Dobrych kilka lat temu w Polsce rozpoczął się prawdziwy boom na azjatycką pielęgnację twarzy. Prym wiodły przede wszystkim koreańskie BB kremy z firm takich jak Missha, Lioele czy Skin79. Wtedy te produkty były jeszcze w Polsce praktycznie niedostępne, więc musiałyśmy zamawiać wszystko wprost z Korei przez Ebay. Popyt wymusił jednak podaż i aktualnie dostępność azjatyckich produktów znacznie się poprawiła. Wraz z BB kremami do Polski dotarły kosmetyki o bardzo nietypowych składnikach, a w tym kremy ze śluzem ślimaka i właśnie o nich Wam co nieco dzisiaj napiszę.