29.04.2014

zdążyłam :-)

zdążyłam na pełnię kwitnienia w sadach jabłoniowych i wiśniowych...
przed 7-mą rano z moim piesiorem spacerowaliśmy po naszym sadzie...

w powietrzu unosił się cudowny, bardzo subtelny zapach kwiatów jabłoniowych

..a kwiaty o poranku fantastycznie skropione poranną rosą...

kto tylko może niechaj wybierze się na taki spacer...

niestety mój spacerek króciutki, bo lekarz wypisał ze szpitala, ale pod nakazem leżenia przez najbliższe dwa tygodnie. No ociupinkę nagnę tę zasadę, bo chciałabym dokończyć rozgrzebane ozdoby decu do kącika sypialnianego szykowanego dla córeczki. Dobrze, że mąż w pracy, bo zawał murowany, jakby zobaczył pędzle i pojemniczki z klejem w łóżku...:-)))


Słonecznego i miłego dnia Wam życzę:-)))

ps.
A kto tylko może niechaj korzysta z dobrodziejstw nadchodzącej majówki:
informacje tu




24.04.2014

na pocieszenie...

Od świąt humoru brak, nie pomagają słodkie pastelowe wzory..

ani kwieciste kobierce...

ani cudowna biel kwiatów...




nic nie pomaga, bo jutro do szpitala na weekend...mam nadzieję, że tylko badania, trzydniowa obserwacja i do domku. Byłam już kilka razy w tym moim "sanatorium", ale tym razem odczuwam jakiś dziwny niepokój...

Deserek nastroju nie poprawił, ale smaczny był :-)
Kwiatuchy na pociechę będę oglądać w telefoniku i żyć myślą -"aby do poniedziałku " i mam nadzieję, że sady jabłoniowe poczekają na mnie :-) i nie przekwitną przez weekend.
Ech...pora się spakować.

Dużo słonka Kochani!!!:-)

20.04.2014

życzenia Wielkanocne



Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, miłych chwil przy świątecznym stole oraz słonecznego i mocno okraszonego Dyngusa!!!

15.04.2014

wielkanocny wianek z wikliny



Witajcie Moje Drogie! Bardzo Wam dziękuję za słowa pochwały pod ostatnim postem, łaknę pochwał, bo cóż jestem kobietą...a moja próżność ostatnio nie ma zbyt wiele możliwości - czasowy brak figury, powolne ruchy, pustki w szafie, bo to już ten etap, gdy najlepiej brzuszek czuje się w worku po ziemniakach :-))), albo mężowej koszulce. Oj chciało by się kupić coś pięknego, ale fajne rzeczy mają jak dla mnie zaporową cenę i w święta nie bardzo mam w czym wystąpić, jeśli się nie ociepli. Póki, co kompletuję wyprawkę na  pierwsze tygodnie dla mojej dziewczyny i dla mnie. Na zgagę ciążową podziałały słodkie migdały, chrupię po kilka sztuk, gdy tylko zaczyna mi doskwierać refluks. Trochę mi ostatnio sił brakuje i tchu, już nie da się rozmawiać przez telefon i maszerować, bo zadyszka murowana. Dziewczyna rośnie jak najbardziej w normie, ma więc już coraz mniej miejsca na harce, ale póki co nie ułożyła się do wyjścia :-). i jedną nóżką celuje w mamusiny pęcherz, a drugą przyciąga sobie pod brodę, więc czasami musimy "po przepychać się"żeby nie biegać co chwilę do łazienki. Ze względu na ułożenie i raczej już małe szanse na zmianę pozycji, trzeba będzie pogodzić się z porodem poprzez cc. Troszkę się obawiam, czy z naturalnym karmieniem nie będzie problemów.

To tyle u mnie, lecę teraz powędrować do Was po inspiracje i ciekawostki :-).
Ja zrobiłam dwa całkiem spore wianuszki od podstaw. Ogołociłam wierzbę z witek, następnie je oskórowałam, uplotłam dwie bazy. Zeszło mi się cały dzień. Samo ozdobnictwo to już czysta przyjemność dzisiejszego poranka.
To trzymam kciuki, żeby od czwartku ciepła aura powróciła i przesyłam Wam moc pozdrowień!!!:-)))


13.04.2014

jajecznie i bajecznie(-czna wygrana)

Oto kilka moich tegorocznych prac wielkanocnych, cóż mogę powiedzieć - jajka to nie moja bajka, jeszcze się robią kolejne, ale bez stresu - najwyżej dokończę za rok:-)




Chciałam się Wam pochwalić mega niespodzianką jaką otrzymałam od Kate, wzięłam udział w jej wiosennym candy

i wygrałam dodatkowy los i taką bajeczną niespodziankę:-)))
Kasiu jeszcze raz bardzo, bardzo Ci dziękuję :-)))

I tym miłym akcentem zakończę tego posta i życzę Wam przyjemnego Wielkiego Tygodnia i udanych przygotowań świątecznych!!!:-)))

jak to było w marcu

Marzec minął mi niesamowicie szybko, a zaczął przyspieszać 8 marca, kiedy to o godzinie 17tej postanowiłam się upewnić, że koncert w Sali Kongresowej jest o 20tej, bo w takim przekonaniu żyliśmy od kilku dni. O kurczaki, co za zdziwienie koncert o 19tej, mega tempo szykowania, wyjazd z domu 17:30. Tuż przed wjazdem na parking jesteśmy o 19:00, niestety nie tylko my się spóźniliśmy, na parking 10 minut wyczekiwania, szybciutko bileciki i na górę. Ja już z zadyszką, ale udało się -spóźnienie 20 minut. Na szczęście koncert był długi,więc ta strata, aż tak nie bolała. Po koncercie kolejeczka po autografy na płycie, płyta zakupiona dla mamy na imieniny, bo kwiatki nie zdążyły się wyhaftować, ze względu na remont pokoju. Po koncercie spacer po Starym Mieście i późna kolacyjka w jednym z lokali . 8 marca zdecydowanie romantyczny i udany:-)))

Wiadomo, że z remontami to bywa tak, że nie udaje się zgodnie z planem czasowym, bo zawsze coś się trafi po drodze. U nas też tak było, czyli z poślizgiem (przewidzianym w moim harmonogramie) na 14 marca wieczorem wszystko było gotowe. Pracy było sporo głównie ze ścianami, bo była tu kuchnia, od 10 lat nieużywana. Tak więc na nasze małe cywilne święto, na 15 marca wszystko było gotowe :-)))
Kolejny tydzień to przede wszystkim wypoczynek, bo lekarz troszkę pogonił za nazbyt intensywne prace.
Na pewno coś jeszcze chciałam Wam opisać, ale moja pamięć ostatnio jest na prawdę kiepska :-))).









LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...