Miętowy lakier podbił serca w zeszłym roku. Mnie przyciągnął swoją świeżością. Kusiło to że tak trudno go dostać. Mimo, że teraz kolor ten dostępny jest u wielu marek nie zamierzam się z nim rozstać. Po prostu bardzo mi przypasował. Mam kilka odcieni, a ostatnio wygrałam dodatkowo miętę z jumpy od kosmetykomanii. (dziękuję!:*)
Do opalonych dłoni mięta jest wprost stworzona. Podoba mi się na krótkich i długich paznokciach. Mimo że posiadam kilka odcieni zawsze chętnie kuszę się na kolejne;) Macie tak z jakimś kolorem?
Pisałam już kiedyś że uwielbiam tą serie lakierów. Na tym kolorze też się nie zawiodłam. Świetnie maluje, dobrze kryje, nie smuży, szybko schnie, łanie błyszczy i jest wydajny. Trwałość może być minusem ponieważ po 3 dniach zaczął tak jakby pękać, pojawiły się takie linie starości- mam nadzieje że wiecie o co mi chodzi:D
Przy okazji pokażę wam porównanie jumpy i revlona. Jakoś nierówno pomalowałam ale kolor widać więc już nie chciało mi się poprawiać. Przepraszam was, liczę na wybaczenie. Dla mnie jumpek wpada bardziej w błękit a revlon w zieleń. Zdecydowanie bardziej wolę jumpa. Lepiej się nim maluje i nie smuży tak jak jego sobowtór. Do tego cena jest o wiele bardziej korzystna, 3,50zł a 19 zł to duża różnica.