Zaniedbałam się. Nie, że od kiedy zostałam matką. Już wcześniej, choć kiedy dokładnie to nie powiem, bo nie uchwyciłam tego momentu. Dość, że któregoś dnia obudziłam się z myślą, że w mojej szafie powinny być stosy ubrań, a ja nie mam w co się ubrać bo naprawdę nie mam w co! Te kilka ciuchów, które miałam, nijak do siebie nie pasowało na domiar złego. Przestałam się malować, przestały mi przeszkadzać odrosty czy nieświeże włosy. Nie robiło mi różnicy czy mam na sobie koronkowe czy sprane bawełniane majtki.
Jakie to szczęście, że dzięki blogosferze poznałam Eveleo, która zajmuje się dobieraniem stylizacji odpowiednich do typu sylwetki i urody. Dzięki jej analizie poznałam swoje mocne i słabe strony, czego powinnam unikać a co koniecznie mieć w szafie. Zyskałam wiedzę i znów zachciało mi się chcieć.
Kupiłam sobie kilka ubrań, na które wcześniej bym się nie odważyła. Nie kupiłam nic czarnego! ;D
Znów zaczęłam sięgać po kosmetyki do makijażu. Zapuszczam włosy. Wracam do naturalnego koloru.
Dziękuję Ci kochana Eveleo! Warto było wydać każdą złotówkę na Twoją analizę i znów poczuć się dopasowana sama ze sobą!