czwartek, 26 grudnia 2013
O krzywdzeniu. Zupelnie nieswiatecznie.
I to jest prawda. I nie mówię tu o piciu (choć jedno z moich rodziców ma problem, którego oczywiście nie ma w swoim mniemaniu), biciu (choć klapsy były 'bo to nie bicie') i tych sprawach.
Mówię o emocjonalnym chłodzie, o braku emocji pozytywnych, o braku przytulania.
Mówię o nękaniu psychicznym. A czemu nie piątka, czemu tylko czwórka. Czemu nie rozumiesz ułamków, jesteś takim głąbem? Masz idiotycznych znajomych, przeniosę cię do innej szkoły. Będzie ci ciężko w życiu. Żaden facet nie wytrzyma z taką co nie sprząta.To w czasach wczesnych i szkolnych.
A w dorosłym życiu. Wymyślasz sobie problemy, jaka niepłodność. Nie widzę ciebie w roli matki. Jesteś moją porażką pedagogiczną.
Długo by pisać.
Jedna jest tylko różnica, między mną a Potworą. Wydałam mnóstwo kasy na różne terapie. Ale nie wybaczyłam. I nie wybaczę.
Dlatego wyjadę nawet do Australii, jeśli będzie taka okazja. Byle dalej...
środa, 25 grudnia 2013
Prezenty :)
A oto, co mała dostała: (u nas utarło się że tylko dzieci dostają prezenty)
Książeczki (w tym jedna grająca od dziadków, teraz przez tydzień będą jej słuchać to sami ją przeklną :P), zestaw garnuszków Wadera, dwa zestawy jedzenia z IKEI, piżamka z Bambi (H&M), bluzeczka i legginsy (H&M), sukienka i opaska od kochanej cioci Agnieszki (handmade), farma Wadera, no i hit czyli kuchnia :)
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Ho! Ho! Ho!
____________________________________________________
Moje święta... Cóż. Byle do drugiego stycznia przetrwać jakoś.
PS A dziś dostałam wyniki testów alergicznych małej.
Gluten. Mleko. Jaja. Cytrusy.
Idę sobie w łeb strzelić. A potem będę myśleć jak dietę ułożyć. Ale przynajmniej już wiem, co ją zjadało od środka....
wtorek, 17 grudnia 2013
Rok
Co się zmieniło?
Nadal niemieckiego nie umiem i nie lubię:P Tzn umiem tyle, by po bułki iść i bilet w autobusie kupić.
Wkurza mnie niemieckie podejście do dzieci, w sensie podejście pediatrów. Selekcja naturalna normalnie... Niczego się nie bada, wszystko ma samo przejść.
Klimat bremeński jest straszny zimą bo jest tak wilgotno, że się pleśń na ścianach robi. Można wietrzyć używać osuszaczy powietrza elektrycznych, a i tak woda na oknach stoi...
Ale też poznałam paru fajnych ludzi tu :)
Nie ma problemu z dostępem i cenami żywności dla alergików.
Szczepienia są za darmo.
Życie jest tak spokojne że aż nudne ;)
Zdecydowanie bardziej wolałabym kraj anglojęzyczny, może się kiedyś doczekam ;P A póki co jest jak jest :) Patrząc na Tosię i jej relację z tatą, nie wyobrażam sobie, by miało być tak jak na początku, że był w domu tylko tydzień w miesiącu. Mała by to bardzo bardzo przeżywała :(.
In vitro, in vivo - dziecko jest dzieckiem
Oficjalnie potępiają. A nieoficjalnie wielu księży dziewczynom przy spowiedzi mówi, że nieważne, jak poczęte, ważne, że kochane.
No bo jaka to różnica. Czy poczęte w szkle czy w łóżku. Geny, zapłodnienie, podział komórek, implantacja, wszystko tak samo. Tylko moment połączenia gamet w innych warunkach.
poniedziałek, 16 grudnia 2013
piątek, 13 grudnia 2013
22
Sama się ubiera, a przynajmniej próbuje. Z tej okazji chadza czasem w trzech parach spodni i dwóch bluzkach, jak wpadnie w szał ćwiczeń. W dwóch czapkach. Albo w jednej mojej jednej swojej skarpetce. Albo w butach założonych prawy na lewą nogę a lewy na prawą.
Chce chodzić w majtkach. Więc mamy 12 par gacioszków, w przerażającej większości z My Little Pony. Chęć ta niekoniecznie idzie w parze z chęcią załapania o co chodzi z tym wołaniem siusiu. ;) Więc mama szmatę w pogotowiu ma i wyciera. No i nocnik jest dla maluchów. Wszelkie sukcesy w temacie to zasługa dorosłej toalety i całego obrzędu z papierem toaletowym, spłukiwaniem i myciem rąk. I 'Nocnika nad nocnikami'. Ale ma też dni kiedy przynosi pieluchę i ja to szanuję, nie namawiam do niczego.
Umie pokazywać 'my jesteśmy krasnoludki' i robi 'idzie kominiarz'. Lubi 'kaczuszki' ale umie póki co pokazywać tylko skrzydełka ;D
Umie posługiwać się nożyczkami, głównie oburącz, ale zdarza jej się już jedną ręką nimi operować.
Mówi nadal po swojemu głównie. Chodzi po domu i woła 'hu hu ha ha'. Albo 'mama tata mata mama tata mama? tata? mama tata' ;) Rano radośnie przychodzi i ładując ręce w mój dekolt woła 'ciciuś' i się przytula. A potem następuje bezlitosne 'mama tań! oć oć'.
Lubi rysować, stemplować, malować, ciąć, Lubi naklejki. Zaczęła się interesować książeczkami, którymi gardziła, na przykład serią 'Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham' lub serią o Bincie, Babo i Lalo. Lubi się kąpać i chlapać przy tym niemiłosiernie. Lubi zęby myć ale tylko pastą Weledy. Raz kupiłam w dobrej wierze Laverę, to odpadła w przedbiegach, bo jak pasta czerwona?? i owocowa? Mama miętową białą pastę dawaj a nie to coś. Lubi przesypywać i przelewać z kubeczka do kubeczka. Lubi kakao i kluski wszelakie.
Taki jest ten nasz dwudziestodwumiesięczniak mały. Mały-duży, bo to już coraz bardziej widać, że to taki zminiaturyzowany dorosły człowiek jest. Choć czasem jeszcze taaki dzidziuś... :)
środa, 11 grudnia 2013
Czas na nocnik!
W ogóle, nocnik jest dla maluchów. Tosia na nocniku siedzieć nie chce.
Ona siedzi sobie na dużym kibelku. O. Z nakładką oczywiście. Siedzi, majta nogami i czyta książeczki. I czasem coś tam się trafi, że trafi gdzie trzeba. Ale większość czasu spędzam na wycieraniu plam (bo kupa najczęściej idzie w pieluchę z nocy jeszcze) i praniu posiusianych majtek. ;)
W odpieluchowaniu pomaga nam literatura. Jedną z książek tematycznych jest 'Nocnik nad nocnikami', o której nie będę się rozwodzić, bo wiele już o niej napisano.
Druga to Czas na nocnik.
wtorek, 10 grudnia 2013
Kosmetyki dla AZSowca, 'dermografisty', itd.
To Pani Ewa Wasilak z Lawendowej Farmy. Tworzy ona mydła i inne kosmetyki. 100% natury.
Ale to nie są zwykłe kosmetyki ekologiczne. To kosmetyki ratujące komfort życia AZSowcowi, osobie z dermografizmem i paroma innymi fajnymi nazwami dermatologicznymi, a wszystkie oznaczają suchą i mega mega wrażliwą skórę.
Od miesiąca się zmagam. Pierwsza opcja to było że alergia. Po dwóch tygodniach dermatolog stwierdził, cytuję - to może być alergia, wirus, w zasadzie wszystko. No fajnie. Ale to mi nie pomoże na moje dolegliwości. Wyobraź sobie że każdy centymetr ciała piecze i swędzi. Jak połączenie oparzenia słonecznego i ugryzienia komara. Że kontakt ciała z ubraniem powoduje wręcz ból. No to już mniej więcej wiesz jak fajne jest moje życie od miesiąca.
Teorii roboczych mam kilka. Alergia kij wie na co. Wirus kij wie jaki. Borelioza. Nerwica. (tarczycę i wątrobę wykluczyłam badaniami). Albo wszystko naraz plus wrodzona wrażliwość skóry plus dermografizm, daje przepiękny książkowy AZS.
I gdyby nie leki przeciwhistaminowe i Lawendowa Farma, pisałabym do was z najbliższego niemieckiego wariatkowa... ;)
A tak kąpię się w mydle owsianym lub w żelu z babką i lawendą, smaruję różnymi fajnymi mazidłami (masło shea, balsamy z czarnuszką i nostrzykiem) i nakładam dla relaksu bajerancką maseczkę z białą glinką (jedyna na świecie która nawilża a nie ściąga twarz). I hulaj dusza piekła nie ma. I swędzenia w większości też nie.
No kocham kocham miłością szczerą Panią Ewę, choć jej nie znam osobiście (za to syna znam i pozdrawiam i żonę jego też :)).
Pokochajcie i wy i zostawiajcie u niej swoje wypłaty bo warto!
A żeby tego było mało w sklepiku LF znajdziecie też piękną ręcznie robioną ceramikę.... :)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Emocje
sobota, 7 grudnia 2013
środa, 4 grudnia 2013
Du, du, du czyli Zweisprachigkeit
Dzięki Eli i Faustynie, które prowadzą blogi o dwujęzyczności i temat mają przerobiony w teorii i praktyce, podjęliśmy z mężem taką decyzję.
wtorek, 3 grudnia 2013
Odbicie czyli po karmieniu
Karmiąc schudłam. Mocno. 7 kilogramów. Przy wadze wyjściowej 48kg, to bardzo dużo. Morfologia na granicy normy.
Trzy miesiące z hakiem po odstawieniu morfologia taka, że w życiu takiej nie miałam - hemoglobina i czerwone krwinki w górnej granicy normy. I tak ja, mając całe życie hgb w granicach 12,2-12,8 teraz mam 15,2...
A kilogramy... znowu 48 na liczniku. Nie jest to może optymistyczne dla tych z was, które liczą na trwałe schudnięcie w czasie laktacji, ale dla tych, które chudną wtedy choć nie chcą i owszem ;)
Gdzieś mi się przewinęło kiedyś, że te wszystkie składniki odżywcze, z których się wypłukuje organizm w czasie laktacji, po jej zakończeniu wracają w dwójnasób, w ten sposób na przykład laktacja chroni przed osteoporozą - wapń utracony podczas laktacji potem magazynuje się podwójnie. Nie mam w tej chwili pod ręką książek o karmieniu piersią, stacjonują w Polsce, więc wam nie przytoczę konkretnych danych niestety. Ale na pewno moja imienniczka Hafija ma takowe, jak nie na blogu to w głowie lub w literaturze. ;) To tak jakby ktoś odczuwał pilną potrzebę poznania naukowych dowodów.
Na moim przykładzie ta teoria działa. Nie namawiam tym do odstawiania od piersi, o nie. Namawiam do karmienia i to jak najdłuższego! Bo laktacja to zdrowie i dziecka i matki :)
PS A czy byłaś w tym roku na USG piersi? Bo ja tak,tydzień temu, i dowiedziałam się, że mam mastopatyczną tkankę w piersiach, tj włóknistą i mam się często kontrolować bo mogę mieć skłonność do włókniaków. Kobiety z mastopatią często miewają też bolesne piersi przed miesiączką. I w ciąży bolą jak nieszczęście. A tak by the way - czy wasi ginekolodzy sami wyganiają was na USG piersi? Czy badają wam piersi z własnej inicjatywy czy trzeba prosić o to? Jestem teraz pod opieką ginekolożki, która jako pierwsza w moim życiu sama podjęła temat badania piersi. A przed nią było conajmniej siedmiu specjalistów...
poniedziałek, 2 grudnia 2013
W .PL
Zaliczyliśmy ortopedę, małej jedna stópka się pogorszyła a jedna poprawiła. Ćwiczymy dalej i następna kontrola w marcu.
Rozrósł się małej słownik, do nowych słów należą: dziadek (dziadzi, dziada), Misia (Isia), koło (ałał), kwadrat (tatat), kakao (tato), chodź (oćoć), wstań (tań), rower (ouwel).
Kota jeszcze z nami nie ma, z przyczyn dość niejasnych, teoretycznie z powodu choroby u hodowcy, a w praktyce myślę, że chodzi raczej o zmianę karmy. Odbierzemy go po świętach chyba. Mam nadzieję.
Przywieźliśmy z Polski mnóstwo książeczek, kupionych i dostanych (siostrzenica postanowiła oddać Tosi książeczki, z których wyrosła) i w ogóle mnóstwo różności, więc spodziewajcie się wysypu nowości na blogu :)
poniedziałek, 25 listopada 2013
Dziecko na warsztat - dziecko w kuchni :)
wtorek, 19 listopada 2013
Lepiej nie pytaj
poniedziałek, 18 listopada 2013
Nowy szablon
W zakładce Dziecko na warsztat znajdziecie mapę linków do wszystkich projektowych blogów oraz linki do moich warsztatów i facebookowy profil projektu.
W zakładce Słownik Tosi zamieszczać będę postępy w rozwoju mowy małej.
W zakładce Dieta przepisy związane z dietą bez cukru, drożdży, glutenu, dietą w antybiotykoterapii i profilaktyce zakażeń grzybiczych, ale nie tylko. Zdrowe, smaczne i nie nudne jedzenie.
Zakładka Linki to miejsce, gdzie znajdziecie odnośniki do moich stron na FB i bloglovin, linki do blogów, do których często zaglądam, listę specjalistów zajmujących się zdrowiem mojej córki i różne inne strony, które uznam za warte zapisania. :)
niedziela, 17 listopada 2013
Chleb nasz powszedni
Kupiłam nową foremkę, jest krótsza i wyższa, i od razu widać, że chleb też dużo wyższy :) Dla porównania to był mój drugi chleb:
środa, 13 listopada 2013
Mija czas
Ostatnio pisałam, jak mała się rozwija, więc nie będę się powtarzać. :)
Zaczęła jeść dość fajnie, co mnie bardzo cieszy. Z zębów brakuje nam już tylko jednej dwójki i piątek.
Kocham bardzo tę małą łobuziarę. :) <3
poniedziałek, 11 listopada 2013
Serce domu
sobota, 9 listopada 2013
O empatii i innych takich
środa, 6 listopada 2013
Warsztat biologiczny - cz.1
Dołączyłyśmy do Dziecka na warsztat w październiku, już po pierwszych warsztatach. Ale obiecałam sobie, że nadrobimy. Więc nadrabiamy! Nasz warsztat okazał się być całorocznym projektem... :)
Dziś część pierwsza.
piątek, 1 listopada 2013
Idzie nowe
Już jakiś czas temu z menu wyleciała laktoza. Wszyscy spożywamy nabiał bezlaktozowy i powiem wam, że znów mogłam wrócić do picia mleka, bo wcześniej było mi niedobrze po nim. Czyżbym i ja miała jakąś lekką nietolerancję laktozy?
Teraz z diety wylatuje gluten. Zrobi to dobrze nam wszystkim, ja i tak za chwilę wyląduję na bezglutenówce (dzięki pani BB), a Toni się uszczelnią jelita i może będzie lepiej przyswajać co trzeba.
Żeby się nie katować świętami bez pysznego jedzonka, startuję z lekami od nowego roku. Po diagnozie czuję się naprawdę wyśmienicie, nawet jak coś mi dolega, to jest to chwilowe, nie ciągnie się tygodniami jak wcześniej. Cóż, borelioza i nerwica są mocno związane, nazwanie tego, co mnie męczy od lat dało dużą ulgę jak widać.
A po nowym roku wylatuje cukier. Oczywiście Tosi nie zabiorę z diety ziemniaków (chlip chlip żegnajcie fryteczki) i owoców, będzie mieć zbilansowaną dietę, nie widzę powodu, by miała cierpieć z powodu moich antybiotyków :)
Zabieram się jutro za rozpoczęcie hodowli zakwasu żytniego, z tego co czytam to gdzieś za miesiąc powinien być zdolny utrzymać chleb bez drożdży. Będziemy jeść pyszny naturalny chlebek :)
Zgłębiam wiedzę tajemną o różnych zamiennikach, cudach wiankach, komosach i karobach. Dzięki temu nawet placek sobie zjem, a co ;)
Mam nadzieję, że nowa dieta zagości u nas na dobre, przysłuży się mężowi diabetykowi, córce wrażliwcowi i mnie co się całe życie będę bronić przez BB. Będzie dużo ziół, zdrowe oleje, nasiona, warzywa, mięęęcho. Kolorowo i pachnąco. Jestem bardzo ciekawa tego nowego wyzwania :)
poniedziałek, 28 października 2013
Fotograficznie i o Tosi
Dziecko na warsztat - EKSPERYMENTY
W tym miesiącu tematem projektowym są eksperymenty. Zaraz jak dołączyłam do zespołu to burzę mózgów z mężem uskuteczniłam coo by tu fajnego. Na całe szczęście mam męża po polibudzie a i przyjaciela mamy co chemikiem zapalonym jest. Eksperymentowania było że hoho, bałaganu, prób, radochy.
Chemicznych różnych doświadczeń spróbowaliśmy między innymi takich:
- lava lamp w 2 wersjach (było kilka podejść zanim nam wyszło)
- 'wulkan' sodowo-octowy
- herbaciane mikstury
Większość wybuchowa lub mussssująca, bo żeby 20 miesięcznego (chorego na dodatek!) malca zająć to się musi DZIAĆ proszę Państwa! Ma być kolorowo, mokro, żeby można było łapki wsadzić (a więc bezpiecznie), trzeba się ubrudzić, nos w butelkę wsadzić i w ogóle.
niedziela, 27 października 2013
"Lazy" sunday
wtorek, 22 października 2013
Osiwiałam
Tosia nie chce jeść. Bo ma anemię. A ma anemię. Bo nie chce jeść.
Więc na razie kropelki, syropki, dieta odżywcza... I czekamy na cud.
Wiecie jak wygląda Tosi jedzenie teraz? Jedna łyżka, jeden gryz, jeden kawałek. I 'nie chcę'. Nieważne co jest i czy je sama czy jest karmiona.
Schudła prawie kilogram w cztery miesiące.
Poza beznadziejnym żelazem, reszta badań wyszła ok.
Będziemy jeszcze badać alergie pokarmowe, szczególnie gluten.
A mnie się chce płakać, jak na nią patrzę. Rączki schudły, buzia też.
I nie, to nie jest jej uroda, to nie geny, nie ma tego po mnie.
Samostanowienie
Chcesz iść na nocnik? Neee
Założymy pieluszkę? Neee
Zjesz banana? Neee
Chodź się przebrać. Neee
i tak od otwarcia oczu do zaśnięcia. ;)
poniedziałek, 21 października 2013
Komunikacja
Już pisałam na FB, ale i tu przytoczę przykłady.
Wczoraj popołudniu maluda zaprowadziła mnie do sypialni, położyła się na swoim łóżeczku. Przykryła kołderką, wtuliła we mnie plecami i szybko zasnęła. Wiecie co by się działo jeszcze miesiąc temu w sytuacji popołudniowego zmęczenia? Płacz, pokładanie, wrzaski, i histeria w reakcji na każdą próbę uśpienia. A teraz sama idzie i się kładzie.
Dziś w nocy pobudka, Tonia kręci się i marudzi. Pytam się, czy chce pić. 'Nie, nie chcę'. Pytam się czy chce do mnie na ręce. 'Chcę'.
Kolejna pobudka wcześnie rano, maluda obraca się na brzuch, wypina pupę i pokazuje na pieluchę. Pytam się czy trzeba zmienić pieluszkę. 'Ta.'
Przed chwilą w kuchni. Tosia wspina się na krzesło, pokazuje na wodę mineralną i mówi 'Chcę. Pić.'
Bardzo lubię ten etap jej rozwoju. ;)
A w ogóle to jestem w trakcie czytania książki dra Karpa 'Najszczęśliwsze dziecko w okolicy'. Wkrótce post o tej książce i o tym, czy metoda tam pokazana jest skuteczna.
Girl on fire
Minął kolejny rok.
Wszystkiego najlepszego sobie życzę.
niedziela, 20 października 2013
Bubber - lubimy to!
Bubber to hmm. Nie umiemy nazwać, co to. Trochę jak piasek, ale się nie sypie. Trochę jak pianka montażowa. Lekki, choć bardziej do wycinania niż lepienia. Przyjemne w dotyku, wieczorami w trójkę siedzimy i miętolimy Bubbera w łapkach. Nie klei się, nie jest tłuste, nie przywiera do dywanów i włosów. Nie wyschnie nawet zostawione na cały dzień otwarty.
Uczepiłabym się zapachu, ale może jestem wybredna. :P
piątek, 18 października 2013
Choroba=nuda? Nieee!
czwartek, 17 października 2013
Zabawy Tutusia
wtorek, 15 października 2013
7 dni w Polsce
- Byliśmy z małą u pediatry, nowej, wypasionej. (Asiu dziękuję jeszcze raz za namiar!!!) Wreszcie ktoś, kto nie zlekceważył Tosi chudnięcia, zrzucając je na to, że zaczęła chodzić (bo chodzi od 7 miesięcy) ani na geny... Dziecko zdrowe, biegające ma prawo nie przybierać na wadze, ale nie chudnąć!!! Tonia została obejrzana od stóp do głowy, zważona, zmierzona, cała wizyta była bardzo bardzo długa i naprawdę poruszyliśmy w końcu (!!) wszystkie tematy, które nas niepokoiły. Wyszliśmy z gabinetu z długą listą badań do zrobienia, masą zaleceń itd. Badania w większości zrobione, ale o wnioskach wam napiszę, jak je wyślę pani doktor i mi odpowie co i jak, ja się nie podejmuję interpretacji, bo jak zajrzę w dr Googla to na zawał zejdę pewnie... Poza wagą, rozmowa była o wiecznie podkrążonych oczach, o nadal niezarośniętym ciemiączku (dla tych, których dzieci też tak mają, spójrzcie na wielkość ciemiączka po urodzeniu, jeśli tak jak u Toni było bardzo duże - u nas 4x4cm - będzie siłą rzeczy zarastać wolniej, niż u dziecka z ciemiączkiem 1x1. ), o dziwnej dziurce nad pośladkiem, którą Tosia ma, a o której długo myślałam, że wszystkie dzieci tak mają, do czasu, aż się dowiedziałam, że jednak nie (ta dziurka to taki chochlik z życia płodowego, przy tworzeniu się jelit i zamykaniu powłok brzusznych, u niektórych dzieci z tego chochlika robi się niefajna przetoka a u innych, jak u Tosi tylko mała dziurka - dołeczek zostaje na pamiątkę;)). Poza wszystkim, Tosia panią doktor zachwyciła swoim rozwojem :) Zresztą maluda w poczekalni dała pokaz wokalno-taneczny wraz z dziewczynką w wieku przedszkolnym... ;) I bardzo ją ciekawił 4miesięczny chłopczyk, któremu ciągle podawała rączkę i mówiła 'cześć', trzymała za stópkę go i zabawiała grzechotkami. :)
niedziela, 13 października 2013
Dwudziestka
Tosia w tej chwili ma etap, że niezbędny do wszystkiego jest tata, więc ja mam noce spokojne :P Bo jak się budzi to mnie odpycha jak chcę ją uśpić, tylko woła tatę ;)
Jest bardzo rezolutna, kupiliśmy taką grę, gdzie drewniane rybki łowi się wędką, i Tosia szybko wymyśliła, że łatwiej zamiast celować wędką w rybkę, wziąć rybkę i do magnesu na wędce przyłożyć. ;) I tak jest w większości przypadków, jak coś jej nie wychodzi, to znajduje inny sposób, by cel osiągnąć.
Jest na etapie uwielbienia naklejek, książeczki z nimi są u nas teraz na czele listy.
Wszystkim krzyczy i macha papa, albo przesyła buziaczki na pożegnanie.
Gada jak najęta, nadal mało po polsku, ale idzie się jakoś porozumieć.
Układa bezbłędnie choć z wielkim mozołem klocki lego duplo. Najbardziej lubi się bawić zwierzętami i ludzikami z zestawu ;) Np małpa jeździ na słoniu :P
Pokazuje małe detale w książeczkach, rozpoznaje zwierzęta, znajduje je sama. Potrafi naśladować kotka, rybkę, psa, kozę (jak nie zapomni), kaczkę.
Jak usłyszała z daleka tramwaj to szukała na niebie samolotu, bo jej się z nim dźwięk skojarzył :)
Jest miłośniczką kakao, kiełbasy i klusek. Niestety nie widać tego w wadze :/
Apropos wagi, waży teraz 9100, szukamy przyczyny spadku wagi, jesteśmy w trakcie diagnostyki. Wzrost 80cm.
Uczy się balansować i trzymać równowagę, wszelkie murki, krawężniki i inne takie powierzchnie są teraz na topie.
Coraz trudniej mi wyodrębniać jej nowe osiągnięcia, bo nie są już tak spektakularne, jej rozwój to teraz dość subtelny ale ciągły proces, widzimy jak się zmienia, dorośleje na wszystkich płaszczyznach, rozwija się społecznie, fizycznie, emocjonalnie i intelektualnie.
sobota, 12 października 2013
O Cafe Bajarka
piątek, 11 października 2013
Telegraficznym skrótem - warsztat AP
Było ciekawie, było inspirująco, mam dużo do przemyślenia. Jak przemyślę to wam napiszę :)
O czym było? Głównie o tym, że dziecko to mała ameba i nie wolno jej ucinać rączek i nóżek. To tak w skrócie. ;)
Z Cafe Bajarka wyszłam obładowana oczywiście, bo jak widzę książki to mnie portfel swędzi. Ale o nabytkach z ostatniego tygodnia będzie inny post. Polecam tamtejszą gorącą czekoladę, była pyszna. :)
.............................................................................................................................
A jak wróciłam do domu, Tosia rzuciła mi się w ramiona, przytulała się dłuuugo mrucząc mi coś do ucha a potem dała trzy buziaki i zaprowadziła do pokoju żeby z nią się bawić. <3
czwartek, 10 października 2013
Zagadka
środa, 9 października 2013
Mały barbarzyńca
Biegała za dziećmi i usiłowała je przytulać. Najczęściej dzieci wystraszone jej entuzjazmem uciekały. ;) Jeździła po schodach ruchomych w tę i z powrotem. I windą. I po schodach biegała. I po sklepach. Właziła gdzie mogła a szczególnie tam, gdzie nie mogła. Wypiła sok jabłkowy i zjadła trochę muffinki.
Wróciłam do domu spocona i zmęczona, ze śpiącą Tosią przewieszoną przez ramię ;) Padła w drodze.
Blisko
Patrzę i wiem, że każda godzina spędzona na noszeniu jej na rękach, każda noc przy piersi, moje bycie z nią 24/7, to wszystko właśnie po to było.
Bo dziecko rosnące w bliskości, nie boi się wyjść do innych ludzi.
Patrzę na nią i zjadłabym ją z tej miłości.
A w piątek idę na warsztat na temat RB w ramach Tygodnia Bliskości w Poznaniu. :)
niedziela, 6 października 2013
Nierecenzja
To nie będzie recenzja. Nie powiem wam też, o czym ta książka jest.
Tej książki się nie czyta. Tą książkę trzeba przeżyć.
Leżała na półce kilka miesięcy i łypała na mnie okiem. Chyba musiałyśmy dojrzeć obie, ona przykryła się trochę kurzem, stając się mniej onieśmielająco nowa.
Ta książka to zbiór opowieści, bajek. Ale nie bajek dla dzieci, nie dobranocek. Niektóre z nich przeleciałam wzrokiem tylko, nie wciągnęły mnie. Inne zmusiły mnie do zawieszenia się i poddania się fali myśli. Połowę z nich przepłakałam.
Ta książka to właściwie książeczka. Taka niepozorna, cienka, szara. Ale jej moc jest zaskakująca.
Słowa mają moc, tyle wam powiem.
Chcecie ją poznać, kupcie, pożyczcie, zdobądźcie 'Bajki o życiu'.
Warto.
Pani Małgosiu, dziękuję Pani za bloga i za tę książkę. Po prostu dziękuję.
czwartek, 3 października 2013
Matka w formie
Zanim zaszłam w ciążę moja kondycja pozwalała mi na zrobienie 3 brzuszków z zadyszką. I wejście po schodach na 4 piętro z zadyszką.
Tosia rosła, rosła, wymagając ciągłego noszenia.
Moja kondycja poprawiała się z dnia na dzień.
Dziś z 9-10 kg dzieckiem i zakupami wejdę na 3 piętro może ciut spocona, ale bez zadyszki. Brzuszków zrobię tyle na ile mi dziecko pozwoli ;)
I niech mi ktoś powie, że Matka Narodowa (Polka na przykład) to matka zaniedbana.
Ostatnio ćwiczę razem z Tosią. Ona się zanosi od śmiechu wymachując nogami czy podskakując, a ja robię rowerki, pajacyki, brzuszki itd. Mam zamiar robić zumbowe wygibasy z youtuba :) Na rzeźbieniu sylwetki mi nie zależy, ale na zdrowiu i kondycji tak.
Poza tym borelioza nie lubi tlenu i ćwiczeń. Wygonię ją w ten sposób szybciej :)
Co do boreliozy, zaczęcie leczenia (od 1 listopada jadę z koksem) wymusi na mnie dietę. Bezcukrową, w większości bezglutenową, mocno ograniczoną. Ale zdrową bardzo. Będę musiała mocno kombinować, by było smacznie i na tyle kalorycznie, by z głodu nie umrzeć ;) Jeśli chcecie, mogę zrobić zakładkę z przepisami, które znajdę lub wymyślę. Dorzucicie sobie do tej diety trochę owoców i warzywa, których ja nie będę mogła jeść i macie super dietę :) Osobiście mam nadzieję, że po leczeniu zostanie mi nawyk zdrowego jedzenia i nie wrócę do jedzenia ton słodyczy. I mnie, i mężowi i małej się przyda to.
środa, 2 października 2013
Chciałabym inaczej
Chciałabym pisać w ogóle
Chciałabym żeby ten blog wyglądał inaczej
Chciałabym...
Wiecie, kiedyś pisałam wiersze. Pisałam mnóstwo rzeczy. Pisałam prace semestralne. Z polotem. Lekkim piórem. Listy kiedyś pisałam. Takie papierowe. Na wiele stron. Atramentem.
Po kilku latach pracy w biurze, po zmiękczeniu mózgu staraniami i macierzyństwem, doszłam do momentu, że po napisaniu listy zakupów boli mnie ręka. A jak już wpadnę na jakiś pomysł, nie mam czasu by usiąść i się skupić. Albo zbyt rozkojarzona lub zmęczna jestem.
Tęsknię za moim starym piórem parkera z malutką stalówką, miękko piszącym, nie skrzypiącym. Tęsknię za grubymi zeszytami zapisywanymi maczkiem. Za czasem, kiedy w liceum zamiast odrabiać lekcje, zaczadzałam się świeczkami i kadzidełkami i pisałam, pisałam, pisałam...
Dziś już nie mam do kogo pisać listów. Bo czekanie na odpowiedź dwa lata to trochę za dużo na moje nerwy. Miałam pomysł na książkę, ale jak zaczynałam to wychodził bełkot.
Dziś mam bloga, laptopy, komunikatory, facebooka, wideorozmowy. Nie będę narzekać, męża w nich poznałam. ;) Ale....
Tęsknię za starą, niemodnie papierową rzeczywistością. Tylko jakoś nie umiem się z tej cyfrowej wylogować...
niedziela, 29 września 2013
Znowu Flohmarkt ;)
sobota, 28 września 2013
Niepłodność a bezpłodność
Niepłodność i bezpłodność to nie jest to samo, to nie są synonimy!
Więc wyjaśniam.
BEZpłodna jest osoba która nie jest w stanie począć dziecka w ogóle, bo jest pozbawiona np narządów rodnych.
NIEpłodna jest osoba, która ma problemy z poczęciem dziecka, ale takie, które można leczyć.
BEZpłodność jest nieuleczalna, NIEpłodność najczęściej da się wyleczyć, tj doprowadzić do poczęcia.
Uff. Spuściłam powietrze z opon mózgowych, mogę iść spać. ;)
Nie kumam.
Nie kumam, kurde. Dbasz, pilnujesz, a i tak dziecko ma próchnicę... Chyba geny, po mnie takie kijowe zęby odziedziczyła. Masakra jakaś, załamałam się dzisiaj.
Za tydzień jedziemy do Polski to jej to pewnie jakoś zabezpieczą. Mam nadzieję.
czwartek, 26 września 2013
wtorek, 24 września 2013
Laryngolog
poniedziałek, 23 września 2013
Bajka dla Tosi
sobota, 21 września 2013
wtorek, 17 września 2013
Kinderflohmarkt
niedziela, 15 września 2013
Co poza piersią?
1. Poduszka do karmienia - Jak dla mnie zbędny gadżet. Ciągle mi się zdawało, że mała zaraz z tego spadnie. Ponoć przydaje się do karmienia spod pachy, ja tak karmiłam tylko raz przy jednym zapaleniu. Pod łokieć żeby było wygodniej podkładałam sobie jakąkolwiek poduszkę.
2. Laktator - Dla mnie laktator okazał się zbędny, bo zupełnie nie reagowałam na niego, a miałam dwa różne (medela mini electric i avent manualny). Ściągałam max 70ml z obu piersi i trwało to jakąś godzinę. Maltretowało sutki i w ogóle bleee. Jak potrzebowałam odciągnąć, odciągałam ręcznie, szybciej i bez bólu. Ale oczywiście, jak ktoś chce karmić swoim mlekiem, a z jakiego powodu nie może tego robić bezpośrednio z piersi, laktator jest absolutnie niezbędny.
sobota, 14 września 2013
Edukacja i integracja
Mała ma w poważaniu zabawki edukacyjne. Sortery, puzzle, układanki. Książeczki czytamy po trzy naraz, mniej więcej po 40 sekund każdą. Jak dam jej pisaki, to wiem, że pomaluje nimi siebie a nie kartkę i bardziej będzie ją interesowało odgryzanie końcówek niż malowanie. Malowanie farbami to też fikcja. Macza paluchy i rozmazuje po sobie. Masa solna była fajna przez minutę a potem jęk o umycie rączek.
*dres uszyty przeze mnie. Wykrój rysowany z głowy, tzn odrysowana bluza i spodnie :P
piątek, 13 września 2013
19
Mała śpi najczęściej większość nocy sama. To znaczy na swoim łóżku obok naszego łóżka, i albo ląduje u mnie rano jak mąż wychodzi do pracy (koło 6), albo śpi sama do 8 i wstajemy od razu. Oczywiście bywa czasami, że o 2-3 w nocy się obudzi i ląduje między nami, ale to są marginalne przypadki. Sama tak zaczęła. Widzę, że musi mieć dużo przestrzeni wokół siebie w nocy, żadnych przykrywaczy, miejsce do kręcenia się... ;) Wieczorem w zależności od preferencji wybiera sobie do zasypiania albo mamę albo tatę. A czasem ciągnie nas oboje. ;)
Je. Sama się domaga jedzenia. I nawet zaczęła pić kakao na bezlaktozowym mleku. Czasem zje mniej, czasem bardzo dużo, zależy jaki ma dzień. Ulubione danie? Pasta... do zębów. Zjada tubkę na tydzień mniej więcej... :P Trzeba ją chować przed małą, bo by zjadła w jeden dzień jakby mogła.
Potrafi pokazać na obrazku, u mnie i u siebie, gdzie są: oczy, nos, buzia, zęby, włosy, brzuch, pępek, ręce, nogi, cycusie (robi przy tym mniam mniam a więc wciąż pamięta ;))
Gada, po chińsku lub wietnamsku (a może turecku, tyle ich tu, że może podłapała :P), ale gada, dużo. Staram się łapać kontekst a czasem po prostu przytakuję i słucham, żeby nie zniechęcać ;) Czasem coś nawet po polsku powie. :P
Jak coś mi podaje, mówi 'osie'. Jak chce więcej mówi 'esce'. Mówi oczywiście 'chce' 'da' 'mama' 'tata' 'nie'.
Przytula się, obejmuje ręką przytulanego za szyję, głaszcze po głowie albo plecach, daje buziaki. Sama z siebie, nieproszona. Ostatnio bardzo dużo.
...
środa, 11 września 2013
Gucie nie dla każdego
Niby wszystko pięknie, sztywna pięta, elastyczna podeszwa, szeroko w palcach.
ALE.
poniedziałek, 9 września 2013
Dylemat przedszkolny
Miałaby kontakt z dziećmi, socjalizowałaby się w międzynarodowym środowisku.
ALE.
Zarówno koleżanki z placu zabaw jak i moja siostra która jest pedagogiem i dyrektorem przedszkola zwracały mi uwagę, że mała nauczy się mówić po niemiecku i nie będzie chciała mówić po polsku, bo jej tu wygodniej będzie po niemiecku, a my chcemy wrócić do Polski...
I co zrobić, jak żyć?
sobota, 7 września 2013
Nowy członek rodziny :)
Dziś wam go pokażę <3
Oto mały Teo!
Mały ma dwa tygodnie, odbierzemy go na początku grudnia :) To rasa Maine Coon, pochodzi z hodowli Perła Annaru z Gorzowa Wlkp. Będzie wieeeelki. (chcecie mieć pojęcie, jaki wielki? Zajrzyjcie do Agnieszki o tutaj)
piątek, 6 września 2013
Dzień dobry!
A potem... Tosia zaliczyła pierwsze postrzyżyny u fryzjera! Usiadła mi na kolanach i zafascynowana patrzyła, co też ta pani jej robi z włosami. Dzielnie siedziała cały czas, nie kręciła nawet głową. Potem dostała lizaka od fryzjerki, więc już w ogóle super jej się podobało. Cała procedura trwała 5 minut i kosztowała nas caałe 3 euro. ;) Będę teraz co miesiąc z nią chodzić podcinać trochę włosy, może jej zgęstnieją i trochę się wzmocnią, bo póki co ma cienkie pierze a nie włosy...
Cosleeping
Ha ha ha.
Urodziła się Tosia.
Zaczęłam karmić piersią.
I już sobie nie wyobrażałam inaczej, niż spać z małą.
Bo cosleeping jest IDEALNY dla takich leniwych matek jak ja.
Bo nie trzeba w nocy wstawać do dziecka.
Bo nocne pobudki trwały minutę i rano często nie byłam w stanie powiedzieć, czy i ile razy mała się budziła.
Bo się wysypiałam.
Bo jak mała była chora to wiedziałam o tym w sekundę, natychmiast czując przy sobie mały piecyk.
środa, 4 września 2013
Closure
Dziś Tosia pożegnała się z cycusiem.
Ponieważ już zupełnie nie mam mleka, mogłam pozwolić Tosi się przekonać, że faktycznie go nie ma.
Jak się przebieram, to Tosia zawsze się śmieje i robi mniam mniam, jak mnie widzi bez stanika.
Dziś się spytałam, czy chce zobaczyć, że naprawdę w cycusiu nie ma już mleka, oczywiście zaraz chciała. Dossała się do jednej, zaraz puściła, uśmiechnęła się, sięgnęła po drugą, po chwili znowu wróciła do pierwszej, ale już nie próbowała ssać, tylko dawała buziaczki. I tak kilka razy na zmianę w każdą pierś. Opowiadałam jej przy tym, że cieszę się, że jej tak mleczko smakowało, że ja też lubiłam ją karmić...
Chyba nam obu było potrzebne takie zakończenie. :)
poniedziałek, 2 września 2013
Chodzi o zasadę.
Macie dziecko. Dzieci może nawet, sztuk dwie lub więcej niż ustawa przewiduje.
Idziecie w gości.
Od progu wita was dziecko z glutem radośnie płynącym szerokimi strumieniami z nosa do buzi.
Nosz kurrrrr.
Mało tego. Mama tegoż uroczego zasmarkańca informuje, że sama czuje się nieteges.
Ja pierrr.
Dobę z kawałkiem potem mnie zaczyna boleć gardło, wieczorem już mam katar, mąż kaszle. Następnego dnia Tosi już leci woda z nosa, nocka z głowy z powodu kataru, no odlot.
Słowa jakie mi się cisnęły na usta, są wysoce niecenzuralne. Może nie będę ich przytaczać.
Nie uważacie, że dość naturalnym jest, szczególnie jak samemu ma się dzieci, w imię zasady 'nie czyń drugiemu co tobie niemiłe' powiadomić, że dziecko zaglucone, DAĆ WYBÓR, czy chcemy się w te gluty ładować? Nawet godzinę przed wyjściem, trzy razy bym się zastanowiła, i to nie tylko dlatego, że Tonia trzy dni wcześniej miała cholerne szczepienia.
Jak jestem 'lewa', nie ładuję się w gości, nie ładuję się w gości z chorą Tosią i nie zapraszam gości, chyba, że ktoś i tak chce przyjść, wiedząc, że może złapać bakcyla.
No musiałam to wyrzucić z siebie. Bo mnie szlag trafił jaśnisty. I gdyby taki numer wywinęła mi osoba bezdzietna! Ale nie, matka niewiele starszego od Toni dziecka.
Serdecznie dziękujemy za gluty, mamy ich teraz pod dostatkiem, zapraszam po rewanż choćby jutro.
niedziela, 1 września 2013
Te chwile
Jak mi obślinia spodnie na kolanie.
Jak siada mi na brzuchu i skacze po nim.
Jak ni z gruszki ni z pietruszki przybiega się przytulić.
Jak daje rozpłaszczone buziaki przez szybę balkonową.
Jak ciągnie mnie do kuchni po coś do jedzenia.
Jak przynosi mi balerinki bo chce iść na spacer.
Jak broi jednocześnie kiwając głową i paluszkiem, że nie wolno.
Jak idzie usiąść na nocnik z książką w ręce. (Ciekawe u kogo to podpatrzyła :P)
Jak idzie do łazienki, sama odkręca wodę i myje zęby po raz piętnasty tego dnia.
Jak się wtula mocno na dobranoc, obejmuje rączką moją szyję i zasypia.
czwartek, 29 sierpnia 2013
Czyścioszek
O taki:
niedziela, 25 sierpnia 2013
Po odstawieniu
Na plus:
-Tosia więcej je, dużo więcej
-w nocy budzi się albo jak my jeszcze nie śpimy (koło północy-pierwszej) albo nie budzi się wcale. Jeśli się budzi, to potem śpi do ósmej ciągiem, jeśli się nie budzi, to ma krótką pobudkę o 5-6 na polulanie. Nie chce w nocy pić ani jeść.
-usypia tak samo szybko z tatą jak ze mną, więc teraz często mąż ją usypia wieczorem i w nocy też wstaje do niej na zmianę ze mną :)
Na minus:
-piersi z niezłego C zeszły mi do A... ;) Ale bez uszczerbku na jędrności czy kształtu, uff.
-Tosia schudła ostatnio :( Mimo, że dużo je. Układ pokarmowy się uczy teraz czerpać z jedzenia... Jak widzicie, mleko matki półtoraroczniaka to nie woda, tylko pełnowartościowy pokarm!
-mała nie chce pić żadnego mleka, ani mm ani zwykłego bezlaktozowego, nie chce jogurtów, serków, kasz, budyniów. No po prostu żadne inne mleko poza moim nie jest do przyjęcia...
-pobudki są między 7.30 a 8.30, a były 9-10..
-drzemki w dzień w zeszłym tygodniu zdarzyły się dwa razy...
sobota, 24 sierpnia 2013
Jak możesz pomóc kobiecie która dopiero zaczyna swoją mleczną drogę?
1. Nie lataj za nią z butelką, jojcząc, że dziecko na pewno jest głodne bo płacze. Dziecko płacze z jakiegoś miliarda powodów. Nie tylko z głodu. Dziecko domaga się piersi z miliarda powodów.
2. Nie kupuj w prezencie puszki MM i/lub butelek, mówiąc, że to na wszelki wypadek. Zakładamy, że wypadku nie będzie. A w każdym większym mieście jest całodobowa apteka lub market 24h, do których można pojechać nawet w nocy, by takie mleko kupić, jeśli będzie potrzeba.
piątek, 23 sierpnia 2013
Pokój zwierzeń ;)
Obecnie mam 27 lat. To dużo i mało. Dużo jeszcze przede mną, wszystko to, co większość ludzi w tym wieku ma za sobą - np studia ;) Kariery też nie zrobiłam i nie wiem, czy mam ochotę i ambicję zrobić. Jestem typem domatora, odkąd mieszkam 'na swoim' w końcu mój dom stał się moją twierdzą i lubię w nim przebywać.
środa, 21 sierpnia 2013
wtorek, 20 sierpnia 2013
Triumfalny powrót
Poganiałyśmy się najpierw po sypialni, wyturlałam małą i wygiglałam, żeby się maksymalnie zmęczyła. Potem się położyłam na łóżku i udawałam, że idę spać. Tosia bawiła się koło mnie dłuższy czas, potem zażądała miziania po nogach, więc poćwiczyłyśmy przy okazji nazewnictwo poszczególnych części nóg i tak ją to znużyło, że sama się położyła i zasnęła szybko :)
Hurra!
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Uważaj, bo... (do osiemnastki)
...jak ją będziesz tyle nosić to nie zacznie chodzić/będzie ci wisieć na rękach (w domyśle-do osiemnastki)
...jak ją będziesz usypiać przy piersi/na rękach to nie nauczy się zasypiać sama (do osiemnastki)
...nauczysz ją dziadostwa i nie ujedziesz (do osiemnastki?)
Dzisiejsze zasypianie nocne. Położyłyśmy się, Tosia przytuliła się do mnie, wsadziła mi rękę w dekolt i odpłynęła w sekundę. Tydzień po odstawieniu od piersi nie upomina się, nie płacze, nie próbuje się dostać do piersi jak mnie widzi w staniku lub bez. Przytula się, do zasypiania nadal wkłada mi rękę w stanik. I tyle.
Uwielbiam złych proroków. Swoją drogą co to jest z tą osiemnastką to ja nie wiem. ;)
niedziela, 18 sierpnia 2013
Za rękę
W ogóle za rękę to teraz jest jedyny sposób jej komunikacji. Nie mówi teraz nic, ani daj ani chcę, ani tak ani nie, tylko bierze za rękę i stęka. Szykuje nam się jakiś skok rozwojowy? Bo mam wrażenie, że mi się dziecko cofnęło ciut w rozwoju.. A może to reakcja obronna na odstawienie od piersi? Albo się rozbestwiła na wakacjach kiedy przez 2 tygodnie 24/7 miała oboje rodziców tylko dla siebie, bo mieliśmy zero obowiązków domowych itp?
Mam wrażenie, że macierzyństwo spod znaku KP to był poziom łatwy, teraz po odstawieniu weszłyśmy na poziom bardzo trudny. Komunikacja, a raczej jej brak, zniecierpliwienie, wiszenie na nodze, brak drzemki i słanianie się na nogach przez pół dnia ale histeria w reakcji na moje próby uśpienia jej... Ciężko jest.
piątek, 16 sierpnia 2013
O kąpieli
Po południu, kiedy jeszcze nie jest mocno zmęczona (bo wieczorem jest bardzo, nie śpi już w dzień), nalałam wody do wanny i weszłam razem z Tosią. Jak zobaczyła, co zamierzam, był w tył zwrot i wrotki z łazienki, z płaczem... Posadziłam ją sobie na początku na kolanach, by woda tylko obmywała jej nóżki, pokazywałam zabawki, rysowałyśmy kredką po wannie aż się Tosia ośmieliła, zaczęła się bawić piankowymi morskimi stworkami, chlapać sama... Pozwoliłam jej umyć mi głowę - najpierw lała mi na włosy wodę miseczką, potem szamponem pomazała i znowu spłukała. Po czym pozwoliła sobie bez protestu umyć też, nawet sobie sama szampon nałożyła na włosy i umyła nim brzuszek przy okazji :P - chwila płaczu była tylko jak jej do oczu naleciała woda, ale wytarłam ręcznikiem i było ok. Tosia bawiła się tak dobrze, że nawet jak spuściłam już wodę, stała nadal w wannie i udawała, że zatyczka odpływu to mikrofon :)
Zmiany ostatnich dni
czwartek, 15 sierpnia 2013
Książeczki z bajerem cz I
środa, 14 sierpnia 2013
Emocje
Raz - radzenie sobie z emocjami Tosi, która przeżywa brak cycusia. W ciągu dnia jest ok, ale wczorajsza noc i poranek były ciężkie. Pobudka o 3.30 i płacz na zmianę ze słabą drzemką do 7, po czym drzemka godzinna i dwie godziny na zmianę płaczu i lekkiego snu.
Dwa - moje własne uczucia, niełatwe, niefajne. Wylewam mleko do zlewu i jest mi potwornie smutno. W nocy płakałam razem z małą. Dziś wieczorem płakałam mężowi w rękaw.
Karmienie piersią to niesamowicie emocjonalna sprawa. Tak, tego żadna butelka ze smoczkiem 'anatomicznym' i mleko 'inspirowane mlekiem matki' nie zastąpią. Więź, jaka się wytwarza podczas karmienia, te chwile tylko dla nas, to poczucie, że daję małej coś, czego nikt inny dać jej nie może... To jest bezcenne. Niepowtarzalne.
Karmiłam piersią pełne osiemnaście miesięcy.
Czy gdybym wiedziała, że będzie tak trudno skończyć, odstawiłabym wcześniej? NIGDY. Mam radykalne poglądy w temacie matek odstawiających dziecko od piersi z powodów innych niż medyczne.
Moje dziecko nie umie pić z butelki ze smoczkiem, nie używało smoczka, MM piło dwa razy w życiu i pluło nim.
Gdybym mogła, karmiłabym nadal.
Jestem dumna z tego, że karmiłam piersią i że tak długo. Mam świra na punkcie KP, i nie przemawiają do mnie żadne argumenty pro MM.
Jeśli będzie nam dane mieć drugie dziecko po zakończeniu leczenia, będę je karmić tak długo, aż się samo odstawi. Rok, dwa, trzy, pięć, tyle ile będzie chciało.
wtorek, 13 sierpnia 2013
Półtora roku
Wagowo i wzrostowo bez zmian - 77cm, 9400g.
Co się zmieniło?
Zasypia bez piersi i bez bujania. W nocy ma jedną pobudkę koło 5.
Zaczęła jeść i domagać się jedzenia i picia.
Sama zakłada sobie sandałki i crocsy, próbuje zakładać sama skarpety i spodnie. Umie sobie zdjąć sweterek i pomaga się rozbierać z bluzek.
Była na pierwszej wizycie u dentysty.
A wczoraj sobie sama zażyczyła, że chce usiąść na kibelek. Co prawda siedziała 3 sekundy i nic nie zrobiła, ale zawsze ;)
I od wczoraj już nie pije 'me me' (mleka)... Ale o tym będzie osobny post. :)
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Plażowe obserwacje
Tyle się mówi o tym, by dzieci po plaży na goło nie biegały. A biegają. Widziałam nawet taki przypadek, że rodzic wpadł na pomysł, by synowi (na moje oko z 5-6lat) założyć odblaskową kamizelkę ratunkową ale majtek już nie... Ilość gołych siusiaków i opiaszczonych (aż mnie swędziało) warg sromowych dziecięcych widoczna na plaży porażała... Już nawet nie mówię o aspektach wizualnych czy zagrożeniach wynikających z potencjalnej obecności dewiantów na plaży. No ludzie. Tosia mając specjalną pieluchę i strój kąpielowy i tak miała piasek wszędzie. I często po całym dniu na plaży, mimo opłukiwania i wymiany pieluch, miała zaczerwienioną pupę. A co dopiero dziecko szorujące po piasku gołymi genitaliami...
Druga rzecz - po jakiego pieruna zabierać dziecko na plażę, jeśli potem biega się za nim i krzyczy - nie siadaj na piasku bo się pobrudzisz, nie wchodź do wody bo się zamoczysz??? Przedwczoraj Tosia znalazła sobie piętnastomiesięcznego kolegę na plaży. Kolega w pełnym ubiorze, nie mogąc ani pobawić się w piachu ani wejść do wody, wył wniebogłosy... Dopiero jak Tosia się pojawiła, to zapomniał trochę i zaczęli się bawić razem.