Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Bez zaprawy treningowej się nie da...

     To był choinkowy prezent od Misiowej Rodzinki...Długo czekał na swoją realizację...My uśmiechaliśmy się spoglądając na półkę, bo ta Impreza była od dawna w naszych planach...Była, ale miała "pecha"...;o) Terminem przegrywała z Wrzosowiskiem, które akurat teraz wymaga baczniejszej uwagi...

Ale skoro dane...To zrealizowane !!

     Tak przygotowani:


Wkroczyliśmy do Tauron Areny Kraków by uczestniczyć w trzecim dniu rozgrywek Memoriału Wagnera...

     Osobiście wolę koszykówkę, bo z siatkówką miałam bolesne przejścia (kontakt z piłką powodował niesamowitej wielkości siniaki), ale od zawsze fascynował mnie doping na meczach naszej Reprezentacji...Skoro oglądając transmisje w TV doznaje się tak niewyobrażalnych emocji, czego doświadczy się bezpośrednio ??

     Pierwszy mecz: Słowenia - USA...


     Kibice spływali powoli...Spiker zdążył przywitać prawie wszystkich personalnie (po flagach, po strojach i.t.p.)...Muzyka...Pierwsze wprawki do kibicowania i obowiązkowy "kibelek", bo potem będzie trudno się dopchać...

     - Jaki będzie wynik meczu Polska - Francja ?? - usłyszałam, i znalazłam się "oko w oko" z wymierzoną we mnie kamerą...

     Już miałam walnąć, że ja tylko WC poszukuję, kiedy moje ostatnie dwie sprawne, szare komórki zrozumiały treść pytania...

     - 3:1...- odparłam rezolutnie wzdychając z ulgą...Znaczek WC miałam na widnokręgu...;o)

     Potem już były emocje...Bezbolesne...;o) Żeby było sprawiedliwie, Pan N. kibicował USA, ja kibicowałam Słoweńcom...;o)

I już na tym spotkaniu zrozumiałam tajemnicę kibicowania Siatkarzom...

     Na te mecze przychodzą Ludzie, którym się chce !!

     Chcą klaskać, animować, wstawać, robić falę, śpiewać...Chcą podzielić się swoją energią z Zawodnikami...

     Nie było różnicy wieku, płci, wiedzy o siatkówce...Wszyscy przyszli w tym samym celu (z drobnymi wyjątkami, ale Ci "wyjątkowi" nawet nie dotrwali do meczu Polaków)...;o)

     Pięć setów fajnej zabawy i "obsuwa czasowa"...

     Teoretycznie powinniśmy mieć godzinę przerwy między meczami...Teoretycznie...Bo chyba nikt tego nie powiedział Słoweńcom i Amerykanom...

     A potem był wielki BOOOOM !!

     Na parkiet wkroczyła nasza Reprezentacja i Arena oszalała...

To pierwszy mecz, więc trybuny jeszcze nie wypełnione...

     Był hymn śpiewany ze szklistymi oczami przez kilkanaście tysięcy Ludzi (bez próby)...;o)

     Były powitania każdego Zawodnika...

     Był pierwszy gwizdek, który zadziałał jak mechanizm wybuchowy na Kibiców...

     Przez grzeczność postanowiłam dawać "trzy klaski" dla Francuzów za ładne akcje...A mieli ich multum !!

     Naklaskałam się...Oj, naklaskałam...;o)

     Ale, że grzeczność się udziela, więc Francuzi też grzeczni byli i wygraliśmy 3:1...;o)

     Ależ ja się znam na siatkówce...;o)))

     Dodam, że Rezerwowi bawili się równie dobrze jak trybuny, a widok robiących "falę" razem z nami Francuzów, był ewidentnym dowodem, że siatkówka jest specyficzna...Łączy nawet Rywali...

     Potem czekaliśmy na dekorację i wręczenie nagród...

     A Zawodnicy nie czekali, tylko poszli na trybuny...Fotki...Uściski...Przytulasy...Gratulacje...Magia ludzkich odruchów...;o)

No i...


     Endorfiny zaczęły się stabilizować...

     Emocje się wyciszały...

To był prawdziwie magiczny dzień z siatkówką...

     A dzisiaj...Wszystko nas boli...

     Nogi od stania, kolana od wstawania, krzyże od siedzenia, gardła od śpiewania, dłonie od klaskania...

Echhhh...

     Kibicowanie siatkówce wymaga bardzo dobrej kondycji fizycznej...;o) Trzeba będzie chyba potrenować...;o)

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Wakacyjne wspominanie z Jowisza...

       Księciunio, nasz Nastolatek, bardzo nas zaskoczył...Czym ?? Chęcią spędzenia części wakacji z Dziadkami...;o) Tym bardziej, że Kumple byli jeszcze dostępni...;o)

     To był najcichszy tydzień na Wrzosowisku...;o)

Bardzo cichutki i bardzo pracowity...;o)

     Wnuk jest dalej naszym "Piaskowym Dziadkiem"...

     Jeśli jest piasek, jest wszystko...;o) No, może jeszcze puchate kluseczki by się przydały...;o)

     Księciunio bardzo dojrzał i spoważniał, a Jego filozoficzne wywody...Klękajcie Narody...;o)

     Princeska ustawiła się najlepiej...Prawie miesiąc luzu i swobody...;o)

Było oczywiście: "Babciu...Jaka ja jestem głodna..."

I było radośnie...

     Princeska to "Wodnik Szuwarek"...


Pierwsza wchodziła...Ostatnia wychodziła...

Nie tylko z basenu...

     No to może czas na spływ ?? Hmmm...

Zaczynamy przygotowania !! ;o)

Najpierw test kajaka...

     Udało się !! Wnuczka nie tylko nie wypadła z kajaka !! Szybka ogarnęła "magię" wiosłowania (taką na 2/3 pióra), a nawet zaparkowała kajak przy drugim podejściu, nie tratując po drodze motorówek...;o)

Żeby mieć pełnię obrazu i jasność upodobań...

     Dla porównania kolejny rejs był rowerkiem (to było pierwsze przygotowanie Luckiego do spływu)...

     - Ale nudy !! - obwieściła Princeska...- Kajak dużo lepszy !!

No to ustalone...

     2027 to będzie rok spływu...Przełom czerwca i lipca będzie idealny...Dziadkowie muszą tylko przypilnować stanu rzeki...;o)

     Czy było tylko "wodniście "??

A gdzieżby...

Było też przestrzennie...

     Radość, kiedy się okazało, że może iść trasą "czerwoną" ("niebieska" jest dla dzieciaków) była przeogromna...A te ścianki Wnuczka uznała za najtrudniejsze !!

Hmmm...Coś bywa dla Niej "trudne"...

     Ale naprawdę najtrudniejsze było przepinanie karabińczyków...Instalacja przewidziana dla Nastolatków, więc potrzeba trochę więcej siły...Dziewięciolatka bardzo się męczyła i denerwowała (wisząc kilka metrów nad ziemią)...Co pomagało, że przeszła wszystkie trzy trasy ??

Dziadkowie stali pod instalacjami i wykrzykiwali do karabińczyków:

     - "Niedobry !! Niedobry !! Niedobry !!"

I pomagało !!

     Były też chwile wyciszenia...

     Ponieważ pod koniec sierpnia Princeska ma urodziny, prezent przybył na Wrzosowisko...

Sztaluga, podobrazia, paleta, farby i pędzle z prawdziwego włosia...

     Cztery godziny !! Cztery godziny idealnej ciszy !!

I Babcia gapa nie zrobiła zdjęcia pierwszego "prawdziwego obrazu"...

A obraz pojechał do Misiowego Domku, żeby Princeska nie tęskniła za Wrzosowiskiem...Tematem była nasza "winnica"...;o)

Pewnego dnia Wnusia nakryła Babcię jak łykała tabletki...

     - Co łykasz Babciu ?? - zapytała...

     - Witaminy...- odpowiedziałam (zgodnie z prawdą)...

     - To dobrze...- oświadczyła Wnusia...- Musisz być zdrowa, bo jak będę dorosła i będę mieć dzieci, to będziesz najfajniejszą Prababcią...Będziesz im musiała wszystko pokazać...

     Pokiwała głową z powagą i pobiegła do basenu, a Babci "B12" utknęła w gardle...

     Princeska ustawiła mi poprzeczkę w okolicach Jowisza...

środa, 19 sierpnia 2026

7 U-Rodziny !!

     Finisz wakacji blisko, więc chyba czas na podsumowanie...

     Ale, że jesteśmy tuż po siódmych u-rodzinach Luckiego, tym razem sierściuch będzie miał pierwszeństwo...

     To były wyjątkowo ciężkie psie wakacje...Wnucze turnusy trwały, a psia niania nie umiała wyluzować (upały też nie pomagały)...

Będzie dzisiaj to śniadanie ??


Znowu zaczęli od mleka z płatkami !!

Gdzie by się tu schować ??


No jasne !! Jeszcze za ratownika muszę robić...

Warownię wybudowali, ale do pilnowania tylko ja...

Może nikt nie zauważy, że się zdrzemnę...

Coś mi się ta Nida skurczyła...

Ale się porobiło !! Wiozą mnie na wodzie !!

     Dzień u-rodzin też był energetyczny i upalny...I niezapomniany...
     Kiedy wieczorem wietrzyliśmy Stodołę przed snem, Lucki, leżący zazwyczaj przed drzwiami zniknął...
Ciemno już było niemiłosiernie, psisko czarne i z niedosłuchem...Makabra...
     Przeszukaliśmy Wrzosowisko z latarkami, nawoływaliśmy, gwizdali, cmokali...Nic...Cisza...
Całonocne poszukiwania nie wchodziły w grę...
     Może skusiła go cieczka suki z sąsiedniej wsi ??
     Może poszedł zwiedzać okolicę z kumplem, który czasem nas odwiedzał ??
     A może po prostu zasnął w którymś ze swoich "gniazd", które pracowicie przygotowywał w czasie upałów ??
     Prawie całą noc sprawdzałam monitoring, licząc że w końcu zobaczę kudłatą mordkę...Nic z tego...
W końcu padłam, wbijając sobie w głowę, że to przecież bardzo mądry sierściuch...
     Kiedy rano otworzyłam oczy i pozbierałam dwie szare, zaspane komórki, Pan N. obwieścił:
     - Kiedy szedłem nalać sobie wody, on już siedział na podeście...Zobacz zapis...


     Nie wiedziałam, czy się na niego wściekać, czy się cieszyć...Urodzinowy gigant ewidentnie mu się udał...
     "Poprawiny" były bolesne...
Szelki na grzbiecie i krótka smycz przy huśtawce...
Psi rozumek ewidentnie załapał, że podpadł...;o)
     7 U-Rodziny zapamiętamy na zawsze...;o) 

sobota, 25 lipca 2026

Cywilizacja na marginesie...;o)

     Całkiem utknęliśmy na tej "nienaszejwsi"...;o) Do betonozy i spalinowych smrodów wcale nam nie tęskno...;o)

     W sieci bywam rzadko i też mi nie jest specjalnie tęskno...;o) Chociaż wieści z Waszych blogów mi brakuje...:o(

Nawet nie mogę obiecać, że to wszystko nadrobię...Świat Emerytów zbyt szybko gna...;o)

A z nowości ??

     Na Wrzosowisko przyjechał Księciunio...Spojrzał na basen...


     - Ale on malutki...- powiedział, a Dziadkowie ryknęli śmiechem...Tak kurczy się Świat...

Osiem lat temu ten sam Księciunio, z wypiekami na twarzy i zachwytem w oczach westchnął:

     - Ale duzy ten basen Babciu...I pływał w nim zawzięciu...;o)

Dzielnie służył Dzieciakom przez osiem lat !! A Dziadkowie z przyjemnością moczyli nogi ...;o)

     Słowa Księciunia podziałały jak zapalnik...;o)

     Skoro we dwójkę potrafimy mieć pomysły nieziemskie, to co czeka Wrzosowisko jak zaczniemy wymyślać w trójkę ??

     Dziadek przez dobę szukał basenu godnego Wnuków...

     Potem nadszedł moment poszukiwania dobrej miejscówki...


     I czekamy na piasek...;o)

     Wywrotka wywołała u Księciunia znany mam wyraz zachwytu na twarzy...Księciunio uwielbia piasek...A 10 ton to dobra miara na "piaskownicę"...;o)

Uffff...No to czekamy...

     W bezruchu ??

A gdzieżby !!

     Najpierw wzmocniona została konstrukcja pod nowy basen...


     Tak, żeby brykanie Wnuków nie spowodowało katastrofy budowlanej...;o)

     Potem nową plażę dostał "brodzik" (ku wielkiej radości Luckiego)...

     A reszta wylądowała w piaskownicy "za kuchnią", ku radości i Księciunia, i Luckiego...Z hasłem przewodnim, że budujemy piaskownicę dla Tygryska...;o)


I końcu dotarł !! ;o)

     Zachwyt Wnuków był wart każdej wydanej złotówki !! ;o)

     W końcu i Princeska dostała swój żywioł...;o) Bo Princeska to Wodnik Szuwarek !! Z wody może nie wychodzić...;o)

Księciunio uczestniczący w "spisku" pokiwał głową z uznaniem...;o)

A Tygrysek ?? Przez trzy dni pływał na materacu i widać było rezerwę "dla rozmiaru", ale...Po trzech dniach nagle zsunął się z materaca i radośnie zawołał:

     - Babcia !! Pływam !!

I rzeczywiście pływał !! Co prawda w "ciapoczku" (kapoczku), ale szalał tak, że Starszaki musiały Mu schodzić z drogi...;o)

     Wrzaski na Wrzosowisku słychać było w promieni kilku (jeśli nie kilkunastu) kilometrów...;o)

     A wieczorami ??

Jeśli wnucze towarzystwo nie padało zaraz po zjedzonej kolacji, to...


        Dziadziuś przygotował niespodziankę !!

     Babcine Wigry (mające ponad pięćdziesiąt lat), obsługiwane teraz przez Princeskę...

     "Góral" Córci mający trzydzieści lat, dosiadany przez Księciunia...

     A poza kadrem mknie na czterech kółeczkach Tygrysek (jeszcze się uczy) na rowerku, który osiem lat temu "wyrósł pod orzechem na Wrzosowisku" dla Księciunia...

Było pięknie i radośnie...

Teraz Matka Natura urządziła nam przerwę w turnusach, sprowadzając chłodne noce...

Wnuki zapowiedziały się na kolejne przyjazdy...

My sprawdzamy prognozy...;o)

Będzie pięknie i radośnie...;o)

czwartek, 11 czerwca 2026

Czasu nie dogonisz...;o)

     Matka Natura znowu zorganizowała nam "pit stopa"...I bardzo dobrze, bo całkiem byśmy zdziczeli na tej "nienaszejwsi"...;o)

     Ale wcale bardziej leniwie nie jest...Trzeba ogarnąć plony, których nam zagonek nie szczędzi (o kłopotach truskawkowych dowiaduję się z mediów)...Poziomki też nieźle sobie radzą...;o) Wszystko rośnie jak oszalałe...;o)

     Potem ogarniamy zaściankową rzeczywistość i realizujemy zakupowe plany...;o)

     I chociaż z premedytacją nie kupiłam w tym roku terminarza...Echhh...Czy Wy wiecie, że mamy już ponad trzy tygodnie poślizgu ??

     Dzisiaj udało się nam w końcu dotrzeć do Chorzowa...;o) Przecież nasi czworonożni przyjaciele czekali na dary...;o)

Prosiaczki rzeczne...

 
Misie łakomczuchy...
     Harmonogram nie pozwolił nam na odwiedziny, ale orzechy dostarczone (co sprawia nam ogromną radość) i grono sympatycznych Osób spotkane...Zwierzęta ewidentnie wpływają na ludzi, bo takiego skupiska sympatycznych Człowieków nie spotkaliśmy nigdzie indziej...;o)

Uffff...

     Teraz to już oficjalnie sezon 2025 możemy uznać za zakończony...;o)

A my ??

     Czekamy aż Matka Natura podniesie nam nocne odczyty temperatur o dwa stopie i ruszamy...;o)

     Jeszcze tylko "wnucza nocowanka"...;o)

piątek, 29 maja 2026

Jak się dzieli psa na trzy...

      To, że my dostajemy na wiosnę "małpiego rozumu" wiedzą wszyscy moi Czytacze...Ale Lucky ?? No cóż...

Luckiego opętuje totalnie...;o)

     Na Wrzosowisku chce uczestniczyć we wszystkim, dowąchać się do "jądra ziemi", przekopać każdą krecią dziurę i bawić się w ganianego z kosami...Ale przede wszystkim pilnuje...


Pilnuje, a każdą wolną chwilkę poświęca na drzemki...

     Lubi te drzemki...Lubi spać...Wiek ma swoje prawa, a Lucky młodszy nie będzie...Według tablic kynologicznych ma już prawie osiemdziesiąt lat...Rodowy Senior...;o)

A że mamy na jego punkcie totalnego fioła, więc postanowiliśmy zorganizować w Stodole "budę"...Lucky kocha budy...;o) 


 A co to za dziwna poza ??

     Tak Lucky wygląda wieczorem...Nieprzytomnie zmęczony swoimi "obowiązkami" układa się na swoim metrażu, a Pan N. niespodziewanie zaczyna jeść kiełbaskę...I co ma zrobić biedny pies ??

Spać ?? Czy spróbować żebractwa ??

     No to psisko dokonało podziału psa w psie !!

     Poopa i tylne łapy śpią...Łepetyna i przednie łapy idą na kiełbaskę...Ale to był podział na trzy, a nie na dwa !!

Oczy aż krzyczały:

    "Podzielisz się kiełbaską ?? Tak ?? Ale wiesz, Ty jeszcze nie leżysz, to może mi przyniesiesz ??" ;o)

     Ten popis naszego Artysty wprowadził nas w wyśmienity nastrój, a śmiech było słychać w całej okolicy...;o)

     A poza tym ??

Pracujemy...Pracujemy...Pracujemy...

Wakacje już niedługo, a planów do realizacji zostało sporo...;o)

     Ale pierwsze truskaweczki już były...I czereśnie były...I rzodkieweczka...

     Ech, to nasze Wrzosowisko...