Od dawna już W. słyszał od Erynii sugestie odwiedzenia Cieszyna. A ponieważ magnolie zaczęły kwitnąć i przyjechał w odwiedziny syn W. z dziewczyną i ich dzieckiem, to W. już nie miał żadnego kontrargumentu – zwłaszcza że i pogoda zrobiła się piękna. Zebraliśmy się i świtkiem koło 10. stanęliśmy na początku Magnoliowego Szlaku pod Kościołem Jezusowym (oczywiście zamkniętym). Magnolie już kwitły urokliwie. Niektóre zaczynały kwitnąć, niektóre już kończyły kwitnienie, a wiele było w okresie pełnego kwitnienia. Kolory były także różne od białych po ciemoczerwone, a i pokroje kwiatów także potrafiły zachwycić. Na Szlaku Kwitnących Magnolii – z punktami ponumerowanymi przez cieszyńską fabrykę farb – było ich co najmniej kilkanaście od młodych, mających parę centymetrów średnicy pnia, po stare o pniach rozwidlonych, w sumie o kilkudziesięciocentymerowych średnicach. Trasa nie jest długa – około 1,6 km – i kończyła się w bardzo interesującym miejscu – przy Muzeum Śląska Cieszyńskiego.
Ale zanim tam dotarliśmy wstąpiliśmy do cukierni Bajka. Już sama kolejka do kasy sugerowała, że można się spodziewać czegoś dobrego.
Ceny też były „dla ludzi”.
I nie zawiedliśmy się!
W smaku, wszystkie kupione ciastka, były wyśmienite. A byliśmy w tej Cukierni dwa razy, bo gdy w końcu dojechały do nas „dzieci” to, po ponownym przejściu Szlaku, nie baliśmy się ich tam zaprosić na ciastka!
Samo Muzeum Śląska Cieszyńskiego zostawiliśmy sobie na kolejne odwiedziny w Cieszynie, co Erynia, z uporem godnym większej sprawy, sugerowała prawie co sto metrów dostrzegając coraz to nowe perełki architektury jak nie moderny to secesji. To samo W. usłyszał gdy tylko weszliśmy na Rynek, a i tu wchodziliśmy dwa razy – Erynii to nie przeszkadzało. Każda pierzeja rynku, oprócz obfotografowania, była okraszona tekstem „musimy tu jeszcze raz przyjechać”, by po spróbowaniu kanapek z szynką („bo śledzie już wyszły”) tekst został uzupełniony o „trzeba będzie przyjechać w piątek po pracy i zostać na dwa dni”.
Na te dni zostawiliśmy sobie większość miejsc z listy interesujących zabytków Cieszyna, ponieważ jednak, wracając do samochodu, było nam po drodze przejście przez Cieszyńską Wenecję zeszliśmy po schodkach nad Młynówkę. Idąc w kierunku schodów W.parsknął śmiechem, gdy błędnie odczytał baner reklamowy „Beauty room gabinet patologiczny” zamiast „…gabinet podologiczny”. Może to była kwestia braku takiej nazwy w słowniku (18.04.2026), ale i tak przepraszamy „podologa”.
Gdy już doszliśmy nad Młynówkę to musieliśmy przyznać, że uliczka przy niej biegnąca była bardzo malownicza. Te domki, które zostały odrestaurowane i zazwyczaj przerobione na galerie tworzą malowniczą przestrzeń. Niestety „drobny” dysonans wprowadza wiele budynków nieodrestaurowanych. Nie wiemy tylko czy nie ma chętnych na restaurację, czy też stojące przy samym kanale Młynówki domki nie nadają się już do prostej i szybkiej renowacji. Generalnie sprawę ujmując, by z tej części miasta zrobić perełkę, konieczne byłoby podejście systemowe z uwzględnieniem artystów i finansistów, którzy z jednej strony zadbaliby o piękny efekt końcowy, a z drugiej o finansowanie prac nad stworzeniem tego piękna i jego wykorzystaniem by miejsce żyło, a nie wegetowało.
Parę chwil w Cieszynie
2 odpowiedzi na Parę chwil w Cieszynie
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- W. - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Pudelek - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Erynia - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- w. - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Pudelek - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- W. - Karahan Tepe i Göbekli Tepe
- Erynia - Pafos, Afrodyta i koty
- Seniorka z plecakiem - Pafos, Afrodyta i koty
- w. - Oświęcim bez Auschwitz
- w. - Kocobędz-Podobora
- Pudelek - Kocobędz-Podobora
- w. - Parę chwil w Cieszynie
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
- Na Morawy, do Valtic
- Bura (Bora) i powrót
- Stećci i jeziorka
- Wykopaliska i twierdze
- Split
- Brela
- Trogir
- Trasa do Breli
- Powrót ze Słowacji
- Bankomat i degustacja
- Malá Tŕňa i Veľká Tŕňa
- Forza d’Agro i powrót
- Sant’Alesio i Savoca
- Taormina i Castelmola
- Syrakuzy
- Wokoło Etny
- Wąwóz Alcantara
- Pępek, bikini i kwatera
- Caccamo
- Jaskinia i statek
- „P. Depresja”
- Monreale i Corleone
- Cefalù – historyczne
- Cefalù – hotel i spacer
- Droga na Sycylię
- Sery polskie i szwajcarskie
- Dworek i nostalgia
- Birsztany
- Rumszyszki (Rumšiškės)
- Augustów
- Prusowie
- Wiadukty, Trójstyk i Puńsk
- Supraśl
- Toszek
- Muzeum w Bóbrce
- Lesko
- Synagoga i skansen
- Dworek, muzeum i piwo
- Żydowski Lublin
- Stare Miasto w Lublinie
- Lublin – zamek
- Lublin wieczorem
starsze w archiwum
Zazdrościłabym Wam widoków magnolii, gdyby nie to, że kilka dni temu odwiedziłam arboretum w Kórniku, gdzie magnolie właśnie zaczynają kwitnąć, od tych niewielkich rozmiarów do bardzo wysokich drzew.
Zazdroszczę natomiast mieszkańcom południowej Polski, ale też Wielkopolski, że już tam jest tak zielono. Wróciłam dziś do domu, a tu nadal prawie nie ma tegorocznej zieleni, ledwo małe pączki.
Szkoda, że Cieszyn jest tak daleko…
Może i wiosna idzie powoli, ale dojdzie…
Trzeba jedynie odrobinę poczekać