Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą X wiek. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 czerwca 2023

Dwie wikińskie panny | Two Viking maidens

Pokażę Wam dzisiaj dwa stroje w wikińskich klimatach. Modelkami zostały Sigrun (Barbie Extra #20) oraz Perla, jedna z sióstr Małej Syrenki. Postanowiłam jej jednak zmienić imię na Ingrid.

Today I'm going to show you two Viking costumes. The models were Sigrun (Barbie Extra #20) and Perla, one of the Little Mermaid's sisters. However, I decided to change her name to Ingrid.

Sigrun po raz drugi występuje w takiej kreacji. Pierwszy raz przywdziała wikiński strój podczas zimowej sesji w lutym. Tak jak i wtedy, jej ubiór ma głównie niebieskie elementy. Jedynie suknia spodnia jest w brązach, ale już krajki dodałam błękitne. Uszyłam ją z bawełnianego batystu i dodałam delikatny ścieg łańcuszkowy na ozdobę. Suknia wierzchnia z chabrowego lnu ma krajkę z taśmy tkanej w pasujących kolorach. Wełniany płaszcz wykończony sztucznym futrem w szarościach dopełnia całości.

Sigrun appears in such a creation for the second time. She donned her Viking outfit for the first time during a winter shoot in February. As then, her clothing has mostly blue elements. Only the underdress is brown, but I added blue trims. I sewed it from cotton batiste and added a delicate chain stitch for decoration. The overdress in cornflower blue linen has a trims of woven tape in matching colours. A woolen coat finished with faux fur in gray completes the whole.

Ingrid dostał suknię spodnią z wiskozy o fantastycznym splocie, przypomina lnianą tkaninę (przymknijcie więc proszę oko na niepoprawność historyczną ;)). Ogromnie podoba mi się też ten nieokreślony kolor wpadający w fiolety. Wykończyłam ją krajką z tkaniny, której składu tak do końca nie jestem pewna, bo kupowałam ją wieki temu. Ale splotem i wyglądem nie odbiega od wymogów danej epoki, a jej kolor bardzo mi pasował do tego stroju. Tu też wyhaftowałam delikatny wzór łańcuszkiem. Suknia wierzchnia jest lniana, krajka znów z taśmy tkanej. Płaszcz z zielonej wełny i brązowego sztucznego futra.

Ingrid got a viscose underdress with a fantastic weave, reminiscent of linen fabric (so please turn a blind eye to historical incorrectness ;)). I also really like this indefinite color falling into violets. I finished it with a trim of fabric, the composition of which I'm not entirely sure, because I bought it ages ago. But the weave and appearance do not differ from the requirements of a given era, and its color suited me very well to this outfit. Here I also embroidered a delicate pattern with a chain. The overdress is made of linen, the trims are again made of woven tape. I made the coat of green wool and brown faux fur.

Oczywiście płaszcze tylko na pokaz do sesji, obecna pogoda zdecydowanie nie wymaga tego elementu stroju. ;) Po niebie co prawda goniły chmury, jedna za drugą. Udało mi się wstrzelić z tą sesją w dosłownie kilkugodzinne okno pogodowe. Teraz, gdy piszę ten wpis, za oknem szaleje mi ulewa i zbliża się kolejna burza. Ech, nie ma umiaru ta pogoda. Wczorajszy grad położył mi w ogrodzie sporo roślin. Ulewne deszcze powodują sporo problemów. Na szczęście mieszkam w dosyć bezpiecznym miejscu, ale np. u mojej znajomej zalało ostatnio piwnice, a na niedalekich ulicach płynęła prawdziwa rzeka...

Of course, coats are only for show for the session, the current weather definitely does not require this element of the outfit. ;) There were clouds chasing the sky, one after the other. I managed to shoot this session into a literally several-hour weather window. Right now, as I write this post, it's pouring rain outside my window and another storm is approaching. This weather is unbearable. Yesterday's hail damaged a lot of plants in my garden. Heavy rains cause a lot of problems. Fortunately, I live in a fairly safe place, but for example, my friend's basement recently flooded, and a real river flowed in the nearby streets...

Konie od Sindy Pedigree z lat 70-tych to zdecydowanie moje ulubione wierzchowce dla barbiowatych. One rzeczywiście są w skali 1/6.

Sindy Pedigree horses from the 70's are by far my favorite mounts for Barbie dolls. They are actually 1/6 scale.

Obie panny mają także "brosze" przy sukniach spodnich. W obu przypadkach użyłam ozdobnych guzików. Reszta biżuterii to szklane koraliki przeróżnych rodzajów i drobne metalowe zawieszki.

Both girls also have "brooches" on their overdresses. In both cases I used decorative buttons. The rest of the jewelry is glass beads of various types and small metal pendants.


I znów pełne słońce. A w tle widać zbierające się burzowe chmury.

And full sun again. Storm clouds are gathering in the background.


To tyle na dziś. Nadal nie mam kiedy nadrobić wizyty na Waszych blogach. Ale postaram się, jak tylko znajdę choć odrobinę wolnego czasu. 

Pozdrawiam Was serdecznie!

That's it for today. I still don't have time to catch up on visiting your blogs. But I'll try as soon as I find some free time.

I greet you warmly!

wtorek, 7 lutego 2023

Sigrun


A jednak! Doczekałam się śniegu i zimy. :)

I tak, jak pisałam w poprzednim poście o Barbie Extra nr 20 - wyjątkowo, wbrew temu, czego uczy życie, wszystko zgrało się w czasie. Nowa lalka, zamówienie na wikiński strój i śnieg. No kto by pomyślał? xD

And yet! I got the snow and winter I was waiting for. :)

And as I wrote in the previous post about Barbie Extra #20 - exceptionally, contrary to what life teaches, everything happened in time. A new doll, an order for a Viking costume and snow. Who would have thought? xD


Tytułowe imię, Sigrun, przyszło mi do głowy podczas pierwszej sesji z udziałem tej lalki. Patrząc na nią pomyślałam, że będzie fajnie wyglądać w kostiumie, nad którym właśnie zaczynałam pracować. W ubiegłym roku przesłuchałam cykl "Północna Droga" Elżbiety Cherezińskiej. Podsyłam Wam link do strony autorki. Choć powiem szczerze, że czytając opis sagi, który tam się znajduje - chyba bym po tą serię nie sięgnęła... Na szczęście natknęłam się na nią gdzie indziej, zaciekawiła mnie i jako lekka lektura (a właściwie audiobook w tle) sprawdziła się bardzo dobrze. Spodobał mi się sposób, w jaki została opowiedziana historia - każda książka opisuje mniej więcej ten sam okres, ale za każdym razem z narracją innego bohatera. Mimo pewnych powtórzeń zawsze znajdzie się jakiś brakujący element układanki, który zostaje przedstawiony z odmiennej perspektywy. W tle ciekawie opisane są poczynania Olafa Tryggvasona, który schrystianizował Norwegię. Lektura w sam raz na jeszcze długie wieczory. ;)

Sigrun jest jedną z głównych bohaterek, to ona opowiada swoją część historii w pierwszym tomie sagi. Początkowo to naiwne, urocze dziewczątko, ale jej postać jest jednak dosyć ciekawie poprowadzona. I choć lawendowowłosa panna zdecydowanie wygląda na bardziej charakterną osobę, a jej włosy nie do końca wpisują się w kanon średniowiecznej skandynawskiej urody - to imię przylgnęło do niej raz dwa w mojej głowie.

The titular name, Sigrun, came to my mind during the first session with this doll. Looking at her, I thought she would look good in a costume I was just starting to work on. Last year I listened to Elżbieta Cherezińska's "Northern Road" series. I'm sending you a link to the author's website. Although to be honest, reading the description of the saga that is there - I probably wouldn't reach for this series... Fortunately, I came across it elsewhere, it intrigued me and as a light reading (actually an audiobook in the background) it worked very well. I liked the way the story was told - each book describes more or less the same period, but each time with a different character narrating. Despite some repetitions, there is always a missing piece of the puzzle, which is presented from a different perspective. In the background, the actions of Olaf Tryggvason, who Christianized Norway, are described in an interesting way. Proper reading for those long evenings we still have. ;)

Sigrun is one of the main characters, she tells her part of the story in the first volume of the saga. Initially, she is naive, charming girl, but her character is quite interestingly led. And although the lavender-haired lady definitely looks like a more characterful person, and her hair does not quite fit into the canon of medieval Scandinavian beauty - this name stuck to her in my head right away.


Choć nie było błękitnego nieba i skrzącego się w słońcu śniegu (to już chyba byłoby zbyt wiele dobrych zbiegów okoliczności) - pogoda wpasowała się doskonale w norweskie klimaty. Zdjęcia wyszły więc na tyle zadowalająco, że zaspokoiły moją potrzebę choć jednej porządnej, zimowej sesji w sezonie. :)

Although there was no blue sky and snow sparkling in the sun (it would probably be too many good coincidences) - the weather matched the Norwegian climate perfectly. The photos came out so satisfactory that they soothed my need for at least one decent winter session in the season. :)


Sigrun o lawendowych włosach towarzyszy gniady koń od Sindy Pedigree. Dostał nowe czapraki - wełniany i futrzany (choć poliestrowy) - żeby również dopasować się do średniowiecznej mody. ;)

Sigrun with lavender hair is accompanied by a bay horse from Sindy Pedigree. He was given new saddle pads - woolen and fur (faux one) - to suit medieval fashion as well. ;)



Stroje wikińskich dam szyłam jak do tej pory w nieco większej skali, dla panien BJD. Jeśli mielibyście ochotę zobaczyć, jak wyglądały - zapraszam do kliknięcia w tag "Wikingowie". Moje dwie ulubione sesje to te, które miałam okazję zrobić w Norwegii - nad brzegiem Morza Północnego oraz na Dalsnuten.

So far I have sewed costumes of Viking ladies on a slightly larger scale, for BJD girls. If you would like to see what they looked like - I invite you to click on the "Vikings" tag. My two favorite sessions are the ones I had the opportunity to do in Norway - on the shores of the North Sea and on Dalsnuten.



W przypadku skali 1/6 musiałam pójść na pewne ustępstwa. Strój Sigrun składa się z sukni spodniej uszytej nie z lnu, ale z batystu bawełnianego w dwóch kolorach. Len jest po prostu za gruby, bardzo trudno jest znaleźć tkaninę nadającą się do miniaturowych wersji średniowiecznych strojów. Na łączeniu, przy krajce u dołu sukni dodałam delikatny haft - łańcuszek. 

In the case of the 1/6 scale, I had to make some concessions. The Sigrun outfit consists of an underdress made not of linen, but of cotton batiste in two colors. Linen is simply too thick, it is very difficult to find a fabric suitable for miniature versions of medieval costumes. On the connection, at the strip at the bottom of the dress, I added a delicate embroidery - a chain.


Suknię wierzchnią uszyłam z najcieńszej wełny, jaką mam. Ozdobiłam ją tkaną taśmą - niestety gotową, nadal nie nauczyłam się tkać na tabliczkach. ;) Ale i nie szyję ręcznie, choć prawdziwa rekonstrukcja tego by właśnie wymagała. Ja jednak dobrze żyję z moją maszyną do szycia, więc również te stroje powstają z jej udziałem. Staram się za to odwzorować kroje sukni, które były używane w tamtej epoce. Bazuję na różnych źródłach, które opisują ówczesną modę na podstawie znalezionych fragmentów garderoby w miejscach, gdzie prowadzono wykopaliska. Wspominałam chyba przy okazji większych kreacji z tego okresu, że jest nawet polskie wydanie pt. "Moda Wikingów. Stroje skandynawskie we wczesnym średniowieczu" autorstwa Kamila Rabiega. 

Wracając do Sigrun i jej sukni. Nie mogło zabraknąć biżuterii. Dwa metalowe guziki pełnią rolę broszy. Dodałam też trzy sznury korali.

I sewed the apron dress from the thinnest wool I have. I decorated it with a woven belt - unfortunately it's a ready one, I still haven't learned tablet weaving. ;) But I don't sew by hand either, although a true reconstruction would require that. However, I live well with my sewing machine, so these outfits are also made using it. Instead, I try to reproduce the cuts of dresses that were used in that era. I rely on various sources that describe the fashion of that time on the basis of clothing fragments found in places where excavations were carried out. I think I mentioned on the occasion of larger creations from that period that there is even a Polish edition entitled. "Viking fashion. Scandinavian costumes in the early Middle Ages" by Kamil Rabiega.

Back to the Sigrun and her dress. She needed a jewelry of course. Two metal buttons act as a brooches. I also added three strings of beads.




Płaszcz również uszyłam z wełny, odrobinę grubszej, ale nadal nadającej się dla lalek. Szary, puszysty kołnierz to oczywiście sztuczne futro.

I also sewed the cloack from wool, a bit thicker, but still suitable for dolls. The gray, fluffy collar is, of course, faux fur.



Tu nastąpił krótki moment, gdy słońce próbowało przebić się zza chmur. Ale poddało się po krótkiej chwili. ;)

There was a brief moment when the sun tried to break through the clouds. But it gave up after a short while. ;)





W mitologii nordyckiej również występuje Sigrun. Była jedną z Walkirii, ale jej historia nie jest zbyt szczęśliwa, nie była więc moją inspiracją. Wychodzi zatem na to, że lawendowowłosa panna dostała to imię po prostu dlatego, że bardzo mi się spodobało. ;)

Sigrun also appears in Norse mythology. She was one of the Valkyries, but her story is not very happy so it wasn't my inspiration. So it turns out that the lavender-haired lady got this name simply because I liked it very much. ;)




Podczas sesji towarzyszył mi Mąż, dzielnie próbując nakierować mi blendą choć odrobinę światła, aby zdjęcia nie były tak zupełnie ponure. Coś tam nawet się udało. Co więcej, uwiecznił również mnie walczącą o dobre ujęcie, bez względu na konieczne poświęcenie. ;) 

During the session, my Husband accompanied me, bravely trying to direct with a reflector at least a bit of light so that the photos were not so completely gloomy. Something even worked. What's more, he also captured me fighting for a good shot, no matter what the sacrifices were required. ;)



Jak zapewne wyczuliście pomiędzy wierszami - ogromnie się z tej sesji cieszę. :) Mam nadzieję, że moja Sigrun Wam się spodobała.

Pozdrawiam Was gorąco!

As you probably sensed between the lines - I'm very happy with this photoshoot. :) I hope you liked my Sigrun.

I greet you warmly!

środa, 9 listopada 2022

Holiday Barbie 2016


Znów wpadłam w wir roboty i nie mam czasu na zdjęcia i bloga. Ale udało mi się dziś cyknąć dosłownie cztery zdjęcia w ostatniej plamie jesiennego słońca. Ostatniej, bo teraz, gdy słońce porusza się tak nisko, w ogrodzie mam pełne światło dosłownie przez parę chwil w okolicy południa. 

I got into the vortex of work again and I don't have time for photos and blog. But today I managed to take literally four photos in the last patch of autumn sun. The last one, because now, when the sun moves so low, I have full light in the garden literally for a few moments around noon.


Główną bohaterką dzisiejszego krótkiego wpisu jest Barbie Holiday 2016 o moldzie Millie. Jest to kolekcjonerska wersja tej twarzy, choć szczerze mówiąc nie widać jakiejś specjalnej różnicy. Teoretycznie głowa powinna być mniejsza od tych u lalek w wersji playline - ale nie jest. Zresztą może kiedyś uda mi się zrobić porównanie tych kilku lalek o buzi Millie, które mam i Wam pokazać.

Panna ma jednak kilka atutów - ładny makijaż, ciekawy kolor oczu i włosy w pięknym, złocistym kolorze blondu. Mimo to stała na półce dosyć długo zanim trafiła przed obiektyw. Być może ze względu na to, że na swoim oryginalnym ciele nie miała zbyt wiele możliwości jeśli chodzi o pozowanie. Ostatnio przerzuciłam ją jednak na made to move w rozmiarze plus i w tej wersji ogromnie mi się spodobała. Co więcej, dzięki temu wpadłam na kilka pomysłów w kwestii kreacji dla panien curvy. :)

The main character of today's short post is Barbie Holiday 2016 with Millie head mold. This is a collector's version of this face, though honestly you don't see any special difference. Theoretically, the head should be smaller than those of the playline dolls - but it's not. Anyway, maybe someday I will be able to compare the few Millie-faced dolls that I have to show you.

This lady, however, has several advantages - nice makeup, interesting eye color and hair in a beautiful golden blonde. Nevertheless, she stood on the shelf for quite a long time before I took her for a photoshoot. Perhaps due to the fact that on her original body she didn't have too many possibilities when it comes to posing. Recently, however, I switched her to made to move in a plus size and I really liked her in this version. What's more, I came up with a few ideas for outfits for curvy ladies thanks to this. :)


A ponieważ stroje słowiańskie zrobiłam teraz w wersji uniwersalnej, pasującej na panny o standardowych i większych wymiarach, to pozują dziś tak. :)

Pozdrawiam Was gorąco!

And because I made Slavic costumes in a universal size now, suitable for ladies with regular and larger bodies, they pose today like this. :)

I greet you warmly!

wtorek, 21 czerwca 2022

Noc Kupały cz. II | Kupala Night part II

Wczoraj pokazałam Wam puszczanie wianków, dziś zaś będą tańce przy ognisku. :)

Ogniska miały na celu odpędzenie złych mocy, oczyszczenie, zapewnienie zdrowia i płodności, dobrej pogody i udanych zbiorów. Rozpalano je w rytualny, dość skomplikowany sposób. Na palu wbitym w ziemię osadzano koło z piastą owinięte osmoloną słomą. Młodzi mężczyźni musieli je rozkręcić tak szybko, aby na skutek tarcia słoma zajęła się ogniem. Koło toczono później od stosu do stosu, rozpalając święte ognie.

Żerca (kapłan) odprawiał modły, a następnie rozpoczynała się zabawa. Młodzi ludzie łączyli się w pary, tańczyli i cieszyli się życiem, miód lał się strumieniami. Jak widać, wianki mają moc. Rudy (Ken BMR1959) wyłowił wianek Diany (Wonder Woman od Mattela) i proszę, romans kwitnie. ;)

Yesterday I showed you floating wreaths, and today there will be dances by the fire. :)

The bonfires were intended to drive away evil powers, to purify, to ensure health and fertility, good weather and a successful harvest. They were lit in a ritualistic and quite complicated way. A wheel with a hub wrapped in sooty straw was placed on a stake driven into the ground. Young men had to spin it so quickly that the straw caught fire by friction. The wheel was then turned from stack to stack, lighting holy fires.

Zhrets (żerca, priest) said the prayers, and then the fun began. Young people formed pairs, danced and enjoyed life, the mead poured in streams. As you can see, wreaths have power. Ginger (Ken BMR1959) fished out Diana's (Mattel's Wonder Woman) wreath and here you go, the romance is booming. ;)





Jak widzicie udało mi się zastawić stół różnymi różnościami. Ponieważ nie mam takich zdolności do lepienia np. z modeliny jak niektóre z dziewczyn, postawiłam na produkty z kuchni. xD

I tak w glinianym dwojaku jest kasza manna z poziomkami, a na desce mały chlebek. Taki żytni, prawdziwy. ;)

As you can see, I was able to fill the table with various items. Since I don't have the ability to make modeling clay as some of the girls do, I opted for products from the kitchen. xD

And so, in clay double pot there is semolina with strawberries and a small bread on a board. Rye one, real. ;)




Tańczono wokół ognisk, ale także przez nie skakano. Taki skok miał nie tylko pokazać odwagę skaczącego, oczyszczał też od wszelkiego złego. Skakały również pary - w tym dniu było to równoznaczne z zawarciem małżeństwa.

Ze skokami w wydaniu lalkowym nawet nie próbowałam eksperymentować. Zwłaszcza, że sesja odbyła się w bardzo wietrzny wieczór, ja miałam duszę na ramieniu i wciąż nawiedzała mnie wizja, w której całe plastikowe towarzystwo stawało w płomieniach. Uwierzcie, kąpiel Diana podczas puszczania wianków to pikuś. Bo chyba nie wspomniałam, że i Diana, i Ryan (Ken Fashionistas) zaliczyli kupalnocną kąpiel. Na szczęście żaden wodnik nie połasił się na kawałek plastiku. ;)

People danced around the fire, but also jumped over it. Such a jump was not only supposed to show the courage of jumper, it also cleaned them from evil. Couples also jumped - on this one day it was tantamount to getting married.

I didn't even try to experiment with doll jumps. Especially since the session took place on a very windy evening, I had my soul on my shoulder and I was still haunted by a vision in which all the plastic company was on fire. Believe me, bathing Diana while floating the wreaths is a piece of cake. Because I think I didn't mention that both Diana and Ryan (Ken Fashionistas) had their Kupala Night bath. Fortunately, no aquarius wanted a piece of plastic. ;)





Projekt kupałnocka był okazją do zakupienia siwowłosego gentelmana. Brakowało mi kogoś, kto by został żercą, a myślę, że ten jegomość nadaje się doskonale. Pewnie poznaliście, że to Albus Dumbledore od Mattela, po lekkich poprawkach - skróciłam mu brodę i włosy. Teraz wygląda tak, że może spokojnie odegrać rolę Słowianina, Wikinga, podstarzałego wiedźmina albo harleyowca. xD

Dodam jeszcze, że w ostatniej chwili zakupił go dla mnie mój Mąż. I jeszcze dzwonił do mnie ze sklepu, który egzemplarz ma wybrać, bo jeden ma ubytki w malowaniu brody, a drugi pobrudzone czoło. Powiem Wam, że niesamowicie się tym wzruszyłam, bo to fantastyczna sprawa, że ktoś wie, że takie rzeczy są ważne dla kolekcjonera. :)

Zresztą to nie jedyny wkład mego Męża w tą sesję, bo stół i dwie ławy to jego dzieło. :)

The kupałnocka project was an opportunity to purchase grey haired gentleman. I missed someone to become a zhrets, and I think he is a perfect fit. You probably know it's Albus Dumbledore from Mattel, with some corrections - I shortened his beard and hair. With this look he can easily play the role of a Slav, a Viking, an elderly witcher or a harley rider. xD

I would like to add that my husband bought it for me at the last minute. He also called me from the store, which doll should be chosen, because one of them has defects in the painting of the beard, and the other has a stained forehead. Let me tell you that I was extremely touched by this, because it is fantastic that someone knows that such things are important for a collector. :)

Anyway, this is not my husband's only contribution to this session, because the table and two benches are his work. :)



Wczoraj wspominałam, że zakochane pary wymykały się spomiędzy roztańczonych uczestników zabawy i znikały w lesie pod pretekstem szukania magicznego kwiatu paproci, czy też perunowego kwiatu (od boga Peruna, władcy grzmotów i piorunów). Miał on się pojawiać tylko w tę najkrótszą noc roku, a znalazcy zapewnić szczęście i bogactwo. Jak wiadomo, paprocie nie kwitną - jedynie długosz królewski wytwarza coś, co ewentualnie można nazwać "kłosem" z zarodnikami. Poszukiwania perunowego kwiatu były więc pretekstem do tego, aby spędzić chwilę sam na sam z wybranką serca. ;)

A Wy pamiętajcie, że paprocie są objęte ochroną i nie ma co wałęsać się nocą po lesie szukając niepewnej gwarancji szczęścia. ;)

Yesterday I mentioned that couples in love escaped from among the dancing participants of the holiday and disappeared in the forest under the pretext of looking for a magical fern flower or a perun flower (from the god Perun, the ruler of thunder and lightning). It was to appear only on the shortest night of the year, and would ensure happiness and wealth to the finder. As you know, ferns do not bloom - only royal fern produces what could possibly be called "spore". The search for a perun flower was therefore an excuse to spend a moment alone with the chosen one. ;)

And you, remember that ferns are under protection and there is no point in wandering around the forest at night looking for an uncertain guarantee of happiness. ;)




Na zakończenie podrzucę Wam jeszcze tytuły książek. Trylogia Marty Krajewskiej o Wilczej Dolinie, rozpoczynająca się od tomu pt. "Idź i czekaj mrozów". Bardzo przyjemna fantastyka ze sporą dozą słowiańszczyzny. Autorka z wykształcenia jest kulturoznawcą i to bardzo wyraźnie widać w świecie, który wykreowała. 

Obecnie zaś zaczęłam słuchać (bo nadal zdana jestem na audiobooki) "Gołoborze" Aleksandry Seligi. I choć mam za sobą dopiero dwie godziny tej niesamowitej opowieści, to już jestem zachwycona.

Finally, I will give you the book titles. Marta Krajewska's trilogy about the Wolf Valley, starting with the volume entitled "Idź i czekaj mrozów" ("Go and wait for frost"). Very nice fantasy with a lot of Slavic elements. The author is a cultural expert by education and this is very clearly visible in the world she created.

And now I have started to listen (because I still rely on audiobooks) "Gołoborze" by Aleksandra Seliga. And although I have only two hours of this amazing story behind me, I am already delighted.


I to by było na tyle. Jak Wam się podobała kupałnocka w miniaturze?

Pozdrawiam Was gorąco! :)

And that is all. How did you like Kupala Night in 1/6 scale?

I greet you warmly! :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...