Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

Stromboli, czyli zrolowana pizza

 Dzisiaj święto pizzy. Zaproponuję też pizzę, trochę inną, zwaną stromboli..ale po kolei...
 Stromboli, to włoska wyspa wulkaniczna leżąca nieopodal Sycylii. Podobno ładna, ale muszę uwierzyć na słowo, bo nie byłam tam i pewnie nigdy nie będę.   Inspiracją do nadania takiej nazwy, tej baaardzo smacznej potrawie był powstały w 1950 r  film Roberto Rosselliniego "Stromboli, ziemia Bogów", a zwłaszcza grająca w nim główną rolę Ingrid Bergman. Tyle w dużym  skrócie .Film oglądałam dawno temu i nie on zainspirował mnie do zrobienia stromboli, lecz ci dwaj sympatyczni,panowie


 Niedawno oglądałam program " Kudłaci kucharze".  Myślę, że znacie ich doskonale. Podróżują na motorach po Europie, przygotowując różne różności:)) W Turynie upiekli  stromboli. Jeszcze tego samego dnia upiekłam i ja :)






Ciasto, jak na pizzę (wyrośnięte) smarujemy sosem pomidorowym (domowej roboty!). Na to szynka parmeńska, mozzarella, listki bazylii, sól , pieprz. Zwinąć, posmarować oliwą, posypać ziołami. Upiec:)
 Pyszności, gwarantuję:) Tak zapędziliśmy się w jedzeniu, że nie zdążyłam pstryknąć zdjęcia zaraz po upieczeniu.



Dziękuję za wszystkie miłe słowa, za wszystkie komentarze. Dziękuję, że do mnie zaglądacie. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.  Życzę miłego weekendu!

piątek, 25 listopada 2016

Czas leci, jak szalony zostawiając za sobą tylko tuman kurzu. Do świąt został równy miesiąc. Czas pomyśleć o dekoracjach i innych sprawach, żeby potem nie latać, jak w ukropie trzy dni przed wigilią. Prawdę powiedziawszy, ja już się wyleczyłam z tego wariackiego biegania po galeriach, kupowania pełnych toreb, bo  ---a nóż zabraknie...... Niczego nie zabraknie. Najważniejsze, by zdrowego rozsądku nam nie zabrakło.Pisałam już tu kiedyś o moich rozmyślaniach na temat świątecznej gorączki :).http://byrossalia.blogspot.com/2012/11/ida-swieta.html..
Na blogach już świątecznie...bombki, pierniczki.....pięknie. Ja dziś jeszcze pokażę trochę jesiennych dekoracji, tym bardziej, że wczoraj i dzisiaj piękna pogoda nas rozpieszcza. Może nie jest zbyt ciepło,ale słońca nie brakowało. Zima przyjdzie prędzej, czy póżniej...tak, tak. Jeszcze da nam w kość :)








                                                   Pozdrawiam i do zobaczenia :)

niedziela, 7 września 2014



 Dzisiejszy poranek przywitał nas przepiękną pogodą. Jeszcze przed śniadaniem wyszłam do ogrodu na mały spacerek.....tak dla rozruszania starych  kości :)). Usiadłam pod moją ulubioną brzózką. Popijając kawkę, delektowałam się  ciszą, zapachem rosy...kocham takie chwile. Obserwowałam kota, który wygrzewał się na słońcu, kosa który spacerował między sosnowymi szyszkami. W końcu mój wzrok przykuł żółtawy punkt obok altany pod sosną. Co to jest, czyżby pokazały się  maślaczki? Tak! Oczom ukazało się poletko grzybów.  Jeden obok drugiego, mnóstwo:). No tak....pomyślałam, pewnie połowa  robaczywa..... Jak się pózniej okazało, wszystkie były zdrowe, co rzadko się tu zdarza. Pozbierałam je, ale zanim trafiły na patelnię, zafundowałam im  foto-sesję....inaczej być nie mogło:) Żeby grzybkom smutno nie było, przyniosłam im bukiet, który dostałam na rocznicę ślubu. Piękną jarzębinę jakiś czas temu przywiozłam z Loryńca o mojej kuzynki. To resztki po wykonaniu wieńca dożynkowego. Jej już nie były potrzebne, a ja ucieszyłam się,  jak gwizdek:)
Maślaczki  uwiecznione na zdjęciu obok fotela bujanego, to wcześniejszy zbiór, z przed tygodnia.
 D..z...i..ę..k..u..j..ę   za wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem ! To naprawdę bardzo miłe, tym bardziej, że ja niezbyt regularnie pojawiam się u Was....:(



 












środa, 16 października 2013

Kawa z murzynkiem:))

    Witam wieczorkiem:) Dzisiejszy dzień wypełniony po brzegi. Znalazłam jednak chwilkę na zrobienie ciasta. Murzynek  pachnący piernikiem..... Czas na pieczenie pierników niebawem przyjdzie, ale wtedy to upiekę taki prawdziwy, tzn. mam taką nadzieję:)). Przepis na ten, znalazłam na " Moje wypieki". Smaczne, wilgotne ...pyszne ciasto:).
     Dzisiaj odwiedziła mnie koleżanka, której nie widziałam pól roku. Wpadła tak niespodziewanie, na chwilkę.  Było to bardzo miłe spotkanie  przy kawce i cieplutkim jeszcze cieście. Miałam  farta, bo nie zawsze mam coś  słodkiego, domowej roboty, gdy wpadają nieoczekiwani goście....Nie tylko domowej roboty:). Kupione herbatniki, pralinki też się długo nie utrzymają w nienaruszonym stanie:) Czasem mam takie ciśnienie na słodkie,że pożrę zapasy i .....nic, tzn w szafie nic, bo w naturze nic nie ginie:)))). Macie też czasami takiego świra?. Mam nadzieję,że nie ja sama tak mam :) Najpierw zjem, a potem wyrzuty sumienia....co za głupi rozum? hihhi





 
 


                     Piękny kufel z cynową pokrywką, to ostatnia zdobycz mojego męża.
Ten kobaltowy kolor jest   piękny.
                        Filiżaneczka z Bolesławca, to prezent, który otrzymałam jakiś czas temu.
                
             Lubię ładne filiżanki . W zależności od humoru wybieram sobie którąś z mojej mini kolekcji:)
Dzisiaj wybrałam ją:)





                                                 
                                             Moja nowa dekoracja na schodach:)





Serdecznie dziękuję za odwiedziny, za komentarze.
Gorąco witam nowe Osoby:)
do następnego:)))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...