Jak w tytule, moi Mili, skoro śnieg zniknął i ptaki trajlują,
a o 6.20 widać jasność za oknem pod warunkiem, że brak chmur i słońce wschodzi,
to czas powrócić do dobrych nawyków, czyli codziennej porannej przebieżki, tyle, że teraz czas poranny nas ogranicza wiec pobudka jest o 6 rano.
Czy nam się chce? A pewnie, że nie, kto normalny leci na dwór jak jest 3-5 stopni i wiatr a porzuca cieplutkie i milusie łóżeczko:).
Ale mając w pamięci rewelacyjne samopoczucie i przyjemny spadek wagi w letnio-jesiennym czasie ubiegłego roku, oraz inne dobroci, jak dotlenienie, relaks, świetne samopoczucie w ciągu dnia, brak śpiączki po godzinie 14, to jednak porzucamy poranne wylegiwanie się i w las pędzimy.
Ponadto uznałam, że mężu przyda się takie poranne orzeźwienie i lepiej będzie mu się pracowało,
a ja mam szansę jakoś po ludzku wyglądać na zbliżającym się wielkimi krokami ślubie naszej córki ;)
o tejże właśnie
także tego, kochani zabawa nam się szykuje na 102.
A tu niespecjalnie dobre, ale jedne z niewielu zdjęć z przymierzania sukienki, bo niestety nie można robić tychże podczas przymiarek, te jest zrobione po kryjomu komórką ;)
Póki co dziecię pisze pracę inżynierską, o tytule:
Rola żywienia i stylu życia w leczeniu choroby Hashimoto
więc jakby kto mógł pomóc jej wypełniając anonimową ankietę , to byłabym wdzięczna.
tu link do niej:
albo na FB
Z góry dziękuję i przepraszam za prywatę, ale dziecku memu muszę jakoś dopomóc... ;)
bo i sama zmaga się z tym schorzeniem.
bo i sama zmaga się z tym schorzeniem.
...
Zachęcam Was zatem do ruchu i wiosennego ożywienia, bo rezultat na lato będzie jak znalazł ;)
A samo bieganie jest to też część pracy nad swoimi ograniczeniami, gonitwą myśli, to naprawdę mocno odstresowuje i relaksuje ;)
Szczytem szczęścia byłoby potem wskoczyć do sauny, ale to póki co nie realne.
Nie posiadam takowej w swoim domostwie ;)
to teraz jak zwykle zdjęcia
22.02.2017
053/365
Poranny wschód 6.20
23.02.2017
054/365
Hot pot...
A to Warszawka wieczorowa porą, skomórkowana przeze mnie na szybko, biegam co drugi dzień na rehabilitacje barku i powiem Wam, że tak nieprzyjemnych zabiegów dawno nie miałam, jest lekka poprawa, ale jeszcze daleka droga...
Na dzisiaj to już wszystko, bo czas zacząć się kłaść wcześniej spać,
co nie będzie łatwe, bo ostatnio nasz zegar biologiczny był mocno zaburzony.
Bardzo dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod ostatnim postem, jeszcze zbieramy szczęki z podłogi i jesteśmy w lekkim oszołomieniu, powoli odnajdujemy się w nowej sytuacji:)
serdeczności ślę!