Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Speedpainting. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Speedpainting. Pokaż wszystkie posty

13 listopada 2022

Powrót do FKB #79 - "Śmierć z przestworzy!" - Smok!

Jak prawdopodobnie niektórzy z Was jeszcze pamiętają, dość dawno temu, bo jeszcze w marcu 2021 r. miałem przyjemność poprowadzić  #79tą edycję Figurkowego Karnawału Blogowego, którego motywem przewodnim była:

"Śmierć z przestworzy!"




Jak to jednak słusznie wtedy zauważył QC w podsumowaniu #79-ej edycji FKB: "I tylko wpisu gospodarza zabrakło. :P".

Nie wdając się już obecnie w tłumaczenia, jak to się stało, i dlaczego tak długo, za to biorąc sobie do serca kolejne słowa wspomnianego QC, że "Lepiej późno niż później!", nadrabiam niniejszym powstałą zaległość i prezentuję mój wkład merytoryczny (a nie tylko organizacyjny) w tamtą marcową edycję...

10 maja 2018

Ekspresowa renowacja "paint station"

Po dłuższej przerwie w aktywności modelarskiej - tym razem niespowodowanej tradycyjnym niedoborem czasu, a raczej brakiem weny twórczej i poświęceniem się innym aktywnościom,  takim jak np. wycieczki rowerowe, przyszła pora na odkurzenie warsztatu modelarskiego i przygotowanie stanowiska pracy pod realizację nowych projektów, gdyż najwyraźniej wena powoli wraca...

Po odkurzeniu warsztaciku i uporządkowaniu dupereli mój wzrok padł na dość mocno już wysłużone "paint station"... Z początku chciałem się ograniczyć do tradycyjnego przetarcia go z kurzu, ale gdy spojrzałem na niezmywalne zacieki z farbek i innych ustrojowych płynów modelarskich, pomyślałem, że czemu by nie pójść nieco dalej i poddać ten kawał HDFu drobnej renowacji...

9 grudnia 2017

Gobliny z Morii #9

Ostatnio trochę zapuściliśmy bloga. Mieliśmy sporo na głowie po powrocie Tomka do pracy. Niestety grudzień zawsze upływa pod znakiem przygotowań świątecznych, a na inne rzeczy czasu jest mało... plus taki, że skończyłam prezent na Świąteczną Wymianę Figurkową. Minus taki, że dla siebie niewiele ostatnio malowałam, a więc i niewiele na blogu pokazać mogę. Oto jeden z odgrzewanych kotletów, czyli ostatni niepublikowany goblin. Dawno nie było goblina z Morii, prawda? Mieliśmy ostatnio lepsze czasy ;) Niestety nie mogą one trwać w nieskończoność.

3 października 2017

Gobliny z Morii #8

Jak nie ma czego wrzucać, to czas wrzucić kolejnego goblina... a wrzucać czego nie ma, bo ostatnio coś mało czasu. W zeszłym tygodniu zależało mi, żeby Tomek skończył swojego "Cthulhu po operacjach plastycznych" (zastrzyki w tyłek z żywicy! Fanki Kim Kardashian go nienawidzą!). Teraz przygotowuję się do warsztatów malarskich w SDK, które odbędą się już w tę sobotę - miejsc zostało malutko, więc jak ktoś z Warszawy lub okolic zwleka z zapisem, to niech nie zwleka dłużej. Żaden tam ze mnie autorytet, ale pomalujemy sobie figurki w miłej atmosferze i postaramy się osiągnąć pożądane efekty na skalę naszych możliwości. Wszystkim Januszom przypominam, że do zgarnięcia jest model barbarzyńcy z Frostgrave'a - za samo przyjście i przemęczenie się parę godzin! Prawda, że w jednym pomieszczeniu ze mną, ale jakiś haczyk musi być ;)

12 września 2017

Gobliny z Morii #7

Dziś danie dnia! Czyli jeszcze więcej lembasów. Znaczy się - goblinów z Morii. Rany, jak ja się naczekałam, żeby tę kolejną trójkę skończyć! Ostatnie tygodnie okazały się bardzo intensywne. Niby młodemu jeszcze daleko do rozpoczęcia szkoły, ale wrzesień jakoś wymusił na nas szybkie tempo życia. Dopiero w niedzielę znalazłam czas na dokończenie z dawna już napoczętych gobosów. Nie chciało mi się strasznie, bo chciałabym już malować model do FKB, jednak kolejność to rzecz święta, zresztą po takim czasie każdy model jest fajny. A i wielka odmiana w FKB to nie będzie, bo też będzie zielonoskóry... no, z towarzystwem ;)  Jednak wracając do Morii...

24 sierpnia 2017

Gobliny z Morii #6

Po powrocie z wakacji (nareszcie, już trochę mam dosyć) wracam raz jeszcze do zaległych goblinów z Morii. Zaległych, bo już dawno je skończyłam, a tu ostatniego jeszcze na bloga muszę wrzucić. Wreszcie zabieram się też za malowanie kolejnych, choć nie tylko ;) Zamierzam bowiem zaglądać czasem niezobowiązująco w świat Warhammera, zgodnie z postulatami różnych fanów krasnoludów ;) I własnymi, bo ileż można tylko gobliny malować i na blogu ludzi nimi katować. Postaram się też pomalować coś innego ze Śródziemia, jak się trafi. Tylko to poczyścić, poskładać, przygotować trzeba...

12 sierpnia 2017

Gobliny z Morii #5

Wakacje to taki czas, kiedy bywają spore przestoje w hobby, ale staram się, by nie było ich na blogu. Na miarę możliwości więc rozkładam materiał w czasie. Gobliny te skończyłam chyba z miesiąc temu, ale jeszcze zostały mi do pokazania dwa, z czego jednego wrzucam dziś. Wrzuciłabym i wczoraj, ale coś się porobiło z wrzucaniem zdjęć w Blogspocie, teraz jakoś to obeszłam. Tych składanych ostatnio nawet podkładem nie było czasu ruszyć, ale może dobrze, wkrótce pojawi się coś ładniejszego jako przerywnik :) I Kapitan Hak zapowiada, że w ramach FKB coś napisze, więc można świętować!

1 sierpnia 2017

Gobliny z Morii #4

Wróciliśmy już z wyjazdu. Dla biednego Kapitana Haka wakacje praktycznie skończone, ja z Młodym jadę jeszcze w sierpniu, ale ten "główny urlop" przeminął. Wiele nowych doświadczeń, przemyśleń i wniosków za nami. Samochód nieraz mieliśmy ochotę oddać czterdziestkowym orkom na eksperymenty, ale dojechał wszędzie, gdzie miał, a w nim my, cali i zdrowi. Fajnie było! Z wyjazdu przywiozłam dziewiątkę goblinów w stanie surowym, bo jakimś cudem udało mi się znaleźć tam czas, by je opiłować, posklejać i zrobić im podstawki. "Speedpainting po mojemu" będzie więc trwał - Moria jeszcze wielu zielonoskórych pomieści.

19 lipca 2017

Gobliny z Morii #3

To ostatni z pierwszej trójki goblinów, które pomalowałam na szybko. Pierwsze moje doświadczenie z malowania na szybko, "masowo" (nie czepiać się, każdy ma swoje pojęcie masówki :P). Byłam zaskoczona, że jeszcze coś może mi tak szybko iść. Fakt, kiedyś malowałam 6 do 9 figurek tygodniowo, więc niby powinnam być przyzwyczajona, ale kiedy to było... Dawne czasy. Teraz plastikowa Drużyna (9 figurek) zajęła mi chyba ze trzy miesiące od momentu, jak zaczęłam ją składać. Takie to różnice. Ale nie mam co narzekać. Nie grozi mi wypalenie hobbystyczne, kiedy mam takie tempo i hobby nie zawsze dostępne na zawołanie.

14 lipca 2017

Gobliny z Morii #2

Gobliny z Morii, podejście drugie. Na niejednej aukcji ze szrotem figurkowym są jakieś ich części. Stanowią chyba nieodłączny element każdej kolekcji figurek z LOTRa, pomalowanej lub niepomalowanej. Dla wielu naszych znajomych (nieco młodszych) były pierwszymi figurkami, na których próbowali swoich sił w malowaniu. Dobra rzecz do nauki malowania, przyznaję. Raczej nie wygrzebiemy się spod goblinów przez lata (nie mamy ich na razie tak wielu, ale mamy w planach dokupić), więc może jakieś warsztaty malarskie dla dzieci będą miały miejsce z udziałem goblinów ćwiczebnych ;)

10 lipca 2017

Gobliny z Morii, czyli speedpainting po mojemu (#1)

Każdy czasem czegoś innym zazdrości. Nic w tym złego, jeśli to zazdrość bez domieszki nieżyczliwości - taka może być nawet motywująca. I jest dokładnie tak, jak z prostymi i kręconymi włosami - kędzierzawi całe życie prostują kudły, a prostowłosi marzą o kręconych. No, może to tylko domena kobiet, ale tak jest często ;) Bloger blogerowi też zazdrości. Umiejętności, posiadania archiwalnych figurek, których już nie można dostać, czasu na hobby. Ja zazdroszczę czasem ludziom... speedpaintingu. Mimo że wszyscy wiemy, iż jakość liczy się bardziej niż ilość, to jednak wygrzebanie się spod kupy modeli do pomalowania czasem dyktuje rozwiązania kompromisowe. Poza tym, co z tego, że jakość jest ważniejsza. Zawodowych malarzy, którzy wygrywają konkursy, bo siedzą kilka tygodni nad jedną figurką, jest naprawdę garstka. A co z tymi, którzy chcą mieć modele do grania lub do kolekcji, na przyzwoitym poziomie, ale chcą je wreszcie mieć, a nie głaskać ucho pojedynczego orka czterdziestoma warstwami rozwodnionej farby przez pół roku? Dlatego właśnie wzięłam się za coś, co przynajmniej z nazwy i z ogólnych założeń można nazwać speedpaintingiem, chociaż tu definicji może być wiele.