Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna o Brodę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna o Brodę. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 lutego 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #78: Ambasador.
Zlecenie: Podstawka sceniczna dla Kompanii krasnoludzkich Piwowarów do Warheim FS.
Commission: Display bases for Company dwarven Brewers for Warheim FS.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach siedemdziesiątej ósmej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule wpisu, odbyły się siedemdziesiąt siedem edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ

Gospodarzem siedemdziesiątego ósmego wydania jest Wołek Zbożowy, który na swoim blogu NerdWorkshop opublikował na początku lutego post z tematem przewodnim - Ambasador.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.
***

-1997 KI: Król Gotrek Łamacz Gwiazd wysyła ambasadora do Ulthuanu. Jest to ostatnia próba zapobieżenia wojnie. Krasnoludy żądają uczciwej zapłaty za napady i kradzieże. Elfy uznają żądania krasnoludów za arogancję. Ambasador zostaje wyrzucony a jego broda zgolona. Śmiertelnie obrażone krasnoludy rozpoczynają wojnę, którą ludzie i elfy nazwą później Wojną o Brodę, zaś krasnoludy Wojną Zemsty.


Wysoki Król Gotrek Łamacz Gwiazd usilnie starał się zapobiec konfliktowi. Nieświadomy wojny domowej, która właśnie toczyła się na Ulthuanie, a o której elfy nie miały odwagi mówić, krasnoludzki władca wysłał swoich posłańców do Króla Feniksa, domagając się poznania przyczyny ataków i powodów, dla których Caledor nie zrobił nic, by zapobiec kryzysowi. Odpowiedź była szybka i bezkompromisowa — jeśli Gotrek chciał otrzymać rekompensatę za wyrządzone szkody, musiał przybyć do Lothern, stolicy Wysokich Elfów, i błagać o nią na kolanach. Krasnoludy były oburzone zachowaniem elfów, ale Wysoki Król ponownie spróbował przemówić swoim dawnym sojusznikom do rozsądku. W -1997 roku KI wysłał swoich najlepszych ambasadorów i mówców, dowodzonych przez Foreka Grimboka, na Ulthuan, gdzie mieli poruszyć tę sprawę w rozmowach z Caledorem II (synem Caledora Zdobywcy). Kiedy wysłannicy przybyli, elfy w pełni zdały sobie sprawę z powagi oskarżeń wysuwanych przez krasnoludy w kierunku całej ich rasy.

Caledor II lekkomyślnie zaprzeczył oskarżeniom, jakie wysunięto wobec niego i jego doradców. Odmówił nawet rozpoczęcia śledztwa, które miało zbadać pochodzenie ataków. Wówczas Grimbok zagroził, że jeśli rada książąt nie stwierdzi, kto jest odpowiedzialny za podżeganie do wojny, krasnoludy same zajmą się wymierzeniem sprawiedliwości. Działanie to wywołało gniew w Caledorze, który, obawiając się o własną reputację, rozkazał, by Grimboka pozbawiono brody i wygnano z Ulthuanu. Wydarzenie to stało się ujmą na honorze ambasadora, Wysokiego Króla i całej rasy krasnoludów. Grimbok powrócił do domu upokorzony, ale zyskał przy tym wszystkim nowy cel. Łamacz Gwiazd, po poznaniu straszliwej prawdy, rozkazał swoim kowalom i płatnerzom rozpocząć przygotowania do wojny. Sam Grimbok złożył później przysięgę Zabójców, nie mogąc żyć ze wstydem, którego doznał tamtego pamiętnego dnia. 

Można by zapytać, co z Wojną o Brodę i wysłaniem ambasadora do Ulthuanu ma wspólnego sceniczna podstawka z browarem Bugmana?

Można przypuszczać, że ambasador zabrał ze sobą niejedną baryłkę z tego właśnie browaru, a zgolenie brody, choć niewybaczalne, było tylko kroplą która przelała czarę goryczy spowodowaną niedocenieniem krasnoludzkiego piwa.

Tak było, nie kłamię...
One might ask, what does the stage stand have in common with the War for the Beard and sending the ambassador to Ulthuan?

It can be assumed that the ambassador took more than one barrel with him from this particular brewery, and shaving his beard, although unforgivable, was only a drop that shed a cup of bitterness caused by underestimating the dwarven beer.

So it was, I do not lie...



Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #77: Kamuflaż.
Galeria: Elfowie Wysokiego Rodu z Ulthuanu.

Witam szanowne państwo-draństwo i zapraszam do lektury wpisu opublikowanego w ramach siedemdziesiątej siódmej edycji Figurkowego Karnawału Blogowego

Gdyby ktoś z szanownego państwa-draństwa czytającego blog DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze 7 września 2014 roku rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.

Do tej pory, co można wywnioskować po tytule wpisu, odbyły się siedemdziesiąt sześć edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ

Gospodarzem siedemdziesiątego siódmego wydania jest Pepe, który na swoim blogu Fantasy w miniaturze opublikował na początku stycznia post z tematem przewodnim - Kamuflaż.

To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.
***
Góry Szare, 1997 lat przed Sigmarem Młotodzierżcą.

- Rannych zarżnąć! Nie brać jeńców! – warknął do podkomendnych, z trudem panując nad Zimnokrwistym, który zawzięcie szarpał masywnymi szczękami ciało jednego z poległych. Zwłoki były tak zmasakrowane, że Maldito nie był w stanie rozpoznać czy trup był wrogiem, czy jednym z jego podwładnych. Uderzył ostrogami w boki jaszczura i szarpnął za wędzidło, obracając wierzchowca w stronę stojącego z prawej Egzekutora.

– Último odpowiadasz za to. – Łysy elf, o twarzy poznaczonej głębokimi bliznami beznamiętnie skinął głową, dobył bliźniaczych ostrzy, które wciąż były pokryte krwią i ruszył w stronę pokonanych.

- Khaela Mensha Khaina obdarza cię swym błogosławieństwem, o najokrutniejszy z okrutnych. – Maldito spojrzał w stronę przemierzającej pole bitwy Wieszczki Khaina. Choć dzieliło ich wiele kroków, wyraźnie słyszał głos nawykłej do publicznych przemówień kapłanki Boga o Skrwawionych Rękach. Smukła, wysoka elfka była skąpana we krwi, a szyderczy uśmiech obnażył jej białe zęby.

- A więc jednak przeżyłaś droga Sangriento. – Mroczny Elf odpowiedział z udawaną troską. – Czyżby także tobie sprzyjała fortuna?

- Fortuna sprzyja odważnym, mój panie – zadrwiła, unosząc do góry kostur zwieńczony złotymi skrzydłami i zdobiony rubinami. – Trzeba czegoś więcej niż mistrz wiedzy tajemnej z Saphery, by mnie pokonać – wysyczała. – Choć muszę przyznać, że ten przynajmniej próbował.

Zimnokrwisty potrząsnął łbem, przełykając łapczywie oderwane od trupa kęsy elfiego mięsa, kości przedramienia z trzaskiem pękały miażdżone silnymi szczękami.

- Fortuna sprzyja odważnym, powiadasz? – Maldito obojętnie patrzył na ciało pożeranego pobratymca. – A mnie zawsze powtarzano, że fortuna jest ślepa i ślepymi czyni swoich wybranych… Tormenta! – wezwał opierającą się o pień drzewa korsarkę, która piła wino ze zrabowanego bukłaka.

- Aj, capitán? – zapytała odziana w płaszcz z łusek morskiego smoka wojowniczka, ścierając przedramieniem krople czerwonego wina z brody.

- Przed bitwą mówiłaś, że w tamtych górach – wskazał na wznoszące się na zachodzie ośnieżone szczyty – mieszkają enano?

- Si, handlowali z tymi tu hermanos nobles – powiedziała, spluwając na jednego z zabitych Elfów Wysokiego Rodu. – Nasi kuzyni to prawdziwi los amantes de la barba.

- Poróżnimy więc przyjaciół. – Maldito ściągnął wodze, a Zimnokrwisty obrócił się wokół własnej osi. – Przepatrzeć trupy, ściągnąć szaty z tych najmniej skrwawionych, ubrania opłukać w strumieniu i wysuszyć. Naprawić pancerze, zebrać broń. Złożymy wizytę enano w imieniu naszych hermanos nobles.

***

Bardin Ulfarsson odwiesił na koźle solidnego wozu bukłak wypełniony tegorocznym hazghal i rozmasował kark.

- Czyżby znów dokuczał ci grik szanowny gnollengrom – zapytał idący najbliżej Bardina młody wojownik. Stary górnik lubił podróżujących z nim azul, potrafili okazać należyty mu tromm.

- Lata spędzone w duk dają o sobie znać Gruffie Grunssonie – odpowiedział, sięgając dłonią po tytoń, którym zaczął nabijać fajkę. – A co u naszej kvinn Beyla?

- Ragnisdottir ma się dobrze – odpowiedział Gruff, a po chwili dodał. – Choć moim zdaniem to zły pomysł, żeby krasnoludka brała udział w urbar z elgi.

- Taka jest wola naszej rinn – Bardin pyknął z fajki, a kłęby gęstego, aromatycznego dymu otoczyły jego siwą głowę. – Zresztą tan także ją popiera, w końcu elgi to trommaz khazad i walczą z grobbi równie zaciekle jak my.

- Aye, może to i dobrze – odparł młody krasnolud. – Może mi doradzi przy wyborze prezentu dla mojej Skalli, z którą ojcowie mnie swatają, nie wypada bym wręczył jej jakiś umgak.

- No tak, w końcu twój ojciec to prawdziwy bolg – powiedział stary górnik, nie przestając pykać z fajki. – Pamiętam jak kantuz lat temu naprawialiśmy mur obronny wokół valdazah, dobry z niego endrinkugi.

- Powiadają, że najlepszy w całym throng – przytaknął dumny Grunnsson. – Mam nadzieję…

Ale Bardin Srebrnowłosy Ulfarsson z domu Kibilgund, członek klanu Thordekling z twierdzy Karak Norn nigdy nie dowiedział się, na co miał nadzieję młody Gruff Grunsson. Stary krasnolud poczuł potężne uderzenie, jakby muł kopnął go w klatkę piersiową, a po chwili zobaczył strzałę o długim drzewcu i lotkach z białych piór. Ze zdrętwiałej dłoni wypadła fajka, która sypiąc iskrami spadła na trakt gdzie z sykiem zgasła w niewielkiej kałuży. Krasnolud zamrugał, przed oczami mu ciemniało, smukłe sylwetki atakujących z zasadzki Elfów Wysokiego Rodu rozmazywały się.
 
- Thagi elgi… – wyszeptał, a z usta zamiast fajkowego dymu płynęła krew, plamiąc szkarłatem długą brodę. – Gruff, chroń kvinn Bey… - Umarł, nie dokończywszy.

***

- Ocućcie tego enano, chcę żeby to widział i dał świadectwo – dobiegający z oddali głos był zimny niczym górski lodowiec i szorstki niczym pumeks. Gruff Grunnsson powoli otworzył oczy, gdy strumień cuchnącej wody oblał mu głowę. Ramiona i nogi miał ciasno spętane, po pokrytych świeżymi zacięciami policzkach i brodzie spływała krew. Gniew zawrzał w jego żyłach, gdy zdał sobie sprawę, że elgi zgolili mu brodę, a potem serce zamarło gdy przypomniał sobie ostatnie słowa Bardina Ulfarssona. – Co z kvinn Beylą? – wychrypiał pytanie.

- Czarodziejko, co ten enano szczeka? – Maldito zapytał stojącą w pobliżu Wieszczkę Khaina. – Czy to rozumie naszą cywilizowaną mowę?

- Rzuciłam na niego zaklęcie, o ile to ma więcej rozumu niż twój wierzchowiec panie, to przez jakiś czas będzie rozumiał, co do niego mówimy. Zdaje się, że nasz sin barba enano pyta o jakąś kobietę. Nie wiedziałam, że oni mają jakieś kobiety – odpowiedziała elfka, a krasnolud dopiero teraz zobaczył, że w dłoniach trzyma jego zakrwawioną brodę. Warknął, ale czarodziejka tylko zaśmiała się kpiąco.  – Último, czy pośród leżących na stosie czerepów jest jakaś cabeza femenina?

- A to kobiety enano nie mają bród? – Gruff nie widział elfa, który zaśmiał się jako pierwszy, ale po chwili dołączyli do niego pozostali. Śmiech elgi był gorszy niż runk. – Może to ta?

U spętanych stóp krasnoluda wylądowała pokryta błotem i krwią, zbezczeszczona głowa szanownej kvinn Beyl, którą Grunnsson przysiągł przed wyjazdem chronić własną piersią. Gruff podniósł głowę i dostrzegł niewielki kopczyk złożony z dontuk krasnoludzkich głów.

Elfka odziana w błękitny płaszcz, białą koszulę i wysokie skórzane buty, podeszła do związanego krasnoluda i przemówiła do niego.

- Posłuchaj uważnie sin barba enano. Będziesz żył, wrócisz do swojej nory i przekażesz swoim władcom, że te ziemie należą do Elfów Wysokiego Rodu i włada nimi niepodzielnie Król Feniks. Podobni tobie enano będą mogli żyć jeśli pozostaną w swoich podziemnych jamach. A za każdego elfa, którego zabijecie – wskazała na smukłe ciało leżące na świeżo ułożonym stosie pogrzebowym. – Zabijemy dwunastu waszych. Zrozumiałeś puerco? 

Krasnolud szarpnął się w więzach próbując ugryźć przeklętą elgi, ale jedyne co osiągnął to bolesne zaciśnięcie krępujących go więzów.

- Dość już zmarnotrawiliśmy czasu – odezwał się uzbrojony w zdobione rubinami długi miecz i białą tarczę elf. – Wyłupić mu jedno oko, złamać kości ramion i wypuścić wolno...

Jeśli śledziliście wpisy na FB grupie Warheim FS, to wiecie już, że składając kompanię Elfów Wysokiego Rodu z Ulthuanu wymyśliłem sobie, że tak naprawdę, będą to Mroczni Elfowie z czasów tuż przed Wojną o Brodę. Czemu więc wyglądają jak bardziej szlachetni kuzyni? Cóż, ktoś tę wojnę musiał rozpętać, a krasnoludowie raczej nie rozróżniają ras elfów - wielu nawet nie wie, że są różne rodzaje elfów. Ot, taki to właśnie kamuflaż...

Przy okazji pomalowałem też Ołtarz Khaina i balistę powtarzalną, które także można wykorzystać w trakcie rozgrywek w Warheim FS.

Przy okazji dałem upust swojej grafomanii i napisałem krótkie opowiadanie na 1k słów nawiązujące do tamtych wydarzeń.



Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.

Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.

sobota, 17 lutego 2018

Figurkowy Karnawał Blogowy. Edycja #42: Wielkie konflikty!

Witam szanowne państwo-draństwo w czterdziestej drugiej odsłonie Figurkowego Karnawału Blogowego

Gdyby ktoś z czytających DansE MacabrE jeszcze nie wiedział, FKB to inicjatywa którą w polskiej wargamingowej blogosferze rozpoczął Inkub prowadzący bloga Wojna w miniaturze.


Do tej pory, co można wywnioskować po tytule posta, odbyło się czterdzieści jeden edycji, których podsumowania znajdziecie TUTAJ


Gospodarzem czterdziestej drugiej edycji jest ponownie potsiat, którzy na łamach bloga Gangs of Mordheim opublikował wprowadzenie zawierające temat na luty, czyli Wielkie konflikty!


To tyle tytułem wstępu, zapraszam do lektury.

***
1997 lat przed Sigmarem Młotodzierżcą: Wielki Król Krasnoludów Gotrek Gwiazdołamacz szukając sposobu na zażegnanie groźby wojny wysyła na Ulthuan ambasadorów. Żądania zadośćuczynienia za przewiny Elfów spotykają się z drwiną, a ambasadorowie odesłani precz. Ostatecznym aktem zniewagi jest ogolenie posłom bród. Od owego incydentu wzięli Elfowie nazwę nadciągającego konfliktu – ‘Wojna o Brodę’. Wśród Krasnoludów konflikt zyskał miano ‘Wojny przeciw Elfom’ tudzież ‘Wojny o Zemstę’.

Nadchodzące stulecia przynieść miały kolejne nieszczęście. Oto pękły więzy przyjaźni, która łączyła coraz to bardziej zadufany w sobie naród Elfów z Ulthuanu z przepełnionym chciwością narodem Krasnoludów i nowa wojna ogarnęła świat. Widmo Wojny o Brodę, jak nazwali ją Elfowie Wysokiego Rodu, wywołało pośród Elfów zamieszkujących Stary Świat falę oburzenia. Jakim prawem pytano, Król Feniks Caledor II z odległego o tysiące mil Ulthuanu ściąga nieszczęście na Elthin Arvan? Czyż nie naszej to ziemi przyjdzie dźwigać ciężar tego konfliktu? Lecz gdy do portów Elthin Arvan dotarła wielka armia Ulthuanu, a Król Feniks wezwał tutejszych Elfów do walki pod jego sztandarami, większość odpowiedziała na wezwanie. Większość…, ale nie Asrai z Athel Loren. I wkrótce okazało się, jak słuszne było oburzenie, rosnące w Elfach ze Starego Świata. Wojna szalała po ich ziemi, ziemi, którą nazwali swą ojczyzną. Pożoga ogarnęła ich domy, a śmierć upomniała się o ich dzieci.

’Wojna o Brodę’ jak Elfowie nazwali ‘Wojnę o Zemstę’, winna w nadchodzących stuleciach zapewnić Krasnoludom zwierzchnictwo nad Starym Światem. Lecz los nie był dla nich łaskawy i nim Wieczne Królestwo zdołało wylizać wojenne rany, Krasnoludom przyszło stawić czoła naturalnym katastrofom, które swą siłą przypominały pierwsze, wielkie wtargniecie Chaosu. Koniec przyszedł wraz z trzęsieniami ziemi i erupcjami wulkanów, które wstrząsnęły całymi Górami Krańca Świata, zawaliły się podziemne tunele, a kopalnie uległy zniszczeniu bądź zalaniu. Lawa wdarła się do jaskiń pod twierdzami Krasnoludów, a całe Wieczne Królestwo pogrążyło się w zamęcie. Wraz z naturalnymi katastrofami nadciągnęły hordy Goblinów, Orków, Skavenów i nikczemnych popleczników Chaosu. Zstąpiły w krasnoludzkie tunele i niszczyły oblężone posterunki, atakując z zaskoczenia z głębin podziemnych korytarzy. Karak Ungor upadła jako pierwsza, a jej sale i jaskinie stały się siedliskiem Nocnych Goblinów. Karak Varn zniszczyło trzęsienie ziemi i wkrótce potem wpadła w ręce intruzów. Kopalnie Ekrund zostały splądrowane przez Orków, którzy wyparli Krasnoludów z Gór Smoczego Grzebietu. Kopalnie złota Gunbad wpadły w ręce Nocnych Goblinów, a Srebrna Włócznia w ręce Orków. Cały wschodni skraj Gór Krańca Świata został ostatecznie porzucony.
Rozrzucone po Wiecznym Królestwie niewielkie osady, kopalnie i świątynie zostały zrujnowane i znalazły się pod okupacją wroga. Pozostające w rękach Krasnoludów twierdze zostały rozdzielone i odizolowane od siebie, a ziemie Krasnoludów zmienione na zawsze.

Tymczasem poległ Caledor II, a na tronie Ulthuanu zasiadł nowy Król Feniks Caradryel. Ów szybko pojął, że walczący od tysiąca lat z kolejnymi wrogami lud Elfów nie jest w stanie znieść dłużej brzemienia kolejnego konfliktu. Na wieść, że Malekith, Wiedźmi Król Naggatoth szykuje się do najechania na Ulthuan, Caradryel musiał szybko podjąć trudną decyzję. Wiedział, że nie sposób wieść walk na dwóch frontach, nakazał przeto Elfom odwrót ze Starego Świata, pozostawiając go na łasce Krasnoludów i raczkującej rasy Ludzi. Dekret Króla Feniksa objął również kolonistów. Ci z nich, którzy chcieli pozostawać pod kuratelą jego armii, wrócić mieli niezwłocznie na Ulthuan. Choć decyzja ta spotkała się z wielkim niezadowoleniem, to kolejne dekady upłynęły pod znakiem odwrotu Elfów ze Starego Świata. Porzucono zatem niedawno wybudowane miasta i osady Elthin Arvan.


Elfowie żyjący w cieniu Athel Loren nie zamierzali wracać na Ulthuan, albowiem nie odczuwali już więzi z daleką wyspą. Ogłosili przeto niezależność od Tronu Feniksa i przyjęły miano Asrai. Za wszelką cenę starały się nie brać udziału w Wojnie o Brodę. Niestety, teraz gdy Elfowie porzucili miasta Elthin Arvan, nie było komu stawić oporu Krasnoludom i wraz z pierwszym śniegiem zimy ich armie zeszły z gór i wkroczyły do Athel Loren, zagrażając Kniei ogniem i toporem. Ich bezduszne działania wprawiły puszczę we wściekłość. Potężne Drzewce przebudziły się z uśpienia, a bezlitosne Driady rwały się do walki z Krasnoludami.

Krasnoludowi wykorzystywali kontakty ze starszą cywilizacją Elfów, Elfów uczciwa wymiana dóbr i idei pozwoliła im obu rozwijać się w spokoju, bezpiecznym od wpływów istot Chaosu. Zanim wybuchła między nimi wojna, Krasnoludowie cieszyli się dobrobytem, a ich populacja znacznie wzrosła. W Górach Krańca Świata wznoszono wielkie miasta, a z kamieni wydobytych w kopalniach, których tunele ciągnęły się kilometrami, wykonywano przepiękne klejnoty. Wszystko to przepadło w czasie wojen z Elfami, zwanych Wojną o Brodę lub Wojną Zemsty - wojen, sprowokowanych przez Druchii, które wyniszczyły starsze rasy.

Jednakże podczas długich, zimowych miesięcy Athel Loren pozostawała najsłabszą i jej leśne duchy zostały szybko pokonane. Knieja jęła ustępować pod naporem Krasnoludów i w końcu otworzyła ścieżki, wiodące do Elfich osad. W obliczu agresji Elfowie stanęli do walki, zasypując Krasnoludów gradem niosących śmierć strzał. Elfowie, korzystając z osłony drzew atakowali to z tej, to z innej strony, by na powrót skryć się w Kniei. Tą metodą wybito większość Krasnoludów, a po stronie Elfów nie było żadnych strat. Po niezliczonych potyczkach toczonych pośród drzew Athel Loren niedobitki Krasnoludów odstąpiły. Nauczyły się też, że nie można ufać temu prastaremu, magicznemu miejscu.

1600 lat przed Sigmarem Młotodzierżcą: Jedna po drugiej nadbrzeżne osady elfów zostają zniszczone, uciekinierzy chronią się w lasach. W trakcie przygotować do zdobycia L’Anguille, wielkiej fortecy elfów, krasnoludy otrzymują raporty o najeździe goblinów na północną część Gór Krańca Świata. Oddziały wojskowe powracają z odsieczą, zostają jednak zdziesiątkowane w trakcie przemarszu przez głód, ataki goblinów i gwałtowne burze śnieżne.
Koniec Wojny o Brodę. Elfy wycofują się do Elfich Królestw, pozostawiając nieliczne, ukryte w głębokich lasach społeczności (zwane odtąd elfami leśnymi). Krasnoludowie są zdziesiątkowani.
Wędrówki Nagasha doprowadziły go do Kalekiego Szczytu, góry nad brzegiem Morza Goryczy. Góra zawiera w sobie największą na świecie, masywną bryłę surowego Upiorytu. Nagash rozpoczyna eksperymenty ze Spaczeniem, ale wpływ Kamienia Przemian jest tak niszczący, że Nagash zmuszony jest do użycia magii nekromanckiej, aby podtrzymać swe życie.
Pierwsze prawdziwe Skaveny objawiają się jako panowie Skavenblight. W poszukiwaniu Kamienia Przemian wyruszają w głębiny pod miastem. Zaczynają eksperymentować z magią i rozszerzają system tuneli, by pomieścić gwałtowanie rosnącą populację.
***

Będzie mi miło jeśli pozostawicie po sobie komentarz i udostępnicie ten post. Jeśli chcecie postawić mi kawę przycisk DONATE znajduje się poniżej.
I will be happy if you leave comments and share this post with friends. If you want to put me a coffee DONATE button is below.


Możecie także zostać Patronami DansE MacabrE i wesprzeć projekt za pośrednictwem strony patronite.pl.

A więcej o moim udziale na patronite.pl znajdziecie TUTAJ.
You can also become Patrons of DansE MacabrE and support the project through the patronite.pl website.

And more about my participation at patronite.pl can be found HERE.


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS.