„Czy browar został wybudowany na terenie zamku, na podzamczu, czy na wzgórzu zamkowym?”
I dostał pełną odpowiedź:
„We wszystkich tych miejscach. Rozpoczęło się na terenie pozamkowym, a później to już poszło, zburzono nawet cztery domy by można było rozbudować browar.”
W efekcie zabudowania Browaru są wielopiętrowe – dawniej cały proces odbywał się z użyciem sił grawitacji – i rozbudowane powierzchniowo – obecnie już grawitacja nie jest główną siłą napędową. Dawniejsza technologia prowadziła proces od obecnego poddasza, gdzie przygotowywano słód (obecnie jest kupowany od wyspecjalizowanych firm), z którego, po zmieszaniu z wodą (dawniej z rzeki Olzy, obecnie ze specjalnego ujęcia) piętro niżej tworzono zacier, który po gotowaniu – z dodatkiem chmielu – poddawany był procesowi filtracji i był (również grawitacyjnie) przelewany do kadzi fermentacyjnych. A Browar jako jeden z niewielu stosuje tradycyjną metodę dolnej fermentacji w otwartych kadziach (która wymaga temperatury obniżonej poniżej 10°C). Tam nas nie wpuszczono byśmy nie nanieśli zanieczyszczeń mogących zmienić proces i zmienić produkowane piwo w odpad wymagający utylizacji (co jest kosztowne). Po fermentacji piwo jest kierowane do zbiorników (jednego ze 120), w których leżakuje i dojrzewa w temperaturach dosyć niskich (chłodno tam było!), by po filtracji zostać przelanym do butelek i po pasteryzacji trafić do sprzedaży.
Tak wygląda to w szybkim opisie, a oprowadzanie trwało prawie dwie godziny i przewodnik potrafił okrasić pokaz informacjami szczegółowymi, ciekawymi i podanymi z pasją.
Mogliśmy więc:
- obejrzeć więźbę dachową zbudowaną bez użycia gwoździ;
- dla odmiany również belkę stalową łączoną wyłącznie nitami – spawania jeszcze nie znano;
- poznać część historii przemian własnościowych okolicznych browarów;
- usłyszeć o różnicach w zacierze z jęczmienia i pszenicy;
- dowiedzieć się:
- dlaczego tanie piwa są tanie i dlaczego lepiej lepiej wybierać te może trochę droższe, a nie produkowane na bazie syropu fruktozowo-glukozowego (lub glukozowo-fruktozowego);
- dlaczego nie tyje się od piwa (tylko z powodu jego picia);
- że najtrudniej jest wyprodukować piwo… bezalkoholowe – i jakie są metody jego produkcji;
- że gdy Browar brał wodę z rzeki Olzy to piwo było wzbogacone w odpady z Huty Trzynieckiej (zrzucała wodę przemysłową do rzeki);
- w jakich butelkach powinno być przechowywane piwo i dlaczego wielkie firmy mimo to sprzedają piwo w butelkach ze szkła zielonego;
Oczywiście przewodnik nie podawał informacji będących tajemnicą produkcji, ale potrafił podpowiedzieć co należy sprawdzać przed wypiciem piwa – w składzie piwa nie powinno być nic poza: wodą, słodem, chmielem i w większości piw – alkoholem.
Jedną największych ciekawostek była informacja o zawartości alkoholu w piwach, a w szczególności o pewnym zakładzie dwóch producentów piw, który zaowocował rekordem w zawartości alkoholu w piwie – 67,5% – i jak to osiągnięto.
Po zakończeniu oprowadzania każdy uczestnik zwiedzania dostał do spróbowania po 300 ml piwa (Pilzner) , a ci wybrani (którzy zapłacili za zwiedzanie z degustacją) dostali dodatkowo cztery próbki piw (po 100 ml). {Opis piw z degustacji}