Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Parr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Parr. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

Dwuznaczne zachowanie Tomasza Seymoura: ponowna ocena charakteru zalotów barona wobec młodej Elżbiety Tudor

 



Historia relacji między Tomaszem Seymourem, 1. baronem Seymour of Sudeley, a młodziutką Elżbietą Tudor to jeden z najbardziej dyskutowanych i problematycznych epizodów wczesnego okresu Tudorów. Zbyt często sprowadza się go do sensacyjnych opowieści o drapieżnym adoratorze albo nastoletniej księżniczce, która zbyt wcześnie się uległa urokowi starszego mężczyzny. Tymczasem sprawa jest dużo bardziej złożona. Aby naprawdę zrozumieć, co się między nimi działo, trzeba spojrzeć na to przez pryzmat ówczesnej polityki dynastycznej, dworskich konwencji i mechanizmów władzy. A to oznacza konieczność uwzględnienia realiów protektoratu edwardiańskiego, specyficznych relacji panujących w domu Katarzyny Parr oraz późniejszego skandalu, który uruchomił działania śledcze i prawne Rady Królewskiej.


Nastoletnia księżniczka Elżbieta Tudor (1546)
Portret został namalowany na wyraźne życzenie
Henryka VIII, a jego autorstwo przypisuje się
Williamowi Scrotsowi.


Pierwszym krokiem jest przyjrzenie się sytuacji samego Tomasza Seymoura. Po śmierci Henryka VIII znalazł się on w cieniu, ponieważ jego brat Edward, książę Somerset, przejął władzę jako lord protektor. Tomasz był człowiekiem ambitnym, pełnym urazy wobec dominacji brata, i traktował małżeństwo nie jako romantyczny wybór, lecz jako narzędzie polityczne. Jego szybki ślub z królową‑wdową, Katarzyną Parr, był więc przemyślanym posunięciem, które miało dać mu dostęp do młodego Edwarda VI. To właśnie w domu Katarzyny, w Chelsea, zaczęła się jego znajomość z czternastoletnią Elżbietą. Jeśli przyjąć, że jego „zaloty” stały się świadomym działaniem zmierzającym do małżeństwa, to dostępne źródła sugerują, że Seymour rzeczywiście kalkulował ryzyko i widział w Elżbiecie pewną polityczną szansę, choć nie była to jego główna strategia. Początkowo jego bliskość wobec niej tłumaczono rolą ojczyma. Jednak zeznania Kat Ashley i Tomasza Parry’ego pokazują, że jego zachowanie wykraczało poza to, co wówczas uznawano za normalne w relacjach rodzinnych. Poranne wizyty w jej sypialni, łaskotanie, żarty na granicy przyzwoitości – wszystko to, choć później umniejszane lub odwoływane, wskazuje na świadomą, choć nie zawsze konsekwentną próbę zdobycia jej względów.
 
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak motywów Seymoura. Czy naprawdę dążył do królewskiego małżeństwa, czy raczej przygotowywał sobie polityczną furtkę? Trzeba pamiętać, że sukcesja Tudorów była bardzo krucha. Jeśli zmarłby Edward VI albo załamałby się protektorat Somerseta, to wówczas związek z Elżbietą – potencjalną następczynią tronu – mógłby wynieść Tomasza na sam szczyt. A zatem to nie były zwykłe zabiegi o względy młodej dziewczyny, lecz próba zbudowania politycznego zabezpieczenia. Seymour doskonale wiedział, że Elżbieta jest nie tylko inteligentna, ale też ma ogromną wartość jako członkini rodziny królewskiej. Jego działania wobec niej były więc częścią większej gry, prowadzonej w niestabilnej Anglii po śmierci Henryka VIII. Niektórzy badacze podkreślają, że sama Elżbieta nie była w tej relacji jedynie bierną stroną. Źródła przedstawiają ją jako wyjątkowo bystrą i świadomą młodą kobietę. Traktowanie jej wyłącznie jako ofiary starszego mężczyzny pomija fakt, że miała własną sprawczość. Jej listy do Seymoura – ostrożne, zwłaszcza po wybuchu skandalu – pokazują, że rozumiała swoją polityczną wartość. Między nimi istniało napięcie, które balansowało na granicy flirtu i politycznego ryzyka. Niezależnie od tego, czy Elżbieta traktowała te kontakty jako prawdziwe zaloty, prawdopodobnie dostrzegała, że ta relacja może pomóc jej wywalczyć dla siebie miejsce w świecie, w którym mężczyźni próbowali ją kontrolować.


Katarzyna Parr (ok. 1545) i Tomasz Seymour (ok. 1547)
Autorstwo portretu Katarzyny przypisuje się
Williamowi Scrotsowi, natomiast wizerunek
Tomasza Seymoura wyszedł spod pędzla francuskiego malarza,
Nicolasa Denisota. 

 

Przełomowym momentem w tej całej historii była śmierć Katarzyny Parr we wrześniu 1548 roku. Po odejściu żony – i przy plotkach, że Seymour mógł mieć w tym swój interes (nie wezwał na czas lekarza, pozwalając tym samym, aby Katarzyna wykrwawiła się po urodzeniu córki), bo chciał ubiegać się o rękę Elżbiety – jego zainteresowanie księżniczką wyraźnie wzrosło. Zaczął działać w sposób, który wyglądał albo na kompletną pewność siebie, albo na desperację podszytą pychą. Nic dziwnego, że Rada Królewska zaczęła patrzeć na jego poczynania z coraz większym niepokojem. Przesłuchania Kat Ashley i Tomasza Parry’ego są dziś kluczowymi źródłami do zrozumienia tego okresu, ale trzeba pamiętać, że ich zeznania były mocno kształtowane przez oczekiwania przesłuchujących, a ci działali pod presją księcia Somerset, który potrzebował dowodów na zdradzieckie zamiary brata. Zarzut, że Seymour próbował poślubić lady Elżbietę bez zgody Rady, był w świetle prawa równoznaczny ze zdradą stanu. W momencie, gdy jego działania zaczęły zagrażać stabilności sukcesji, „zaloty” przestały być prywatnym wykroczeniem, a stały się sprawą państwową. Podczas przesłuchań prowadzonych przez sir Roberta Tyrwhitta Elżbieta wykazała się ogromną ostrożnością i politycznym instynktem. Kategorycznie zaprzeczyła, jakoby istniał jakikolwiek formalny układ czy zaręczyny, skutecznie odcinając się od ambicji Seymoura. Często interpretuje się to jako zdradę rzekomego ukochanego, ale w rzeczywistości było to konieczne, by ratować własną skórę. Elżbieta doskonale wiedziała, że potwierdzenie jego starań mogłoby skończyć się dla niej tak samo tragicznie, jak dla niego na Tower Hill.
 
Warto też pamiętać o kulturze dworu Tudorów, gdzie „miłość dworska” była nie tylko literacką konwencją, ale ważnym elementem życia społecznego. Oczekiwano od dworzan okazywania oddania, pisania wierszy, uczestniczenia w rytuałach pełnych emocjonalnych gestów. Seymour, wychowany w realiach typowych dla dworu Henryka VIII, mógł wykorzystywać te formy postępowania jako zasłonę dymną dla swoich politycznych planów. Nazywanie jego działań „zalotami” może więc nadawać im powagę, której sam Seymour być może nawet nie zakładał. Bardziej niż o zdobycie serca księżniczki chodziło mu o sprawdzenie, jak daleko może się posunąć i na ile Elżbieta jest podatna na wpływy. Tragizm polega na tym, że kompletnie źle ocenił granice, których nie wolno było przekraczać. Wpływ tego epizodu na Elżbietę był ogromny zarówno pod względem psychologicznym, jak i politycznym. To doświadczenie uświadomiło jej, jak niebezpieczna może być bliskość władzy i jak ważne jest pełne panowanie nad własnym wizerunkiem, nie tylko publicznym, ale też prywatnym. W dorosłym życiu stała się znana z unikania jasnych deklaracji dotyczących sukcesji i z wykorzystywania negocjacji małżeńskich jako narzędzia politycznego. Można powiedzieć, że „sprawa Seymoura” była momentem, w którym zaczęła kształtować się przyszła królowa Elżbieta. Te „zaloty”, jeśli w ogóle można je tak nazwać, były jej pierwszą lekcją o tym, jak krucha jest kobieca niezależność w patriarchalnym państwie. Zrozumiała, że każdy związek – nawet tylko sugerowany – może zostać obrócony przeciwko niej.


Dziewiętnastowieczna grafika przedstawiająca posiadłość
w Chelsea, gdzie po śmierci Henryka VIII zamieszkała
Katarzyna Parr wraz z Elżbietą. Ilustracja pochodzi
z książki zatytułowanej Old and New London: a narrative of its history,
its people, and its places. The Western and Northern Suburbs

autorstwa Edwarda Walforda (1873).

 
Kiedy patrzymy na źródła, uderza brak jednoznacznego dowodu na to, że doszło do formalnych zaręczyn. Ten brak jest sam w sobie znaczący. Gdyby istniała oficjalna propozycja małżeństwa, sprawa musiałaby zostać rozstrzygnięta publicznie i z pełną powagą. Zamiast tego mamy serię niejasnych, sugestywnych wydarzeń, które pokazują, że Seymour próbował uwieść nie tylko młodą dziewczynę, ale i cały system. Nie szukał partnerki – szukał pozycji, którą mogła mu dać jedynie królewska krew. Elżbieta natomiast musiała poruszać się w tej sytuacji niezwykle ostrożnie, balansując między zależnością a kontrolą, jednocześnie zachowując wizerunek niewinnej, choć przedwcześnie dojrzałej młodej kobiety. Twierdzenie, że Seymour kierował się szczerym, choć źle ukierunkowanym uczuciem, to próba romantyzowania człowieka, który według źródeł miał poważne braki moralne. Analiza historyczna pokazuje, że w XVI wieku miłość i polityka były ze sobą nierozerwalnie związane. Małżeństwo było przede wszystkim aktem politycznym. Jeśli więc Seymour „zalecał się” do Elżbiety, robił to, wykorzystując to, co miał: swój urok, pozycję ojczyma i luki w systemie władzy.
 
Trzeba też pamiętać o tym, jak dużą rolę odegrali ówcześni kronikarze i biografowie. Większość tego, co dziś uznajemy za wiedzę o relacji między Seymourem a Elżbietą, opiera się na wczesnych opracowaniach, które z kolei bazowały głównie na zeznaniach zebranych podczas śledztwa w 1549 roku. A te dokumenty są z natury stronnicze, gdyż powstały po to, by usprawiedliwić konfiskatę majątku i egzekucję człowieka, którego największą „winą” była rywalizacja z lordem protektorem. Nie oznacza to, że opisane wydarzenia były całkowicie zmyślone, ale że ich znaczenie zostało mocno podkręcone, by pasowało do potrzeb nowej władzy. Narracja o „zalotach” stała się wygodnym, moralnie akceptowalnym uzasadnieniem, dlaczego trzeba było pozbyć się szlachcica. Przedstawiając Seymoura jako zagrożenie dla młodej księżniczki, Rada mogła go wyeliminować, nie dotykając bardziej skomplikowanych – i potencjalnie bardziej niebezpiecznych – politycznych motywów jego działań. Kiedy odrzucimy warstwę tudorowskiej propagandy i późniejszych sensacyjnych interpretacji, zostaje historia o mężczyźnie, który próbował sięgnąć po władzę większą, niż pozwalała mu jego pozycja, oraz o młodej dziewczynie, która musiała poradzić sobie z tym skandalem z dojrzałością znacznie wykraczającą poza jej wiek. Samo pytanie, czy Seymour naprawdę się do niej zalecał, zakłada romantyczny schemat, który tu po prostu nie pasuje. Jeśli rozumiemy zaloty jako wzajemny, szczery i społecznie akceptowany proces prowadzący do małżeństwa, odpowiedź jest prosta: „nie”. To, co robił Seymour, było narzucaniem się, politycznym manewrem i nadużyciem zaufania wynikającego z jego pozycji. To były zaloty nie tyle do Elżbiety, ile do tronu, a ona była jedynie drogą do celu.


Tomasz Seymour „zalecający się” do księżniczki Elżbiety
Ilustracja stylizowana


Nie bez powodu ta historia tak mocno zakorzeniła się w wyobraźni, zarówno popularnej, jak i akademickiej. Stała się czymś w rodzaju mitu założycielskiego dla Elżbiety Tudor: dziewczyny, która przetrwała, i kobiety, która nauczyła się nie ufać mężczyznom próbującym kierować jej życiem. To jeden z fundamentów „legendy elżbietańskiej”. Ale jako badacze musimy uważać, by nie upraszczać tej opowieści. Relacja między Seymourem a Elżbietą była starciem osobistej ambicji z kruchością systemu. Nie była romansem ani prostym przypadkiem nękania, lecz była objawem głębokiej niestabilności, jaka ogarnęła angielski dwór po śmierci króla, który zburzył stary porządek, ale nie zdążył stworzyć nowego. Podsumowując, zainteresowanie Tomasza Seymoura Elżbietą było przede wszystkim oportunistyczne. Chciał wymusić politycznie wygodne małżeństwo, posługując się bliskością i manipulacją. Elżbieta natomiast pokazała wtedy pierwsze oznaki politycznego talentu, który później miał stać się jej znakiem rozpoznawczym – potrafiła być jednocześnie na uboczu i w centrum wydarzeń, a przede wszystkim umiała przetrwać tam, gdzie inni padali ofiarą własnych ambicji. To, czy Seymour „zalecał się” do niej w romantycznym sensie, ma mniejsze znaczenie niż fakt, że próbował wykorzystać jej polityczną wartość. Skutki tej próby i późniejsze przesłuchania nie złamały Elżbiety – wręcz przeciwnie, pomogły ukształtować jej przyszłą strategię jako królowej. „Zaloty” okazały się nieudaną intrygą, która ostatecznie przyczyniła się do jej siły i późniejszego sukcesu. Cała ta historia jest więc świetnym przykładem tego, jak funkcjonowało państwo Tudorów. Analizując działania Seymoura, widzimy szersze problemy połowy XVI wieku: przenikanie się sfery prywatnej i politycznej, kruchość królewskiego autorytetu oraz to, jak bardzo ograniczona była sprawczość kobiet, nawet tych z rodziny królewskiej. Seymour nie był romantycznym adoratorem, tylko politycznym graczem, który przeliczył się co do własnych możliwości. Jego „zaloty” pokazują, jak bardzo życie osobiste elity Tudorów było splecione z walką o władzę. A kiedy odrzucimy romantyczne i moralizatorskie interpretacje, zostaje nam dużo bardziej realistyczny obraz dworu Tudorów – miejsca, gdzie każdy gest, każde słowo i każde „zaloty” były elementem gry o przetrwanie i wpływy.
 
Niejasność przekazu historycznego nie wynika z braków wiedzy, lecz z samej natury opisywanych wydarzeń. Na dworze Tudorów zbyt duża przejrzystość była wręcz niebezpieczna. Celowe niedopowiedzenia, sprzeczne świadectwa i polityczna potrzeba ostatecznego rozstrzygnięcia pokazują, że „zaloty” Seymoura nigdy nie były sprawą prywatną. To było publiczne widowisko, które wymknęło się spod kontroli. Seymour próbował zmienić zasady gry, a kiedy mu się to nie udało, został usunięty z historii, pozostawiając po sobie młodą dziewczynę, która zobaczyła mechanizmy władzy w ich najbardziej surowej i groźnej postaci. I właśnie w tym tkwi sedno relacji Seymour–Elżbieta: była to lekcja o zagrożeniach dworu, która ukształtowała późniejsze, niezwykle skuteczne panowanie królowej wyrosłej z chaosu protektoratu. Z drugiej strony jednak jeśli przyjąć, że zaloty to szczere romantyczne starania, to działania Seymoura z pewnością nimi nie były. Był człowiekiem skupionym na własnym awansie, który w młodej księżniczce zobaczył sposób na obejście działań brata i zdobycie wpływów potrzebnych do przetrwania. Elżbieta natomiast nie była bierną ofiarą, lecz uczestniczyła w tym dramacie, choć w ograniczonym zakresie, ucząc się, gdzie leżą granice jej wpływu i jak ważny jest dystans. „Zaloty” w tradycyjnym sensie nie miały tu miejsca; to była taktyczna rozgrywka o władzę, ukryta pod płaszczykiem dworskich rytuałów. Znaczenie tego epizodu nie polega na rzekomym romansie między starszym mężczyzną a nastolatką, lecz na tym, że Elżbieta przetrwała i wzmocniła swoją polityczną intuicję – tę samą, która później zdefiniowała epokę elżbietańską. Szukanie „prawdziwych zalotów” to pogoń za czymś, co w realiach lat 40. XVI wieku po prostu nie istniało; szukanie politycznej gry pozwala natomiast zobaczyć prawdziwą naturę tudorowskiej walki o władzę.


 
Bibliografia:
  1. Loades D.: Elizabeth I: A Life,  Hambledon and London, Londyn 2003.
  2. Loades D.: The Seymours of Wolf Hall: A Tudor Family Story, Amberley Publishing, Stroud 2013.
  3. Starkey D.: Elizabeth: Apprenticeship, Vintage, Londyn 2001.
  4. Whitelock A.: Elizabeth’s Bedfellows: An Intimate History of the Queen’s Court, Bloomsbury, Londyn 2013.


Ⓒ Agnieszka Różycka




piątek, 30 czerwca 2023

Córka królowej, która zniknęła bez śladu. Tajemnica Tudorów, która nadal pozostaje nierozwiązana




W murach jednego z najbardziej malowniczych angielskich zamków królowa Katarzyna Parr urodziła swoje jedyne dziecko i tym samym uruchomiła łańcuch wydarzeń, które stały się jedną z najbardziej intrygujących tajemnic Anglii epoki Tudorów. Poród był wielce wyczekiwany i równie wiele się o nim mówiło. Dziecko, maleńka dziewczynka, zostało natychmiast zabrane od matki i umieszczone w komnacie udekorowanej szkarłatem i złotem, gdzie każdy jego kaprys był od razu spełniany przez licznych służących. A jednak w ciągu kilku dni życie tego dziecka zostało wywrócone do góry nogami, zaś zaledwie kilka miesięcy później cała jego przyszłość stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Dla późniejszych historyków samo istnienie dziewczynki stało się powodem snucia niekończących się spekulacji. Do dziś przetrwały jedynie skrawki dowodów wskazujących na to, że córka królowej Katarzyny, której nadano imię Maria, w ogóle istniała.


Maria Seymour była jedynym dzieckiem Katarzyny Parr, ostatniej żony Henryka VIII Tudora. Urodziła się w zamku Sudeley w hrabstwie Gloucestershire po długim porodzie, który zakończył ciążę będącą ogromnym zaskoczeniem dla jej rodziców. Do czasu śmierci króla w 1547 roku, matka Marii była trzykrotnie zamężna, a jej związki trwały łącznie przez prawie dwadzieścia lat, i nigdy nie urodziła dziecka. Lecz zaledwie kilka miesięcy po tym, jak w tym samym roku zawarła swoje czwarte małżeństwo, tym razem z Tomaszem Seymourem, Katarzyna zaszła w ciążę po raz pierwszy i jedyny w swoim życiu. Wiadomość ta była równie mile widziana, co zaskakująca. Katarzyna była macochą dla dzieci swoich dwóch poprzednich mężów, które szczerze darzyły ją sympatią. Podczas gdy dzieci jej drugiego męża, Jana Neville’a, barona Latimer, były już praktycznie dorosłe, potomstwo Henryka VIII było z nią rozdzielone z różnych powodów. Maria Seymour miała być zatem początkiem nowego etapu w życiu Katarzyny Parr.


Katarzyna Parr (1512-1548) & Tomasz Seymour (1508-1549)


Ojcem Marii, urodzonej 30 sierpnia 1548 roku, był wspomniany już Tomasz Seymour, baron Sudeley, którego potajemne małżeństwo z Katarzyną zaledwie kilka miesięcy po śmierci Henryka VIII wywołało wstrząs na dworze Tudorów. Tomasz był bratem Jane Seymour, trzeciej żony Henryka VIII i królowej Anglii, która zapewniła Tudorowi upragnionego spadkobiercę tronu. Teraz panował on jako Edward VI Tudor. Brat Tomasza i Jane, Edward Seymour, służył jako Lord Protektor i kierował rządem chłopca-króla. Tomasz bynajmniej nie był z tego zadowolony i latem 1548 roku napisał do Katarzyny, że ich dziecko „zemści się za krzywdy, czego ani ty, ani ja nie potrafimy uczynić”. Tomasz i Katarzyna uważali bowiem, że powinni mieć coś do powiedzenia w rządzie Edwarda VI, lecz zamiast tego zostali skutecznie odsunięci na bok przez rządzących. Pierwszą tajemnicą związaną z życiem Marii Seymour była odpowiedź na pytanie, czy oboje jej rodzice naprawdę wierzyli, iż ich nienarodzone jeszcze dziecko może pomóc uwolnić się od wpływów Edwarda Seymoura, czy też ten jeden jedyny wers w dość długim liście bardziej wskazywał na lekkomyślne podejście Tomasza do życia – najpierw mów, a potem martw się, co będzie dalej.

Pojawienie się na świecie dziewczynki w pewnym stopniu zahamowało te ambicje, ale wydaje się, że Tomasz i tak był zachwycony jej narodzinami, pisząc do brata o urodzie swojej córki. Dziecko zostało nazwane na cześć najstarszej królewskiej pasierbicy Katarzyny, Marii Tudor, córki Katarzyny Aragońskiej. Maria Seymour praktycznie natychmiast po swoich narodzinach stała się jedną z najbardziej pożądanych dziewczynek w Anglii. Trzeba było tylko poczekać aż dorośnie i będzie mogła zawrzeć małżeństwo. Matka Marii może i nie pochodziła z królewskiego rodu, ale była królową. Król Edward VI od dawna nazywał Katarzynę Parr swoją matką, podczas gdy królowa wdowa również była darzona wielkim szacunkiem przez kobiety, które najprawdopodobniej miały go zastąpić na tronie. Mowa oczywiście o córkach Henryka VIII, Marii i Elżbiecie. Maria Seymour była powiązana z niektórymi z najważniejszych osób w Anglii i poza nią. Wyglądało więc na to, że kiedy dorośnie będzie cieszyć się władzą, bogactwem i przywilejami. Tak więc rysowała się przed nią przyszłość pełna różnorakich możliwości.


Zamek Sudeley 
fot. Gordon Robertson


Nie minęło nawet czterdzieści osiem godzin, kiedy wszystko się zmieniło. Podczas gdy Katarzyna Parr wydawała się zdrowa, choć zmęczona porodem, już wkrótce zaczęła wykazywać objawy gorączki połogowej. Katarzyna zatrudniła najlepszy – jak na tamte czasy – zespół medyczny, w tym również swojego osobistego medyka, Roberta Huicke’a, ale nikt nie był w stanie jej pomóc, biorąc pod uwagę stan ówczesnej medycyny. Dokumenty pokazują, że Katarzyna wściekła się na swojego męża, oskarżając go o niedopuszczenie do niej jej lekarza, ale kiedy zdała sobie sprawę z tego, że umrze, uspokoiła się i podyktowała testament, w którym to właśnie Tomaszowi wszystko zostawiła. Jest to kolejna tajemnica dotycząca życia Marii Seymour. Kiedy bowiem jej matka rozdawała swoje doczesne dobra, jej nie zostawiła nic, a przynajmniej nie ma na ten temat choćby najmniejszej wzmianki. Po śmierci Katarzyny, Maria znalazła się pod całkowitą opieką ojca i jeśli ktokolwiek zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo lekkomyślny i głupi może być Tomasz Seymour, to właśnie tą osobą musiała być Katarzyna Parr. Dlaczego więc pozostawiła wszystko w rękach męża? Kiedy ostateczny upadek Tomasza Seymoura będzie już tylko kwestią czasu, oddana służąca Katarzyny Parr, Elżbieta Tyrwhitt, oznajmi, że jej pani:


Leżąc na łożu śmierci, chora na ciele, lecz o zdrowym umyśle, doskonałej pamięci i rozsądku; będąc przekonaną o swoim ostatecznym odejściu i dostrzegając zbliżającą się śmierć; postanowiła i zarządziła za zgodą, przyzwoleniem i pozwoleniem swego najdroższego, ukochanego męża, wspomnianego lorda Seymoura, pewne rozporządzenie, dar, testament i ostatnią wolę wszystkich swoich dóbr, rzeczy i długów, tymi słowami lub innymi, podobnymi w skutkach, które zostały przez nią świadomie wypowiedziane w intencji testamentu i ostatniej woli w obecności wymienionych świadków i zapisów:


To znaczy, że wspomniana najszlachetniejsza królowa, za pozwoleniem, zgodą i przyzwoleniem, o których mowa powyżej, nie tylko z całego serca i pragnienia, szczerze i dobrowolnie dała testament i zapisała wspomnianemu lordowi Seymourowi, Lordowi Wysokiemu Admirałowi Anglii, jej poślubionemu małżonkowi, wszystkie dobra, rzeczy i długi, które wówczas posiadała lub słusznie powinna mieć na całym świecie, pragnąc, aby były tysiąc razy bardziej wartościowe niż były lub są; ale także najhojniej dała mu pełną moc, władzę i nakaz, aby rozporządzał i ścigał te same dobra, rzeczy i długi według własnej woli i upodobania, dla jego najwyższego dobra.


W ciągu pięciu lat ich znajomości Katarzyna wielokrotnie była świadkiem pochopnego i porywczego zachowania Tomasza. Po raz pierwszy spotkali się na dworze Henryka VIII na początku 1543 roku, kiedy była wdową, a on był mężczyzną, którego każda kobieta pragnęła poślubić. Był przystojny, czarujący i przede wszystkim był wujem księcia Walii, podczas gdy ona była ładna, mądra i zdeterminowana, by wspiąć się jeszcze wyższej w społecznej hierarchii po już i tak imponującym i błyskawicznym awansie. Niemalże od razu pojawiły się plotki o związku Seymoura i lady Latimer, którą wówczas była Katarzyna, ale gdy Henryk VIII zdecydował się ją poślubić wszystko natychmiast się skończyło. Po śmierci Henryka, Katarzyna i Tomasz pobrali się z niemal nieprzyzwoitym pośpiechem, lecz pan młody już niebawem przysporzył swojej nowej żonie ogromnych problemów. Królowa wdowa sprowadziła bowiem pod swój dach pasierbicę, Elżbietę Tudor. Wkrótce zachowanie Tomasza wobec księżniczki stało się wysoce nieodpowiednie. Flirtował z nią, podobno przychodził też do jej sypialni ubrany jedynie w nocną bieliznę, łaskotał ją i dotykał po twarzy. W końcu Katarzyna nie miała innego wyboru, jak tylko odesłać Elżbietę, której Tomasz już więcej nie zobaczył. Na tym tle decyzja królowej o pozostawieniu swojej nowo narodzonej córki całkowicie zależnej od mężczyzny znanego z lekkomyślnego zachowania jest być może nawet jeszcze bardziej tajemnicza i niezrozumiała.


Obecny wygląd Syon House
fot. Christian SW


Katarzyna Parr zmarła 5 września 1548 roku i została pochowana w kaplicy zamku Sudeley. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem Tomasz nie wziął udziału w pogrzebie. Wkrótce potem zabrał córkę do Londynu do posiadłości Syon House[1] i zostawił ją ze swoim bratem, Edwardem Seymourem. Choć gest ten mógł wskazywać na braterskie uczucia, to jednak inne działania podejmowane przez Tomasza w tamtym czasie wobec brata wcale nie były takie przyjazne. Gdy Maria wychowywała się z kuzynami Seymourami, jej ojciec zaczął spiskować, by obalić brata i samemu uzyskać wpływ na Edwarda VI Tudora. Zawsze był bowiem namiętnym, ambitnym i upartym mężczyzną. Był też znany z głębokiej niechęci wobec brata. I tak oto w styczniu 1549 roku Tomasz został przyłapany na próbie włamania się do komnat króla. Był uzbrojony w pistolet. W walce, która potem nastąpiła, zabił ulubionego psa swojego siostrzeńca. Szybko został oskarżony o zdradę. Przypomniano sobie również o jego wcześniejszym niedyskretnym zachowaniu wobec księżniczki Elżbiety. To wszystko zostało szczegółowo zbadane, a otrzymane wyniki śledztwa sprawiły, że 17 stycznia trafił do Tower, po czym 20 marca tego samego roku został stracony, czyniąc swoją córkę sierotą.

Maria Seymour była także – technicznie rzecz ujmując – biedna, gdyż zdrajcom takim jak jej ojciec odbierano cały majątek, który przeważnie przechodził w ręce króla, a ten z kolei mógł nim dowolnie rozporządzać, włącznie z przekazaniem go komuś innemu. Ponieważ  jej zmarła matka zapisała wszystko Tomaszowi, Maria została z niczym. Jej stryj Edward z pewnością nie chciał nadal wychowywać we własnym domu potomstwa swojego zdradzieckiego brata, a więc postanowił zorganizować inną opiekę nad dziewczynką. W ciągu zaledwie siedmiu miesięcy Maria zmieniła się z córki królowej w arystokratyczną niedogodność. Katarzyna Brandon, znana również jako Katarzyna Willoughby, księżna Suffolk, została więc mianowana opiekunką Marii wkrótce po egzekucji Tomasza Seymoura, co stało się na jego wyraźną prośbę, którą wystosował prawdopodobnie natychmiast po otrzymaniu wyroku śmierci. Można zatem założyć, że Tomasz uważał ją za dobry wybór na opiekunkę swojej córki. Możliwe też, że decyzję o przeniesieniu małej lady Marii Seymour z Syon House do Grimsthorpe, Tomasz podjął z uwagi na fakt, iż był zły na swojego brata za to, że ten przyczynił się do jego tragicznego położenia. Co więcej, w dniu otrzymania wyroku śmierci, Tomasz Seymour przyznał na utrzymanie córki niecałe pięćset funtów rocznie. Jednakże po przeniesieniu dziecka z Syon House do Grimsthorpe pieniądze te nie zostały przekazane księżnej Suffolk. W Aktach Tajnej Rady z lat 1547-1550 napisano, że pieniądze te były przeznaczone na „obiady, pensje i stroje dla gospodarstwa panny Marii Seymour na okres półtora roku do święta Zwiastowania Matki Bożej w roku następnym”. Święto Zwiastowania to także Dzień Zwiastowania Pańskiego (25 marca), czyli początek nowego roku dla Tudorów.


Katarzyna Brandon vel Katarzyna Willoughby, księżna Suffolk (1519-1580)


Nie był to jednak pierwszy raz, gdy to właśnie ta Katarzyna odegrała ważną rolę w sprawach Katarzyny Parr. W 1546 roku ostatnia z żon Henryka VIII uznała, że jej pozycja u boku króla jest zagrożona. Król był najwyraźniej zmęczony jej religijnymi zainteresowaniami i poglądami, a księżna Suffolk, niedawno owdowiała i młodsza o około siedem lat, została uznana przez niektórych na dworze za potencjalną żonę numer siedem. Sprytna Katarzyna Parr zdołała jednak wywinąć się od egzekucji, a księżna Suffolk stała się raczej przyjaciółką królowej niż samą królową.

Powyższy fakt nie oznacza jednak, że Katarzyna Brandon była jakoś szczególnie szczęśliwa, wychowując Marię. Większość jej kłopotów miało podłoże finansowe. Maria Seymour nie miała bowiem nic, ale jako córka królowej musiała być otoczona opieką iście królewską. Od lady Marii oczekiwano znacznie lepszego wychowania, co oczywiście wiązało się z wysokimi kosztami. Kiedy lady Maria przeniosła się z Syon House do Grimsthorpe, wówczas jej śladem podążyła dość liczna służba, czyli guwernantka, lady Elżbieta Aglionby, niania, dwie pokojówki i pozostali służący. Cały ten personel musiał więc otrzymywać wynagrodzenie za opiekę nad dziewczynką, lecz księżna Suffolk – jak zostało wyżej wspomniane – nie dostała tego, co jej wcześniej obiecano. Dlatego też już wkrótce, tj. 24 lipca 1549 roku, księżna Suffolk napisała do Williama Cecila, ważnego człowieka na dworze Edwarda VI i sekretarza w domu księcia Somerset, prosząc go o fundusze niezbędne na wychowywanie małej Marii. W tym czasie książę Somerset nie miał zupełnie głowy do tego, aby zajmować się bratanicą, ponieważ po egzekucji jego brata wybuchły w Anglii bunty na tle religijnym. Życzliwość Edwarda Seymoura wobec rebeliantów zmieniła niektórych z jego zagorzałych zwolenników we wrogów, wśród których znalazł się Jan Dudley, książę Northumberland i hrabia Warwick. Zrozpaczona księżna Suffolk próbowała nawet nakłonić brata Katarzyny Parr, Williama Parra, markiza Northampton, do zabrania od niej swej siostrzenicy, lecz ten odpowiedział, że „ma zbyt słabe plecy na dźwiganie takiego ciężaru, choć ewentualnie przyjąłby ją, ale z apanażami”. Do 27 sierpnia 1549 roku służba lady Marii Seymour musiała zażądać zapłaty za swoją pracę, ponieważ księżna pisała, że „wraz z nianią pokojówki i pozostała służba codziennie wołają o swoje wynagrodzenie, które to głosy moje uszy z trudem znoszą, lecz moja sakiewka jest w opłakanym stanie”.


Obecny wygląd zamku Grimsthorpe od strony północnej (głównej)


Katarzyna Brandon uparcie nalegała na udostępnienie majątku Marii i ostatecznie – w styczniu 1550 roku – ziemie jej ojca zostały jej przywrócone na mocy ustawy parlamentu. W dniu 22 stycznia złożono bowiem w Izbie Gmin wniosek o przywrócenie majątku lady Marii Seymour. Oznaczało to, że na mocy tego aktu kwalifikowała się ona do otrzymania pozostałych dóbr, czyli tych, które nie zostały jeszcze zwrócone Koronie, a które Maria odziedziczyła po swoim ojcu. Niestety, minął już prawie rok od egzekucji jej ojca, więc większość ziem, które dostała w spadku po matce, została sprzedana lub zwrócona Koronie. Zamek Sudeley, miejsce jej narodzin, znajdował się teraz z rękach jej wuja, markiza Northampton. W tym miejscu historia córki królowej Katarzyny Parr staje się jeszcze bardziej tajemnicza. Ponieważ nigdy nie zgłoszono żadnych roszczeń do tego majątku, Maria była uprawniona do korzystania z tego, co pozostało z majątku i pieniędzy jej ojca, lecz nikt nigdy nie próbował wydać ani grosza w jej imieniu. Nie ma też dowodów na to, że Maria została przeniesiona do domu swego wuja lub ciotki, Anny Parr, lady Herbert. Ta ostatnia zmarła w 1552 roku i nie wiadomo, czy kiedykolwiek miała do czynienia ze swoją siostrzenicą.

Fakt ten sprawił, że wielu historyków doszło do wniosku, iż córka królowej musiała umrzeć jeszcze w dzieciństwie. W czasach, gdy mnóstwo dzieci umierało z powodu nawet najbłahszych chorób, wydawało się oczywiste, że Maria Seymour również mogła być słabowitym dzieckiem i prawdopodobnie nie dożyła nawet dwóch lat. Nie znaleziono jednak żadnych zapisów ani nawet wzmianek o jej śmierci, która miałaby nastąpić  w tamtym czasie, co można wytłumaczyć faktem, że chociaż parafie miały już wtedy możliwość prowadzenia rejestrów wszystkich wydarzeń, wiele z nich zdołało zarejestrować jedynie część narodzin, zgonów i małżeństw, które miały miejsce w ich parafialnych granicach. Niewykluczone, że zapis ten gdzieś zaginął, tak jak wiele innych, w kolejnych stuleciach; lub jak twierdzą niektórzy może być tak, że nigdy nie istniał. Z kolei ci, którzy wierzą, że Maria żyła znacznie dłużej, wskazują, że tak ważne dziecko jak córka królowej, z pewnością zasługiwałoby na jakiś rodzaj pomnika.


Agnes Strickland (1796-1874)
autor: John Hayes (ok. 1786-1866)


Wiktoriańska pisarka i historyczka, Agnes Strickland, wierzyła, że Maria Seymour dożyła dorosłości i nawet wyszła za mąż. Strickland twierdziła, że posiada informacje z pierwszej ręki, ponieważ łączyła ją swego rodzaju zażyłość z Johnsonem Lawsonem, właścicielem majątków w Hereford i Clevedon, oraz z jego bratem, znanym astronomem, Henrym Lawsonem, mieszkającym w Hereford. Obydwaj byli synami wielebnego Johnsona Lawsona, dziekana Battle w hrabstwie Sussex, proboszcza Throwley i rektora Cranbrook w hrabstwie Kent. Henry, jako ostatni z rodu Lawsonów, zapisał Agnes Strickland pamiątki po swojej domniemanej przodkini, Katarzynie Parr. Fakt ten, zdaniem historyczki, miał świadczyć o tym, że Maria Seymour jednak przeżyła, doczekała dorosłości, wyszła za mąż i urodziła dzieci[2]. Strickland twierdziła również, że wszelkie dowody i autentyczne zapisy dotyczące tego, że Lawsonowie byli potomkami Katarzyny Parr zostały zniszczone przez wdowę po Henrym Lawsonie, choć pewien dokument jednak się zachował. Jest to opis rodowodu przekazany Henry’emu Lawsonowi przez jego babcię. Zapis ten datowany jest na 26 lipca 1749 roku.


Paul Lawson, dżentelmen z dobrej rodziny i majątku, mieszkający w swojej rezydencji w Fordwich w hrabstwie Kent, posiadający również inną o nazwie Nethercourt na wyspie Thanet, ożenił się z Margaret Heyman (z rodziny baronetów z Kent i Norfolk). Ich syn, Silas Johnson, poślubił córkę sir Edwarda Bushela, który poślubił jedyną córkę młodszego brata księcia Somerset, lorda Seymoura, którą lord Seymour miał z królową Katarzyną Parr, którą poślubił po śmierci Harry’ego Ósmego, którego była królową. Powyższa córka sir Edwarda Bushela była wielką fortuną dla Silasa Johnsona; a ich córka, Mary Johnson, poślubiła księcia Francisa Draytona z Little Chart w Kent, gdzie on i jego żona są pochowani.


Agnes Strickland twierdziła także, że o rodowodzie Lawsonów dowiedziała się w 1841 roku. Według niej Silas Johnson przez małżeństwo z córką Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura, Marią Bushel, zdobył wielki majątek wraz z pewnymi pamiątkami należącymi do ostatniej żony Henryka VIII Tudora, które od tamtej pory stały się własnością rodziny Lawsonów i ich potomków. Historyczka stwierdziła również, że jest wielce prawdopodobne, iż za panowania królowej Marii I Tudor, księżna wdowa Suffolk, uciekająca wówczas przed prześladowaniami, zadbała o to, aby Maria Seymour wyszła korzystnie za mąż, wybierając jej na męża właśnie sir Edwarda Bushela.  


Henry Lawson (1774-1855)
autor: William Giller (1805-1868)


I tak oto podczas gdy Agnes Strickland chciała udowodnić, że córka Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura przeżyła, inni historycy spekulowali, że decyzja, by nie ubiegać się o majątek Seymoura – wówczas dość niewielki – miała na celu zapewnienie Marii bezpieczeństwa, a to z kolei sprawiło, że ludzie wierzyli, iż nie żyje. Do czasu uwolnienia majątku, rodzina Seymourów straciła władzę. Edward został aresztowany w październiku 1549 roku i uwięziony w Tower. Było wiele osób, które chciały zobaczyć na własne oczy cierpienie i upadek Seymourów. Tak więc gdy stryj Marii znalazł się w tak poważnych tarapatach, jej pozycja stała się zatem jeszcze bardziej niepewna. Niemniej, w 2010 roku brytyjska historyczka i pisarka, Linda Porter, argumentowała, że wiersz anglikańskiego biskupa Norwich i jednocześnie kapelana Katarzyny Parr, Jana Parkhursta, opublikowany w 1573 roku, prawdopodobnie traktuje właśnie o Marii Seymour. Wiersz stanowi epitafium dla dziecka, które zmarło we wczesnym dzieciństwie i którego matką była królowa.


Ja, którą kosztem

Własnego życia

Moja królowa matka

Rodziła w bólach porodu

Śpię pod tym marmurem

Niezdolna do podróży.

Gdyby śmierć pozwoliła mi żyć dłużej

Ta cnota, ta skromność, to posłuszeństwo mojej wspaniałej matki

Ta niebiańska odważna natura

Znów żyłyby we mnie.

A teraz kimkolwiek jesteś?

Żegnaj na zawsze

Ponieważ nie mogę już mówić, ten kamień

Stanowi pomnik mego krótkiego życia.[3]


Bez względu na powód, prawdą jest, że Maria Seymour zniknęła w tajemniczy sposób z kart historii w 1550 roku i nigdy więcej oficjalnie nikt o niej nie słyszał. Jej los do dziś pozostaje nieznany. Niemniej istnieją dowody, że jesienią 1550 roku księżna Suffolk ponownie skontaktowała się listownie z Williamem Cecilem. Napisała wówczas, że dziękuje za jego list i przekazane wiadomości. Wygląda więc na to, że Cecil otrzymał wcześniej od Katarzyny Brandon jakiś list i na niego odpowiedział. Czyżby zatem księżna informowała go o śmierci lady Marii Seymour? Snując teorię spiskową można też przypuszczać, że to właśnie William Cecil pomógł księżnej umieścić gdzieś Marię i Katarzyna teraz dziękowała mu za przekazane na jej temat wieści. Wszystko jest bowiem możliwe. Ale niewykluczone też, że chodziło o coś zupełnie innego.

Jedyny fakt dotyczący Marii, który jest nam naprawdę znany odnosi się do jej pochodzenia. Wiadomo, że była córką królowej Katarzyny Parr i Tomasza Seymoura, a 22 stycznia 1550 roku jeszcze żyła, gdyż ostatnia wzmianka na jej temat widnieje w źródłach właśnie pod tą datą. Historyk Chris Skidmore w napisanej przez siebie biografii Edwarda VI stwierdził, nie podając dowodów, że Tomasz Seymour poprosił o spotkanie z córką tuż przed swoją śmiercią. Skidmore uważa jednak, że nie wiadomo, czy do takiego spotkania w ogóle doszło. Inną kwestią, którą należy wziąć pod uwagę jest to, że księżna Suffolk straciła obu synów na skutek panującej w 1551 roku epidemii angielskich potów. Czy zatem możliwe jest, że mała Maria Seymour podzieliła los młodych Suffolków?

Łatwo jest dziś spekulować, że gdyby Katarzyna Parr była w stanie zapewnić jakąś przeciwwagę dla chaotycznego wpływu Tomasza Seymoura, życie Marii mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej lub że gdyby pojawiła się jako nastolatka bądź już dorosła kobieta na dworze Marii Tudor albo Elżbiety Tudor, to wówczas istniałoby wielkie prawdopodobieństwo, że odegrałaby tam naprawdę znaczącą rolę, wziąwszy pod uwagę to, co się potem działo. Jej zniknięcie z rejestrów tylko pogłębia krążące wokół niej spekulacje i plotki. Maria Seymour urodziła się w pełnych blasku realiach, ale niemal natychmiast pogrążyła się w cieniu. Jest prawdziwą królewską tajemnicą, która zapewne nigdy nie zostanie odkryta.


Prawa autorskie do tekstu i tłumaczenia cytatów © Agnieszka Różycka


____________________________________ 

Bibliografia

  1. Fraser A., The Wives of Henry VIII, First Vintage Books, 1992.
  2. Goff C., A Woman of the Tudor Age, J. Murray, 1930.
  3. James S., Catherine Parr – Henry VIII’s Last Love, The History Press, 2009.
  4. Nichols J., The Progresses and Public Processions of Queen Elizabeth, London: Printed by and for John Nichols and Son, 1823.
  5. Norton E., Catherine Parr: Wife, Widow, Mother, Survivor, The Story of the Last Queen of Henry VIII, Amberley Publishing, 2011.
  6. Parr K. and Editor Janel Mueller, Katherine Parr: Complete Works and Correspondence, University of Chicago Press; Reprint edition, 2014.
  7. Porter L., Katherine the Queen, St. Martin’s Press, 2011.
  8. Skidmore Ch., Edward VI – The Lost King of England, St. Martin’s Press, 2007.
  9. Strickland A., Lives of the Queens of England: From the Norman Conquest, Volumes 1-3. Blanchard and Lea, 1852.
  10. Strype J. Ecclesiastical Memorials, Relating Chiefly to Religion, and Its Reformation, Under the Reigns of King Henry VIII. King Edward VI. And Queen Mary the First: with the Appendixes Containing the Original Papers, Records, London: Bagster S., 1816.
  11. Wilson D., The Queen and the Heretic: How Two Women Changed the Religion of England, Lion Books, 2018.
  12. Withrow B. G., Katherine Parr: A Guided Tour of the Life and Thought of a Reformation Queen, P & R Publishing, 2009.




[1] Po rozwiązaniu opactwa Syon i śmierci króla Henryka VIII, Syon zostało przekazane Edwardowi Seymourowi, księciu Somerset, który następnie „zainicjował proces przekształcania kompleksu opactwa w wielki prywatny dom”. Założono ogrody, a jego osobisty medyk, radykalny botanik i równie radykalny teolog, William Turner, opracował kolekcję roślin.

[2] W XIX wieku historycy uważali również, że o ile Maria Seymour faktycznie przeżyła wiek dziecięcy, to jednak nie dożyła pełnej dorosłości i zmarła w wieku trzynastu lat. Agnes Strickland nie zgadzała się z tą tezą.

[3] Tłumaczenie © Agnieszka Różycka