Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Audiobook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Audiobook. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2025

Storytel: Łzy diabła, Magdalena Kozak.

Dziś mam dla Was kilka słów na temat powieści Łzy diabła, autorstwa Magdaleny Kozak.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Jak wyglądałby świat, w którym odnaleziono lekarstwo na każdą chorobę? Tę cudowną właściwość posiadają tytułowe łzy diabła, które jednakże okazują się być narkotykiem. Po jego zażyciu ludzie są bezwolni i podatni na wszelkie nakazy i zakazy rządzących, bezwzględnie wykorzystujących niemoralnie zdobyte przywileje. W powieści pojawiają się historia królewicza Izaata, wyruszającego na wojnę z Wysokimi, oraz opowieść o cierpiącym na amnezję Znajdzie. Ta wielowątkowa historia science fiction spodoba się nie tylko miłośnikom gatunku, ale i amatorom powieści obfitujących w opisy bitew, niebezpiecznych akcji oraz rodzących się w niełatwych warunkach przyjaźni i miłości.

W „Łzach diabła” Magdalena Kozak nie tyle pisze książkę, co wypala ją w ogniu piasków Dżahanu – planety, która zderza honor starożytnych wojowników z bezwzględnością korporacyjnych interesów i kolonialnego cynizmu. To opowieść, która cuchnie krwią i potem, a jednak unosi się nad nią zapach czarsu – narkotyku silniejszego niż pamięć, sumienie i lojalność. Znajda, chłopiec z zapadłej wioski, zamiast wielkiego przeznaczenia dostaje garść tragedii i kałasznikowa. A jednak jego droga nie prowadzi ku zgubie, ale ku legendzie – prowadzonej przez proroctwa, zdrady i milczące duchy stepów. Kozak pisze jak ktoś, kto zna dźwięk spadającego ostrza i ciszę po ostatnim wystrzale – bez patosu, ale z szacunkiem dla śmierci i tego, co po niej zostaje.

To nie jest space opera ani militarny romans – to ballada partyzancka, wygrywana na kablach detonatorów i wystrzępionych snach o wolności. Dżahan staje się tu nie tylko polem walki, ale alegorią naszej własnej cywilizacji – tej, która równie chętnie sprzedaje karabiny, co sny o lepszym świecie. Kozak nie oszczędza nikogo – Obcy, ludzie, bogowie, wszyscy mają krew na rękach, a prawda ukrywa się w popękanych ustach starców i w wypalonych oczach dzieci. „Łzy diabła” to książka, którą się nie czyta – ją się przeżywa, jak zasadzki w kanionie: z sercem bijącym w gardle, z poczuciem, że za kolejnym zakrętem czeka albo śmierć, albo nieśmiertelność.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu nakanapie.pl, gloskultury.pl, ostatniatawerna.pl oraz gexe.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Olgę Żmudę audiobook oceniły 72 osoby, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.2.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 13 października 2025

Storytel: Sobowtór, Maciej Siembieda.

Dziś mam dla Was kilka słów na temat siódmego tomu przygód prokuratora Jakuba Kanii, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Kim jest człowiek, który od setek lat oszukuje świat sztuki?

Na aukcjach i w kolekcjach prywatnych co jakiś czas pojawiają się nieznane dzieła renesansowego mistrza – perfekcyjnie wykonane, namalowane na XVI-wiecznych deskach, a jednak… fałszywe. Legenda głosi, że ich autorem jest „Gemello”, geniusz malarstwa i mistrz fałszerstwa, który żyje kilkaset lat. Policje całej Europy od czasów Napoleona bezskutecznie próbują go schwytać.

Kiedy fundacja konserwatywnego polityka zapowiada wystawę nieznanych portretów Marcina Lutra i Jana Kalwina, były prokurator IPN, a obecnie ekspert od oszustw ubezpieczeniowych Jakub Kania nabiera podejrzeń. Czy to rzeczywiście arcydzieła sprzed wieków, czy wielki przekręt, który pozwoli fundacji zarobić miliony? Śledztwo prowadzi go od współczesnej Warszawy, przez przedwojenny Kraków i Wiedeń, aż do powojennej Europy. Wraz z dziennikarką i krytyczką sztuki Ludmiłą Ungier Kania odkrywa, że mistyfikacja sięga znacznie dalej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Kim naprawdę jest „Gemello”? Czy opowieść o fałszerzu jest prawdziwa? A może za tajemniczym procederem kryje się coś bardziej niebezpiecznego niż fałszowanie obrazów? 

Sobowtór to nie tylko brawurowa intryga, ale też opowieść o fałszowaniu historii – zarówno jeśli chodzi o dzieła sztuki, jak i o ludzką pamięć. I trzymająca w napięciu fabuła, która nie pozwala odłożyć książki ani na chwilę.

W Sobowtórze Macieja Siembiedy fałszerstwo nie jest tylko przestępstwem – to sztuka, filozofia i przeklęty testament geniuszu. W cieniu galerii, archiwów i patriotycznych fundacji snuje się legenda Gemello – artysty, który nie chciał tworzyć własnych dzieł, lecz doskonale udawać cudze. Jakub Kania, ten sam znany z poprzednich powieści tropiciel zapomnianych zbrodni i niepokorny ubezpieczyciel, wchodzi po raz kolejny w świat, gdzie prawda ma więcej warstw niż dobrze zaprawiona deska. Tym razem zamiast czaszek z Wehrmachtu czy nazistowskich stowarzyszeń, trafia na pociągającą aurę renesansowych portretów i certyfikatów autentyczności pisanych... być może atramentem kłamstwa.

Siembieda jak zwykle pisze z precyzją chirurga i fantazją fałszerza – jego narracja ma w sobie coś z zakurzonej kroniki policyjnej, coś z wykładu z historii sztuki i coś z kawy pity w krakowskiej knajpie z kobietą, której ufać nie wolno. Warszawa, Wiedeń, Kraków – to nie są tylko miejsca akcji, to kolejne warstwy fałszu, przeszłości i pamięci, którą można odrestaurować... albo spreparować. A Gemello? Może wciąż żyje. Może to nie on jest sobowtórem – tylko wszyscy, którzy próbują jeszcze w coś wierzyć. I to właśnie czyni Sobowtóra powieścią bardziej aktualną niż niejeden telewizyjny dziennik: tu każdy obraz kłamie, a każda prawda wymaga podpisu – najlepiej tuszem sympatycznym.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu czytaska.pl kulturakryminalu.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 516 osób, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.9.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 22 września 2025

Storytel: Orient, Maciej Siembieda.

Dziś mam dla Was kilka słów na temat szóstego tomu przygód prokuratora Jakuba Kanii, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Nowe, zdumiewające śledztwo Jakuba Kani zaprowadzi go do Chin – państwa wielkich pieniędzy i ambicji, wielkiej mafii i... wielkich zagadek

W Terespolu przed kolekturą lotto omdlewa człowiek, a z jego rąk wypada kupon z sześcioma zwycięskimi liczbami. W tym samym czasie siedem tysięcy osiemset trzydzieści kilometrów dalej pewien mężczyzna opracowuje plan, który ma przynieść miliardowe zyski i zmienić układ sił w jednym z najważniejszych państw Europy.

Co w tym czasie robi były prokurator IPN-u Jakub Kania? Właśnie dostał nową pracę i misję, a ta zawiedzie go do Szanghaju i wplącze w śmiertelnie niebezpieczną intrygę, w której ważną rolę odegrają chińskie triady, polskie służby specjalne i… zbieracze złomu spod Terespola. Najważniejsza jest jednak zagadka zaginięcia gdzieś między Polską a Chinami najsłynniejszego pociągu na świecie. Warto dodać, że śladami Kani wyrusza jego dobra znajoma kapitan Teresa Barska.

Siembieda w pełnej rozmachu powieści, jak zwykle mistrzowsko łącząc fakty i fikcję, ujawnia tajemnice chińskiej mafii i jej powiązania z komunistycznym państwem, zdradza sekrety wywiadów oraz – z wyjątkowym poczuciem humoru – branży złomiarskiej. Prowadzi przy tym błyskotliwą rozprawę o hazardzie, lojalności, zemście, przeznaczeniu oraz… depresji. 

W jaki sposób uwielbiany przez czytelników Jakub Kania – mężczyzna z wybaczalną nadwagą i unikalnym talentem do rozwiązywania historycznych zagadek – wybrnie z kłopotów i uniknie pułapek, które zastawiają na niego najniebezpieczniejsi ludzie na świecie? Tak jak zawsze: inteligentnie i brawurowo, a przede wszystkim w zupełnie niespodziewany dla czytelników sposób.

W Oriencie Macieja Siembiedy nie chodzi tylko o zaginiony pociąg, chińską mafię ani o szemrane miliardy – to książka, w której historia, jak to u Siembiedy, nieśpiesznie obnaża zęby. Jakub Kania – były prokurator IPN-u, teraz w garniturze korporacyjnego śledczego – pakuje się po uszy w sprawę, która zaczyna się od kuponu Lotto na ulicy w Terespolu, a kończy między wagonami Orient Expressu, gdzie echo Agathy Christie miesza się z zapachem metalu, smarem i politycznej korupcji. Świat zaludniają tu nie tylko triady i służby specjalne, ale też złomiarze spod granicy i demony przeszłości, które – jak wiadomo – nigdy nie odpuszczają. Kania drepcze za prawdą, jakby błądził w mglistym labiryncie zbudowanym z gazetowych archiwów, cudzysłowów i starych cytatów z pamiętników agentów.

Ale Orient to nie tylko sensacja – to krystalicznie chłodna analiza tego, jak bardzo lubimy się okłamywać w skali globalnej. Siembieda, niczym literacki zegarmistrz, składa tryby wielkiej polityki z drobin złomu, historii kolejnictwa i wątpliwej moralności. Z jednej strony mamy Kanię – wiecznie zdyszanego idealistę w nieco za ciasnej marynarce – z drugiej świat, który już dawno przestał udawać, że działa według zasad. I w tym wszystkim – tak, jest też depresja, zdrada, miłość i resztki sumienia – ale dawkowane bez patosu, z chirurgiczną precyzją i lekką ironią. Orient nie jest tylko kolejną powieścią z serii. To dobrze naoliwiony silnik prozy, który wie, dokąd zmierza. A my jedziemy z nim – wprost na zderzenie ze światem, w którym fikcja przegrywa z rzeczywistością tylko wtedy, gdy ta ostatnia ma lepszego PR-owca.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu nakanapie.pl oraz Kryminał na talerzu i Wielki Buk.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 1010 osób, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.9.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 8 września 2025

Storytel: Kołysanka, Maciej Siembieda.

Dziś pora na piąty tom przygód prokuratora Jakuba Kanii, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Nowe śledztwo Jakuba Kani! Czy będzie jego ostatnim?

Tam, gdzie sąsiedzi mogą się dzielić opłatkiem, ale nie sprawami z przeszłości...

Czego szukał po wojnie na Śląsku Opolskim światowej sławy kompozytor Aram Chaczaturian, przysłany przez NKWD? Czy on także był oprawcą?

Wyjątkowo trudna i ściśle poufna sprawa wagi państwowej wiedzie Jakuba Kanię – specjalistę od śledztw historycznych – do Grodkowa, którego szarą eminencją jest radna sejmiku wojewódzkiego, Iwona Kern. Dlaczego wyszła za mąż za Tomasza, człowieka, którego powinna nienawidzić? O co tragicznie poróżniły się ich rodziny? Jakie tajemnice kryją ruiny jednej z najwspanialszych niegdyś rezydencji magnackich w Europie, w której dwieście lat temu sprowadzono całą orkiestrę na intrygujący koncert dla... dwóch osób? Jak połączą się losy porzuconej przez matkę czteroletniej Joanny Gryzik i „diabła z Rudy”, potwornie okaleczonego w młodości i oszpeconego odludka Karola Goduli? I wreszcie czym była „tajemnicza melodia”, którą nie tylko prokurator Kania próbuje odszukać…

Maciej Siembieda z mistrzowską zręcznością splata sensacyjną fikcję z Wielką Historią i małą polityką oraz fascynującymi śląskimi ciekawostkami. Trzymające w napięciu wydarzenia wokół sprawy Chaczaturiana, prawdziwej bajki o Kopciuszku, przeklętych nut oraz rodzinnych sekretów i tajemnic pałacu w Kopicach stawiają pod znakiem zapytania nie tylko dalszą karierę prokuratora Jakuba Kani, ale przede wszystkim naszą przespaną noc…

Kołysanka Macieja Siembiedy to jak świąteczny opłatek przełamany brudnymi palcami historii – symbol pojednania, za którym kryje się zgrzyt przeszłości. Jakub Kania, coraz bardziej przypominający śledczego-ducha z pogranicza kuchni, archiwum i cmentarza, rusza tropem Chaczaturiana – tak, tego kompozytora – który pod koniec wojny pojawił się na Opolszczyźnie w obstawie NKWD. Co łączyło go z pałacem w Kopicach, z Joanną Gryzik – biedną dziewczynką, która została księżniczką imperium przemysłowego – i z Karolem Godulą, półlegendarnym diabłem z Rudy? Śledztwo, które miało dotyczyć nut, szybko zaczyna brzmieć jak marsz pogrzebowy lokalnej pamięci. Bo tu, gdzie sąsiedzi dzielą się opłatkiem, ale nie wspomnieniami, nie ma miejsca na łatwe wyjaśnienia.

Siembieda gra na znajomej partyturze: realne postacie, fakty historyczne, literacka fikcja i humor spod znaku ironii losu. Kania, wierny sobie i kulinarnej erudycji, między jedną garścią śląskich pierogów a drugą rozsupłuje rodzinne tajemnice, państwowe zmowy i echo koncertu dla dwojga sprzed dwustu lat. Melodia Kołysanki rozbrzmiewa między ustami a milczeniem, między miłością a zdradą, między polskim romantyzmem a sowieckim pragmatyzmem. I choć tytuł sugeruje ukojenie, finał nie pozwala zasnąć. To być może ostatnia piosenka Kani – ale jeśli tak, to zasłużona owacja na stojąco.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu nakanapie.pl oraz Kryminał na talerzu.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 1608 osób, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.8.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

Storytel: Kukły, Maciej Siembieda.

Dziś pora na czwarty tom przygód prokuratora Jakuba Kanii, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Jakub Kania dostaje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Śląsku. Sprawa ta powiązana jest z makabrycznym odkryciem w tamtejszym kościele a wiedzie ku Freudenkreis, działającej do dziś elitarnej organizacji zrzeszającej zaufanych ludzi Heinricha Himmlera. Kania podejmuje trop, który prowadzi go ku tajemnicom niemieckich okultystów, działalności specjalnej jednostki dokumentującej sekrety czarownic oraz ku poszukiwaniom korzeni aryjskiej rasy. Ale stawka w śmiertelnie niebezpiecznej grze, w którą uwikłał się Jakub Kania, jest znacznie cenniejsza...

„Kukły” to - jak zwykle u Macieja Siembiedy - mistrzowsko spleciony warkocz prawdy i fikcji trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Historia, wzbogacona o emocjonujący wątek romansu polskiego prokuratora i dziennikarki „ Die Zeit”, wciąga we wspaniałą, czytelniczą przygodę a jednocześnie dotyka jednej z naszych odwiecznych tęsknot.

W Kukłach Maciej Siembieda znów nurkuje w mętne głębiny historii, a czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak wstrzymać oddech i podążyć za nim — choćby i wprost do zalanej krypty. Na Śląsku płonie rezydencja grafów, dziewczynka ginie w ogniu, a diabelskie plotki o dawnym właścicielu nie gasną przez dekady. Po latach Jakub Kania, prokurator z papierami i nadwagą, zostaje wciągnięty w śledztwo, które zaczyna się od makabrycznego odkrycia pod posadzką kościoła, a kończy w kręgach okultystycznych nazistów. Krąg Przyjaciół — tajne stowarzyszenie Himmlera — nie jest tu tylko historyczną ciekawostką, lecz cieniem, który rzuca się na teraźniejszość. Narracja, jak to u Siembiedy, z wdziękiem przerzuca się między czasami, a każde z tych miejsc — Gdańsk, Śląsk, Niemcy — tętni opowieścią, którą równie dobrze można by wygrawerować na kamieniu, jak i szeptać po nocach w karczmach.

Siembieda nie tyle pisze powieść sensacyjną, co odprawia intelektualny sabat — łącząc dziennikarską przenikliwość z literacką elegancją. Historia skrzy się od detali, które nie są tylko ozdobnikami, lecz gwoździami do trumny złudzeń: tu mewy są mafią, ekspres do kawy ma osobowość, a każde danie Kani staje się katalizatorem dedukcji. Sam bohater — jeszcze nie ten spokojny pies z IPN-u, ale młodszy, gniewniejszy, świeżo rozwiedziony — rozpracowuje mroki przeszłości z uporem, który zakrawa na obsesję. „Kukły” to najlepsze, co dotąd wyszło spod pióra autora, bo nie tylko intryguje, ale i osacza. Nawet jeśli wszystko to fikcja, trudno oprzeć się wrażeniu, że to fikcja z odciskami palców prawdziwej historii.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu Wielki Buk oraz Kryminał na talerzu.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 1629 osób, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.7.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 11 sierpnia 2025

Storytel: Wotum, Maciej Siembieda.

Dziś pochylimy się na trzecim tomem przygód Jakuba Kanii, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

9 grudnia 2012 roku dochodzi do zamachu na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Gdyby nie pancerna szyba zainstalowana tuż przed atakiem, największa świętość Polaków przestałaby istnieć. Definitor zakonu paulinów uważa, że za zamachem stoi sekta, której historia związana jest z największą tajemnicą epoki króla Jana Kazimierza. Do rozwiązania zagadki angażuje Jakuba Kanię – detektywa z IPN. Podjęty przez Kanię trop prowadzi do opactwa Saint-Germain-des-Prés w Paryżu, a stamtąd do niewielkiej wioski na Opolszczyźnie, gdzie obraz jasnogórski... został ukryty podczas potopu szwedzkiego i gdzie do dziś znajduje się jego tajemnicza kopia… Ale czy to na pewno kopia?

Zapierająca dech powieść sensacyjna z Jakubem Kanią w roli głównej. Jak zawsze w powieściach Macieja Siembiedy to, co wydaje się najbardziej nieprawdopodobne, oparte jest na faktach i prawdziwych zdarzeniach.

Wotum Macieja Siembiedy to jakby wymieszać opary kadzidła z zapachem świeżo wypranej intrygi – i jeszcze polać to wszystko czarną farbą z żarówki. Zaczyna się od zamachu na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej – nieudanego, rzecz jasna, ale wystarczająco symbolicznego, by rozpętać burzę. Ktoś grozi, że jeśli Kościół nie przestanie handlować wizerunkiem Madonny, ten najświętszy z obrazów zostanie unicestwiony. A jakby tego było mało – na scenę wkracza tajemnicza sekta z czasów Jana Kazimierza, mityczna kopia obrazu z jakiejś opolskiej wioski i człowiek, którego nazywają Szamanem, choć z duchowością ma wspólnego tyle, co menel pod sklepem z Ewangelią sukcesu.

Siembieda nie byłby sobą, gdyby nie rozłożył tej historii na warstwy niczym cebulę – z tym, że każda z tych warstw piecze w oczy bardziej niż poprzednia. Narracja – pozornie oszczędna, zrezygnowana z retrospekcji – prowadzi nas przez śledztwo Kani, ale też przez zgliszcza instytucjonalnej hipokryzji, miłości do dewocjonaliów i politycznej schizofrenii. Kania, coraz mniej pomnikowy, coraz bardziej zmęczony i ludzki, błądzi między sacrum a absurdem – a czytelnik błądzi razem z nim, z rozdziawioną buzią i opadniętą kawą. Wotum nie jest może najostrzejszym diamentem w koronie Siembiedy, ale i tak błyszczy – bo tam, gdzie kończy się fikcja, zaczyna się coś gorszego: polska rzeczywistość.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu portal kryminalny oraz nakanapie.pl i kryminał na talerzu.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 1678 osób, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.6.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 28 lipca 2025

Storytel: Miejsce i imię, Maciej Siembieda.

Dziś mam dla Was kilka słów na temat drugiej powieści o Jakubie Kanii, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Czy można odzyskać to, co miało pozostać zapomniane?

Były prokurator IPN Jakub Kania zostaje uwikłany w brutalną rozgrywkę, w której stawką jest odnalezienie wyjątkowego brylantu Schwartzmana i kontrola nad światowym rynkiem diamentów. A wszystko się zaczyna, kiedy Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie zwraca się do Kani z nietypowym zleceniem: chodzi o odnalezienie miejsca, w którym pochowano grupę holenderskich Żydów zamordowanych w czasie II wojny światowej.

Na początku wydaje się, że śledztwo dotyczy przede wszystkim pamięci o ofiarach Zagłady. Słowa „miejsce i imię” – po hebrajsku jad waszem – to bowiem pytanie o godność, przyszłość i cenę, jaką trzeba zapłacić, by odkryć prawdę. Ale bardzo szybko się okaże, że w tej historii jest drugie dno: w zapomnianym obozie pracy na Górze Świętej Anny, gdzie zginęli holenderscy Żydzi, działała tajna szlifiernia diamentów – przerażający projekt, wykorzystujący zagrabiony majątek więźniów transportowanych do Auschwitz.

Trop prowadzi Jakuba Kanię przez historię pełną przemilczeń, śmiercionośnej ideologii i ludzkich namiętności – od Amsterdamu lat 20., przez nazistowskie Niemcy, po współczesną Europę. Powieść trzyma czytelnika w napięciu aż do ostatniej strony i zaprasza do odnajdywania śladów autentycznych wydarzeń, miejsc i postaci.

W prozie Siembiedy zacierają się granice między śledztwem a elegią. Miejsce i imię nie zaczyna się od eksplozji, pościgu ani trupa z nożem w plecach — choć trupów tu nie brakuje — ale od pytania: gdzie leży pamięć? Kiedy były prokurator IPN Jakub Kania dostaje zlecenie od Yad Vashem, wszystko wskazuje na standardową sprawę z pogranicza historii i etyki. Ale Siembieda nie byłby sobą, gdyby nie rozszczelnił tej opowieści i nie wypuścił z niej lawiny: neonazistów, szlifierni diamentów, byłych agentów KGB, i całego tego dobrze naoliwionego mechanizmu, który miażdży nie tylko bohaterów, ale i czytelnika. W tle: Góra Świętej Anny, znowu Polska, gdzie czas nigdy nie chce umrzeć, a historia wciąż krwawi pod paznokciem współczesności. I jak zawsze: człowiek. Jeden – Dawid Schwartzman – wybrzmiewa tu niczym fugowana nuta bólu i geniuszu, o którym świat nie chce pamiętać, dopóki nie trzeba mu ukraść brylantu.

Siembieda znowu gra w swoją ulubioną grę – wciąga czytelnika w śledztwo, po czym zrzuca na niego pół wieku przemilczeń, namiętności i narracyjnych fałszywek. Nie ma tu taniego efekciarstwa, nie ma bohaterów rodem z reklam pasty do zębów. Jest Jakub Kania, którego największym supermocarstwem są inteligencja i szacunek wobec historii – tej ludzkiej, brudnej, poplątanej. Opowieść o zagładzie i pamięci miesza się tu z opowieścią o rynkach diamentów, tożsamości i zdradzie, w której każdy uśmiech kosztuje, a każda informacja ma wagę życia. Miejsce i imię to nie tylko sensacja z duszą — to literatura z moralnym rdzeniem. I choćby bohaterowie czasem byli zbyt krystaliczni, a złoczyńcy przerysowani, to całość działa jak dobrze wyszlifowany kamień: błyszczy, rani, zostaje w dłoni.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu portal kryminalny oraz zaczytasy.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 20 osoby, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.9.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 14 lipca 2025

Storytel: 444, Maciej Siembieda.

Dziś mam dla Was kilka słów na temat pierwszego tomu przygód Jakuba Kanii, czyli prokuratora IPN, autorstwa Macieja Siembiedy.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Pierwsza część cyklu z Jakubem Kanią. Nowa, zmieniona wersja książki!

Czy w obrazie Jana Matejki kryje się proroctwo, które może wpłynąć na losy świata?

Powieść sensacyjna inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.

Chrzest Warneńczyka Jana Matejki od dekad przechodzi z rąk do rąk, będąc najczęściej kradzionym dziełem sztuki w Polsce. O tajemnicze malowidło walczyli m.in.: hitlerowski złodziej dzieł sztuki, żydowski antykwariusz z Krakowa oraz dyrektor warszawskiego Muzeum Narodowego. W niebezpieczny pościg za arcydziełem zostaje wciągnięty również prokurator IPN Jakub Kania, który odkrywa związek dzieła z tajemniczą przepowiednią: co 444 lata cztery osoby otrzymają możliwość pojednania islamu z chrześcijaństwem. Jedną z tych osób był Władysław Warneńczyk. Czy to możliwe, by poświęcony mu obraz po latach popychał ludzi do zbrodni? Co takiego tkwi w proroctwie, że dżihadyści uznali je za niebezpieczne? Komu i dlaczego najbardziej zależy na udaremnieniu przepowiedni?

Śledztwo Jakuba Kani wiedzie od współczesnej Warszawy, Gdyni i Mazur, przez Holandię i Wiedeń, po Irak, Izrael i Emiraty, z historycznymi przystankami m.in.: w średniowiecznej Portugalii, pustelni pod Petersburgiem i krakowskiej pracowni mistrza Matejki. W podróży tej towarzyszy Kani niespodziewana sojuszniczka, z którą z czasem połączy go coraz więcej.

Dajcie się porwać tej zapierającej dech, zdumiewającej i trzymającej w napięciu powieści pełnej wątków historycznych opowiedzianych z rozmachem godnym Umberta Eco.

444 Macieja Siembiedy to powieść, która z gracją szachisty i bezczelnością proroka rozkłada na planszy tysiąclecia, religie, tajemnice i IPN. Brzmi jak literacka recepta na śmiertelny banał? A jednak – nic z tego. Siembieda nie pisze czytadła dla miłośników historii, tylko konstruuje sensacyjno-historyczny labirynt, w którym co zakręt to cytat z kroniki, a ściany zrobione są z warstw kulturowego napięcia. Jakub Kania, prokurator z krwi i wina (dobrego wina!), krąży między mitami, Matejką, a kruchtami politycznego PR, szukając nie tylko obrazu, lecz może i ostatnich resztek zdrowego rozsądku świata, który od tysiąca lat uparcie nie potrafi się dogadać. A wszystko to napisane językiem tak lekkim, że nawet prorocza przepowiednia o pojednaniu chrześcijaństwa z islamem nie brzmi jak skrót z konferencji ONZ, tylko jak rasowy thriller z dna beczki historii.

Nie ma tu plastikowego patosu à la Dan Brown, nie ma płaskich archetypów pana od sztuki i pani dziennikarki z przeszłością, nie ma narracyjnego kabaretu dla niedzielnych teoretyków spisku. Są za to: znakomite dialogi, błyskotliwa stylizacja czasów przeszłych, humor, który parska w najmniej odpowiednim momencie, i bohaterowie, którzy potrafią być ludzcy, nie tracąc literackiego pazura. Siembieda nie tylko przemyca fakty z gracją dobrego przemytnika, ale i potrafi z nich zbudować opowieść – refleksyjną, wartką, z ambicją i bez zadęcia. To nie powieść, która wyskakuje z lodówki. To powieść, którą w niej znajdujesz – gdzieś obok beczki kiszonej historii i flaszki pytania: czy jeszcze potrafimy rozmawiać o wartościach bez wyciągania maczug? Jeśli tak ma wyglądać debiut, to niech inni się uczą – bo 444 to więcej niż kod literacki. To pieczęć dobrej roboty.

Więcej o powieści możecie przeczytać także na portalu nakanapie.pl oraz paradoks.net i kryminał na talerzu.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Mariusza Banaszewskiego audiobook oceniło 363 osoby, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.5.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 23 czerwca 2025

Storytel: Zgroza w Dunwich, H.P. Lovecraft.

Dziś mam dla Was kilka słów na temat Zgrozy w Dunwich, autorstwa H.P. Lovecrafta.

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Wkrocz do świata, gdzie rzeczywistość przenika się z niewyobrażalnym koszmarem, a granice między tym, co znane, a tym, co niepojęte, zacierają się w mroku. Ten zbiór opowiadań H.P. Lovecrafta to prawdziwa uczta dla fanów literatury grozy, w którym znajdziesz cztery niezapomniane historie:

  • Zgroza w Dunwich – W cichej wiosce Dunwich czai się niewyobrażalne zło. Gdy tajemnicze wydarzenia zaczynają nawiedzać mieszkańców, tylko nieliczni odważą się stawić czoła pradawnym siłom, które zagrażają ich światu.
  • Muzyka Ericha Zanna – W mrocznych zaułkach nieznanego francuskiego miasta, student odkrywa niezwykłego muzyka, Ericha Zanna. Jego nieziemskie melodie kryją w sobie tajemnicę, która może otworzyć drzwi do innego wymiaru.
  • Cień nad Innsmouth – Młody mężczyzna odwiedza zapomniane miasteczko Innsmouth, gdzie odkrywa przerażające sekrety jego mieszkańców. Groteskowy korowód rybopodobnych istot i ich mroczne rytuały to tylko początek koszmaru, który czeka na odkrycie.
  • Bezimienne miasto – W sercu pustyni leży starożytne, zapomniane miasto. Odkrywca, który odważy się wejść do jego ruin, odkryje tajemnice, które mogą zmienić jego postrzeganie rzeczywistości na zawsze. Czy odważy się stawić czoła temu, co kryje się w mroku?

Ten zbiór opowiadań to nie tylko podróż przez najciemniejsze zakamarki ludzkiej wyobraźni, ale także hołd dla mistrza literatury grozy, H.P. Lovecrafta. Przygotuj się na niezapomniane wrażenia i dreszcze, które pozostaną z Tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony.

Zgroza w Dunwich to Lovecraft w formie klasycznej jak melonik na trupie i równie trwale spleśniały. Mamy tu wszystko, co fani Samotnika z Providence kochają lub czego panicznie się boją: zapomniane miasteczko w Nowej Anglii, mieszkańców o zębach z rzadka i chromosomach zbyt blisko, czarne księgi leżące tam, gdzie nie powinny, i stwory tak niewyobrażalne, że autor woli ich... no właśnie, nie opisywać. Narracja snuje się jak mgła nad zapomnianą farmą Whateleya, pełna aluzji, pomruków i sugestii, że coś wielkiego, obrzydliwego i wybitnie niezaproszonego czai się za drzwiami stodoły. A że ktoś raz po raz krzyczy Yog-Sothoth!, to przecież nie powód do niepokoju... prawda?

Styl Lovecrafta to uczta dla tych, którzy lubią zdania tak długie, że zdążysz się zastanowić nad sensem istnienia w połowie akapitu. Ale jest w tym coś hipnotycznego: opowieść nie goni, nie drapie po szyi akcją, lecz sączy się jak przeklęta modlitwa. Groza w Zgrozie nie opiera się na straszakach, tylko na dusznej atmosferze i poczuciu, że jesteśmy zbyt małymi istotami w świecie, który wcale nie musi nas lubić – i pewnie nie lubi. To nie horror, który wyskakuje zza rogu, tylko taki, który patrzy na ciebie zza firanki z wymiaru, którego nazwy nie odważysz się wypowiedzieć. Dla fanów Lovecrafta – obowiązkowa pozycja. Dla reszty – dobra okazja, by się przekonać, czy lubią, jak ich rozum cicho popiskuje ze strachu.

Atutem audiobooka jest także lektor, bowiem Maciej Kowalik urodził się po to, by czytać takie powieści i opowiadania!

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Macieja Kowalika audiobook oceniło 13 osób, a w 5-stopniowej skali ocena wynosi 4.1.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 9 czerwca 2025

Storytel: Miasto burz, Michał Śmielak.

Dziś mam dla Was dla kilka słów na temat Miasta Burz, czyli drugiej osadzonej w Sandomierzu powieści 
autorstwa Michała Śmielaka. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Z burzą przychodzi mrok...
Niebo nad Sandomierzem zaciąga się czarnymi chmurami. Gdy mieszkańcy chronią się przed skutkami nawałnic, policjanci mają ręce pełne roboty. Krwawe rodzinne porachunki, niby codzienna rzecz w pracy komisarza Bruna Kowalskiego, okazują się zapowiedzią niespokojnych czasów.
Kilka pozornie niezwiązanych ze sobą wydarzeń zbija się w jedną burzową chmurę, która wstrząśnie całym miastem.
Wskutek uderzenia pioruna ginie znany sandomierski fotograf. Wkrótce wychodzą na jaw skrywane przez niego mroczne tajemnice.
Anonimowa dziewczyna informuje policję, że na peryferiach miasta doszło do morderstwa. Wygląda to na typowe zabójstwo: szwagier zabił szwagra. Jednak po zagłębieniu się w sprawę policjanci odkrywają fakty powiązane z krwawą historią z przeszłości. Komisarz Bruno Kowalski będzie musiał skorzystać z pomocy historyka Krzysztofa Szorcy. Kluczowe dla rozwikłania zagadki okażą się wydarzenia z 1986 roku i śledztwo prowadzone wtedy przez porucznika Mariana Bieleckiego.
Czy miejsca zbrodni, w czasach PRL-u tętniące życiem, a współcześnie opuszczone i zapomniane, są przypadkowe?
Michał Śmielak, autor bestsellerowej Osady i Miasta mgieł, zabiera czytelnika w podróż przez Sandomierz sprzed czterdziestu lat. Bezwzględni funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, zbrodnia bez kary i zaginione skarby przedwojennej szlachty, miłość i nienawiść – to nieodzowne elementy dobrej powieści.

Miasto burz Michała Śmielaka to kryminał, który nie śpieszy się z trupami, ale jak już kogoś uśmierci, to z przytupem – na przykład przez uderzenie pioruna (ale czy na pewno pioruna?). Sandomierz tym razem nie tonie w mgłach, tylko gotuje się od napięcia – atmosferycznego i międzyludzkiego. Autor zabiera nas w podróż nie tylko po mieście, ale i po zapomnianych zakamarkach PRL-owskiej mentalności, gdzie zbrodnia nie zawsze była karana, a pamięć o niej zamykano za drzwiami na trzy spusty. Komisarz Bruno Kowalski i historyk Krzysztof Szorca znów kopią w przeszłości – i jak to bywa w takich przypadkach, wyciągają na wierzch coś, co wolałoby zostać pogrzebane. Śmielak nie daje prostych odpowiedzi, tylko prowadzi czytelnika przez plątaninę retrospekcji, niedopowiedzeń i moralnych dylematów, zostawiając ślady niczym błotniste odciski na dywaniku w komisariacie.

To nie jest kryminał dla tych, którzy chcą natychmiastowej akcji i wybuchów co pięć stron. To rzecz gęsta, pełna atmosfery – jak burzowe powietrze przed uderzeniem. Historia toczy się powoli, momentami snuje jak wspomnienia byłego ubeka przy kieliszku wódki, ale ma w sobie siłę – i z czasem uderza z zaskoczenia. W tle majaczą zaginione skarby, niezabliźnione rany po upadku komunizmu, a nad wszystkim wisi pytanie: ile zła można przechować w mieście, zanim zacznie przeciekać? Śmielak udowadnia, że potrafi opowiadać nie tylko o zbrodniach, ale i o pamięci, winie i dziedzictwie. Miasto burz nie jest lekką lekturą do pociągu – raczej jak wieczorny spacer po ciemnych uliczkach z latarką i niepewnością, czy to, co słyszysz za plecami, to wiatr… czy wyrzut sumienia.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Wojciecha Masiaka audiobook oceniło 247, a w 5 stopniowej skali ocena wynosi 4.6.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 12 maja 2025

Storytel: Miasto mgieł, Michał Śmielak.

Dziś mam dla Was dla kilka słów na temat powieści
Miasto mgieł autorstwa Michała Śmielaka. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Sandomierz spowity październikowymi mgłami łapie oddech po intensywnym sezonie turystycznym. Spokój mieszkańców burzy jednak brutalne morderstwo kobiety. Podobnie jak w zapomnianym rytuale ktoś rozwarł szczęki ofiary i wcisnął je w ziemię, aby ta po śmierci nie mogła pożywić się krwią.

Sprawą budzącego grozę „Wampira” zajmuje się podkomisarz Bruno Kowalski, którego kariera toczy się równie spokojnie, jak życie w Sandomierzu. Towarzyszy mu lokalny historyk, Krzysztof Szorca, dawniej konsultant policyjny, dziś człowiek pragnący po prostu świętego spokoju. Wspólnie ruszają tropem mordercy, który zdaje się znać miasto i jego historię lepiej od nich.

Rozpoczyna się wyścig z czasem, bo każdej nocy w gęstej mgle czai się śmiertelne niebezpieczeństwo. Śledczy będą musieli szybko znaleźć odpowiedź na pytania o to, czy Sandomierz znów stał się polską stolicą łowców wampirów, kto wyruszył na polowanie, aby ochronić mieszkańców przed bestiami z piekła rodem i czy przez tysiąc lat zmieniły się motywy, jakimi kieruje się człowiek odbierając drugiemu życie.

Nade wszystko jednak będą musieli powstrzymać zło skrywające się we mgle.

Miasto mgieł Michała Śmielaka to kryminał, który pachnie wilgotnym murem starego Sandomierza, spleśniałymi legendami i mgłą tak gęstą, że można by ją kroić nożem – najlepiej rytualnym. Autor z chirurgiczną precyzją łączy tu policyjne śledztwo z lokalnym folklorem, dodając do tego kotła czarownic szczyptę horroru i okultystycznej atmosfery. Otrzymujemy zatem opowieść, w której trup nie stygnie, a duch przeszłości – dosłownie i metaforycznie – nie daje o sobie zapomnieć. Rytualne mordy, zabobony, pogłoski o wampirach i podkomisarz Bruno Kowalski, który wygląda, jakby spał trzy godziny przez ostatnie trzy tygodnie, próbując złożyć tę układankę w całość. Brzmi znajomo? Może. Ale Śmielak dorzuca do tego historyka, który zna Sandomierz jak niziołek własną spiżarnię i razem kopią głębiej, aż pod fundamenty lokalnej mitologii.

Ale zanim ktoś pomyśli, że to kolejna książka z cyklu kryminalne opowieści za pensa – nie, proszę szanownego państwa-draństwa. Miasto mgieł to rzecz dobrze przemyślana. Fabuła nie pędzi na złamanie karku, ale i nie nudzi; raczej sączy się jak wino z bukłaka starego minstrela – czasem chłodne, czasem cierpkie. Jeśli ktoś lubi śledztwa podszyte dziwaczną atmosferą i nie boi się opowieści, gdzie rzeczywistość przeplata się z tym, co dawno powinno było umrzeć, to jest to książka dla niego. A jeśli przy okazji lubicie, gdy trup ściele się gęsto, a miejscowy folklor mruczy wam coś pod nosem – tym lepiej. Śmielak pisze pewnie, z klimatem i bez śladów samozachwytu. I chociaż nie każda nuta trafia w punkt, to całość gra jak dobrze nastrojony kwartet smyczkowy przy świecach w teatrze dramatycznym Dietlefa Siercka.

Więcej o powieście możecie przeczytać między innymi nakanapie.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Wojciecha Masiaka audiobook oceniło 478, a w 5 stopniowej skali ocena wynosi 4.5.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Storytel: Zabójca Bestii. William King.

Dziś mam dla Was dla kilka słów na temat piątego tomu przygód Gotreka Felixa autorstwa Williama Kinga...

Burzowe chmury zbierają się nad skutym lodem miastem Praag, gdy nikczemne hordy Chaosu rozpoczynają oblężenie północnych krain Kisleva. Tylko Gotrek Gurnisson, poszukujący śmierci krasnoludzki zabójca i jego niezawodny ludzki towarzysz, Felix Jaeger mogą stanąć na drodze sił Mroku nacierających na starożytne miasto.

Zabójca Bestii Williama Kinga to książka, która pozostawia mieszane uczucia. Z jednej strony imponuje rozmachem - obrona Praag przed hordami Chaosu została przedstawiona z odpowiednią dawką epickości i desperacji. Gotrek, Felix i inni Zabójcy toczą nierówną walkę w mieście oblężonym zarówno przez barbarzyńców, wojowników Chaosu, jak i zdradzieckich kultystów wewnątrz murów. Autor umiejętnie buduje napięcie i pokazuje, jak dramatyczne jest znaczenie tej bitwy dla przyszłości Kisleva i Imperium. Dodatkowym atutem jest obecność Szarego Proroka Thanquola, który po serii coraz bardziej męczących występów w poprzednich tomach, w Zabójcy Bestii odzyskuje świeżość i ponownie staje się interesującą postacią.

Niestety, całość nie jest pozbawiona słabych punktów. Wątek miłosny Felixa i Ulriki, zamiast wnosić coś nowego, wydaje się sztucznie rozciągnięty i niezbyt potrzebny - raczej przeszkadza niż wzbogaca główną fabułę. Podobne odgrzewanie pomysłów daje się odczuć także w konstrukcji niektórych scen, co sprawia wrażenie, że książka miejscami przedłuża opowieść na siłę. Zabójca Bestii to nadal solidna porcja warhammerowego klimatu i krwawej przygody, ale brak tu tej świeżości i energii, które napędzały wcześniejsze tomy. Dla fanów Gotreka i Felixa to lektura obowiązkowa, ale raczej nie będzie materiałem do burzliwych dyskusji przy kuflu piwa.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Piotra Balazsa audiobook oceniło 13 osób z pewnością będących fanami uniwersum Warhammer Fantasy, bowiem w 5 stopniowej skali ocena wynosi 4.8.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 24 marca 2025

Storytel: Hipersomnia. Magdalena Kornak.

Hipersomnia (nadmierna senność) – występowanie senności mimo przespania nocy oraz przedłużanie się snu lub występowanie jego epizodów w czasie przeznaczonym na aktywność. Rozpoznanie hipersomnii (pierwotnej nadmiernej senności) następuje wtedy, gdy objawy występują dłużej niż miesiąc oraz zostaną wykluczone przyczyny somatyczne, psychiczne, inne dyssomnie i parasomnie oraz przyjmowanie substancji psychoaktywnych.

Dziś kilka słów na temat czytanej przez Filipa Kosiora powieści Hipersomnia Magdaleny Kornak. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Śpij, kochanie, śpij… Po dramatycznych doświadczeniach sprzed dwóch lat prokurator Amelia Wilska i mecenas Szymon Kiliański stworzyli rodzinę. I choć musieli zmienić nazwisko, by ukryć się przed psychopatą, który ich zaatakował, mają poczucie, że do ich życia wreszcie wkroczyła normalność. Jednak zagrożenie nie minęło… Boleśnie się o tym przekonają, gdy odkryją, że w Cieplicach, w których teraz mieszkają, ktoś porwał czternastolatkę. 

Po dramatycznych wydarzeniach z Apofenii Amelia Wilska i Szymon Kiliański, ukrywający się pod nową tożsamością, próbują wieść spokojne życie. Jednak pozorna sielanka zostaje brutalnie przerwana, gdy w ich nowym miejscu zamieszkania dochodzi do zaginięcia nastolatki. Sprawa wywołuje w Amelii bolesne wspomnienia, a Szymon, otwierając kancelarię, nieświadomie wpuszcza w swoje życie kogoś, komu nie powinien ufać. Magdalena Kornak ponownie kreśli skomplikowaną intrygę, w której nic nie jest oczywiste, a bohaterowie muszą stawić czoła nie tylko zagrożeniu, ale i własnym demonom.  

Hipersomnia to mroczna i pełna napięcia opowieść, w której misternie splecione wątki kryminalne, psychologiczne i obyczajowe tworzą niezwykle angażującą historię. Kornak doskonale buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki, a przy tym nie zapomina o głębi emocjonalnej postaci. Szczególnie poruszający jest wątek Zuzki, nastolatki mierzącej się z traumą, której autodestrukcyjne zachowania są realistycznym obrazem skutków psychicznych urazów. Fabuła trzyma w napięciu do ostatnich stron, a finał dostarcza mocnych wrażeń, które każą z niecierpliwością czekać na kolejną część serii.

Więcej o powieści przeczytacie między innymi na oaza recenzji.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Filipa Kosiora audiobook oceniło 992 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.5.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 10 marca 2025

Storytel: Apofenia. Magdalena Kornak.

Apofenia (gr. ἀποφαίνω – pojawiać się, podkreślać, sprawiać, że staje się) – doświadczenie odnajdywania związków i ukrytych sensów w przypadkowych oraz nic nieznaczących zjawiskach, faktach, zdarzeniach. Pojęcie to zostało po raz pierwszy użyte w 1958 roku przez Klausa Conrada w pracy o wstępnych etapach schizofrenii, który określił apofenię jako „nieumotywowane dostrzeganie związków”, któremu towarzyszy „specyficzne doświadczanie nienormalnej znaczeniowości”.

Dziś kilka słów na temat czytanej przez Filipa Kosiora powieści Apofenia Magdaleny Kornak. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Kiedy rozum śpi, budzą się demony... Do Kancelarii Adwokackiej Kofta & Kiliański trafia sprawa mężczyzny podejrzanego o pedofilię. Jako że ojciec potencjalnego sprawcy jest istotnym klientem kancelarii, mecenas Kiliański nie może odmówić podjęcia się jego obrony, ale czyni to z niechęcią. Jednak w miarę postępów śledztwa zaczyna mieć coraz większe podejrzenia, że w całej tej sprawie jest drugie dno. Podobnego zdania jest zdecydowana i dociekliwa prokurator Amelia Wilska. Co odkryją prawnicy? Czy unikną pułapek, jakie zastawia na nich sprawca?

Jeśli sądzisz, że Internet to miejsce pełne uroczych kotków i inspirujących cytatów, Apofenia Magdaleny Kornak skutecznie wybije ci to z głowy. To kryminał prawniczy z duszną atmosferą i wątkami, które sprawiają, że człowiek zaczyna patrzeć na rzeczywistość nieco podejrzliwiej. Autorka, z doświadczeniem w prawie karnym, nie owija w bawełnę – brutalnie obnaża ciemne zakamarki sieci i ludzkiego umysłu. Młode dziewczyny igrające z ogniem internetowych znajomości, bezwzględni przestępcy i ojciec adwokat, który próbuje rozwikłać skomplikowaną sprawę – wszystko to tworzy gęstą, pełną napięcia intrygę. Historia zaczyna się spokojnie, z dużą ilością retrospekcji, ale gdy już nabiera tempa, trudno się od niej oderwać.

W wersji audiobookowej, czytanej przez Filipa Kosiora, Apofenia nabiera jeszcze większej głębi. Kosior z właściwą sobie precyzją oddaje napięcie, moralne rozterki bohaterów i dynamikę ich relacji, sprawiając, że słuchanie to prawdziwa uczta dla fanów gatunku. Główna sprawa, w którą uwikłana jest kancelaria Kofta & Kiliański, pełna jest nieoczywistych dylematów i subtelnych gier między prawnikiem Kiliańskim a prokurator Wilską. Relacja tej dwójki dodaje fabule dodatkowego napięcia, a ich intelektualne starcia sprawiają, że słuchacz nie może oderwać się od opowieści. Każdy szczegół ma tu znaczenie, a finał, choć daje satysfakcję, zostawia też miejsce na więcej – i dobrze, bo autorka już zapowiada kolejne części. Jeśli szukasz audiobooka, który nie tylko wciąga, ale i niepokojąco zmusza do refleksji, Apofenia to dobry wybór.

Więcej o powieści przeczytacie między innymi na sztukater.pl oraz nakanapie.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Filipa Kosiora audiobook oceniło 1711 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.5.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 24 lutego 2025

Storytel: Mitologia nordycka. Neil Gaiman.
Czy można oddzielić dzieło od twórcy?

Dziś na łamach bloga DansE MacabrE mam kilka słów na temat czytanego przez Zbigniewa Zamachowskiego zbioru Mitologia nordycka Neila Gaimana
. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Wielkie nordyckie mity to jeden z korzeni, z których wyrasta nasza tradycja literacka - od Tolkiena, Alana Garnera i Rosemary Sutcliff po "Grę o tron" i komiksy Marvela. Stały się też inspiracją dla wielu obsypanych nagrodami bestsellerów Neila Gaimana. Teraz sam Gaiman sięga w odległą przeszłość, do oryginalnych źródeł tych opowieści, by przedstawić nam nowe, barwne i porywające wersje największych nordyckich historii. Dzięki niemu bogowie ożywają - pełni namiętności, złośliwi, wybuchowi, okrutni - a opowieść przenosi nas do ich świata - od zarania wszechrzeczy, aż po Ragnarok i zmierzch bogów. Barwne przygody Thora, Lokiego, Odyna czy Frei fascynują współczesnego czytelnika, a żywy, błyskotliwy język sprawia, że aż proszą się o to, by czytać je na głos przy ognisku w mroźną gwiaździstą noc.

W Mitologii nordyckiej Neil Gaiman zebrał i zredagował mity wikingów, głównie na podstawie Eddy Starszej (poetyckiej) i Młodszej (prozatorskiej, autorstwa Snorriego Sturlusona), które przetrwały do naszych czasów, a którymi inspirowało się wielu autorów powieści, filmów i muzyki. Przy czym jak sam autor zaznacza, nie jest to dzieło kompletne, a jedynie zbiór wybranych opowieści o dziejach bogów i ludzi. Neil Gaiman w lekki i przystępny sposób przedstawia wierzenia wikingów od powstanie świata do Ragmaroku, a sama powieść jest odpowiednia zarówno dla starszych, jak i nieco młodszych czytelników. Więcej o Mitologii nordyckiej możecie przeczytać na portalach histmag.org czy gloskultury.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Filipa Kosiora audiobook oceniło 3133 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.4.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.


***

Czy można oddzielić dzieło od twórcy?

Każdy z szanownego państwa-draństwa, kto choć trochę interesuje się popkulturą, literaturą czy sztuką, prędzej czy później wpada na to pytanie: Czy można oddzielić dzieło od twórcy? Jest to dylemat stary jak świat, choć w erze Internetu i natychmiastowego dostępu do informacji wydaje się bardziej palący niż kiedykolwiek wcześniej.

Bo oto mamy pisarza, którego książki uwielbiamy, którego historie nas kształtowały, którego styl nas zachwycał – i nagle wychodzi na jaw, że prywatnie ten człowiek to, delikatnie mówiąc, kanalia.

Oskarżenia o nadużycia seksualne i inne przestępstwa to poważna sprawa. Gdy twórca, którego podziwiamy, staje się bohaterem negatywnych doniesień, czujemy się zdradzeni. Jak możemy nadal cieszyć się jego twórczością, wiedząc, że za nią stoi ktoś, kto zawiódł nasze zaufanie? Nie ignorujmy oskarżeń. Szukajmy informacji, czytajmy, analizujmy. I pamiętajmy, że oskarżenia to nie wyrok. Każdy ma prawo do obrony.

Z jednej strony mamy argument pragmatyczny: twórczość powinna bronić się sama. Gdybyśmy mieli odrzucać każdą książkę, piosenkę czy film tylko dlatego, że ich autor okazał się człowiekiem moralnie wątpliwym, nasza kultura mogłaby się solidnie uszczuplić. Historia sztuki jest pełna artystów, którzy w dzisiejszych czasach mieliby zapewnioną dożywotnią infamię. Picasso? Genialny malarz, ale prywatnie podobno tyran i manipulator. Lovecraft? Ikona horroru, ale jednocześnie autor oskarżany o rasizm. Roman Polański? Cóż… wiadomo.

Z drugiej strony – czy można całkowicie ignorować to, kim był twórca? Kupując książkę lub bilet na film, wspieramy jego dzieło, a co za tym idzie, często również jego samego. Jeśli ktoś wykorzystuje swoją sławę do czynienia zła, czy nie jesteśmy pośrednio częścią tego mechanizmu?

Największym problemem jest to, że wszyscy jesteśmy hipokrytami. Bo oto potępiamy jednego twórcę, ale przymykamy oko na drugiego. Tego pisarza nie czytam, bo okazał się potworem, ale tamtego już tak, bo… no bo jego książki są naprawdę dobre. Tego reżysera bojkotuję, ale muzykę tego zespołu nadal puszczam, bo przecież to klasyka!

Czy to oznacza, że nie ma wyjścia? Że powinniśmy odrzucić całą sztukę, która wyszła spod rąk ludzi wątpliwej reputacji? A może wręcz przeciwnie – powinniśmy nauczyć się patrzeć na dzieła niezależnie od ich twórców, traktując je jako coś odrębnego?

Ostatecznie każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, gdzie postawi granicę. Czy nie przeszkadza mi oglądanie filmu stworzonego przez kogoś, kto łamał prawo? Czy mogę w spokoju sumienia czytać książkę autora, który prywatnie był koszmarnym człowiekiem? A może w pewnych przypadkach oddzielenie dzieła od twórcy jest po prostu niemożliwe?

Nie ma tu prostych odpowiedzi.

A teraz pytanie do Was: jak Wy radzicie sobie z dylematem oddzielenia dzieła od twórcy? Macie swoje sprawdzone sposoby? Czy może po prostu poddaliście się i rezygnujecie z twórczości, gdy twórca zawodzi? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.

I pamiętajcie: niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiecie, najważniejsze to cieszyć się każdą chwilą spędzoną z dobrą opowieścią. Chyba że... no właśnie, twórca znów was rozczaruje.

poniedziałek, 10 lutego 2025

Storytel: Sues Dei. Jakub Ćwiek.

Dziś kilka słów na temat czytanej przez Filipa Kosiora powieści Sues Dei Jakuba Ćwieka
. 

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Proboszcz kinomaniak i młody wikary z nowym przydziałem.
Wdowa po legendarnym policjancie.
Funkcjonariusz z ciemną przeszłością.
Ich losy połączy brutalny napad rabunkowy na autokar pielgrzymów.

Sues Dei to osadzona na Podlasiu, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, przewrotna opowieść sensacyjno-kryminalna, obrazująca stare porzekadło: "dobrymi chęciami wybrukowane jest całe piekło".

Sues Dei to kolejny udany kryminał napisany przez Jakuba Ćwieka, który znów uraczył na ciekawą, sensacyjną historią z dobrze napisanymi, nietuzinkowymi bohaterami i zaskakującymi zwrotami akcji. Więcej o powieści możecie przeczytać między innymi na stronach nakanapie.pl oraz granice.pl.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Filipa Kosiora audiobook oceniło 715 osób, a w 5 stopniowej skali otrzymał ocenę 4.5.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.

poniedziałek, 27 stycznia 2025

Storytel: Zabójca Smoków. William King.

Dziś mam dla Was dla kilka słów na temat czwartego tomu przygód Gotreka Felixa autorstwa Williama Kinga...

Storytel na swojej stronie zapowiedział powieść i streścił fabułę w następujący sposób:

Zabójca smoków to kolejna część epickiej kroniki Felixa, w której utrwala on dla potomnych historii Gotreka - krasnoluda poszukującego chwalebnej śmierci w walce. Po brawurowych wyczynach opisanych w Zabójcy Demonów, nieustraszona para podąża niebezpiecznym szlakiem, ścigana przez podstępnego i bezlitosnego skaveńskiego Szarego Proroka Tanquola. Zabójca smoków opowiada o nieustraszonym Zabójcy Trolli oraz jego wiernych towarzyszach, podróżujących zbudowanym przez krasnoludzkich inżynierów sterowcem w poszukiwaniu złotego skarbu i jego przerażającego strażnika.

W czwartym tomie przygód Gotreka Gurnissona Felixa Jaegera powracamy do Kisleva i Gór Krańca Świata, gdzie głównym bohaterom przyjdzie ponownie zmierzyć ze starym wrogiem Tanquolem oraz nowym przeciwnikiem, który będzie smok. Przy okazji Felix odkryje przeznaczenie swojego miecza o smoczej głowni.

W chwili gdy piszę tego posta, czytany przez Piotra Balazsa audiobook oceniło 36 osób z pewnością będących fanami uniwersum Warhammer Fantasy, bowiem w 5 stopniowej skali ocena wynosi 4.9.

Audiobook na łamach serwisu Storytel znajdziecie TUTAJ.