Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Round Robin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Round Robin. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2013

RR Sewing Room (8)

W czasie, gdy gorączkowo wykańczałam lutowe serduszko, cała szmatka z RR Sewing Room cieszyła już oczy swojej właścicielki. I to na dodatek w przepisowym czasie! Cud! Nie, nie cud - to zasługa niezwykle obowiązkowych uczestniczek zabawy :-) Dla porządku pokazuję mój wkład w rzeczoną szmatkę (na życzenie właścicielki nie prasowaną)
i nie pozostaje mi nic innego jak czekać na mój obrazek :-)

poniedziałek, 12 listopada 2012

RR Sewing Room (7)

Kolejny obrazek gotowy i pofrunął już do następnej w kolejce wyszywającej. Tym razem Mamuska73 postawiła wyzwanie: atłasowa mulina. Krótko napiszę: w połowie pracy zaczęłyśmy się tolerować z tą atłasówką. Bez dodatkowych komentarzy pokazuję, co zrobiłam:
Do wyszycia pozostał mi ostatni obrazek :-)

wtorek, 2 października 2012

RR Nadmorskie wspomnienie (12)

Ta zabawa miała mocno "pod górkę". Pierwszą część obrazka zaczęłam wyszywać pod koniec lutego 2010 roku. Dawno. Potem swój udział zakończyły dwie uczestniczki, przy czym u jednej z nich utknęły bodajże dwa komplety aida+zeszyt. Na miejsce jednej z nich weszła Hania. W pewnym momencie przestałam liczyć co, po czym, w jakim odstępie czasowym i w jakiej kolejności haftuję. Po dwóch latach i czterech miesiącach podróży, przemierzywszy 5116 km w liniach prostych (ewentualnie 6874 trasami samochodowymi) moja szmata wróciła do mnie. W całości, kompletna i w towarzystwie zeszytu z niesamowitymi wpisami, które zdołałam na razie tylko pobieżnie przejrzeć :-)
Czyż nie jest wspaniała? :-D Dziękuję Wam, dziewczyny, za Wasz fantastyczny wkład pracy - czasami podwójny (Helenko - wielkie ukłony), czasami wbrew sobie (Agnieszko - ściskam mocno), zawsze w permanentnym niedoczasie. Dziękuję :-)
--------------------
P.S. Toreb jeszcze nie umiem szyć ;-)

środa, 19 września 2012

RR Sewing Room (6)

Ufff... wyrobiłam się w terminie. Trzeci obrazek
pojawił się na własności Jokul
nie prasowanej na życzenie właścicielki. Jeszcze dziś wyruszy w dalszą podróż :-)
 
Wbrew pogodzie za oknem pozdrawiam wszystkich słonecznie :-)

wtorek, 24 lipca 2012

RR Sewing Room (5)

Po krótkim acz intensywnym romansie z mało hafciarskimi technikami z przyjemnością wróciłam do ukochanego (jednak) haftu krzyżykowego.

Z przyczyn niezależnych dostałam komplet Kasiarzynap niezwykle późno. Byłam przekonana, że nie dotrzymam ustalonego terminu. Usiadłam do drugiego fragmentu RR-a zaraz po zakończeniu szeroko opisanej przeze mnie warsztatowej przygody. Obrazek okazał się jednak być jednym z tych, co to robią się same i nie wiadomo kiedy. Ani się obejrzałam i był gotowy.
Lada moment własność Kasi poleci dalej.
Został mi tylko wpis do notesika - z tym to mam zawsze problem.

piątek, 25 maja 2012

RR Nadmorskie wspomnienie (11)

Przedstawiam ciąg dalszy moich zmagań turniejowych. Ten obrazek również powstał w przeważającej części podczas rozgrywek. W domu pozostało do dokończenia tylko kawałek tła i kontury. I obawiam się, że jest to ostatni obrazek z RR Nadmorskie wspomnienie, który miałam przyjemność haftować:
Powstał na własności Elziutki, której pozostało tylko dokończenie liny:
Tym samym kolejna "szmatka" (druga?) wkrótce zakończy swą podróż po świecie.

środa, 23 maja 2012

RR Nadmorskie wspomnienie (10)

Czy wspominałam już, że uwielbiam turnieje szachowe? Na takim turnieju głównym zajęciem rodzica/opiekuna jest (oprócz oczywiście studzenia emocji, pocieszania po przegranej partii i dokarmiania zawodnika) jest czekanie. Bezczynna hafciarka? Jak dla mnie, to te dwa słowa nie tworzą zgranego duetu.

Konika wprawdzie zaczęłam w czasie długiego weekend-u majowego, ale lwią jego część zrobiłam (i skończyłam) w czasie turnieju szachowego.
Wpiszę się jeszcze do zeszytu i własność Ewy
pofrunie dalej :-)

poniedziałek, 7 maja 2012

RR Nadmorskie wspomnienie (9)

Zaczynałam powoli tracić nadzieję, że jeszcze dostanę coś do wyszycia w ramach RR-a Nadmorskie wspomnienie. Ostatnio miałam w rękach własność Hanulka, a było to w sierpniu ubiegłego roku. Na szczęście zabawa ponownie ruszyła. Tym razem wyszywałam brodźca. Właściwie to ten obrazek powinien być wyszyty jako czwarty, niestety przez liczne zawirowania trafił na mój tamborek dopiero teraz.
Nie trzeba pisać, czyją własnością jest cała szmatka :-)
Jeszcze dziś wraz z zeszytem wyruszy w dalszą drogę. Następny jej przystanek: u Elziutki.

środa, 25 kwietnia 2012

RR Sewing Room (4)

Choć niniejszy wpis bez wątpienia związany jest z RR Sewing Room, to jednak nie będzie miał charakteru hafciarskiego. Z wyszywaniem kłopotów nie mam: siadam (czasem stoję), biorę robótkę, nici i jadę z koksem. Jak przyszło do wymyślenia zeszytu, który ma tej robótce towarzyszyć, to zaczęły się schody. Długo powstawało to "coś" do wpisów. Na pewno mogłoby być ładniejsze, bardziej dopracowane, ale już nie miałam sił do tego dziadostwa. Niech idzie w cholerę (jak mawiała moja Pani Profesor od matematyki) i wraca z gotową szmatą:
Zdjęcia robione ciemną nocą, rozjaśniane, rozbielane, wyostrzane, czyli lepiej nie będzie.
Pozdrawiam cieplutko.

czwartek, 12 kwietnia 2012

RR Sewing Room (3)

Długo wieszałam tę sukienkę na manekinie, oj długo. Sądziłam, że pójdzie mi to znacznie szybciej. Przyczyna? Jak zwykle brak czasu. Bywały dni, że na haft nawet nie popatrzyłam. Ponieważ priorytetem są zawsze zobowiązania, zatem jak już zerknęłam na jakąś robótkę, to była nią oczywiście rzeczona sukienka.

Nie przedłużając: cute dress zawisła na manekinie,
zaś pierwszy obrazek w całości prezentuje się następująco:
Muszę jeszcze sporządzić odpowiednie "coś" do wpisów. Podejrzewam, że zajmie mi to trochę czasu, bo nie mam żadnego pomysłu, jak ma wyglądać owo "coś".

Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za "jajczane" komentarze :-)

środa, 28 marca 2012

RR Sewing Room (2)

Ten wzór jest nadzwyczaj przyjemny zarówno w wyszywaniu, jak i w oglądaniu. Dlatego jest już go tyle:
Pozostało jeszcze "powiesić" sukienkę i pierwszy obrazek będzie gotowy :-)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za komentarze :-)

piątek, 23 marca 2012

RR Sewing Room (1)

No i nie wytrzymałam. Jak tylko zgromadziłam wszystkie potrzebne materiały, ciepnęłam miśka w kąt i zabrałam się za pierwszy obrazek w nowym RR.Kapelutek już jest.Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że obrazek ma dużo uroku, zaś misiek okazał się powinowatym Tatty Teddy-ego. Mowa oczywiście o kłakach, których jest wprawdzie mniej niż u szarego kuzyna, ale są równie irytujące w wyszywaniu.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko :-)

niedziela, 14 sierpnia 2011

RR Nadmorskie wspomnienie (8)

Nie, to nie jest pomyłka: leżaczki zagościły na moim tamborku po raz drugi za sprawą Hani (Hanulek), która dołączyła do zabawy.Hania naczekała się trochę na ten obrazek, bowiem z trzech kanw, które od niej dostałam, tę właśnie odłożyłam na sam koniec. Co tu dużo kryć: ostatnim razem nie zapałałam miłością do tych leżaków, a poza tym nie przepadam za powtórnym haftowaniem tego samego motywu. Nie mniej jednak udało się zakończyć obrazek i własność Hanulka
powinna już być u Elziutki.

Na koniec maleńkie podsumowanie.
Podczas 16 miesięcy trwania zabawy wyszyłam obrazki nr 1, 2 (dwa razy), 3, 6, 8. Na dodatek szykuje się kolejna długa przerwa. Dobrze nie jest.
--------------------------------------------------
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :-)

Karolina: A dlaczego u Ciebie wygląda inaczej? :-D Inny zestaw miałaś w gazecie? :-D Jeśli chodzi o wykorzystanie tych kwiatków, to mi przychodzą do głowy tylko dwa sposoby: karteczki-bileciki i magnesy.
Anek73: Też skłaniam się raczej ku magnesom. Muszę jednak przerobić trochę kartoniki, bo są za małe w stosunku do ramek-magnesów.
Tośka: Dziękuję bardzo :-) Byłam, widziałam i na pewno będę zaglądać :-)
Ulcia: Igła rozmiaru 26 też może być, choć wolę 28-kę. 24-ka zdecydowanie odpada. Kwiatki razem rzeczywiście razem wyglądają, ale zdecydowanie kartoniki dodają im uroku, więc bez żalu je rozdzielę :-)
Weronika: Chyba jednak jest to narcyz :-) Żonkil jest zdecydowanie żółty, a w tym kwiatku kolor żółty jest w mniejszości ;-)
Aneladgam: Kwiatki zdecydowanie nadają się na urlopową robótkę. Jeśli przewidujesz dłuższy urlop, to polecam zabranie jeszcze jednej robótki, bo te kwiaciorki szybko "machniesz" ;-)

środa, 29 czerwca 2011

Nadmorskie wspomnienie (7)

Kolejna część Nadmorskiego wspomnienia jest już za mną i jeszcze dziś wyruszy w świat. Tym razem pastwiłam się nad konarem z muszelkąna szmatce będącej własnością Helenki50.
Rozpoczęłam wyszywanie leżaczków - znowu.
--------------------------------------------------
Ach... cóż to były za warsztaty...
Chociaż krzyżyki są moją miłością, to jednak od czasu do czasu lubię spróbować czegoś innego. Kiedyś zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie łapię "pięciu srok za ogon", ale szybko doszłam do wniosku, że aby uczynić swoje otoczenie piękniejszym, przydadzą się umiejętności z wielu dziedzin. Jeśli macie ochotę na kolejne warsztaty w Lubinie, to radzę śledzić blog Zdolne ręce - wiem, że Lenka planuje kolejną edycję w październiku.

czwartek, 21 kwietnia 2011

Nadmorskie wspomnienie (6)

Po dłuuugiej przerwie pora na kolejny odcinek sprawozdania z Nadmorskiego wspomnienia. Od Hanulka dostałam aż trzy kanwy do wyszycia, ale postanowiłam wysyłać je dalej po kolei zaraz wyhaftowaniu.

Na pierwszy ogień poszło koło sterowe. Bardzo miły hafcik, niezbyt duży i wszystko byłoby w porządku, gdybym nie pomyliła się okrutnie. Widzicie ten seledyn? Sporo jest go, prawda?
Zamiast półkrzyżykami wyszyłam go całymi krzyżykami. Zorientowałam się, że coś jest nie w porządku pod koniec tego seledynu. Prucie na szczęście idzie szybko ;-) Gdy zabrałam się za kontury (Czy wspominałam już, że lubię backstitch'e?) szybko zapomniałam o tej wpadce, bowiem obrazek zaczął nabierać charakteru :-)
Zeszyt i kanwa Milenki z jeszcze ciepłym haftem (skończyłam go dzisiaj o 6-tej rano) jest już w objęciach Poczty Polskiej i mam nadzieję, że wkrótce dotrze do Elziutki. Prawda, że jest pięknie?
Już nie mogę doczekać się, kiedy moja szmatka wróci do mnie :-D
--------------------------------------------------
Karteczkowy roczek (2)
Anenia
: Mam nadzieję, że wkrótce zrobię wszystkie hafciki i zmontuję kartki nadrabiając tym samym zaległości :-)
Ania, Olcia113: Dzięki :-) Akurat wtedy, gdy wyszywałam bałwanka mało wiosenna aura była ;-)

Karteczkowy roczek (1)
Ania: Zabawa prowadzona jest na forum Haftowanko, ale jeśli nie masz dostępu do tego forum, to chętnie podeślę Ci wzorki na mail'a.

poniedziałek, 20 września 2010

Nadmorskie wspomnienie (5)

Wydawało mi się, że w tym roku na wakacje przygotowałam się należycie pod względem hafciarskim, ale gdy wyciągnęłam pierwszą z zabranych robótek, okazało się, że zapomniałam zabrać aidę, na której miałam wyszywać. Chcąc - nie chcąc trzeci obrazek z Nadmorskiego wspomnienia musiał poczekać do września. Na szczęście obrazek był maleńki.
Zaskoczyła mnie jednak liczba kolorów użytych w takim drobiazgu: 15! Policzyłam :-)
Jeszcze zdjęcie aktualnego stanu własności Rosse5
i przesyłka została wysłana do Elziutki. Dodam jeszcze, że z wysyłką zmieściłam się w terminie :-)

poniedziałek, 19 lipca 2010

Nadmorski maluszek (1)

Nieuchronnie nadszedł ten moment, kiedy trzeba było poczynić pierwszy wpis do notatnika związanego z zabawą Round Robin Nadmorskie wspomnienie. Wyzwanie było nie lada, bo po pierwsze: był to pierwszy mój wpis w zabawie tego typu, po drugie: format 7 cm x 10 cm nie daje dużego pola manewru. Wena oczywiście przyszła niemal w ostatnim momencie, ale dałam radę i Gosi komplet powędrował w wyznaczonym terminie do Eli.

Na potrzeby wpisu powstał maleńki hafcik tematycznie związany z obrazkiem, który przypadł mi w udziale do wyszywania na aidzie Gosi. Całego wpisu oczywiście nie będę publikować, aby nie zepsuć niespodzianki, ale sam hafcik to chyba mogę pokazać :-)Maluszek powstał na aidzie 18ct koloru kości słoniowej. Wyszywany był jedną nitką muliny DMC, przy czym kolorystykę dopasowałam do leżaczków z Robin'owego obrazka. Aidę przybrudziłam tuszem, aby dopasować obrazek do całości wpisu.

czwartek, 8 lipca 2010

RR Nadmorskie wspomnienie (4)

Zdołałam uporać się z drugim obrazkiem Round Robin Nadmorskie wspomnienie. "Uporać się" jest chyba najbardziej odpowiednim czasownikiem, bo nie mogę powiedzieć, że wyszywałam te leżaki z entuzjazmem. Jakoś nie "podszedł" mi ten obrazek. Najważniejsze, że udało się wyhaftować go w terminie. Obrazek wygląda tak:
zaś całość będąca własnością Gosi prezentuje się następująco:
Pozostało mi jeszcze sporządzenie wpisu do "gosiowego" notesika, ale coś cierpię ostatnio na niemoc twórczą. Może w przyszłym tygodniu uda mi się coś sensownego sporządzić.

środa, 30 czerwca 2010

RR Nadmorskie wspomnienie (3)

Gdzieś między a Olą, która miała 10 cukierków, zjadła 7 i nie wiedziała, ile jej zostało, z Hanią na kolanach lub bez niej, pomiędzy widoczkami, niemal udało mi się skończyć drugi obrazek z Nadmorskiego wspomnienia. Niemal, bo do zrobienia zostały jeszcze tylko kontury, ale to już naprawdę niewiele pracy.
Teraz przynajmniej wiem, że dam radę wysłać robótkę w dalszą drogę przed upływem wyznaczonego terminu.

wtorek, 8 czerwca 2010

RR Nadmorskie wspomnienie (2)

Termin wysyłki pierwszego obrazka minął 19 maja i wbrew wszelkim przeciwnościom oraz dacie publikacji tego wpisu zdążyłam na czas. Ledwo, ale zdążyłam :-)

Od ostatniej notatki obok muszelek pojawił się wprawdzie tylko mój podpis,
ale za to liny przybyło całkiem sporo i nawet udało się zamknąć ją unikając dodatkowych krzyżyków. Znaczy się błędów nie ma :-) Co się jednak naprułam, to moje ;-)
Największy zgryz miałam z zeszytem, który towarzyszy robótce. Z jednej strony chciałam, aby miał formę albumu, z drugiej strony miał być swego rodzaju pamiętnikiem, w którym uczestniczki zabawy mogłyby napisać o wszystkim, co im w duszy gra. Życie jak zwykle okazało się najlepszym weryfikatorem planów i na kolanach w poczekalni lekarskiej, podczas zabaw z Haneczką i odrabiania lekcji z Bartkiem powstało coś, co musiałam uznać za satysfakcjonujące mnie "dzieło":
Jak się koleżanki-uczestniczki naocznie przekonają dominują kredki. "Bambino" konkretnie. Polecam :-) Nie jestem pewna, czy nie weszłam na zbyt wysoki poziom szczegółowości opisu (jeśli tak, to mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone), ale starałam się "wejść w rolę" kolejnej wyszywającej i wyobraziłam sobie, jakie mogłabym mieć wątpliwości lub pytania dotyczące robótki.

Gosia też się sprawiła :-) i jeszcze przed upływem wyznaczonego terminu dotarła do mnie jej robótka z niespodziankami. Dziękuję, Gosiu :-) - w naszym domu na stałe zagościł porzeczkowy Lipton :-)