Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hean. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 grudnia 2011

Kombinujemy

Nie wiedziałam co stworzyć więc wybrałam takie oto nie wiadomo co;) Czasem tak bywa gdy nie ma się totalnie pomysłu na siebie w danym momencie. Efekt końcowy nawet mi się spodobał, sama nie wiem czy wolę go w macie czy błysku;) Kolory które wykorzystałam to bell 411 oraz shrekowy hean. Nawet nie myślałam, że takie barwy mogą do siebie pasować, a jednak:D dla mnie komponują się wyśmienicie;) Oba lakiery uwielbiam, może dlatego tak mi się wydaje?

A przy okazji napiszę, że się rozchorowałam. Spędzę w tym roku sylwester w łóżku z chusteczkami :D Mam nadzieję, że Wy będziecie się lepiej bawić;)














czwartek, 13 października 2011

Ponadczasowy "czerwony dywan"

Poopowiadam trochę o klasycznej czerwieni od hean, a dokładniej omówię numer 453.


Lakier kryje przy dwóch warstwach. Ma rzadką konsystencje ale nie miałam problemu z zalanymi skórkami. Pędzelek jest średnio szeroki i dość krótki ale mi taki odpowiada. Schnie szybko i nie pozostawia bąbelków ani smug. Kolor jest klasyczny, głęboko czerwony z lekka nuta różu . Lakier  bardzo przypadł mi do gustu mimo iż wolę eksperymentować z odcieniami czasem warto postawić na ponadczasową czerwień. Pomalowałam nim pazurki na rozpoczęcie roku akademickiego i dodał mi dużo pewności siebie. Takie kolory sprawiają, że czuje się bardzo kobieco. Polecam;)







wtorek, 4 października 2011

Pastelowy fiolet atakuje;)

Cześć dziewczyny:) Przynoszę wam dziś liliowe cudeńko. Jeżeli któraś z was polowała jakiś czas temu na fioletowy lakier essence z limitowanej edycji bloosoms i obeszła się tylko smaczkiem to zapraszam do przyjrzenia się temu lakieru hean. Mowa o Hean colour obsession nr 488.

 To przepiękny fiolet, który na pierwszy rzut oka wydaje się być kremowy. Nic bardziej mylnego! Przepełniony jest srebrnymi drobinami które na paznokci są ledwo zauważalne ale dzięki nim paznokieć wydaje się być optycznie gładszy, dłuższy. Nie wiem jak to działa ale coś musi być magicznego w tym pyłku. Do tego jasny fiolet to jeden z moich faworytów na paznokciach. Strasznie lubię pastele i nigdy sie ich nie wyrzeknę;) Nie obchodzi mnie czy smużą czy nie kocham je i kropka:)


Lakier hean ma fajny pędzelek z jakiegoś tworzywa, pierwszy raz miałam z takim styczność i jestem pozytywnie zaskoczona. Maluje się nim przyjemnie bo konsystencja jest w sam raz. Dwie warstwy są wystarczające, nie pozostawia smug ani śladów pociągnięć. Normalnie pastelowy ideał;) Jestem bardzo szczęśliwa, że poznałam te lakiery. U mnie sprawdzają się wyśmienicie.







czwartek, 15 września 2011

Ale się błyszczy!

Błyszczyki to nie są moje must have. Mogę nawet powiedzieć, że ich nie lubię. Większość lepi się, klei, szybko schodzi a i tak między czasie przyklejają się do włosów i zostawiają ślady na szklankach i kubkach. Jako gimnazjalistka lubiłam takie błyskotki ale z wiekiem doszłam do wniosku, że są dla mnie zbędnym wynalazkiem. Na co dzień używam zazwyczaj balsamu do ust Tisane ponieważ moje usta są bardzo suche i tylko on potrafi doprowadzić je do porządku. Niemniej jednak dostałam do testów trzy błyszczyki i wypełnię swój obowiązek  opiniując je. Tylko dla was!;)


Szczerze, to nawet nie za bardzo wiem jak zrobić im zdjęcia;) proszę o wyrozumiałość;)

1 Hean colour obsession 3D effect 43 candy pink <KLIK>
Zacznę od tego uroczego różowego koloru. Opakiwanie zawiera 11 ml błyszczyka. Jest bardzo ładnie czarno-przezroczyste dzięki czemu widzimy ile produktu nam zostało. Gdy zobaczyłam efekt jaki daje na ustach od razu skojarzył mi się z błyszczykiem no name którego używałam w gimnazjum. Ma bardzo dużo różowo-srebrnych drobinek które ślicznie igrają ze sobą w słońcu. Aplikator to klasyczna gąbka na której zostaje niewielka ilość produktu. Trzeba się namachać żeby pokryć usta ale lepsze to niż nadmierna wypływająca ilość. Zniewalającego efektu 3d nie zauważyłam, bardzo ładnie się mieni ale to na tyle:) Duży plus za nazwę koloru uwielbiam takie rozwiązanie a nie tylko nic nie mówiący numerek. A i pachnie kokosem! Mniam:)







2 Safari Chick lipgloss nr 45
Ten błyszczyk zawiera 9ml produktu. Klasyczne wąskie podłużne opakowanie z ładnie wykończoną rączką imitującą koronkę. Aplikator to również klasyczna skośna gąbka. Kolor jest dość intensywny przez co łatwiej o smugi, może to dla tego że zupełnie nie mam wprawy w malowaniu się błyszczykami? Sama nie wiem. Zapach przyjemny- dla mnie to taka guma balonowa;)  Ma dużo bardzo małych, nienachalnych drobinek.



3Safari lipgloss Trendt Colour nr 33 <KLIK>
To dla mnie faworyt tej trójki. Ma bardzo ładny delikatny kolor. Różowy ale nie krzykliwy, ot taki ładnie podkreślający kolor ust. Jest mały  co dla mnie jest plusem bo nie lubię patrzeć jak marnują m się kosmetyki. Można go wrzucić do torebki czy kieszeni i nie zabierze nam zbyt wiele cennego miejsca. Aplikator ma klasyczny, śćięta gąbeczka. Nie smuży, nadaje ustom ładny równy kolor. Nie będę się wypowiadać o trwałości- wszystko zależy od tego co robimy z ustami. Podoba mi się jego zapach. Opakowanie zawiera 5 ml produktu, oraz śmieszną zebrę na rączce.Niestety podejrzewam, że będzie się ścierać jak z lakierów.








Mam nadzieję, że recenzje komuś się przydadzą.Jak myślicie, który pasuje mi najbardziej?

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Shrekowy hean:)

Jak już wiecie rozpoczęłam współpracę z firmą HEAN. W paczuszce znalazłam trzy lakiery i błyszczyk. Jak przystało na rasową nailpolish addicter;) testy zaczęłam  od tych pięknych emalii na paznokcie. Nie mogłam się zdecydować który lakier będzie mieć zaszczyt zagościć na moich pazurkach jako pierwszy, ale po dłuższej debacie i wyliczankach padło na numer 495 soczysta limonka z serii colour obssesion.Do końca sierpnia jest na nie promocja<KLIK> myślę ze warto przejrzeć kolorki;)

Kolor  to taki shrekowy zielony z maleńkimi drobinkami.  Gdy go zobaczyłam od razu skojarzył mi się z essence lime up! Buteleczka jest bardzo ładna, nakrętka z lekko matowego materiału pozwala odkręcić się nawet  z lekko tłustymi rękami;) Uwielbiam smarować  się kremem, więc dla mnie to bardzo cenne udogodnienie. Lakier ma 7 ml i nie zawiera toluenu ani formaldehydu (brawa dla hean). Na zakrętce napisane jest by stosować na lakier podkładowy. Dla  mnie to oczywiste ale dla osób początkujących może to być cenna informacja by nie odbarwić sobie paznokci.

Przejdźmy do właściwości:
Lakier kryje przy dwóch warstwach. Ma rzadką konsystencje ale nie miałam problemu z zalanymi skórkami. Pędzelek jest średnio szeroki i dość krótki ale mi taki odpowiada. Schnie szybko i nie pozostawia bąbelków ani smug. Kolor jest fajny ,żywy i energetyczny. Lakier  bardzo przypadł mi do gustu i nie mogę się doczekać by przetestować dwa pozostałe kolorki;)

Zobaczcie jak się prezentuje:








Pomyślałam że dobrze byłoby go porównać z essence lime up dlatego stworzyłam takie oto zdjęcie. Jak widzicie same kolory są podobne ale nie identyczne. Essence jest bardziej żółty i jest całkiem kremowy i  łatwiej nim o smugi natomiast hean wpada bardziej w zieleń, ma maluteńkie srebrno zielone drobinki i moim zdaniem maluje się nim przyjemniej.
Po lewej hean                                                    po prawej essence