5 roku (jak Hania wyjdzie z pieluch) a nie za miesiąc ;-) Zanim zakupy do mnie dotrą, przerobię resztę tutoriali Oli i będę mądrzejsza. Przynajmniej w zakresie filcowania na sucho.