Mam możliwość wysłać małą do tzw Krabbelgruppe w przedszkolu, które ma dosłownie pod oknem. Miałaby zajęcia trzy razy w tygodniu.
Miałaby kontakt z dziećmi, socjalizowałaby się w międzynarodowym środowisku.
ALE.
Zarówno koleżanki z placu zabaw jak i moja siostra która jest pedagogiem i dyrektorem przedszkola zwracały mi uwagę, że mała nauczy się mówić po niemiecku i nie będzie chciała mówić po polsku, bo jej tu wygodniej będzie po niemiecku, a my chcemy wrócić do Polski...
I co zrobić, jak żyć?
ja bym dała :). mam kolezanki z dziecmi dwujezycznymi i sobie radadza :) jedna mieszka w uk druga w berlinie. dzieci mowia i tak i tak.:)
OdpowiedzUsuńJa bym się za bardzo nie zastanawiała. Nasz Adi od dwóch lat chodzi do irlandzkiego żłobka(zdarzało się, że też był tam 3razy w tygodniu, w tym jeden cały dzień, teraz chodzi 2x na tydzień). Czasami miesza języki, ale świetnie umie dostosować się do sytuacji i wyczuć kiedy coś odpowiedzieć po ang. a kiedy po polsku. I fakt- przez dłuższy czas liczył i recytował alfabet po ang., tak samo kolory. Teraz miesza.
OdpowiedzUsuńW razie czego Tosia nie będzie tam 5x w tygodniu po 8-10h, więc szczególnie nie martwiłabym się tym, że może nie chcieć mówić po polsku.
Jezykiem akurat najmniej bym sie przejmowala. Rowniez jako pedagog wypowiem sie, ze dzieci bardzo szybko przyswajaja jezyk i dostosowuja sie do otoczenia. Mieszkajac w Niemczech bedzie jej latwiej, im szybciej pozna jezyk, zaprzyjazni sie z dziecmi, w domu uparcie rozmawiajcie po polsku, nawet jak bedzie wolala odpowiadac po niemiecku. Nauczy sie dzieki temu dwoch jezykow. A gdy postanowicie wrocic so Polski, Tosia po jakims czasie sama automatycznie sie przestawi, a pozniewaz bedzie osluchana i bedzie rozumiala polski (nawet jak waszym zdaniem bedzie uzywac tylko niemiecki), bedzie jej latwiej go uzywac na co dzien...
OdpowiedzUsuńBledem jest, gdy rodzice pozbawiaja dziecko kontaktu z ojczystym jezykiem "zeby bylo dziecku latwiej". Doceniajmy ich chlonne, mlode umysly, bo maluch moze przyswoic nawet i kilka jezykow roznoczesnie i naprawde bedzie je rozroznialo...
wcale bym się nei martwiłą na zapas. Zosia u angielskiej opiekunki, pewnie też podłapie bardzo szybko drugi język, moze tak być że będą jej się na razie myliły bo takie dziecko nie rozróżnia w jakim języku mówi, ale dopóki my będziemy w domu po Polsku mówić jestem pewna, że ten język pozostanie na długo jej pierwszym językiem, aż do rozpoczęcia konkretnej nauki w szkole.
OdpowiedzUsuńDokładnie, nie ma się co martwic na zapas, dzieci bardzo szybko łapią języki, ale zawsze warto spróbowac ; )
OdpowiedzUsuńJa bym chyba dała, zawsze to kontakt z dziećmi, a język przecież może w domu nadal ćwiczyć.
OdpowiedzUsuńJa zapisalam mala do zlobka w DE, chodzi codziennie, mnie zalezalo na dwujezycznosci. Panie powiedzialy, zeby w domu uzywac tylko polskiego, a w zlobku bedzie sie uczyc niemieckiego. Moze to dluzej zajac, zanim zalapie, jakiego jezyk, gdzie uzywa. Na razie miesza obydwa jezyki, wiec to nie jest tak, ze nagle przestanie rozumiec, co do niej po polsku mowisz :) A takie cwiczenie dla mozgu, czy nawet na przyszlosc znajomosc dwoch jezykow to skarb.
OdpowiedzUsuńJeśli Wy będziecie mówić po Polsku to Tosia nie powinna mieć problemu z nauką 2 języków bedzie wszystko przeplatać na poczatku ale później będzie miała łatwiejszy start do nauki języka :_))
OdpowiedzUsuńChociaż ja jeżdziłam z Tatą do Niemiec jak byłam mała i podobno mówiłam płynnie po niemiecku ale jakoś w szkole musiałam uczyć sie od początku ;-)
Mnie też wydaje się, że perfekcyjna znajomość niemieckiego i poprawny akcent będą procentować w przyszłości, także po powrocie do Polski. Gdzie będzie mówić po polsku, czy jej się to spodoba, czy nie ;-)
OdpowiedzUsuńJa bym ich tam nie sluchala. Moj syneczek ma z jezykiem polskim tylko kontakt dzieki mnie, a i tak uczy sie go w ekspresowym tempie. Wprzedszkolu, u dziadkow, z tatusie, na placu zabaw - wszedzie mowia po angielsku, a Kuba i tak wiecej potrafi powiedziec po polsku. W przyszlosci mala Ci jeszcze podziekuje za swietna znajomosc jezyka niemieckiego.
OdpowiedzUsuń