poniedziałek, 2 października 2017

mylą

A co, jeśli naukowcy się mylą?
socratic
Jeśli przyjęte przez nich zasady nie są prawdą prawdziwą, tylko rodzajem umowy, która kiedyś zostanie przez kogoś obalona?
Przez stulecia wierzono, że wszystkie organizmy zostały stworzone w takiej formie, w jakiej możemy je dziś oglądać. I nagle przyszedł niedouczony i prymitywny Charles, który nie miał pojęcia, że zrobił durniów ze wszystkich przyrodników.
A jeśli przyjdzie teraz jakiś John, Lee albo Ismael i zrobi durniów z fizyków, udowadniając, że atom wcale nie składa się z elektronów krążących wokół jądra, tylko na przykład z płatków energii, oblanych syropem z niedospania?
I będziemy się potem śmiać, że kiedyś wierzono w jakieś orbity, których nikt przecież nigdy nie widział...

21 komentarzy:

  1. I jeszcze te plusy i minusy, albo minusy zamiejniające się w plusy, że to wszystko, to tylko jakaś umowna gierka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Minusy przy dodawaniu zostają minusami. A gdy je mnożymy, dają prawdziwą liczbę. Głupota? Szaleństwo? Pomyłka? Żart? ;-)

      Usuń
  2. No nie, tak się nie stanie. Od czasu powstania nowoczesnej nauki wpadki są rzadkością. Najwyżej okazuje się, że to co wiemy, to nie wszystko, ale to normalka. Zawsze tak będzie.
    Nie licz na to, że elektronów nie ma. Ziemia nie okaże się płaskim naleśnikiem na grzbietach słoni, albo żółwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, jak świat światem, zawsze naukowcy uważali, że zajmują się nowoczesną nauką. Zawsze wiedzieli, że ich teorie są jedynie słuszne. Że odkryli prawa, które opisują świat i wszechświat. A potem nagle pojawiała się wielka gąbka, która z tablic zmazywała wszystkie wzory i dawała miejsce nowym... Dlaczego teraz ma być inaczej?
      :-)

      Usuń
    2. Kalino, nie było tak, jak mówisz. Przez wieki całe nie było naukowców. Byli myśliciele, którzy próbowali dać jakiś opis rzeczywistości bez badań empirycznych, przez o dochodzili do fantastycznych wniosków. Aż pojawił się Isaac Newton i napisał Principia Mathematica. Zasady dynamiki, które tam opisał nigdy nie zostały obalone i nigdy nie będą, bo nie są hipotezą, tylko odkryciem. Żadna gąbka nie starła z tablicy wzorów Newtona a trochę lat już minęło. Istnienie atomów było teorią wymyśloną w czasach Demokryta. Wtedy mogło się okazać mrzonką. Teraz to rzecz zbadana i udowodniona.
      W jednym się z Tobą zgodzę. Nie będzie inaczej. Zawsze będą hipotezy, przypuszczenia a nawet fantasmagorie szarlatanów, ścierane z tablicy, oraz odkrycia naukowe. Te ostatnie są wieczne.

      Usuń
    3. Ove, super że się nie zgadzasz! Podejmuję dyskusję:
      A co z resztą nauki? W biologii, medycynie, astronomii, psychologii, pedagogice Twoja teoria o niezmienności opisanych zasad już nie działa :-) Nie mogę sobie przypomnieć ani jednej teorii w biologii, która byłaby niezmienna przez dłużej niż 50 lat. A nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że wszystkie teorie, których uczyłam się na studiach, zostały już "udoskonalone"... ;-)

      Usuń
  3. jesli ktos miałby się smiać z wiary w orbity, ktorych nikt nigdy nie wiedział...to nic nowego przecież, całe pokolenia wierzą w bogów ktorych nikt nigdy ...taka tradycja taki lajf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem orbity są bardzo wątpliwe. No bo niby dlaczego pełen energii elektron miałby biegać dookoła jakiegoś punktu, skoro nic go tam nie trzyma...? ;-)

      Usuń
    2. A popatrz na niektóre "gwiazdy". Ładunek zero, a latających wokół mnóstwo. Pewnie niektórzy dla zysku, a niektorzy z powodu jądra. Tak myślę ja, Bo. ;)

      Usuń
    3. Podobają mi się zwłaszcza ci niektórzy z powodu jądra. Jakiż cudownie niejednoznaczny język jest nam dany przez przodków😉

      Usuń
    4. jądro i zysk - zestaw prawie idealny.

      Usuń
    5. Słowo "zysk" ma niewłaściwe znaczenie. Powinno oznaczać jakąś chorobę przyzębia, albo chociażby rodzaj biegunki ("Czy cierpi pan z powodu zysku?" lub "Niech pan się nie martwi. Z zyskiem łatwo sobie poradzimy!").

      Usuń
  4. Ależ oczywiście, wszystko jest możliwe. Skoro żyje gdzieś potwór spaghetti, który ma swoich wyznawców, a niektórzy wierzą, że z zewnątrz wszystkim steruje jakaś matrix to dlaczego to, co piszesz nie może być naprawdę. Zbyt krótki sen (niedospanie) powoduje ponoć otyłość. I mamy tu związek przyczynowo-skutkowy między... falami, których nie widać, pracą mózgu oraz masą w postaci tkanki tłuszczowej.
    Ktoś widzi tu jakiś wzór matematyczny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że z tych trzech rzeczy (fale, praca mózgu, otyłość) widać akurat otyłość... ;-)

      Usuń
  5. naukowcy mylą się jeszcze w wielu sprawach ale ja sobie tym głowy nie zaprzątam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię się zastanawiać, co by było gdyby... 😉

      Usuń
    2. czyli pewnie też dumasz nad tym kto pochowa ostatniego ??? ;D

      Usuń
    3. Do tego jeszcze nie doszłam, ale nie wykluczam ;-)

      Usuń
    4. to jest ulubione powiedzonko mojej mamy jak się ktoś zamyśli :D

      Usuń
    5. A Margarites posłałaby to na Berdyczów ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":