Do tego looku użyłam dwóch cieni, ostatniego w pierwszym rzędzie i pierwszego w drugim rzędzie czyli pięknego fioletu i lekko metalicznej szarości. Bardzo lubię jak te barwy podkreślają kolor niebieskich oczu. Poniżej zaznaczyłam cienie, które brały udział w makijażu:
Z tymi cieniami pracowało się bardzo dobrze, fajnie się rozcierają. Bazą był przypudrowany korektor z rimmela, więc bardzo klasycznie. Z makijażu mimo, że prostego byłam bardzo zadowolona. Zebrał nawet pochwałę w pracy przez zupełnie nieznaną mi osobę;) Tak myślałam, ze ten magiczny fiolet tak zadziała;)
| Na ustach róż z Annabelle Minerals Nude nałoony na pomadkę ochronną |
Jeśli chodzi o trwałość to jestem w szoku. Jak wiecie grudzień w sklepach to istny szła, a piątek to już nawet nie skomentuję. Nie miałam czasu na żadne poprawki, cały dzień na wysokich obrotach. Gdy szykowałam się do pracy o godzinie 11 miałam na sobie już gotowy makijaż a o 23 zamykałam kratę sklepu. Gdy dotarłam do domu i spojrzałam do lustra miałam bardzo pozytywne zaskoczenie. Cienie może leciutko zbladły ale trzymały się bez zarzutu, niezrolowane. Wybaczcie błysk ale do fotki nic nie poprawiałam Także trwałość jak najbardziej ja wielki plus.
Poniżej fotki po 12 h w pracy:
Miłego dnia:)