Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 lipca 2025
Babcia i wnuczka- wycieczka do Jeleniej Góry
- Mamo, czy zostaniecie z M jeden dzień? Chcielibyśmy raz wyskoczyć sami na zwiedzanie.- zapytał syn, jeszcze na etapie planowania.
- Jasne, mam pewien plan, ale to niespodzianka!
sobota, 5 października 2024
"Simona Kossak"- czy warto iść do kina?
O tym, że kocham las nie trzeba nikomu przypominać. Tego, że lubię sztukę tez nie. No i że kocham kino też wiecie. To oznacza, że gdy zobaczyłam zapowiedzi filmu biograficznego o „czarnej owcy” w rodzinie Kossaków, czyli Simonie, musiałam wybrać się do kina. A że z okazji Święta Kina film grany był przedpremierowo w Heliosie, więc pojechałam do Jeleniej Góry.
wtorek, 2 lipca 2024
"Horyzont"- recenzja filmu
Lubicie historie rodem z Dzikiego Zachodu? Myślę, że pokolenia wychowane na Karolu Mayu zawołają: TAK! Ale i wśród młodych znajdą się miłośnicy klasycznego Westernu. Te współczesne są o tyle ciekawe, że pokazują inne aspekty podboju Ameryki przez osadników z Europy i innych kontynentów.
wtorek, 20 lutego 2024
„Sami swoi. Początek”- czy my jeszcze potrafimy się śmiać?
„Sami swoi” to chyba najbardziej kultowa polska komedia. Moje pokolenie potrafi z pamięci cytować najzabawniejsze kwestie, które weszły do języka codziennego. Nic więc dziwnego, że musieliśmy zobaczyć prequel tej niesamowitej serii.
środa, 7 lutego 2024
„Argylle. Tajny szpieg” – filmowy pastisz z filmów akcji
Powiedzmy sobie szczerze. Nie mieliśmy w planie tego filmu, bo lutowych premier jest na tyle dużo, że moglibyśmy z kina nie wychodzić. Problemem jest dostępność niektórych premier w pobliskich kinach. My wybieramy najczęściej tanie wtorki w Heliosie i do tego preferujemy seanse w okolicach południa. No i mając do wyboru seans dla dzieci i Argylle, wybraliśmy ten drugi.
piątek, 1 grudnia 2023
„Napoleon”- czy warto iść do kina ?
Ten rok jest wybitny pod względem naszych wizyt w multipleksach. Obejrzeliśmy 12 filmów, a „Napoleon” to ostatnie dzieło, jakie chcieliśmy w tym roku obejrzeć. Czy było warto?
środa, 4 października 2023
Zielona granica- kilka refleksji po seansie
Nie ocenia się książki po okładce, a filmu po zapowiedzi… Przyznaję, nie miałam w planie obejrzenia filmu Agnieszki Holland. Bałam się ekstremalnych emocji. Jako osoba płacząca nawet na reklamach wiedziałam, że ten film może mnie emocjonalnie zniszczyć… Czy tak się stało?
niedziela, 14 listopada 2021
Czy warto obejrzeć "Diunę"?
„Diunę” Franka Herberta pamiętałam nieostro, raczej jako mgliste wspomnienie powieści, która z jednej strony zachwycała, z drugiej męczyła. Wtedy, te ponad 25 lat temu chyba jeszcze do niej nie dorosłam. A może miałam za mało czasu i cierpliwości, by się nią zachwycać. Pierwsza ekranizacja też nie była oszałamiająca. I w sumie decyzje o wyjeździe do kina na nową ekranizację „Diuny” podjęłam pod wpływem impulsu, recenzji przeczytanej na Instagramie.
sobota, 12 maja 2018
Zabili mi kumpli! Czyli "Avengers. Wojna bez granic"
Uczciwie ostrzegam - będą spojlery.
"Zabili mi kumpli" - taka była moja pierwsza myśl po wyjściu z kina, gdy już wydmuchałam nos, wytarłam rozpłynięty tusz i westchnęłam głęboko po raz n-ty. No bo tak: od kilku lat śledzę filmowe losy kolejnych postaci z uniwersum Marvela, wiem że to trochę powierzchowne, bo przede wszystkim komiks, a można by jeszcze serial, ale co ja poradzę, że jestem książkowa i filmowa...
niedziela, 16 lipca 2017
"Król Artur", czyli o Arturze, który nie chciał być królem
W sobotnie popołudnie wybrałam się z Krzysiem na randkę. Taką prawdziwą - z kwiatami, szykowaniem się, butami na obcasie, dobrym jedzeniem i kinem. I rozmowami. O filmach, jedzeniu i życiu.
Zjedliśmy na wrocławskim rynku pizzę, pospacerowliśmy wokół ratusza (po nierównym bruku, co wywoływało w moim chłopaku niesamowitą radość - sadysta - miał trampki!), chwilę oglądaliśmy pokaz fireshow (aż zatęskniłam za moimi POI). Wczesnym wieczorem ruszyliśmy do CH Arkady, by kupić bilety do kina i usiąść jeszcze na coś słodkiego w którejś z pobliskich kawiarenek. I o ile strona multikina wyświetlała repertuar dla tej lokalizacji, o tyle miła pani z obsługi stwierdziła, ze kino zamknięte do odwołania i niestety ale tylko Pasaż Grunwaldzki. Za tę niedogodność dostaliśmy vouchery na zakup biletów w niższej cenie i ruszyliśmy na przystanek w poszukiwaniu czegoś, czym dojedziemy do Pasażu. Po dotarciu na miejsce kupiliśmy bilety i poszliśmy jeszcze na lody.
| http://www.impawards.com/2017/posters/king_arthur_legend_of_the_sword_ver5_xlg.jpg |
środa, 8 lutego 2017
"La La Land"
| źródło: http://www.filmweb.pl/film/La+La+Land-2016-718819 |
W niedzielę mama z tatą dogorywali po 7 Balu z Dwójką, a ja postanowiłam odbić sobie nieobecność na imprezie wyjazdem do Szczecina. W planach szybkie zakupy i kino.
Zabrałam się z przyjacielem, który jechał na uczelnię, wysadził mnie przy jednym z centrów handlowych, a sam pojechał walczyć z matmą albo inną mechaniką.
Kilka dni wcześniej uzgodniliśmy, że chętnie obejrzymy nagradzany i nominowany "La La Land". Gdybym miała skwitować go jednym słowem, stwierdziłabym "ładny", ale nie po to siadam do wpisu, by kończyć go tak lakonicznie.
wtorek, 15 listopada 2016
Żyć pełnią życia...
Ze względu na pewne zawirowania osobiste mało mnie ostatnio było i cały ciężar prowadzenia bloga spadł na Mamę. Ale spokojnie, powoli wychodzę na prostą. Właściwie dość krętą prostą - jak w tytule wpisu - zaczynam żyć pełnią życia, w związku z czym do końca roku skończyły mi się już weekendy. Dziś będzie o tym ostatnim - długim weekendzie z 11 listopada, który spędziłam we Wrocławiu u Marzenki. Cóż, ze względu na specyfikę mojej pracy długi weekend mam co tydzień, więc wolny piątek nie był dla mnie niczym nadzwyczajnym. Ale weekend to weekend, a jak wiadomo - siedzenie w domu zabija. Wobec tego już od jakiegoś czasu zaplanowane było, że wsiadam w pociąg i przyjeżdżam. Plany na ten czas klarowały się powoli - pewne było spotkanie z Natalką i wieczorne wyjście do klubu. W międzyczasie znajomy zaproponował nietypowy teatr, a do kin wszedł "Doktor Strange" Marvela.
niedziela, 8 maja 2016
Weekend w Szczecinie
Ze Szczecinem jest jeden zasadniczy problem: że nie do końca wiadomo, czy jest najbrzydszym z pięknych miast, czy najpiękniejszym z brzydkich. Takie właśnie myśli towarzyszyły mi w ten weekend, gdy spacerowaliśmy z mężem ulicami miasta.
wtorek, 19 kwietnia 2016
"Łowca i Królowa Lodu", czyli chodźmy do kina popatrzeć!
"Łowca i Królowa Lodu" to kontynuacja (?) "Królewny Śnieżki i Łowcy", czyli skąd wziął się Łowca, co się stało z rodziną złej królowej i parę innych drobiazgów. Nie był to film, który zajmowałby widza fabularnie. Co to, to nie. Ale wiedziałam dobrze na co decyduję się przy wyborze filmu i do kina poszłam popatrzeć, nie poprzeżywać. A patrzeć było na co...
| http://www.filmweb.pl/film/%C5%81owca+i+Kr%C3%B3lowa+Lodu-2016-684721 |
piątek, 8 kwietnia 2016
Batman v Superman: Świt sprawiedliwości
Jako wielbicielka popkultury i Batmana, nie mogłam nie iść do kina na najnowszą produkcję z jego udziałem. Wprawdzie tuż po premierze filmu internet zalały niepochlebne recenzje, kilka blogerskich nagłówków rzuciło mi się w oczy, specjalnie jednak nie wchodziłam dalej, by w czasie oglądania filmu nie zwracać uwagi tylko na wypunktowane słabości tej produkcji. I paradoksalnie - słabe recenzje zadziałały na jej korzyść - nastawiona na produkcję naprawdę słabą, dostałam film o superbohaterach oscylujący wprawdzie wokół niskiej średniej, ale nie zupełnie beznadziejny. Po kolei jednak...
| http://www.batcave.com.pl/2016/01/kto-zwyciezy-nowy-plakat-batman-v-superman-dawn-of-justice/ |
poniedziałek, 22 lutego 2016
Krew w kinie czy może kina we krwi? cz. 3
Ostatnim z obejrzanych przeze
mnie niedawno filmów jest „Deadpool” – kolejna ekranizacja komiksów Marvela ze
świata X-Menów. Tym razem jednak nie otrzymujemy typowego marvelowego filmu o
superbohaterze. Deadpool to postać skrajnie prześmiewcza, antybohater, który
świadom jest tego faktu. Świadom jest też faktu bycia tworzywem popkultury. Z
premedytacją burzy czwartą ścianę i wchodzi w interakcję z widzem w kinie.
Zagaduje, żartuje, opowiada (a nawet upomina, by nie zostawiać syfu w kinie).
sobota, 20 lutego 2016
Krew w kinie czy może kina we krwi? cz. 2
Drugim filmem, który obejrzałam jest „Zjawa” meksykańskiego reżysera
Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Główną rolę zagrał Leonardo DiCaprio, który do
tej pory zdobył już wszystkie możliwe nagrody za tę kreację i trudno wyobrazić sobie,
że Oskar miałby trafić do kogoś innego w tym roku. Jest to film diametralnie
inny od wcześniej omawianej „Nienawistnej ósemki” Quentina Tarantino. Gdy tamta
w swej brutalności była prześmiewcza i karykaturalna, tak tu skrajny naturalizm
nie pozostawia miejsca na śmiech.
wtorek, 16 lutego 2016
Krew w kinie czy może kina we krwi? cz. 1
Dzisiejszy wpis miał być pojedynczą kulturową notką, ale gdy usiadłam do pisania, okazało się, że się nie da - skończony tekst był zbyt długi, by zaprezentować go na raz, więc dzisiejszy wpis zapoczątkuje krótką serię na ten sam temat.
Krew pojawia się w filmach
często. Dotyczy to zarówno gatunków typowo „krwawych”, jak horrory czy filmy
katastroficzne, ale też produkcji sensacyjnych, kryminalnych czy
fantastycznych. Nie zawsze jednak należy patrzeć na nią w ten sam sposób.
Refleksja na ten temat chodziła za mną już jakiś czas i właśnie nadarza się
okazja, by nieco ją rozwinąć i wyjaśnić, bowiem byłam ostatnio w kinie na
trzech zupełnie różnych filmach, które łączyła duża dawka przemocy i krwi
właśnie. Produkcje, o których mowa, to „Nienawistna ósemka” Quentina Tarantino,
„Zjawa” Alejandro Gonzáleza Iñárritu oraz marvelowski „Deadpool” wyreżyserowany
przez Tima Millera (chociaż w tym przypadku od osoby reżysera istotniejsza moim
zdaniem jest przynależność postaci do uniwersum X-Menów).
poniedziałek, 29 września 2014
Noc z... Batmanem
Superbohaterowie, będący ikonami popkultury, fascynują mnie już od jakiegoś czasu. Gdy wybrać mam między kolejną częścią Avengersów, a komedią romantyczną, mój wybór jest oczywisty. Z superbohaterami wygrać mogą jedynie niektóre filmy animowane.
sobota, 30 marca 2013
"Czarnoksiężnik z Krainy Oz" w innej odsłonie
Chyba każdy chociaż ze słyszenia zna baśń o "Czarnoksiężniku z Krainy Oz". Większość osób kojarzy Dorotkę z Kansas, jej czerwone buciki oraz niezwykłych kompanów. Nie wszyscy znają treść samej baśni, czasem kojarzą jakiś szczegół. Znajomość ta nie jest jednak niezbędna, gdy planuje się obejrzenie filmu "Oz Wielki i Potężny", który wyświetlany jest właśnie w wielu polskich kinach.
Postanowiliśmy się wybrać na ten film, korzystając z obecności Rudej w Szczecinie (o czym TU). Film miałyśmy obejrzeć we dwie. Ale ostatecznie oglądaliśmy go w sześcioro - ja, Ruda, Marzenka ze swoim M. oraz nasz brat ze swoją dziewczyną. Zrobiło się wesoło i rodzinnie - lubię takie spotkania.
Co zaś tyczy się samego filmu...
Animacja widoczna na początku wprowadziła nas w nieco burtonowski klimat, który pogłębiła jeszcze muzyka Dannego Elfmana, który komponował do wielu filmów Tima Burtona. Początek samego filmu nawiązuje do tradycji kina czarno-białego, tworząc interesujący obraz dawnego cyrku objazdowego. Granicą między Kansas, a Krainą Oz staje się, znana z baśni, trąba powietrzna. Kraina Oz jawi się widzowi, jako pełna kolorów i cudów. W samym filmie dostrzegliśmy wiele nawiązań do klasyki kina światowego.
Obraz zaproponowany przez twórców filmu jest naprawdę wspaniały - Kraina Oz jest bardzo magiczna, acz nie zawsze tak kolorowa, jak zdawać się mogło na samym początku. Białe nie zawsze też okazuje się być białym w rzeczywistości. Efekty 3D, bo na taki seans się wybraliśmy, były naprawdę ciekawie zrobione. Czułam się momentami, jakbym sama leciała uszkodzonym balonem i uchylałam się przed złośliwą wróżką plująca wodą.
Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała słówka o strojach. Kostiumy były dobrane poprawnie, nieco tendencyjnie. Sam ich wygląd też nie wywoływał skrajnych uczuć - suknie były piękne, acz nie przyprawiały mnie o palpitacje serca, dodatki ciekawe, lecz niezbyt zaskakujące. Najciekawsze były moim zdaniem kostiumy, w których występowali aktorzy grający prostych mieszkańców Krainy Oz - stroje stylizowane na dawne odzienie amerykańskich osadników.
Film moim zdaniem całkiem dobry, brakowało mi rozwiązania fabularnego pewnych kwestii - być może twórcy pozostawili sobie furtkę do kontynuacji, niemniej jednak przynajmniej jeden ważny motyw, mógł zostać doprowadzony w filmie do końca. Myślę, że warto odwiedzić kino by zobaczyć ów obraz na dużym ekranie - baśniowe krajobrazy były naprawdę godne podziwu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)