Pełni radosnego nastroju – i lekko podchmieleni – ruszyliśmy w stronę granicy. Po drodze obejrzeliśmy raz jeszcze zabytkowy tramwaj – tym razem otwarty i dostępny do zwiedzania. A chwilę później przeszliśmy przez graniczny Most Przyjaźni. I tu jakbyśmy dostali w pysk, jak byśmy przeszli z miasta żywego do miasta umierającego – miasta ducha. A propos duchów to już od samego początku Ulicy Głównej (Hlavní třída) straszyły nas one z każdej witryny, prowadzonych przez Azjatów, sklepów z alkoholem (duch łac. spiritus). Praktycznie nie było innych sklepów, a jak na szyldzie było napisane coś innego to poniżej był… zlikwidowany sklep lub bar, a nawet restauracja z czeską kuchnią…
Co tam się porobiło?
Czesi przestali jeść svíčkovą z knedlikiem?!
Nawet sklep z tkaninami miał szyld „Alkohole i tkaniny”. Nie wiemy czy to „dla Czechów”, czy „taniej dla turystów z Polski”, ale było to przygnębiające. W. zaczął mruczeć „uciekajmy stąd”, a idąc dalej było jeszcze gorzej. Miało się wrażenie, że nawet jest brudniej. Architektura też jakby mniej przyciągała wzrok. A gdy, po dojściu na dworzec kolejowy, zobaczyliśmy zlikwidowany kiosk z pieczywem na dworcu kolejowym(!) W. zaczął wyć: „uciekajmy stąd jak najszybciej, ja nie chcę tu być, tu jest strasznie!”. Erynia nie dała się jednak przekonać i zażyczyła sobie przejścia przez Plac Armii Czechosłowackiej (Náměstí ČSA) „robiący za Rynek” po czeskiej stronie Cieszyna. No to przeszliśmy – dla odmiany teraz Erynia wyła „jak można takie piękne budynki Moderny oszpecić byle jakimi aluminiowymi drzwiami”. A wyła prawie cały czas, nawet patrząc na plebanię Kościoła Rzymskokatolickiego Najświętszego Serca Pana Jezusa (Římskokatolický kostel Nejsvětějšího Srdce Ježíšova / Božského Srdce Páně). Co prawda znaleźliśmy nawet kwitnące magnolie i drzewa z rodzaju Prunus – nie wiemy czy był to migdałowiec trójklapowy (Prunus triloba), czy raczej wiśnia piłkowana (Prunus serrulata), ale w końcu co to ma znaczenie, jeżeli to były właściwie jedyne miejsca nieprzygnębiające w tym mieście. Nie wiemy czy to czeskie zamiłowanie do ciszy i spokoju, czy też powody są inne, ale przechodząc na polską stronę przez Most Przyjaźni poczuliśmy jakbyśmy odżyli. Ale nadal nie jesteśmy w stanie zrozumieć takiej różnicy po dwóch stronach rzeki, zwłaszcza podczas Festiwalu Kino na Granicy. Co więcej, Informacja Turystyczna po czeskiej stronie również była zamknięta, co nas mocno zadziwiło, bo to zapewne jedna z niewielu okazji, by przyciągnąć wielu turystów i zachęcić ich do powrotu na drugą stronę Olzy, nie tylko po alkohol.
Podsumowując, polski Cieszyn zrobił na nas wrażenie miasta łączącego wielkomiejski sznyt z małomiasteczkową atmosferą. Zachowane i odnowione drewniane drzwi i bramy do kamienic, drewniane ozdobne witryny, oryginalne szyldy – to naprawdę robi wrażenie, bo takiej dbałości o detale nie znajdziemy w wielu polskich miastach, zwłaszcza małych miastach. Widać, że Cieszyn ma na siebie pomysł, i konsekwentnie go realizuje, czego również życzymy jego czeskiemu odpowiednikowi.
Spacer po Czeskim Cieszynie
Szukaj
Kategorie
Lata
…komentarze.
- W. - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Pudelek - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Erynia - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- w. - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Pudelek - Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- W. - Karahan Tepe i Göbekli Tepe
- Erynia - Pafos, Afrodyta i koty
- Seniorka z plecakiem - Pafos, Afrodyta i koty
- w. - Oświęcim bez Auschwitz
- w. - Kocobędz-Podobora
- Pudelek - Kocobędz-Podobora
- w. - Parę chwil w Cieszynie
Galeria albumów
ogólne…
RODO
Przydasie
-
Nasze miejsca:
- Spacer po Czeskim Cieszynie
- Arcyksiążęcy Browar Zamkowy
- Muzeum Ziemi Cieszyńkiej i dwa cmentarze
- Cieszyn, trochę dłużej
- Kocobędz-Podobora
- Parę chwil w Cieszynie
- Świerklaniec
- Nakło Śląskie
- Obszar Lednicko-Valticki
- Ruinki Katzelsdorf i Muzeum
- Lednice i Salon Win
- Dzień św. Marcina
- Inne okolice Valtic
- Muzeum „opony” i Kolumnada
- Mikulov żydowski
- Mikulov
- Zamek Valtice
- Spacer z winami
- Na Morawy, do Valtic
- Bura (Bora) i powrót
- Stećci i jeziorka
- Wykopaliska i twierdze
- Split
- Brela
- Trogir
- Trasa do Breli
- Powrót ze Słowacji
- Bankomat i degustacja
- Malá Tŕňa i Veľká Tŕňa
- Forza d’Agro i powrót
- Sant’Alesio i Savoca
- Taormina i Castelmola
- Syrakuzy
- Wokoło Etny
- Wąwóz Alcantara
- Pępek, bikini i kwatera
- Caccamo
- Jaskinia i statek
- „P. Depresja”
- Monreale i Corleone
- Cefalù – historyczne
- Cefalù – hotel i spacer
- Droga na Sycylię
- Sery polskie i szwajcarskie
- Dworek i nostalgia
- Birsztany
- Rumszyszki (Rumšiškės)
- Augustów
- Prusowie
- Wiadukty, Trójstyk i Puńsk
- Supraśl
- Toszek
- Muzeum w Bóbrce
- Lesko
- Synagoga i skansen
- Dworek, muzeum i piwo
- Żydowski Lublin
- Stare Miasto w Lublinie
- Lublin – zamek
- Lublin wieczorem
starsze w archiwum