W piątek wybraliśmy się na grzyby. Nie za bardzo wierzyłam,że coś oprócz szyszek :) przywieziemy do domu.Już myślałam, że maślaczki zebrane w ogrodzie
tu pod starą sosną będą jedynymi, które trafiły na nasz stół. Dzień już od świtu zachęcał do aktywnego spędzenia czasu.Pogoda piękna, dużo słońca w sam raz na grzybobranie.Pojechaliśmy niedaleko, jakieś 20 km od domu. Zaparkowaliśmy auto na podwórku znajomych, którzy mieszkają prawie w lesie!!!
Za starym budynkiem gospodarczym czekał na nas piękny las.
po drodze minęliśmy bystry strumyk :)
i kozę, która spojrzała na nas kątem oka:))
W tym bajorku był mały breakdance :))))
Ten niebieski "grzyb" za drzewami to borowik:))). Bynajmniej nie żaden trujak:)))
Z wielka przyjemnością chodziliśmy po lesie. .Uzbieraliśmy wiaderko podgrzybków i jednego kożlaka. Grzybki po przebraniu i oczyszczeniu trafiły do suszenia. Pierwszą potrawą, do ktorej trafią będą pierogi na Wigilię.
tu nasze grzybki już wysuszone
Gdyby ktoś zastanawiał się, co robi tam pomarańcza, to powiem,że to dyńka, taka tekstylna :))))

za które bardzo dziękuję.Powinnam w tym miejscu wytypować kolejne blogi, które zasługują wg. mnie na wyróżnienie. Tu powstaje problem, ponieważ wiele blogów, które odwiedzam,sa niesamowite wręcz i trudno mi się zdecydować. Niektóre osoby nie życzą sobie wyróżnień......no cóż ............, Jeszcze raz dziękuję Basiu
!! Wszystkich zachęcam do odwiedzin w/w bloga:)))
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Dziękuję,że do mnie zaglądacie i za to ,że wracacie:)))
Gorąco pozdrawiam:)