Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lutego 2015

Zimowa egzotyka. Tapioka z ananasem i wanilią



Biała zima. Właśnie o takie marzyłam.
Otuliła mnie, choć przyszła spóźniona. 
Zimą najbardziej szukam ciepła.
Brzmi to niedorzecznie, ale dla mnie jest logiczne i tworzy pełnię idealną. 


Bo ja lubię patrzeć na zimę.
Nie tęsknię za jej dotykiem i kroplami śniegu spływającymi zakolami za kołnierz kurtki.
Ta chłodna pieszczota mnie nie pociąga. 
W rzeczy samej, uciekam od zimy. 
Zaszywam się w domu, otulam miękkim kocem i po prostu na nią patrzę.


Przyglądam się białym płatkom wirującym gdzieś z góry i niknącym gdzieś w dole.  
Całkiem możliwe, że ta miłość platoniczna pozostanie nieodwzajemniona. 
Zima wolałaby, abym się w niej zanurzyła. 
Zatraciła w rozkoszy na jednym z pięknych narciarskich stoków, gdzieś pośród kolorowych kasków jej adoratorów. 


To jednak nie dla mnie. Z zimowych obrazków wybieram ten, jaki mam za oknem. 
Patrzę na zimę wciąż tak samo - z zachwytem, zmieniając jedynie kubki z herbatą, filiżanki kawy i kieliszki czerwonego wina.
W tej bieli i śniegowej zadymce najbardziej ekscytujące i cudownie magiczne jest poczucie bezpieczeństwa. 
Ona tam, ja tu. 
Ona biała i zimna, ja kolorowa i ciepła.


Za to ciepło najbardziej zimie dziękuję. 
Skutecznie sadza mnie w miękkim fotelu, pozwala bezkarnie grzać się przy kominku i patrzeć do woli na jej białe krągłości. 
I tylko czasem, niezmiernie rzadko, przez głowę przemknie myśl o lecie. 


O soczystych owocach i smakach tropiku.
Wystarczy, by spakować się na krótką i aromatyczną wyprawę. 
Tylko z bagażem podręcznym, który pomieści perełki i pióropusz.
Spakowałam zatem tapiokę, obok wsunęłam dojrzałego ananasa i ruszyłam na spotkanie z zimową egzotyką.
Wróciłam rozanielona - tą podróż powtórzę jeszcze nie jeden raz. 
A teraz kolej na Was - pakujcie się i ruszajcie. 


KOKOSOWA TAPIOKA Z ANANASEM I WANILIĄ
/na 4 porcje/ 

Z tapioką poznałam się jakiś czas temu i była to miłość od pierwszej łyżeczki. Kuleczki tapioki najbardziej smakują mi gotowane w mleku kokosowym. Lubię, gdy deser jest dość gęsty i znacznie bardziej smakuje mi dobrze schłodzony, choć wiem, że wersja na ciepło ma też wielu wielbicieli. W tym przepisie wykorzystałam mniejsze perełki tapioki, więc efekt transparentnych kulek, jakimi staje się tapioka po ugotowaniu, jest mniej widoczny. Smakowo nie ma to znaczenia. Zaproponowane w deserze owoce można oczywiście zmienić według upodobań. Tapioka jest bezsmakowa, więc dobór składników może być w zupełności uzależniony od Waszych preferencji
1/2 szklanki tapioki
2 szklanki wody
ok.1,5 szklanki mleka (użyłam pół na pół z mlekiem kokosowym)
2 łyżeczki cukru
konfitura z ananasa z wanilią *
kilka plastrów świeżego ananasa
kilka pokruszonych ciasteczek (u mnie owsiane z kokosem)


Na kilka godzin przed przygotowaniem deseru lub wieczorem zalać tapiokę dwoma szklankami wody. Następnego dnia odlać wodę, a tapiokę zalać mlekiem i wstawić na średni ogień. Dodać cukier i cały czas mieszać.  Gotować do momentu aż zgęstnieje, a perełki tapioki napęcznieją i staną się niemal przezroczyste. Zdjąć z ognia i odstawić do lekkiego przestudzenia, a następnie przekładać do pucharków do 1/3 wysokości. Na warstwę tapioki nałożyć warstwę ananasowej konfitury z wanilią i dopełnić kolejną warstwą tapioki. Udekorować z wierzchu kawałkami świeżego ananasa i "kruszonką" z owsianych ciasteczek. 
*Użyłam domowej, którą gotuję z drobno posiekanego, mocno dojrzałego ananasa. Przesmażam go z dodatkiem ziaren wanilii, odrobiną soku z cytryny - cukier dodaję do smaku. Jest pyszny i znika w okamgnieniu.

wtorek, 27 lipca 2010

Rożek i spółka. W krainie wielu lodów.

"Trucizna!!!" - taki krzyk podniósł się na ich widok,  kiedy w 1831 roku pojawiły się na balu amerykańskich wyższych sfer. Jedynie brawurowa pokojówka zdobyła się na odwagę i spróbowała lodowy deser orzekając "Przepyszne!". Od czasów jaskiniowych znano ogień i gorące jedzenie , ale zimne potrawy traktowano  nieufnie, często z lękiem. 


Za europejską ojczyznę lodów uważa się Włochy - Marco Polo, powróciwszy z wyprawy do Chin, gdzie sporządzane były już 3000 lat temu, przywiózł przepis na zimny deser, przypominający współczesne sorbety.
Z Włoch lody powędrowały do Francji, prawdopodobnie za sprawą Katarzyny Medycejskiej. Pierwsza lodziarnia, Cafe Procope, powstała w Paryżu w 1681 roku. Znacznie później, bo dopiero w 1851 roku rozpoczęto masową produkcję lodów za oceanem, w Ameryce. 


Do Polski lody trafiły za panowania Augusta III i początkowo zarezerwowane były wyłącznie dla wybrańców. Przez kilka stuleci produkcja lodów zależała od dostaw lodu zbieranego w zimie ze stawów i jezior. Przełom w historii lodowej nastąpił dopiero w połowie XIX w.,  kiedy w 1876 roku Niemiec Carl von Linde wynalazł chłodziarkę. 


Dla mnie w całej historii lodów największym odkryciem było znalezienie przepisu na lody bez jajek na blogu Cudawianki (klik). Zrobione tą metodą lody kawowe (klik) absolutnie zasługują na miano najlepszych pod słońcem. Ale nie tylko one! Z mlekiem kondensowanym i śmietaną można łączyć dowolne składniki w różnych proporcjach i zawsze wychodzą absolutnie cudowne i kremowe lody. 


Ja kręcę na okrągło. Lody, oczywiście. Świadomość, że są domowe, bez jajek, pozbawione barwników i innych sztuczności dodatkowo zwiększa  ogromny apetyt jaki mamy w tym roku na lody. W menu naszej domowej lodziarni pojawiły się w tym sezonie znane Wam już z majowego wpisu lody karmelowe z solonym masłem i chrupiącym słodko-słonym karmelem, wspomniane powyżej lody kawowe, truskawkowe z octem balsamicznym oraz bohaterowie dzisiejszego wpisu - lody malinowe, z czerwonej porzeczki, rabarbarowe z imbirem, pina colada, kajmakowe oraz czekoladowo-orzechowe. W zamrażalce chłodzą się teraz orzechowe, a sesji nie doczekały  niestety miętowe z czekoladą - zniknęły przy pierwszym rozdaniu. W planach kolejne smaki, w tym obiecane już wcześniej lody i sorbety wytrawne, ale to dopiero po naszym powrocie z wakacji. Tymczasem łapcie rożek i częstujcie się - mam nadzieję, że przynajmniej część z Was znajdzie tu choć jeden z ulubionych smaków. Jeśli go zabrakło, złóżcie zamówienie - chętnie zakręcę maszyną:)


LODY CZEKOLADOWO-ORZECHOWE

filiżanka Nutelli lub innego kremu czekoladowo-orzechowego (użyłam mniej słodkiego kremu z Terravity)
200 słodzonego mleka kondensowanego
300 g śmietany kremówki


Mleko połączyć ze śmietaną, dodać krem czekoladowo-orzechowy (wyjmijcie go wcześniej z lodówki, inaczej będzie zbyt twardy i trudno będzie go połączyć z pozostałymi składnikami. Jeśli macie syrop kokosowy, można także dodać. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i przełożyć do maszynki. Dalej postępować zgodnie z instrukcją producenta.

LODY MALINOWE

świeże lub mrożone maliny (ilość wg uznania, ja dałam 2 szklanki świeżo zerwanych malin)
200 g słodzonego mleka kondensowanego
300 g śmietany kremówki


Maliny rozgniatam, ale nie miksuję - lubię czuć kawałki owoców. Mleko łączę ze śmietaną, dodaję rozgniecione maliny, dokładnie mieszam i przekładam do maszynki na lody. Dalej postępuję zgodnie z instrukcją producenta. 

LODY RABARBAROWE Z IMBIREM
  
czubata szklanka musu rabarbarowego
200g słodzonego mleka kondensowanego
300g śmietany kremówki
1,5 łyżeczki imbiru w proszku 


Mleko łączę ze śmietaną, dodaję mus rabarbarowy i imbir, dokładnie mieszam i przekładam do maszynki na lody. Dalej postępuję zgodnie z instrukcją producenta. 

LODY Z CZERWONEJ PORZECZKI

świeża lub mrożona czerwona porzeczka (ilość wg uznania, ja dałam 2 szklanki)
200 g słodzonego mleka kondensowanego
300 g śmietany kremówki


Porzeczki rozgniatam, ale nie miksuję - lubię czuć kawałki owoców. Mleko łączę ze śmietaną, dodaję rozgniecione porzeczki, dokładnie mieszam i przekładam do maszynki na lody. Dalej postępuję zgodnie z instrukcją producenta. 

LODY KAJMAKOWE

puszka gotowej masy kajmakowej
200 g śmietany kremówki


Masę kajmakową przełożyć do miski i dokładnie wymieszać ze śmietaną. Przelać do maszynki do lodów i dalej postępować zgodnie z instrukcją producenta (u mnie lody kręciły się 40 minut).  W tym przepisie nie używam mleka kondensowanego, bo jest już z niego zrobiona masa kajmakowa. 

LODY PINA COLADA
puszka ananasa
200 słodzonego mleka kondensowanego
300 g śmietany kremówki
1/2 filiżanki wiórek kokosowych
2 łyżki syropu kokosowego (opcjonalnie)


Ananasa osączyć z zalewy i zmiksować. Mleko połączyć ze śmietaną, dodać ananasa i wiórki kokosowe. Jeśli macie syrop kokosowy, można także dodać. Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i przełożyć do maszynki. Dalej postępować zgodnie z instrukcją producenta.

* Wszystkie przepisy na lody to moje kolejne propozycje do Lodowej Akcji prowadzonej przez  kasandraa6.
** Informacje o historii lodów znalazłam na portalu foody.pl

Drukuj przepis

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails