Najpierw trzeba wykonać trochę żmudne obliczenia,
w zależności od tego, jaka wysoka ma być chusta.
Następnie skompletowanie włóczek- ja tu mam około 20 odcieni
żółtego, pomarańczu i zielonego.
Trzeci etap to dzierganie kwadracików.
W tym wypadku jest ich 91 plus 14 połówek:))
Kolejny etap to układanie,
tak, by rozłożyć równomiernie kolory.
Ten etap lubię najbardziej, moje zwierzaki mniej,
bo nie mogą się położyć na projekcie;)) pod karą
nagłego mojego krzyku.
One wtedy myślą: "Ale o co chodzi? ...":)
Następnym krokiem jest składanie na rzędy tak,
by potem móc połączyć dwa rzędy leżące obok siebie:))
Ja to robię szydełkiem- łańcuszkiem.
Następny etap to zrobienie szydełkowego brzegu-
ale o tym w następnym poście;))
Jak widzicie, chusta jest spora.
Zdjęcia nadzoruje moja Sarenka:))
-ten brązowy stwór po lewej stronie:))