Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minerva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Minerva. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lipca 2026

Kruk z wieściami ze stolicy, wilk, obcy i lawenda | Raven with news from capital, wolf, stranger and lavender

Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.


Był wczesny ranek, na gałązkach drzew za oknem widać było resztki szronu. To była pierwsza tak zimna noc i zapowiadała, że lada dzień może spaść śnieg. Tove i Minerva krzątały się w Zielarni ucierając zioła w moździerzu i szykując mieszanki na kaszel, katar i gorączkę. Trzeba było przygotować zapasy na zimę, bo do małego sklepiku zaglądali mieszkańcy z miasteczka i okolic. 

It was early morning, and remnants of frost were visible on the tree branches outside the window. It was the first night this cold, and it promised snow any day now. Tove and Minerva bustled in the Herbal Shop, grinding herbs in a mortar and pestle, preparing mixtures for coughs, colds, and fevers. They needed to stock up on supplies for the winter, as the small shop was visited by residents from the town and surrounding areas.

Obie oderwały się od swojej pracy, gdy w drzwiach Zielarni stanęła Margaret. Trzymała sporą skrzynkę wypełnioną pęczkami suszonych ziół.
- Margaret! A co ty tu robisz tak wcześnie? - Tove uśmiechnęła się serdecznie do przyjaciółki.
- Wyjechałam przed świtem. I tak nie mogłam spać. Mrok ma dziś dobry dzień, nie ociągał się. Poza tym chcę jak najszybciej wrócić do domu.

They both looked up from their work when Margaret appeared in the doorway of the Herbal Shop. She was holding a large box filled with bunches of dried herbs.
- Margaret! What are you doing here so early? - Tove smiled warmly at her friend.
- I left before dawn. I couldn't sleep anyway. Darkness is having a good day today, he didn't linger. Besides, I want to get home as soon as possible.

- Ach ten twój Mrok, kapryśne konisko - zaśmiała się Tove. 
- Kapryśne - przyznała Margaret. Zaraz jednak stanęła w obronie karego. - Ale poczciwe. I nie płoszy się od byle gałązki na zakręcie. 
- Och, no pewnie. Tylko czasami udaje, że zapomniał jak się ciągnie wóz - dodała Minerva wesoło.

- Oh, that Darkness of yours, a capricious horse - Tove laughed.
- Capricious - Margaret admitted. But she quickly defended the black one. - But decent. And he doesn't get spooked by a twig at a bend.
- Oh, sure. He just pretends sometimes to have forgotten how to pull a wagon - Minerva added cheerfully.


- No bywa - nie zaprzeczyła Margaret. Zaraz jednak zmieniła temat. - Miałaś wieści od Ragnvalda? Kiedy wracają ze stolicy?
- Przysłał kruka - potwierdziła Tove. - Zostają na dłużej. Coś się... pokomplikowało.
Margaret przyglądała się uważnie wiedźmie ziemi. Czegoś jej nie chciała powiedzieć. Lub nie mogła. Znała Tove zbyt długo, żeby próbować wycisnąć z niej cokolwiek. Nie może, to nie. Powie, gdy przyjdzie czas.
- Szkoda - westchnęła tylko. - Sven znów przegapi wizytę Eiry.

- Well, it happens - Margaret didn't deny. But she quickly changed the subject. - Have you heard from Ragnvald? When are they returning from the capital?
- He sent a raven - Tove confirmed. - They're staying longer. Something's... complicated.
Margaret watched the earth witch carefully. There was something she didn't want to tell her. Or couldn't. She'd known Tove too long to try to squeeze anything out of her. If she can't, she won't. She'll tell her when the time comes.
- That's a shame - she sighed. - Sven will miss Eira's visit again.



- Faktycznie! - Tove odłożyła moździerz i wytarła dłonie z okruszków ziół. - Ależ będzie zawiedziony. Tak bardzo chciał ją spotkać. Niestety, Aldara nadal potrzebuje, żeby Ragnvald towarzyszył jej w stolicy... Chłopcy muszą więc na niego poczekać, aż będzie mógł opuścić zamek.

Margaret drgnęła na dźwięk imienia Prawej Ręki Królowej. Szybko jednak zaczęła ściągać szal, aby ukryć zmieszanie. Tove w tym czasie zaczęła przyglądać się przywiezionym ziołom.

- Indeed! - Tove set down the mortar and wiped the herb crumbs from her hands. - He'll be so disappointed. He wanted to meet her so badly. Unfortunately, Aldara still needs Ragnvald to accompany her in the capital... So the boys must wait for him until he can leave the castle.

Margaret flinched at the sound of the Queen's Right Hand's name. However, she quickly began to pull off her shawl to hide her confusion. Meanwhile, Tove began to examine the herbs she had brought.




- Całe szczęście, że znalazłaś jeszcze melisę - uśmiechnęła się rudowłosa wiedźma, przeglądając zawartość skrzynki. - Przyda mi się.
- Nam wszystkim - wymamrotała Minerva za jej plecami, na tyle jednak głośno, że obie kobiety usłyszały to doskonale.

- Luckily you found some lemon balm - the red-haired witch smiled, looking through the contents of the box. - I'll need it.
- For all of us - Minerva muttered behind her, loud enough for both women to hear perfectly.




- O melisie mówiąc... Dam Ci spróbować mieszanki, którą właśnie testuję - Tove schyliła się pod blat i wyciągnęła gliniane kubki. 
- Z chęcią spróbuję - powiedziała Margaret i usiadła przy kominku, żeby ogrzać się trochę po podróży. 

- Speaking of lemon balm... I'll let you try the blend I'm testing - Tove leaned under the counter and pulled out the clay mugs.
- I'd love to try it - Margaret said, and sat down by the fireplace to warm herself up after the journey.


- Co u Hedwigi? - zagadnęła Minerva.
- Dobrze. Choć od wczoraj narzeka na kolano. 
- Ha! Czyli śniegi tuż tuż - Minerva pokiwała głową.
- Tuż tuż - potwierdziła najmłodsza zielarka. - Ale wiesz, jaka jest Hedwiga. Kolano może i boli, ale nie odpuszcza i szykuje się jak na zimę stulecia.
- Jak co roku - prychnęła Minerva.
- Dokładnie - Margaret mrugnęła porozumiewawczo.

- How's Hedwig? - Minerva asked.
- Fine. Although she's been complaining about her knee since yesterday.
- Ha! So the snow is just around the corner - Minerva nodded.
- Just around the corner - the youngest herbalist confirmed. - But you know how Hedwig is. Her knee may hurt, but she's not giving up and she's getting ready for the winter of the century.
- Like every year - Minerva snorted.
- Exactly - Margaret winked knowingly.



- Ta zima może być inna - cicho powiedziała Tove, podając kubki z naparem Minervie. 
Ledwie jednak starsza wiedźma przekazała jeden Margaret, drzwi do Zielarni znów się otworzyły. Stanęła w nich Aurora.

- This winter might be different - Tove said quietly, handing the cups of brew to Minerva.
But no sooner had the older witch handed one to Margaret than the door to the Herbal Shop opened again. Aurora stood there.






- Dzień dobry! - zawołała od progu. Towarzyszył jej wielki wyżeł skagelandzki z psiarni Ragnvalda. Choć był potężny, wobec ludzi był niezwykle łagodny. Lepiej jednak było go nie denerwować. Skagelandczyki były głównie psami myśliwskimi, jednak potrafiły stanąć w obronie swoich właścicieli z niezwykłą zażartością.

- Good morning! - she called from the doorway. She was accompanied by a large Skageland pointer from Ragnvald's kennel. Although powerful, he was remarkably gentle with people. It was best not to anger him, however. Skagelanders were primarily hunting dogs, but they could defend their owners with extraordinary ferocity.


- Gdzie byłaś? - Tove uśmiechnęła się do córki. 
- Próbowałyśmy znaleźć z Elizą trochę mrozików - Aurora wskazała na koszyk, w którym smętnie przetaczało się kilka grzybków.
- Ale?
- Ale wystraszył nas wilk - Aurora była wyraźnie poruszona. - I zawróciłyśmy.
- Wilk? - zapytały wszystkie trzy wiedźmy równocześnie.

- Where were you? - Tove smiled at her daughter.
- Eliza and I were trying to find some frost mushrooms - Aurora pointed to a basket in which a few mushrooms were rolling sadly.
- But?
- But a wolf scared us - Aurora was clearly shaken. - And we turned back.
- A wolf? - all three witches asked simultaneously.



- Wilk. Ten sam, co tydzień temu - Aurora zaczęła opowiadać. - Wystraszył mnie ostatnio nad strumieniem, więc dzisiaj wzięłam ze sobą Conriego. On go wywęszył i nas ostrzegł. Ale ten wilk jest dziwny, nie zareagował. Nie uciekł, tylko stał i patrzył. A wielki jest...
- Widziałam go koło naszej chaty! - wtrąciła Margaret. - Dwa dni temu.

- A wolf. The same one from last week - Aurora began. - He scared me last time at the stream, so I took Conrie with me today. He smelled it and warned us. But this wolf is strange, he didn't react. He didn't run away, he just stood there and watched. And he's huge...
- I saw him near our cottage! - Margaret interjected. - Two days ago.



- Czy to nie z tym wilkiem widziano obcego? - zapytała poruszona Minerva.
- Chyba tak - przytaknęła Aurora, przysiadając na oparciu fotela obok Margaret. - Ja dzisiaj nie widziałam człowieka, ale Eliza mówiła to samo. Kilka osób widziało, jak podchodził do niego mężczyzna. Nikt stąd.
- Kim on może być? I co tu robi? Nie podoba mi się, że będzie się tu pałętał przez zimę - Tove również wyglądała na zdenerwowaną.

- Wasn't that the wolf the stranger was seen with? - Minerva asked, agitated.
- I think so - Aurora agreed, sitting on the back of the chair next to Margaret. - I didn't see a human today, but Eliza said the same thing. Several people saw a man approach him. Nobody from here.
- Who could he be? And what's he doing here? I don't like the idea of ​​him hanging around here all winter - Tove also looked nervous.


- Tak samo pomyślałyśmy - Aurora przytaknęła matce. - Przecież teraz już stąd nie odejdzie przed zimą, bo niby dokąd? Rozglądałam się za nim. Ale widziałam tylko wilka.
- Obcy z oswojonym wilkiem - Tove zamyśliła się. - Dziwna sprawa. I to akurat teraz...
- Teraz? - Aurora popatrzyła zdziwiona.
- No... tak przed samą zimą. Kto podróżuje o tej porze roku poza głównymi traktami? - wiedźma ziemi upiła łyk z kubka, aby ukryć zmieszanie. 

- We thought the same - Aurora agreed with her mother. - But he won't leave here before winter, where else would he go? I looked around for him. But all I saw was a wolf.
- A stranger with a tamed wolf - Tove mused. - That's strange. Especially now...
- Now? - Aurora looked surprised.
- Well... just before winter. Who travels off the main roads this time of year? - The earth witch took a sip from her cup to hide her confusion.



- Conri też go dzisiaj nie widział - z przekonaniem powiedziała Aurora, wskazując na wyżła. - Pokazałby.
- Poproszę Haralda, żeby wysłał patrole dookoła miasteczka - powiedziała Tove. - A jeśli to nie pomoże, to gdy wróci Torvald z pewnością weźmie kilku myśliwych i spróbują go wytropić.

- Conri didn't see him today either - Aurora said confidently, pointing at the pointer. - He would have shown him to me.
- I'll ask Harald to send patrols around the town - Tove said. - And if that doesn't help, when Torvald gets back, he'll surely take a few hunters and try to track him down.


- Dobry pomysł. Nie mam nic do  wilków, pełno ich tu po lasach. Ale ten sprawia, że przechodzą mnie ciarki po karku - powiedziała Margaret.
- To prawda - zgodziła się Aurora.

- Good idea. I have nothing against wolves, there are plenty of them in the woods here. But this one sends shivers down my spine - said Margaret.
- That's true - Aurora agreed.



- Pora na mnie - Margaret podniosła się z fotela. - Jadę do domu.
- Nie zapomnij zabrać lawendy! - Minerva wskazała na kosz wypełniony fioletowymi pęczkami.
- Nie zapomnę. Obie, Hedwiga i Eira, nie dałyby mi żyć - skrzywiła się wiedźma. 

- Time for me - Margaret rose from her chair. - I'm going home.
- Don't forget to take the lavender! - Minerva pointed to the basket filled with purple bunches.
- I won't forget. Both Hedwig and Eira wouldn't let me live - the witch grimaced.




- Uważaj na siebie - Aurora popatrzyła swoimi szarymi, przenikliwymi oczami na Margaret. 
- Nie mów mi tylko, że właśnie widziałaś moją marną przyszłość w paszczy dziwnego, przerośniętego wilka - prychnęła zielarka odwracając się do dziewczyny.  Doskonale wiedziała, że przeczucia Aurory tak nie działają, ale zawsze droczyła się z przyjaciółką w tej kwestii.
- Nie, poza tym bardziej bałabym się o wilka - rudowłosa mrugnęła okiem szelmowsko. - Po prostu uważaj. A zmiany cię czekają, może jeszcze dziś. 

- Be careful - Aurora looked at Margaret with her piercing gray eyes.
- Don't tell me you just saw my miserable future in the jaws of a strange, overgrown wolf - the herbalist snorted, turning to the girl. She knew perfectly well that Aurora's premonitions didn't work that way, but she always teased her friend about it.
- No, besides, I'd be more worried about the wolf - the redhead winked mischievously. - Just be careful. Changes in your life are coming, maybe even today.




- Świetnie - parsknęła Margaret. - Wiesz, jak ja kocham zmiany i wywracanie życia do góry nogami.
- Wiem. Ale nic na to nie poradzisz - Aurora westchnęła. 
Przekomarzające się wiedźmy nie zwróciły uwagi, że Tove nagle sposępniała i zamyśliła się. Szybko jednak otrząsnęła się z rozmyślań i uśmiechnęła się, udając, że nic się nie dzieje.

- Great - Margaret snorted. - You know how I love change and turning my life upside down.
- I know. But there's nothing you can do about it - Aurora sighed.
The teasing witches didn't notice that Tove had suddenly grown gloomy and lost in thought. However, she quickly shook herself out of her thoughts and smiled, pretending that nothing was happening.


Margaret wzięła kosz pełny lawendy i ruszyła ku drzwiom. Na odchodne rzuciła.
- Przywieźć wam coś od Seleny? A może macie coś do przekazania? Podjadę jeszcze odebrać zboże dla jej zwierząt od Vidara i jutro pojadę do niej z zapasami. 
- Nie, wszystko, o co prosiła, już jej przekazałam - powiedziała Tove. 
- Dobrze. To do zobaczenia!

Margaret took the basket full of lavender and headed for the door. She said as she left.
- Should I bring you something from Selena? Or perhaps you have something to give? I'll go pick up some grain for her animals from Vidar and then go to her tomorrow with the supplies.
- No, I've already given her everything she asked for - Tove said.
- Fine. See you then!



środa, 3 grudnia 2025

Postacie z Wiedźmiego Świata - portrety | Characters from the Witcher World - portraits



Lista poprzednich odcinków Opowieści z Wiedźmiego Świata.
List of previous episodes of Tales from the Witch World.

Cicho tu, na blogu, choć tak naprawdę moje lalkowanie ma się doskonale. Rok zbliża się ku końcowi, a mi przybyło sporo lalek, których nawet nie miałam okazji jeszcze pokazać (wciąż czekają na stroje, a jakże by inaczej...). Wznowiłam prace nad Domem Margaret i mam nadzieję, że niebawem pokażę Wam efekty. 

Razem z Jo z Wiedźmiego Świata od dwóch miesięcy porządkujemy naszą historię z Wiedźmiwersum na profilu Tales From The Witch World. I nie ukrywam, że jesteśmy z siebie dumne, bo idzie całkiem nieźle. :)

Podrzucam portrety postaci i tutaj. Zaczynając od pary ze zdjęcia powyżej - Tove i Ragnvalda.

TOVE I RAGNVALD

Tove jest córką Minervy i siostrą Miriam. Ma najsilniejszy dar ze wszystkich żyjących kobiet w rodzie wiedźm z Salvii. Jest nie tylko uzdrowicielką, ale także wiedźmą ziemi. Potrafi czerpać energię uzdrawiającą z kamieni i minerałów, ma intuicję i dar do wyczuwania choroby. Prowadzi Zielarnię Tove w Salvii od kilkudziesięciu lat.

Ragnvald pochodzi z Krigannu, urodził się w mieście Silbagedi. Jest magiem bojowym i członkiem Trójki Magów. Ukończył Akademię Wojskową z wyróżnieniem, został najmłodszym oficerem i zasłużył się w pierwszej wojnie z Arnoldem. Ze względu na wieloletni pokój przeszedł w stan spoczynku i nie dowodzi już wojskiem. Co roku przez miesiąc prowadzi szkolenia jako gościnny wykładowca Akademii.

Tove i Ragnvald mają trójkę dzieci – bliźniaczki Aurorę i Sigrid oraz syna Torvalda.

MINERVA I GYDA (zdjęcie poniżej)

Minerva i Gyda to najstarsze żyjące wiedźmy ze sławnego rodu Uzdrowicielek z  Salvii. Ród ten od wieków zamieszkiwał miasteczko u podnóża Gór Czarnych i cieszył się szacunkiem, nie tylko w w najbliższej okolicy. Sława rudowłosych wiedźm-uzdrowicielek znana jest niemal w całym Skagelandzie. W każdym pokoleniu rodzą się siostry bliźniaczki, które obdarzone są talentem uzdrowicielskim. Dar przekazywany jest w linii żeńskiej. Wszystkie kobiety w rodzie mają także płomiennorude włosy oraz są obdarzone długowiecznością. Ich opiekuńczym kamieniem jest turmalin, każda z nich nosi więc jakąś biżuterię właśnie z tym minerałem.

Gyda mieszka w pobliskiej wsi, Złotych Brzozach i opiekuje się jej mieszkańcami. Jest wdową, jej mąż Otto zginął podczas pierwszej wojny z Arnoldem. Nie ma dzieci. Często odwiedza siostrę mieszkającą w Salvii.

Minerva również jest wdową, jej mąż Sigurd umarł 20 lat temu. Matka Tove i Miriam, bliźniaczek. Mieszka z Tove i pomaga jej prowadzić Zielarnię w Salvii. Jest wymagająca i każdy liczy się z jej zdaniem. Jedynie wnuki i prawnuki mogą rozrabiać przy niej do woli.

It's been quiet here on the blog, although my doll hobby is actually going great. The year is coming to an end, and I've added a lot of dolls that I haven't even had a chance to show off yet (they're still waiting for their outfits, of course...). I've resumed work on Margaret's Cottage and hope to show you the results soon.

Jo from Witch World and I have been organizing our Witchverse story on the Tales From The Witch World profile for two months now. And I have to admit, we're proud of ourselves, because it's coming along quite well. :)

I'm posting character portraits here too. Starting with the couple from the photo above – Tove and Ragnvald.

TOVE AND RAGNVALD

Tove is the daughter of Minerva and sister of Miriam. She possesses the strongest gift of any living woman in the Salvia witch family. She is not only a healer but also an earth witch. She can draw healing energy from stones and minerals, has intuition, and a gift for sensing illness. She has run Tove's Herbal Shop in Salvia for decades.

Ragnvald hails from Krigann, born in the city of Silbagedi. He is a battle mage and member of the Great Three. He graduated from the Military Academy with distinction, became the youngest officer, and distinguished himself in the First War with Arnold. Due to the long-standing peace, he retired and no longer commands the army. Every year, he conducts training sessions as a guest lecturer at the Academy for a month.

Tove and Ragnvald have three children: twins Aurora and Sigrid, and a son, Torvald.

MINERVA AND GYDA (photo below)

Minerva and Gyda are the oldest living witches from the famous clan of Healers from Salvia. This family has lived in a town at the foot of the Black Mountains for centuries and enjoyed respect, not only in the area. The fame of the red-haired witch healers is known throughout Skageland. In each generation, twin sisters are born, gifted with healing talents. This gift is passed down through the female line. All the women in the family also have fiery red hair and are blessed with longevity. Their guardian stone is tourmaline, so each of them wears jewelry with this mineral.

Gyda lives in the nearby village of Golden Birches and cares for its inhabitants. She is a widow - her husband, Otto, died during the First War with Arnold. She has no children. She often visits her sister, who lives in Salvia.

Minerva is also a widow, her husband, Sigurd, died 20 years ago. She is the mother of Tove and Miriam, the twins. She lives with Tove and helps her run the Herbal Shop in Salvia. She is demanding, and everyone takes her opinion seriously. Only her grandchildren and great-grandchildren are allowed to misbehave around her as much as they want.


SIGRID I JOHAN,
GERDA, AGNES

Sigrid jest córką Tove i Ragnvalda. Wygadana i żywiołowa, przeciwieństwo swojej siostry bliźniaczki, Aurory. Tak jak matka i siostra jest wiedźmą ziemi. Ma dar, który pozwala jej nawiązać silne więzi ze zwierzętami. Wykorzystuje swoje umiejętności lecząc zarówno zwierzęta gospodarskie w Salvii, jak i dzikich mieszkańców okolicznych lasów.

Johan jest synem Ragny i Einara. To zdolny płatnerz. Uczy się fachu pod okiem najstarszego mistrza płatnerskiego w Salvii i powoli zaczyna przerastać swojego nauczyciela. Wykuwa głównie miecze i sztylety, ale generalnie metal nie ma dla niego tajemnic. 

Sigrid i Johan mają dwie córeczki – 4-letnie rudowłose bliźniaczki, Gerdę i Agnes. Dar magii ziemi jeszcze się w nich nie obudził, ale powinno nastąpić to lada moment. 

SIGRID AND JOHAN,
GERDA, AGNES

Sigrid is the daughter of Tove and Ragnvald. She's eloquent and lively, the opposite of her twin sister, Aurora. Like her mother and sister, she's an earth witch. She has a gift that allows her to forge strong bonds with animals. She uses her skills to heal both the farm animals in Salvia and the wild inhabitants of the surrounding forests.

Johan is the son of Ragna and Einar. He's a skilled armorer. He's learning his craft under the tutelage of Salvia's oldest master armorer and is slowly beginning to surpass his teacher. He primarily forges swords and daggers, but metal generally holds no secrets for him.

Sigrid and Johan have two daughters – 4-year-old red-haired twins, Gerda and Agnes. Their earth magic gift hasn't awakened yet, but it should soon.



AURORA I INGVAR

Aurora jest córką Tove i Ragnvalda. Siostra bliźniaczka Sigrid, choć z charakteru zupełnie niepodobna do siostry. Cicha i delikatna, wyróżnia się bardzo silną intuicją, jej przeczucia niemal zawsze się sprawdzają. Pomaga matce w Zielarni. Również jest wiedźmą ziemi, lecz jej dar nie jest tak silny, jak u Tove. Nie może korzystać z energii kamieni, za to ma niesamowitą rękę do uprawy roślin – rośnie dla niej dosłownie wszystko. Jej zaręczona z Ingvarem.

Ingvar – pochodzi z niedalekiej wioski, Złotych Brzóz. Jego rodzice zmarli kilka lat temu, jest jedynakiem. Od roku jest strażnikiem miejskim w Salvii, ale zapowiada się, że niedługo powinien awansować na dziesiętnika. 

AURORA AND INGVAR

Aurora is the daughter of Tove and Ragnvald. Sigrid's twin sister, though completely unlike her sister in personality. Quiet and delicate, she possesses a very strong intuition, her hunches almost always coming true. She helps her mother in the Herbal Shop. She is also an earth witch, but her gift is not as strong as Tove's. She cannot use the energy of stones, but she has an incredible knack for growing plants –literally anything grows for her. She is engaged to Ingvar.

Ingvar comes from the nearby village of Golden Birches. His parents died several years ago, and he is an only child. He has been a city guard in Salvia for a year, but it seems he will soon be promoted to decurion.



INGE I TORVALD,
SVEN, HILDE

Inge jest córką Gertrudy i Magnusa. Nie posiada żadnego magicznego daru, mimo magicznych rodziców. Ma za to niezwykły talent do swojej pracy – jest tkaczką, a tkaniny, które wychodzą spod jej palców zachwycają wzorami i kolorami.

Torvald jest synem Tove i Ragnvalda oraz starszym brat Aurory i Sigrid. Spokojny i cierpliwy. Nie ma zdolności magicznych, jest za to doskonałym myśliwym i tropicielem.

Inge i Torvald mają dwójkę dzieci: Svena i Hilde. Spodziewają się niebawem trzeciego dziecka.

Sven ma trzynaście lat i jest skrytym, małomównym chłopcem. Tak samo, jak ojciec jest bardzo spokojny, cierpliwy i ma świetną rękę do zwierząt. Mógłby spędzać całe dnie w ptaszarni dziadka Ragnvalda.

Hilde ma 3 lata i jest największą rozrabiaką w rodzie rudowłosych wiedźm. Jest jednak przy tym tak urocza, że zwykle wszystko uchodzi jej na sucho. Nawet babcia Minerva nie potrafi się na nią gniewać.

INGE AND TORVALD,
SVEN, HILDE

Inge is the daughter of Gertrude and Magnus. Despite her magical parents, she possesses no magical gifts. However, she has an extraordinary talent for her craft – she is a weaver, and the fabrics that emerge from her fingers are captivating with their patterns and colors.

Torvald is the son of Tove and Ragnvald. The older brother of Aurora and Sigrid. Calm and patient. He has no magical abilities, but is an excellent hunter and tracker.

Inge and Torvald have two children: Sven and Hilde. Their third child will soon be born.

Sven is theerteen years old and a reserved, taciturn boy. Like his father, he's very calm, patient, and has a wonderful eye for animals. He could spend all day in Grandpa Ragnvald's aviary. 

Hilde is three years old and the biggest troublemaker in the red-haired witch family. But she's also so charming that she usually gets away with anything. Even Grandma Minerva can't stay mad at her.




MIRIAM I HARALD

Miriam jest córką Minervy i siostrą bliźniaczką Tove. Jest, tak jak siostra, wiedźmą ziemi, choć jej dar nie jest tak silny. Jest za to wspaniałą uzdrowicielką i doskonałą położną. Mieszka w Salvii, w domu na obrzeżach miasteczka. Jednak odkąd jej córki dorosły często podróżuje i pomaga kobietom w okolicznych wioskach.

Harald – kapitan straży miejskiej w Salvii. Wcześniej służył w wojsku jego królewskiej wysokości Emyra, ojca Ellinor. Po wojnie z Arnoldem wybrał spokojniejszy posterunek.

Miriam i Harald mają trzy córki –  najstarszą Brigitte oraz bliźniaczki: Morganę i Ingrid.

MIRIAM AND HARALD

Miriam is the daughter of Minerva and the twin sister of Tove. Like her sister, she is an earth witch, though her gift is not as strong. But she is a wonderful healer and an excellent midwife. She lives in Salvia, in a house on the outskirts of town. However, since her daughters grew up, she has traveled frequently and helped women in the surrounding villages.

Harald – Captain of the Salvia City Guard. He previously served in the army of His Royal Highness Emyr, Ellinor's father. After the war with Arnold, he chose a more peaceful post.

Miriam and Harald have three daughters – the eldest, Brigitte, and twins: Morgana and Ingrid.


piątek, 26 września 2025

Wieści i niespodzianka z przeszłości | News and surprise from the past

 



W drodze okazało się, że Melisandra jedzie przekazać list Ragnvaldowi. Margaret zaproponowała więc, by udała się razem z nią do Zielarni Tove. 

On the way, it turned out that Melisandra was going to deliver a letter to Ragnvald. Margaret suggested she go with her to Tove's Herbal Shop.


Gdy tylko weszły to Zielarni otoczył ich intensywny aromat ziół. Tymianku, melisy, lawendy... Zapachy były tak intensywne, że mogły przyprawić o zawrót głowy. Tove siekała drobne zielone listki. Minerva wiązała pęki różnych ziół, aby powiesić je do suszenia. Słysząc skrzypnięcie drzwi Tove odwróciła się w kierunku przybyłych.
- Margaret! - uśmiechnęła się. - Myślałam, że przyjedziesz dopiero jutro.

As soon as they entered the Herbal Shop, they were surrounded by the intense aroma of herbs. Thyme, lemon balm, lavender... The scents were so intense they could be dizzying. Tove was chopping small green leaves. Minerva was tying bunches of various herbs to hang them up to dry. Hearing the door creak, Tove turned to the new arrivals. 
- Margaret! - she smiled. - I thought you weren't arriving until tomorrow.

- Udało mi się wcześniej zebrać dzikie jabłka. Przywiozłam ci cały kosz. Całe szczęście przed Zielarnią spotkałam Svena, przydźwigał go tutaj za mnie - Margaret też się uśmiechnęła. - Mam też gotowe wyciągi, o które prosiłaś. Ach, i pyłek pszczeli. 

- I managed to pick wild apples earlier. I brought you a whole basket. Luckily, I met Sven outside the Herbal Shop, he carried it here for me - Margaret smiled back. - I also have the extracts you asked for. Oh, and the bee pollen.

- Doskonale. Przyda się na jesienne przeziębienia - Tove z zadowoleniem przeglądała skrzynkę pełną słoików. - Ja też mam dla ciebie trochę ziół. Lawenda obrodziła w tym roku niebywale.

- Excellent. It'll be useful for autumn colds - Tove said, happily browsing through a box full of jars. - I have some herbs for you too. The lavender harvest was incredible this year.


Minerva przerwała wiązanie ziół w pęczki, przyjrzała się rudowłosej kurierce.
- Margaret, a kogóż to ze sobą przyprowadziłaś? 

Minerva stopped tying the herbs into bunches and looked at the red-haired courier.
- Margaret, who have you brought with you?

- To Melisandra, królewska kurierka. Spotkałyśmy się na trakcie. Przyjechała z wiadomością dla Ragnvalda. Pomyślałam, że przyprowadzę ją do Zielarni, żeby nie musiała jeździć po całej Salvii i go szukać.
- Zgadza się. Mam wiadomość od Lady Aldary - Melisandra skłoniła się, gdy Margaret ją przedstawiła.

- This is Melisandra, the royal courier. We met on the road. She came with a message for Ragnvald. I thought I'd bring her to the Herbal Shop so she wouldn't have to travel all over Salvia looking for him.
- That's right. I have a message from Lady Aldara - Melisandra bowed as Margaret introduced her.


- Witaj Melisandro, jestem Tove. Ragnvald to mój mąż - powiedziała zielarka i nieco spochmurniała. - Wiadomość od Aldary... To nie wróży nic dobrego.
- To prawda... - Melisandra zawahała się. - Ale nie mogę nic powiedzieć. Mam przekazać list do rąk własnych maga Ragnvalda.

- Hello Melisandra, I'm Tove. Ragnvald is my husband - the herbalist said, her expression darkening slightly. - A message from Aldara... This doesn't sound well.
- It's true... - Melisandra hesitated. - But I can't say anything. I have to deliver the letter to the mage Ragnvald himself.

- Sven - Tove zwróciła się do wnuka. - Poszukaj dziadka. Powinien być w domu. Przekaż mu, że Aldara przysłała list.
- Dobrze! - chłopak wybiegł z Zielarni zanim Tove skończyła mówić.

- Sven - Tove said to her grandson. - Find your grandfather. He should be home. Tell him Aldara sent a letter.
- Good! - the boy ran out of the Herbal Shop before Tove could finish speaking.


Margaret podeszła do fotela, na którym Minerva układała powiązane w pęczki zioła. W całej Zielarni panował bałagan, wszędzie leżały rozsypane listki, gałązki i kwiaty. Faktycznie, zbiory były udane. 

Margaret approached the armchair where Minerva was arranging bundles of herbs. The entire Herbal Shop was a mess, with leaves, twigs, and flowers scattered everywhere. Indeed, the harvest had been successful.

Tove skinęła do Melisandry i rudowłosa dziewczyna podeszła bliżej.

Tove nodded to Melisandra and the red-haired girl came closer.


- Jak się miewa Aldara? Nie widziałam jej... od wieków!
- Bardzo dobrze. Jak zawsze jest pełna energii i zajmuje się tysiącem spraw na raz - Melisandra uśmiechnęła się. - Nie wiedziałam, że się znacie.
- Znamy, znamy - Tove pokiwała głową i uśmiechnęła się. - Choć nasze drogi rozeszły się wiele lat temu. Aldara zawsze wolała być w centrum wydarzeń. My za to wybraliśmy spokojne miasteczko zamiast królewskiego dworu.

- How's Aldara? I haven't seen her... in ages!
- Very well. She's full of energy, as always, and busy with a thousand things at once - Melisandra smiled. - I didn't know you knew each other.
- We do, we do - Tove nodded and smiled. - Although our paths diverged many years ago. Aldara always preferred being in the very center of events. But we chose a quiet town over the royal court.


Nie minął nawet kwadrans, gdy drzwi do Zielarni znów się otworzyły. Wszedł Ragnvald, a zaraz za nim wpadł Sven.
- Witaj. Wnuk przekazał mi, że mnie szukasz - skinął do kurierki, która już sięgała do torby po zwój.

Not even fifteen minutes had passed when the door to the Herbal Shop opened again. Ragnvald entered, followed by Sven.
- Hello. My grandson told me you were looking for me - he nodded to the courier, who was already reaching into her bag for a scroll.



Ragnvald bez słowa rozwinął list. Choć ciężko było to nazwać listem. Przeczytał raz, a następnie drugi, już na głos.
- "Ragnvaldzie, musimy się spotkać. Najlepiej u Persivala, pod osłoną Zamku. Dam znać kiedy. Aldara" - gdy skończył czytać, westchnął ciężko i spojrzał na Melisandrę. - Naprawdę pogoniła cię z tym świstkiem?
- Nie tylko. Jadę do Zielonej Doliny. Salvia była po drodze. Uznała jednak, że bezpieczniej wysłać list przeze mnie.

Ragnvald wordlessly unrolled the letter. Though it was hardly a letter. He read it once, then twice, aloud.
- "Ragnvald, we must meet. Preferably at Persival's, under the protection of the Castle. I'll let you know when. Aldara" - as he finished reading he sighed heavily and looked at Melisandra. - Did she really rush you with that piece of paper?
- Not only that. I'm going to Green Valley. Salvia was on the way. But she decided it was safer to send the letter through me.



- Cała Aldara, chyba naprawdę nic się nie zmieniła - Tove stłumiła śmiech słysząc treść "listu". 

- I guess Aldara hasn't changed a bit - Tove stifled a laugh upon hearing the content of the "letter".


- To prawda, nigdy nie lubiła się rozpisywać. Liczyłem jednak, że poda więcej konkretów - Ragnvald, potarł czoło wyraźnie zawiedziony zawartością zwoju.
- Panie, mam też odebrać odpowiedź - wtrąciła Melisandra. - Pani Aldara kazała jednak ostrzec, żeby nie pisać zbyt wiele. Ja nie wracam już do Skogborgu, wiadomość zaniesie kruk.

- It's true, she never liked to write much. However, I was hoping she'd provide more specifics - Ragnvald rubbed his forehead, clearly disappointed by the scroll's contents.
- My lord, I'm also to receive a reply - Melisandra interjected. - But Lady Aldara warned not to write too much. I'm not returning to Skogborg, the raven will carry the message.


- Dobrze, moja droga. Przygotuję odpowiedź. I skoro tu jesteś, przekażę ci listy do Persivala i Elaine. Miałem jutro posłać naszego gońca, ale skoro jedziesz do Zielonej Doliny to bezpieczniej będzie powierzyć te zwoje tobie.
- Dziadku! Ja jeszcze nie skończyłem pisać listu do Mony! - wykrzyknął Sven. 
- W takim razie się pospiesz - surowo nakazał mag, który znał niechęć wnuka do nauki i pisania. - Królewska kurierka ma ważniejsze sprawy na głowie niż czekanie, aż skończysz list.
- Wyruszę dopiero jutro rano - Melisandra puściła oko do chłopaka.

- Very well, my dear. I will prepare a reply. And since you are here, I will give you the letters to Persival and Elaine. I was going to send our messenger tomorrow, but since you are going to Greenvale, it will be safer to entrust these scrolls to you.
- Grandfather! I haven't finished writing the letter to Mona yet! - Sven exclaimed.
- Then hurry up - the mage ordered sternly, knowing his grandson's reluctance to learn and write. - The royal courier has more important matters on her mind than waiting for you to finish the letter.
- I won't leave until tomorrow morning - Melisandra winked at the boy.


- Doskonale - Ragnvald skinął głową. - Zostań u nas, nie musisz jechać do gospody. 
- Dziękuję.

- Very well - Ragnvald nodded. - Stay with us, you don't have to go to the inn.
- Thank you.


W trakcie tej wymiany zdań Minerva odłożyła pęczki ziół i sznurek. Wstała i ruszyła za wychodzącymi z Zielarni zięciem, prawnukiem i kurierką. Przystanęła jeszcze przy ladzie.
- Idę przygotować kolację. Jutro skończymy z ziołami - powiedziała do Tove. - I tak już nie mam siły nic więcej dzisiaj robić.
- Dobrze matko - Tove skinęła głową. - Ja tu jeszcze posprzątam.
- Margaret - Minerva odwróciła się. - Ty też zajrzyj, zjesz coś, zanim wrócisz do domu. I dam Ci przędzę dla Hedwigi, ciągle o tym zapominam...

During this exchange, Minerva put down the herb bundles and the string. She stood up and followed her son-in-law, great-grandson, and courier as they left the Herbal Shop. She paused at the counter.
- I'm going to go prepare dinner. We'll finish with the herbs tomorrow - she said to Tove. - I don't have the energy to do anything more today anyway.
- Of course, Mother - Tove nodded. - I'll clean up here.
- Margaret - Minerva turned. - You come too, you'll eat something before you go home. And I'll give you yarn for Hedwig, I keep forgetting that...


Margaret wykorzystała zamieszanie i przyniosła w międzyczasie przesyłkę, która została na wozie. Pokazała ją Tove.
- To od Lady Aldary. Do mnie... - westchnęła. - Przecież ja jej nawet nie znam...
- A to ciekawe - Tove spojrzała zaskoczona.

Margaret took advantage of the confusion and brought in a package that had been left on the waggon. She showed it to Tove.
- It's from Lady Aldara. For me... - she sighed. - I don't even know her...
- That's interesting - Tove looked surprised.


- Nie mam pojęcia, co w niej może być, ale mam dziwne przeczucie... - ręka Margaret drżała, gdy próbowała rozsupłać węzeł. - Myślałam, że otworzę ją po powrocie do domu. Ale skoro Minerva zaprosiła mnie na kolację, muszę otworzyć teraz. Inaczej umrę z ciekawości.

- I have no idea what's in it, but I have a strange feeling... - Margaret's hand trembled a little as she tried to untie the knot. - I thought I'd open it when I got home. But since Minerva invited me to dinner, I have to open it now. Or I'll die of curiosity.


- Wcale ci się nie dziwię - Tove pokiwała głową, a widząc zdenerwowanie przyjaciółki pociągnęła ją delikatnie w stronę fotela. - Usiądź i rozpakuj.

- I don't blame you at all - Tove nodded, and seeing her friend's nervousness, she gently pulled her towards the armchair. - Sit down and unpack.



W pudełku była pięknie wykonana, zdobiona srebrem szkatułka. Margaret bez słowa otworzyła ją. W środku zamigotał naszyjnik. Najpierw jednak zielarka sięgnęła po zwój, który leżał obok klejnotu.

Inside the package was a beautifully crafted, silver-adorned box. Margaret wordlessly opened it. A necklace shimmered inside. But first, the herbalist reached for the scroll that lay next to the jewel.


Margaret przeczytała list na głos.

Droga Margaret,
Nie znasz mnie, choć byłam obecna przy narodzinach twoich i twojej siostry. Nie mogłam wziąć cię pod opiekę, przekazałam cię pod skrzydła Hedwigi. Nie wiem, kim była twoja matka. Nie zdążyłam się dowiedzieć, gdyż umarła zaraz po porodzie. Jednak zostawiła dla was dwa identyczne naszyjniki. Niedawno dowiedziałam się, że obie żyjecie. Wysyłam więc je do ciebie i Leny, twojej siostry. Wybaczcie, że dopiero teraz, nic mnie nie usprawiedliwia. 
Aldara

Margaret read the letter aloud.

Dear Margaret,
You don't know me, though I was present at your birth and that of your sister. I couldn't take you under my care, I entrusted you to Hedwig. I don't know who your mother was. I didn't have time to find out, as she died shortly after giving birth. However, she left you two identical necklaces. I recently learned that you are both alive. So I'm sending them to you and Lena, your sister. Forgive me for not getting back to you sooner, there's no excuse for me.
Aldara


Margaret wyjęła ze szkatułki naszyjnik. Wisior z kamienia księżycowego opalizował w niesamowity sposób. Margaret czuła ciepło płynące od kamienia. Z trudem oderwała od niego wzrok.
- Wiedziałaś? - zapytała przez ściśnięte gardło.
- Nie miałam pojęcia. Hedwiga nigdy nie mówiła, gdzie cię znalazła - Tove była wstrząśnięta niemal na równi z Margaret.

Margaret took the necklace out of the box. The moonstone pendant had an eerie iridescence. Margaret felt the warmth radiating from the stone. She struggled to tear her gaze away.
- You knew? - she asked through a lump in her throat.
- I had no idea. Hedwig never told me where she found you - Tove was almost as shocked as Margaret.




Margaret przycisnęła naszyjnik do piersi. 
- Tove - szepnęła. - Ja mam siostrę...

Ciąg dalszy nastąpi.

Margaret clutched the necklace to her chest.
- Tove - she whispered. - I have a sister...

To be continued.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...