W maju otrzymałam paczkę z produktami marki BIO IQ, która w
większości została już przedstawiona /recenzje/
Krem regenerujący na noc celowo
zostawiłam na koniec, dzisiaj po ponad 4 miesiącach jestem w stanie napisać
więcej. Pierwsze wrażenia były na plus, jednak to za mało, by na takiej bazie
zbudować recenzję moim zdaniem. Przez ten okres kremu używałam w różnych
konfiguracjach oraz solo. Z racji posiadanej cery nie mam jednego i jedynego
zestawu do codziennej pielęgnacji, jest zbyt wiele zmiennych i lubię mieć pewność,
że dany kosmetyk wpisuje się w krajobraz moich potrzeb bez względu na
okoliczności. Czy tak też się stało w przypadku kremu BIO IQ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja sponsorowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja sponsorowana. Pokaż wszystkie posty
Sztuka Mydła, magiczna podróż*
Zapraszam Was
dzisiaj do świata prawdziwych ręcznie robionych mydeł, Sztuka Mydła w najlepszym wydaniu :)
Etykiety:
Recenzja sponsorowana,
Sztuka Mydła
Petal Fresh Organics Rose & Honeysuckle * pierwsze wrażenia
Znacie markę Petal
Fresh?
Dla mnie to pierwszy kontakt, w zasadzie gdyby nie
propozycja ze strony agencji PR pewnie dalej żyłabym w błogiej nieświadomości
;) Do wyboru były dwa zestawy, dla mnie najciekawsza wydała się linia oczyszczająco-tonizująca Rose & Honeysuckle (z wyciągiem róży
i wiciokrzewu): żel do pod prysznic oraz balsam do rąk i ciała.
Etykiety:
Petal Fresh Organics,
Recenzja sponsorowana
Pharmaceris F prezentacja podkładów: Matujący zwężający pory SPF 25 & Ochronno-korygujący łagodzący podrażnienia SPF 50+ *pierwsze wrażenia
Dzisiaj zaprezentuję
przed Wami dwa podkłady marki Pharmaceris, które otrzymałam od firmy do testów
i jednocześnie sama wybrałam. Postawiłam na nowe (dla mnie) warianty: Fluid Matujący zwężający pory SPF 25 raz
Fluid Ochronno- Korygujący łagodzący podrażnienia SPF 50+
Z racji, że za mną niespełna 12 dni podczas których
towarzyszyły mi oba produkty na zmianę, będą to pierwsze wrażenia, spostrzeżenia oraz próba udzielenia kilku odpowiedzi
:)
Zapraszam :)
Etykiety:
Pharmaceris,
Recenzja sponsorowana
Lily Lolo* English Rose & Truffle Shuffle
Przychodzę z porcją dalszych wrażeń związanych z kosmetykami
Lily Lolo /prezentacja/
W poprzednich postach możecie przeczytać o matującym pudrze Flawless Matte /link/
pędzlach Bronzer Brush oraz Blush Brush /link/
prasowanych różach In The Pink & Burts Your Bubble /link/
Dzisiaj opowiem o
naturalnym błyszczyku w odcieniu English Rose oraz prasowanym cieniu Truffle Shuffle.
Etykiety:
Lily Lolo,
Recenzja sponsorowana
Lily Lolo* Blush: In The Pink & Burts Your Bubble
Podczas prezentacji zestawu kosmetyków Lily Lolo /link/
pokazałam dwa odcienie prasowanych różów: In
The Pink & Burts Your Bubble. Kolory już podczas pierwszego kontaktu
nie wywołały we mnie entuzjazmu, ponieważ odnosiłam wrażenie, że „giną” na
mojej skórze. Na potrzeby poniższych zdjęć użyłam naprawdę sporej ilości, by
można było cokolwiek dostrzec a i tak nadal mam wątpliwości, czy faktycznie
zostały należycie uchwycone. Pomijam fakt „zjadania” kolorów przez aparat, bo
przy tych ustawieniach i świetle z reguły nie mam z tym problemów... Miałam
kilka podejść do przygotowania zdjęć oraz tego posta, ostatecznie poddałam się
i zamieszczę je w takiej, a nie innej postaci. Straciłam serce i zapał do tych
kosmetyków....
Etykiety:
Lily Lolo,
Recenzja sponsorowana
Lily Lolo pędzle: Bronzer Brush & Blush Brush*, pierwsze wrażenia
Ostatnim razem opowiadałam Wam o moich pierwszych wrażeniach
dotyczących pudru sypkiego Flawless
Matte /link/
I korzystając z okazji muszę nadmienić, że dobrałam się do próbki pudru Flawless
Silk i to jest strzał w 10-tkę :) Żałuję, że nie poszłam za głosem intuicji,
bo to właśnie on był na mojej liście. Za jak tylko pożegnam się z którymś
sypkim pudrem Flawless
Silk zagości u mnie. A może ktoś go ma i chciałby wymienić? :)
Dzisiaj przyszła
kolej na pędzle, do brązera i do różu. Trudno jest o nich napisać cokolwiek
miarodajnie przed upływem dwóch miesięcy, dlatego skupiłam się na określonych
detalach technicznych oraz formie podania, relacji cena= pierwsze wrażenia.
Zobaczymy, co wyniknie z takiego podsumowania oraz, czy czuję się zachęcona do
dalszego korzystania z nich. Zapraszam :)
Etykiety:
Lily Lolo,
Recenzja sponsorowana
Lily Lolo Flawless Matte*, pierwsze wrażenia
W sierpniu zaprezentowałam nowości Lily Lolo w postaci zestawu /KLIK/
jaki otrzymałam od dystrybutora marki na terenie Polski firmy Costasy. Z racji zobowiązania do
zamieszczenia postów przed upływem dwóch miesięcy od otrzymania produktów każdy
post z tej serii zostanie oznaczony jako pierwsze wrażenia. Jest to bardzo
ważne, ponieważ dla mnie dwa miesiące to zbyt krótko na wydanie ostatecznej
opinii i proszę wziąć to pod uwagę :) Nie lubię tajemnic, a mechanizm tego typu
akcji musi być czytelny dla mnie jak i dla Was. Dlatego też seria zostanie
dopełniona na koniec postem zbiorczym podczas którego odniosę się do
wcześniejszych uwag. Tyle słowem wstępu i przechodzę do sedna :)
Etykiety:
Lily Lolo,
Recenzja sponsorowana
Czytelnia: PZWL Praktyczna kosmetologia krok po kroku Kosmetologia twarzy & Medycyna estetyczna i kosmetologia*
Pragnę dzisiaj przed Wami zaprezentować dwie pozycje z Wydawnictwa
Lekarskiego PZWL:
Praktyczna kosmetologia krok po kroku
Kosmetologia twarzy
Anna Kamińska, Katarzyna Jabłońska, Anna Drobnik
***
Medycyna estetyczna i kosmetologia
Kamila Padlewska
Bardzo chętnie
uzupełniam moją biblioteczkę o podobne pozycje, dlatego też bez wahania
przyjęłam propozycję jaka pojawiła się na mojej drodze.
Książki nie są
jakąś tam zachcianką, tylko ukierunkowanym zainteresowaniem.
W zeszłym roku
pokazywałam Wam pozycje, które kupiłam z chęcią /KLIK/
i jestem z nich ogromnie zadowolona. Powyższe tytuły przedstawię w krótkiej
prezentacji i omówię je z własnej perspektywy. Wiem, że w dobie „internetów” nie
brakuje źródeł różnego rodzaju, lecz ja należę w tej kwestii do
tradycjonalistek. Stawiam na książki. Jest to tematyka, która mnie interesuje,
lubię wiedzieć więcej, uporządkować posiadane informacje oraz w każdej chwili
mieć pod ręką. Nie umniejszam wagi różnego rodzaju serwisów internetowych, ale
starannie dobieram te, które śledzę na bieżąco. Poza tym książkę zawsze mogę
mieć w zasięgu ręki bez względu na okoliczności ;)
Etykiety:
Czytelnia,
Książki,
Recenzja sponsorowana
Pielęgnacja specjalna Pharmaceris R * CALM-ROSALGIN Krem redukujący zaczerwienienia na noc
Pielęgnacja specjalna,
to seria skupiająca się wokół zabiegów/produktów które poświęcone są cerze naczyniowej
z trądzikiem różowatym. Wielokrotnie to podkreślam, ponieważ nie lubię iść na
skóry i poza tym, że skóra jest bardzo wrażliwa, skłonna do podrażnień i alergii,
to priorytetem jest odpowiednie podejście do najważniejszego problemu.
O serii Pharmaceris R
miałam już okazję wspominać nie jeden raz, tutaj znajdziecie więcej /pełna
recenzja serii/
Miesiąc temu otrzymałam od firmy kolejny pakiet
w skład
którego wchodziła nowość:
CALM – ROSALGIN Krem
redukujący zaczerwienienia na noc /pełen
opis/
Etykiety:
Pharmaceris,
Pielęgnacja specjalna,
Recenzja sponsorowana
Aromatycznie o Lirene*, na skróty
Nie wiem jak Wy, ale ja lubię aromatyczne produkty do
pielęgnacji ciała. Co prawda nie zawsze sobie mogę na takowe pozwolić, lecz
kiedy tylko jest okazja, a moja skóra w dobrej kondycji rozpieszczam zmysły. I
tutaj na półkę wkroczył pakiet kosmetyków Lirene, który otrzymałam na wiosnę od
firmy. Z racji miejsca zamieszkania nie śledzę na bieżąco tego, co dzieje się
na drogeryjnych półkach w Polsce. Dlatego też seria Lirene Youngy 20+ stanowiła
dla mnie miłą odmianę.
Etykiety:
Lirene,
Recenzja sponsorowana
Lily Lolo, prezentacja nowości
Od dzisiaj do pierwszej połowy października włącznie, na
łamach 1001 Pasji przeczytacie o pierwszych wrażeniach ze stosowania poniższego
pakietu kosmetyków Lily Lolo, który pochodzi od bezpośredniego dystrybutora
marki na terenie Polski firmy Costasy. Na
pełne recenzje przyjdzie poczekać, lubię mieć komfort na poznanie produktu z
każdej możliwej strony i tak naprawdę CZAS odgrywa jedną z głównych ról podczas
przygotowywania recenzji. Jest to ważne, ponieważ zobowiązałam się, by przed
upływem dwóch miesięcy opisać otrzymany zestaw. Detal, który ma znaczenie.
Produkty Lily Lolo przeszły metamorfozę od strony opakowań,
powiększenia oferty itd. Dlatego też zdecydowałam się dać marce drugą szansę i
wypróbować to i owo. Z poprzedniej serii mam w swoich zasobach prasowane cienie
Shrinking Violet /prezentacja/
które skutecznie odwiodły mnie od kolejnych zakupów. Na szczęście już ich nie
ma w ofercie ;) Dlatego też poniższy zestaw stanowi próbę oswojenia Lily Lolo
na nowo. Czy się uda? Zobaczymy.
Zapraszam do dalszej części.
Etykiety:
Lily Lolo,
Recenzja sponsorowana
Szalona karuzela, Rimmel o wielu twarzach
Od dawna planowałam prezentację kolorówki Rimmela, która już
nowością nie jest ;) Jednak nie lubię chwalić lub ganić czegokolwiek
przedwcześnie. W taki sposób od kilku dobrych tygodni (niektóre kilku miesięcy,
ale nie bądźmy drobiazgowe ;)) moją uwagę zaprzątają drobiazgi z Rimmela.
Dzisiaj przed Wam kosmetyki do makijażu twarzy i oczu marki
Rimmel.
Zapraszam do lektury :)
Etykiety:
Hourglass,
Recenzja sponsorowana,
Rimmel
60 sekund z marką Rimmel
Będę szczera i pewnie wyjdę na ignorantkę, ale chciałoby się
sparafrazować Ozzy’ego
Osbourne’a – Kim jest jest Rita Ora? ;) Serio, miałam o niej tyle pojęcia
co na temat Justina Biebera. Raz, że to nie moje klimaty muzyczne a dwa, że
jestem z innej bajki rocznikowej :D Pomijając te wszystkie elementy Rimmel wypuścił serię lakierów 60 Seconds w nowej, modnej palecie
kolorów sygnowanych przez Ritę Ora. Tak uważa firma :D
Rita Ora jest ambasadorką marki Rimmel, a charakterystycznym
elementem stała się nakrętka na której widnieje zdjęcie Rity Ory jako brytyjski
znaczek pocztowy.
Seria posiada
dziewięć kolorów, a pozostałe atrybuty lakierów miały pozostać zachowane.
Jednym słowem spodziewajmy się szerokiego i płaskiego pędzelka Xpress Flat
Brush, szybkoschnącej formuły.
Jak jest w
rzeczywistości? Zaraz opowiem o moich wrażeniach. Zdaję sobie sprawę, że
przez wiele blogów przetoczyła się seria postów związana z tymi lakierami, lecz
nie mogę odpuścić sobie okazji, by nie dołożyć pięciu groszy z mojej strony.
Etykiety:
Recenzja sponsorowana,
Rimmel
Mythos Terapeutyczna maska do włosów – Soja
Długo odkładałam recenzję tej maski, głównie dlatego że
jedno opakowanie nie przyniosło zbyt wielu wniosków i gdyby nie prezent od
przyjaciółki w postaci drugiego opakowania nie wiem, czy doczekałaby się pełnej
recenzji. Jest to dobry produkt, dla osób które nie mają większych problemów z
włosami i szukają czegoś z przyjemnym składem oraz działaniem doraźnym. Dlatego
też jedno opakowanie nie pokazało większej mocy działania, dopiero drugie stało
się jakby przedłużeniem/utrwaleniem podczas regularnego używania.
Etykiety:
Mythos,
Recenzja sponsorowana
Mythos Mgiełka do włosów i ciała, ochrona przed słońcem
Dzisiaj pora na prezentację kolejnego kosmetyku firmy Mythos, który nie przekonał mnie do siebie. Głównie za sprawą mylącej nazwy, która nijak się ma do oryginalnej nazwy. Podążyłam za tym, co widnieje na stronie KLIK! Uważam, że bezpieczniej byłoby zachować pierwotną nazwę i nie silić się na wymyślanie dziwnych nazw, które na domiar złego nie mają nic wspólnego z faktyczną funkcją produktu.
Etykiety:
Mythos,
Recenzja sponsorowana
Swazi Secrets Mydło z masłem Mafura
Szalenie lubię mydła w
kostce, stosuję je do twarzy jak i ciała. Jestem uzależniona od dobrej jakości
kostek myjących. Dlatego też po udanym spotkaniu z olejem
Marula postanowiłam zgłębić zasoby marki Swazi Secrets dzięki sklepowi Biolander.
Balsam
do ust nie sprawdził się u mnie w oczekiwany sposób, lecz rozważam
pomimo wszystko zakup pod kątem pielęgnacji skórek. Zostało mi go jeszcze
odrobinę i w takim wydaniu trafiłam na swojego św. Graala :)
Etykiety:
Recenzja sponsorowana,
Swazi Secrets
Mythos, Anti-stress massage oil
Olejowe formuły do
pielęgnacji ciała to jest coś, co bardzo lubię. Dodać do tego praktyczny
aplikator, opakowania, przyjemny zapach, obietnicę producenta, która działa i
jest pełnia szczęścia :)))
Po udanym spotkaniu z kremem o którym pisałam TUTAJ
pora na kolejnego ulubieńca jakim stała się niewątpliwie oliwka Anti-stress massage
oil
Zachęcam także do
zapoznania się z recenzją srebnejLENTI, która w ramach HexxBOX’a testowała
Mythos Bio żel do mycia twarzy KLIK!
Oliwka do masażu z
firmy Mythos odkrywa przed nami przyjemny skład INCI
Przyznaję, że kombinacja zapachowa jest bardzo udana. Jeżeli
ktoś lubi mieszanki na które składa się lawenda, rozmaryn, ylang-ylang to
polecam.
Opakowanie.
Butelka ze sztucznego tworzywa. Jest wygodna i praktyczna.
Aplikator w
spray’u, ułatwia dozowania bezpośrednio na skórę lub dłoń wedle uznania.
Konsystencja olejowa,
nic odkrywczego ale w kontakcie ze skórą zachowuje się jak suchy olejek z tym,
że faktycznie przynosi lepszy efekt natłuszczenia i nawilżenia. Nie jest to takie powierzchniowe jak w
przypadku kiedy sięgałam np. po Nuxe, czy YR. Bliżej jej do Divine Oil
Caudalie. Dobry produkt do masażu jak i
codziennej pielęgnacji zamiast np. balsamu.
Poj. 200ml w cenie
35,01 PLN – obecnej
chwili jest promocyjna cena 27,99 PLN
Wydajna, przy regularnym
używaniu cieszyłam się nią dość długo i nadal została mi niewielka ilość. Wykorzystywałam do ciała oraz skóry głowy.
Bardzo podobało mi się działanie łagodzące i dodatkowo włosy zyskały na tych
zabiegach. Bez większego problemu zmywał ją każdy szampon, włosy były potem
miękkie, wygładzone z ładnym połyskiem.
Do ciała stosowałam
co drugi lub trzeci dzień, bardzo pomocna po depilacji. Podobało mi się, że
po kąpieli mogłam użyć dowolną ilość, by po chwili założyć szlafrok bez efektu
klejenia materiału do skóry :) Co więcej rano ciało nadal było przyjemnie
gładkie, nawilżone. To lubię :)
Myślę, że kolejne opakowanie na mojej półce to tylko kwestia
czasu.
A Wy lubicie takie
produkty?
Pozdrawiam :)
Etykiety:
Mythos,
Recenzja sponsorowana
Pharmaceris R, czyli moje wspomaganie
Na łamach bloga wielokrotnie wspominałam, że borykam się z
trądzikiem różowatym i przy okazji opisuję swoją pielęgnację, swoje
podejście. Moja historia związana z tą dolegliwością jest zupełnie inna niż w
większości przypadków, jednak leczenie i opieka ze strony dobrego dermatologa
to połowa sukcesu. W każdym przypadku
będzie inaczej, lecz być może poniższa prezentacja oraz recenzja komuś pomoże
podjąć decyzję.
O ile ustalenie przebiegu leczenia leży w rękach dobrego
specjalisty, to z pielęgnacją takiej cery jest jeszcze większa loteria. Metoda prób i błędów, testowanie,
próbkowanie- to wszystko składa się na późniejszy efekt zadowolenia i
satysfakcji, do której dąży każdy z nas bez względu na problemy skórne bądź ich
brak. Prawda? :)
Wspomnę też o bardzo ważnej sprawie, która jest wielokrotnie pomijana podczas recenzowania, dzielenia się wrażeniami itd. produktów przeznaczonych dla cer naczynkowych, ze skłonnością do naczynek, rumienia, trądziku różowatego i mogłabym dalej wymieniać. Jednym słowem powiedzmy, że chodzi o grupy docelowe związane z tym problemem.
Każda pielęgnacja zależy od indywidualnych uwarunkowań, potrzeb skóry i jej reakcji. Nie ma czegoś takiego jak produkt idealny, produkt CUD. Co więcej, liczy się kompleksowe podejście do tematu, profilaktyka a nie pojedynczy produkt.
Dobrze dobrana pielęgnacja jest naturalnym uzupełnieniem dla wspomagania leczenia.
Kosmetyki "na naczynka" to nie leki posiadające działanie terapeutyczne. Kosmetyki "na naczynka" to produkty pomocnicze.
I powyższe przesłanie mogłabym podpiąć pod wiele zagadnień, bo nie można zapominać o tym, że kiedy w grę wchodzą określone problemy skórne sam kosmetyk, nawet najlepszy nie zastąpi wymaganej terapii leczniczej.
Seria Pharmaceris R
była znana mi z opisów oraz recenzji na kilku blogach, polecana przez parę
zaufanych blogerek i pomyślałam, że warto przekonać się o tym dosłownie, na
własnej skórze.
Chęć zakupu pokryła się równocześnie z ofertą ze strony Pani
Magdaleny z Pharmaceris i od tego momentu ten zestaw gości u mnie regularnie z
małymi odstępami więc częściowo mogę potraktować to jako recenzję sponsorowaną
:)
W skład serii wchodzą:
Multikojący krem* z rozróżnieniem na dwa typy cery: sucha, normalna i
wrażliwa oraz tłusta, mieszana i wrażliwa. Za etap oczyszczania odpowiedzialny
jest Kojący fizjologiczny żel
Puri-Rosalgin.
Sięgam po cały zestaw. I pomimo, że kremy skierowane są dla
dwóch typów cer, to lubię je mieć oba. Dlaczego? Oba posiadają 2%
niacynamid w składzie, a moja cera bardzo docenia jego działanie. I choć
formuły tych produktów są różne, to w zależności od potrzeb cery one wychodzą
jej naprzeciw :)
Multikojący
krem SPF 15 Lipo-Rosalgin cera sucha,
normalna i wrażliwa służy mi na noc oraz okresy kiedy obszary
naczynkowe są wyjątkowo przesuszone. Idealny krem ochronny oraz na dni, kiedy
wiem że nigdzie nie wychodzę, nikt się nie pojawi itd. Typowy krem na dzień
kiedy na mojej skórze nie ma ani grama makijażu.
Multikojący
krem SPF 15 Hydro-Rosalgin cera tłusta, mieszana i wrażliwa to idealny
produkt na cały rok, w wersji na dzień i na noc, pod makijaż i bez. Ten krem
daje mi niesamowitą swobodę podczas łącznia go np. z używanymi lekami, serami i
pozostałą częścią mojej pielęgnacji specjalnej. Gdybym miała zostać tylko z jednym produktem do pielęgnacji mojej cery,
to byłby to właśnie TEN krem.
W skrócie podzielę się swoimi spostrzeżeniami na temat
każdego produktu :)
Kojący fizjologiczny żel Puri-Rosalgin
O tym żelu wspominałam kiedyś na blogu podczas recenzji
serii Pharmaceris N KLIK! Wtedy była też inna szata
graficzna i firma zdecydowała się na zmianę opakowania, za co im chwała :)
Obecnie to funkcjonalna butelka z pompką
w roli dozownika.
Łagodny, to jest
istotne. Przynosi ukojenie,
szczególnie ważne dla cer podrażnionych z aktywnymi zmianami, rumieniem itd. Nie ściąga skóry, gładko rozprowadza się na
twarzy, wydajny. Jedna porcja idealnie starcza do jednorazowego użycia.
Skuteczny,
wywiązuje się z obietnic producenta i w parze z odpowiednią
pielęgnacją/profilaktyką i leczeniem przynosi pożądane efekty.
Czego można chcieć więcej od tego typu produktu? :)
Poj. 190ml w cenie ok. 30 PLN
Multikojący krem SPF 15 Hydro-Rosalgin
cera tłusta, mieszana i wrażliwa*
Idealny krem dla mojej cery od długiego czasu stanowi
idealne uzupełnienie pielęgnacji.
Praktyczne opakowanie, dozownik oraz konsystencja. W tej
wersji jest ona lekką śmietanką, która szybko się wchłania, dobrze rozprowadza.
Moja skóra przy regularnym używaniu w widoczny sposób zmienia się, widać że w
połączeniu z lekami uporczywe grudki nie pojawiają się aż tak często, obszary
naczynkowe ukojone, zanika nadreaktywność skóry. Pory są minimalnie zwężone i
następuje regulacja sebum, mogę śmiało używać go do całej twarzy. Nie omijam
strefy T. Krem do ogólnego stosowania.
Osoby, które mają podobny problem dobrze
wiedzą JAK ciężko jest dopasować krem do codziennej pielęgnacji kiedy:
a)
Borykamy się z nadmiernym przetłuszczaniem
strefy T
b)
Posiadamy bardzo suche lub przesuszone obszary
naczynkowe
c)
Regularnie pojawiają się stany zapalne
Potrzebujemy produktu pod makijaż
a przecież większość cały czas stosuje różnego rodzaju leki....
Jak widać niby nic, a jednak coś ;)
Jednak pamiętajmy, to nie jest krem na całe zło. Jako
uzupełnienie, jak najbardziej TAK :)
Multikojący krem SPF 15 Lipo-Rosalgin
cera sucha, normalna i wrażliwa*
Różni się jedynie od swojego brata konsystencją, która
faktycznie zaspokoi osoby ze skórą wrażliwą i suchą, bardzo suchą. Za bardzo
nie wiem jak odnieść się do określenia „normalna” :P ale nie skupiałam się nad
tym za wiele.
Stosowany na noc w okresach kiedy potrzebowałam większej
dawki nawilżenia/natłuszczenia daje mi niesamowity komfort. Poranne
przebudzenie nie jest dramatem, co czasami mi się zdarzało w przeszłości... Z
biegiem czasu znam moją cerę coraz lepiej i wiem, co „jej robi dobrze” :)
Kremy mają poj. 30ml
i można je kupić w cenie ok. 40 PLN (wiem, że SP, czy wybrane apteki mają
ciągle różnego rodzaju akcje promocyjne więc warto szukać)
To, co o nim sądzę napisałam już powyżej i nie chcę się
powtarzać. Warto poznać oba warianty i wybrać lub mieć wybór :) Takie jest moje
zdanie.
Na
drogeryjno-aptecznej półce ta seria zasługuje na wyróżnienie moim zdaniem i
zostawia daleko w tyle inne firmy, które może i są typowo apteczne, ale czy na
pewno skuteczne? Mam odrobinę, no dobra trochę więcej wątpliwości, bo to, że
coś jest sprzedawane wyłącznie w aptece nie zaskarbia z samego wejścia mojego
zaufania.
Musi na nie zapracować. Pharmaceris
R wdarł się szturmem na moją półkę i nie chce jej opuścić :) Udana seria,
którą polecam z czystym sumieniem zwłaszcza dla osób w takiej sytuacji jak
moja. Piszę o tym z pełną świadomością, bo wypróbowałam na sobie całe mnóstwo
kosmetyków przeznaczonych dla cer naczynkowych oraz z trądzikiem różowatym.
Efekty były różne.
Na uwagę zasługuje jeszcze Iwostin Rosacin, ale o nim przy
innej okazji :) Głównie dlatego, że Pharmaceris R zdecydowanie wykorzystamy w
wersji solo jak i z makijażem, czy jako pielęgnację na noc. Iwostiin Rosacin ma
dużo mniejsze pole manewru. Poza tym uważam, że ta seria Pharmaceris doskonale
nadaje się także dla osób z trądzikiem zwyczajnym lub dla cer wrażliwych bez
innych problemów.
*na zdjęciach widnieje „stara” szata graficzna oraz nazwy. Przy najbliższej okazji przygotuję aktualizację.
Kto zna, ma, poleca? :)
A kto chce spróbować? :)
Pozdrawiam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)