Jeszcze do dzisiejszego popołudnia szydełkowałam- szalik w błękitach, granacie, czerni i szarościach.
Różnej struktury włóczka, przestrzenna:)
Mam nadzieję, że się spodoba, bo ktoś zamówił na prezent.
Mają być jeszcze getry do niego, ale to już po Świętach:)
A teraz już, gdy prawie wszystko kupione, nawet starczyło na drobne prezenty dla dzieci, mogę chwilkę odetchnąć, przed gotowaniem i porządkami.
Tak, wiem, u Was już świątecznie, ale u mnie prawie zawsze wszystko jest na ostatnią chwilę:)
Poza tym z domu rodzinnego wyniosłam tradycję gotowania raczej w Wigilię, żeby wszystko bylo świeże.
W Wigilię również ubierało się choinkę.
Kiedyś nie było wolnych dni przed świętami, rodzice pracowali do ostatniej chwili.
Mama podobnie jak i ja teraz:)-do ostatniej chwili wykańczała sukienki dla klientek, często po wielu nocach nieprzespanych.
Bo przecież Boże Narodzenie to czas ślubów, więc i bajecznie piękne suknie ślubne były na Mamy warsztacie:)
Za to pierogi z kapustą i uszka były moim zadaniem, odkąd pamiętam:)
Mama piekła ciasta i makówki, Tato robił śledzie, karpia i sałatkę.
Od kilu lat kupowałam gotowe pierogi na Wigilię.
Ale wczoraj pomyślałam- sama zrobię- będą smaczniejsze niż z Biedronki:)
I wyobraźcie sobie- moja córka- która nie lubi gotować, krzyknęła z entuzjazmem i iskrami w oczach-
- TAK!!!ja z Tobą zrobię:))
Jakież moje zdziwienie było, pytam:
- Czemu tak się cieszysz?
- Bo lubię z Tobą lepić pierogi i piec ciasteczka...jak byliśmy dziećmi, lepiliśmy z Tobą, nie pamiętasz?
Jakże miło mi się zrobiło, bo przecież wspólne przygotowania to bardzo duży koralik w Magicznym Naszyjniku Świąt.
Inny - to wspólne Kolędowanie, Wybaczanie sobie wzajemnie uraz itp., Sianko pod obrusem, czy Pasterka:)
Kochani moi- tego Wam właśnie życzę-
by było rodzinnie, radośnie, ciepło, spokojnie, bezpiecznie:) - jak na błękitnej, starej pocztówce...obrazie mojego Dzieciństwa.