Wiedzma bloguje (Czarownicująca): krem
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 grudnia 2013

Baikal Herbals, Krem Anti-Age na noc



Witajcie :)

Dziś spieszę do Was z recenzją (opisem? opinią??) kremu do twarzy zza wschodniej granicy.
Od razu pragnę zaznaczyć, że z kremu jestem zadowolona, a na ruszt i ostry ogień biorę niespójności w opisach i obietnicach, które rzuciły mi się w oczy... przez czystą złośliwość - wstałam lewą nogą, nie wyspałam się albo generalnie wychodzi ze mnie wredna bycz :P

O marce Baikal Herbals wspominać nie trzeba. Dotarła do nas zza Buga razem z falą wielu kosmetyków pełnych ziół i olejków z wielu zakątków świata ze szczególnym miejscem dla flory Jeziora Bajkał.
Wedle opisów kosmetyki BH wychodzą naprzeciw i potrzebie powrotu do natury, bezpiecznych i czystych składników - i wygodzie, dzięki przyjaznej nam, zabieganym współczesnym kobietom, konsystencji i formie.
Firmą-matkę jest Pervoe Reshenie - winna seriom Babuszki Agafii, Planeta Organica,  Eco Hysteria, Love 2 Mix, Lactimilki i jeszcze kilka mniej znanych linii :)

Krem Regenerujący ANTI-AGE Do Twarzy Na Noc
- Dla Skóry Dojrzałej


Razem z kremem dostajemy obietnicę regeneracji i rewitalizacji skóry z pierwszymi oznakami starzenia. Krem nadaje się do każdego typu cery i można go używać bez ograniczeń.
Składniki naturalne mają certyfikaty organiczne (nie wiemy niestety, jaki certyfikat, przynajmniej nie znalazłam tej informacji w języku cywilizowanym a moja znajomość bukwaru leży :P).

Szerszy opis znajdziecie np na stronie sklepu, z którego pochodzi mój krem KLIK

SKŁAD


W składzie znajdują się obiecane dobroci, w postaci "wody z ekstraktami z..." (którą w skrócie dla siebie nazywam "wodą z popłuczkami z..."). Mamy tutaj ekstrakty:
  • Różeńca górskiego (Rhodiola Rosea Root Extract) – zwiększa metabolizm komórek, wykazuje własności przeciwutleniające porównywalne z witaminą C. Wygładza skórę, oczyszcza ją i dezynfekuje.
  • Organiczny ekstrakt z żeń – szenia (Organic Panax Ginseng Extract) – działanie rewitalizujące, regenerujące, poprawiające ukrwienie skóry, ułatwiające odnowę skóry. Ekstrakt z żeń-szenia jest składnikiem wielu renomowanych kosmetyków anty-aging - regenerujących i odmładzających. [Spotkałam się z opinią, że stosowany zewnętrznie nic nie robi ale ładnie wygląda na etykietce :)]
  • Organiczny ekstrakt wiązówki błotnej (Organic Spiraea Ulmaria Extract) - delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, uelastycznia skórę.
Oraz oleje:
  • Olej z pestek maliny właściwej (Rubus Idaeus Oil) - doskonale nawilża, odżywia, dostarcza witamin, przywracając skórze jędrność i elastyczność. [Skądinąd jeden z moich ulubionych olejków do pielęgnacji twarzy - zerowy potencjał komedogenny, nieźle wiąże wodę i ma najwyższy wśród roślin filtr SPF :)]
  • Organiczny olej z kiełków pszenicy (Organic Triticum Vulgare Germ Oil) - pielęgnacja skóry dzięki wysokiej zawartości wartościowych kwasów tłuszczowych i witaminy E. [Znacie olej z nasion, który nie ma wysokiej zawartości kwasów tłuszczowych?]
  • Masło shea (Butyrospermum  Parkii Butter) – działa ochronnie i nawilżająco na skórę,  przywraca skórze elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie, wspomaga ochronę przed promieniami UV, podwyższa SPF filtrów UV [o 3-6 SPF, czyli wymiata... ale po co nam filtry w kremie na noc?]
Dzięki formie zapisu "woda z popłuczkami" nie ma jak zgadnąć, ile w kremie jest tych cennych składników. Dzięki masełku shea krem pozostanie na skórze na dłużej i składniki rozpuszczalne w wodzie nie wyparują od razu.
W kremie mamy też kwas hialuronowy - fantastyczny humektant i witaminki A i E w różnej postaci. Konserwanty z tych ładnych, zapożyczone z przemysłu spożywczego (w którym uznawane są za brzydkie :P). 


Cena ok. 20zł / 50ml.

Opakowanie i wygląd

Urzekła mnie estetyka opakowania kremu. Zarówno pudełko tekturowe jak i plastikowa buteleczka są ozdobione oszczędnie i z umiarem i wróżą dobrą jakość zawartości. Buteleczka typu airless to moje ulubione rozwiązanie - najbardziej higieniczne i pozwala na zmniejszenie zawartości konserwantów. Opakowanie jest bardzo solidne, zatyczka mocna.
Pompka podaje ilość kremu wystarczającą akurat na wklepanie w twarz.
Za jedyny minus uważam fakt, że żadne sztuczki nie pomogą oszacować ilości kremu, która została.

Krem
Gęsty, biały i delikatnie pachnący ziołami.
Bogata konsystencja, świetnie się rozsmarowuje nie tracąc poślizgu.
Krem nie wchłania się do końca, co ma sens jako że to krem na noc. Można go nałożyć grubszą wartswą i wtedy działa jak maseczka.
 
 
Moje wrażenia
Używam tego kremu od czerwca. Stosowałam go zarówno na dzień jak i na noc i u mnie sprawdza się w obu przypadkach, z wyjątkiem upalnych dni i podczas ruchu, kiedy czułam, jak na kremie zbierają się krople potu i było to nieprzyjemne.
Czasem krem tuż po nałożeniu powodował lekkie mrowienie, ale nigdy nie było to niemiłe.
Krem nadaje się do wklepywania w skórę wokół oczu - nie podrażnia delikatnej skóry powiek. 
Jest szalenie wydajny.
Czy spełnia obietnice? Niestety nie.
Wygładzenia pierwszych zmarszczek nie zauważyłam. Myślałam, że to niemożliwe dla kosmetyku, jednak jedno użycie maski Organic Therapy dało widoczne efekty, czyli da się.
Nie opisałabym go jako nawilżający, raczej jako zapobiegający odparowaniu wody, ale miałam potrzebę dodatkowo dostarczyć nawilżenia, aplikując krem na żel hialuronowy, serum z witaminą C, spryskać twarz mgiełką różaną.
Na wielki plus uważam fakt, że w/w krem ani razu nie spowodował podrażnienia ani uczulenia na mojej bardzo wrażliwej skórze :) Był to mój pierwszy "tak ziołowy" krem i najbardziej obawiałam się właśnie reakcji alergicznej albo monstrualnego przesuszenia.
Nie zwiększył też wysypu zaskórników ani nie spowodował większych krostek. Ave! 

Dla kogo?
Myślę, że będziecie z niego zadowolone, jeśli macie skórę trochę odwodnioną i trochę suchą, nawet przy umiarkowanej skłonności do zaskórników - oraz umiarkowane podejście do terminu Anti-age i cofania oznak upływu czasu ;] To bardzo przyjemny krem do stosowania na co dzień i co noc :)

Warto?
Za 20zł mamy bardzo ładnie podany krem z przyjemnym składem z certyfikowanymi ekstraktami, nawet jeśli są ich tylko popłuczki - uważam, że to świetna cena!
O ile ten dokładnie krem mnie nie zachwycił (nie powędruje na moją prywatną listę KWC ani nawet odkryć roku) - tak absolutnie go nie odradzam i przy okazji zakupów kremowych będę szukać również wśród kremów Baikal Herbals oraz innych dzieci marki Pervoe Reshenie :)

Krem Baikal Herbals, Krem Regenerujący ANTI-AGE Do Twarzy Na Noc - Dla Skóry Dojrzałej testowałam dzięki Zielarni Lawenda. Fakt otrzymania kremu nie miał wpływu na moją opinię.

Czy znacie kremy Baikal Herbals?
Możecie polecić mi najbardziej nawilżający krem do twarzy, jaki kiedykolwiek stosowałyście?

Buziaki!
post signature

piątek, 8 marca 2013

Kremy Sylveco - recenzja

Długo to potrwało, ale nareszcie mogę zaprezentować Wam dwa kremy do twarzy dla suchelców :)

Są to kremy firmy Sylveco, Lekki krem rokitnikowy i Krem brzozowy z betuliną.


Najpierw troszkę lokalnego patriotyzmu: Sylveco to firma polska - ba! z mojego, zapomnianego przez świat podkarpacia!

Kosmetyki Sylveco produkowane są na bazie naturalnych składników, przy jednoczesnym wyeliminowaniu tych najbardziej drażniących i uczulających - szemranych barwników, konserwantów, emulgatorów.
Kosmetyki Sylveco nie są testowane na zwierzętach!

To jeden z pierwszych producentów, u którego spotkałam się z pokazywaniem całych składów (wg INCI) już na ulotce informacyjnej. Wszystkie składy można bez problemu znaleźć na stronie producenta - KLIK, jest tam też przejrzysty słowniczek składników :) Grają w otwarte karty - i słusznie, bo jest się czym chwalić!


Początkowo testowałam sam Lekki krem rokitnikowy, jednak zimą moja cera ma większe wymagania, więc - za sugestią producenta zresztą - dołączył doń drugi, Krem brzozowy z betuliną.


Zapraszam do szczegółowych recenzji!

 DWA SŁOWA O MOJEJ CERZE

Moja cera jest alergiczna, bardzo sucha i wrażliwa, naczynkowa, sezonowo zmaga się też z atopowym zapaleniem skóry. Ma pewną tendencję do zaskórników.

LEKKI KREM ROKITNIKOWY

Opis ze strony sklepu [źródło]
Skóra zmęczona, szara i ziemista, pozbawiona blasku lub przesuszona, z pierwszymi oznakami starzenia, wymaga wzmocnienia i rewitalizacji. Lekki krem rokitnikowy, z bogatym w substancje odżywcze olejem z owoców rokitnika, zapewni skórze prawdziwy zastrzyk witamin, wyrówna koloryt i przywróci blask. 

Hypoalergiczny lekki krem rokitnikowy
jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry z oznakami starzenia. Zawiera bogaty w witaminy i mikroelementy olej rokitnikowy, o wyjątkowym działaniu odżywczym, rewitalizującym i wzmacniającym. Ekstrakt z kory brzozy, dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, skutecznie opóźnia proces powstawania zmarszczek. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.

WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry zmęczonej, ze zmarszczkami, szarej i ziemistej, pozbawionej blasku, przesuszonej; w przypadku trądziku różowatego, rozszerzonych naczynek.
Dobre efekty uzyskamy stosując równolegle krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną na noc, w celu lepszego odżywienia skóry.
Zastosowanie: Codziennie rano nakładać na oczyszczoną skórę twarzy i szyi. Wieczorem zaleca się uzupełniające stosowanie kremu rokitnikowego z betuliną.
Działanie:
Chroni skórę z oznakami starzenia, odżywia i rewitalizuje, przywraca blask.

Skład:
Woda, Olej z pestek winogron, Olej sojowy, Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate, Olej rokitnikowy, Masło karite (Shea), Stearynian glicerolu, Olej arganowy, Olej jojoba, Kwas stearynowy, Alkohol cetylostearylowy, Alkohol benzylowy, Betulina, Witamina E, Ekstrakt z aloesu, Alantoina, Guma ksantanowa, Kwas dehydrooctowy, Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, Lupeol, Kwas oleanolowy, Kwas betulinowy

Cena
ok. 24zł / 50ml

Moja opinia

Skład
Mamy tu mieszankę olejów roślinnych o znanych właściwościach pielęgnacyjnych - przyczynią się do działania regenerującego, zmiękczającego, nie powinny powodować zaskórników, chyba że ma się do nich wybitne predyspozycje.
Całość emulgują natłuszczające woski. Betulina, witamina E i alantoina obiecują działanie przeciwzapalne.
Moje dane potwierdzają pomocnicze działanie saponin w transportowaniu składników wgłąb skóry :)
Krem jest konserwowany za pomocą środków obiektywnie łagodnych - alkohol benzylowy, kwas dehydrooctowy, witamina E, betulina.

Skład jest wg mnie bardzo "ładny" - mamy dużo składników aktywnych, dużo nawilżania i regeneracji, dużo natury, czyli to co lubię :) Do tego wszystkie składniki są na tyle bezpieczne, że ja, znany alergiki wrażliwiec - podeszłam do testów tego kremu bez obaw.

Konsystencja
Jest faktycznie bardzo lekki. Nie używam na co dzień lekkich kremów, raczej półtłuste, więc nie wiem, czy to normalne - krem wchłania się momentalnie i uniemożliwia długie wmasowywanie. To chyba dobrze, bo nie miądlę skóry niepotrzebnie, ale przyzwyczajenie mam silne i lubię powmasowywać.
Nie od razu nauczyłam się, w jakiej ilości go nakładać. Najlepiej sprawdzają mi się 3-4 krople wielkości soczewicy, czyli jedna kropla to mniej niż jedno "pompnięcie".
Doskonale rozprowadza się na skórze zwilżonej hydrolatem (wtedy można powmasowywać :) ).



Zapach
Bardzo delikatny, ziołowy, własna woń składników.
Nie utrzymuje się na skórze.

Kolor
Żółciutki ze względu na olej rokitnikowy.
Krem nie barwi skóry na żółto, nawet podczas długotrwałego używania.

Opakowanie
Estetyczne pudełko z tekturki z roślinnym wzorem. 
Sam krem mieszka w bardzo estetycznie wykonanej buteleczce air-less - lubię tę technologię, bo umożliwia zmniejszenie ilości konserwantów, jest bardzo higieniczna.
Zatyczka jest solidna, nie pękła i nie porysowała się przez te kilka miesięcy.
Nieprzejrzysty plastik buteleczki pozwala ocenić ilość produktu dopiero pod światło.

Wydajność
Nadzwyczajna!
Używam tego kremu od listopada, co prawda nie codziennie i nie jest moim jedynym kremem, ale zostało mi go jeszcze prawie połowę (oceniając pod światło).

Działanie
Testy musiałam rozłożyć w czasie. Wybrałam ten krem, kiedy była jeszcze ciepława jesień i skóra moja domagała się lekkości i oczyszczania. Ledwie kilka dni później zrobiło się zimno, zaczęły ostro grzać kaloryfery - z dnia na dzień skóra miała inne potrzeby.

Więc oceniając dwojako:
  • Przy temperaturach dodatnich i braku skrajnych warunków atmosferycznych - kremik nawilża, nie obciąża, jest bardzo w porządku.
  • Przy temperaturach poniżej zera i wietrze, a zwłaszcza przy zimowym nawrocie AZS - jest za lekki, prawie nie czułam, że się czymkolwiek posmarowałam i musiałam się ratować moim sprawdzonym tłuściochem Ziaja Fizjoderm.
Nie mogę obwiniać o ten stan kremu, nie jest on adresowany do atopowców, chociaż obietnica nawilżania skóry przesuszonej mogła być spełniona lepiej.

Nadaje się pod makijaż.

Niestety nie zawiera filtrów UV...

Trwałość
Sześć miesięcy od otwarcia

Po zimowej przerwie w stosowaniu wróciłam do tego kremu razem z drugim kremem Sylveco.

KREM BRZOZOWY Z BETULINĄ

Opis ze strony sklepu [źródło]

Hypoalergiczny krem brzozowy z betuliną powstał na bazie wyłącznie naturalnych składników. Jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, przede wszystkim wrażliwej i skłonnej do uczuleń. Zawiera główne substancje aktywne - betulinę i kwas betulinowy, uzyskiwane z kory brzozy - które mają właściwości łagodzące i regenerujące w przypadku podrażnień, stanów zapalnych i uszkodzeń tkanki skórnej. Krem brzozowy nie zawiera konserwantów, co sprawia, że w naturalny sposób odbudowuje warstwę ochronną skóry, odżywia ją i przywraca równowagę.

Zastosowanie:
Oparzenia słoneczne, Wysuszona skóra rąk, Pęknięcia stóp i pięt, Przebarwienia skóry, Otarcia, odgniecenia skóry, Odleżyny, Opryszczka, Ukąszenia owadów, Grzybice, Łuszczyca, Trądzik, Uczulenia (alergie), Żylaki i niedokrwienie tkanek, Oparzenia termiczne, Oparzenia termiczne, Oparzenia chemiczne, Odmrożenia.

Skład: woda, olej sojowy, olej jojoba, wosk pszczeli niebielony, olej z pestek winogron, betulina, stearynian sodu, kwas cytrynowy.

Cena
ok. 22zł / 50ml

Moja opinia

Skład
Piękny :) Króciutki, prosty, niezbędne minimum! Oleje roślinne, emulgowane woskiem pszczelim, stabilizowane mydłem :) (brzmi strasznie, ale wszystko jest bezpieczne :) mydła mogą emulgować; pełnią tu funkcję raczej antystatyczne, wygładzające niż myjące).
Już to kiedyś pisałam, ale z premedytacją się powtórzę - jeśli kiedyś przestanę robić własne kremy - zastąpię je właśnie takim!
Ten krem może już nie być łaskawy dla cery ze skłonnością do zaskórników, chociaż u mnie nie spowodował wysypu, dobrze reaguję na wosk pszczeli.

Konsystencja
Jak masło. Dość zbity, ale smarowny. Nie nabiera się go ze słoiczka, a urabia palcem :)
Dobrze rozprowadza się na skórze, można sobie wmasowywać i rozsmarowywać, pozostawia warstewkę ochronną, ale relatywnie nietłustą i nieświecącą.

Zapach
Bardzo delikatny, ziołowy, nie wiem czemu kojarzy mi się z lasem i grzybobraniem :)
Utrzymuje się na skórze nieco dłużej niż w przypadku lekkiego kremu.

Opakowanie
Wykonane w podobnej estetyce pudełko z tekturki.
Solidny plastikowy słoiczek, z plastikową przekładką zabezpieczającą zamiast folii. Wygodny w użyciu, nie wyślizguje się z natłuszczonych dłoni.
Estetyczne, bardzo neutralne opakowanie, kojarzy się trochę z liniami aptecznymi - białe, o czystej formie.

Wydajność
Świetna :) Na zdjęciu widać zużycie po około miesiącu używania (na zmianę z innymi kremami).



Działanie
Krem dokładnie robi to, co ma robić: pomaga utrzymać nawilżenie, nie podrażnia i nie przeszkadza.

Chyba jedyne, czego nie robi - to nie nadaje się na mróz. To jest codzienny krem, nie ochronny! I podobnie jak Lekki krem - nie zawiera filtrów UV.

Trwałość
Trzy miesiące bez lodówki od otwarcia.

OBA KREMY RAZEM

Przez cały luty i początek marca używam tych kremów zamiennie. Producent sugeruje nakładać lekki krem na dzień a słoiczkowy na noc, ja jednak używałam ich zależnie od potrzeb w danej chwili, wspierając się dodatkowo kremem ochronnym na spacer (najczęściej był to krem mojej produkcji zrobionym dla mamy, inspirowany tym przepisem KLIK) lub czegoś z filtrem jeśli przyświeciło słoneczko. Uprzedzając pytania - nadal nie mam sprawdzonego kremu z filtrem.
Najczęściej używałam kremu słoiczkowego rano a lekkiego w ciągu dnia i na noc.

Bardzo trudno mi, alergiczce z AZS, znaleźć krem, który nie zrobi krzywdy, a do tego nie jest ciężkim smalcem ani nie kosztuje majątku. A tu są, takie sympatyczne, naturalne, w przyzwoitej cenie i do tego polskie :). Będę do nich wracać :)

Jedyny, ale niestety spory minus, jakiego się dopatrzyłam w tych kremach - nie zawierają filtrów UV, te zawarte w roślinach mogą być słabiuteńkie.

Jeśli macie możliwość testować próbki / odlewki - zwróciłam uwagę, iż lekki krem szybko obsycha bez swojego szczelnego opakowania i zmienia się jego konsystencja i smarowność, robi się bardziej gęsty i treściwy.

Mała uwaga - kosmetyki te zawierają składniki pochodzenia roślinnego, więc mogą uczulać! Łącznie z betuliną i aloesem i pomimo ich właściwości przeciwalergicznych. Niestety, ciężki nasz żywot alergiczny ;)

Obydwa kremy mam przyjemność testować dzięki Zielarni Lawenda.
Fakt otrzymania ich do testów nie ma wpływu na moja opinię.

I co, narobiłam smaka na brzózkę? :D
Znacie kosmetyki Sylveco? :)

Pozdrawiam
Czarownicująca

czwartek, 27 września 2012

Babski wieczór z kremem nawilżającym

Wyobraźcie sobie babski wieczór. Który jak większość wieczorów zaczyna się w kuchni, można nieśmiało wspomnieć o lampce dobrego wina...
Przy jednym blacie gospodyni robi sałatkę włoską - piękną i kolorową. Przy drugim blacie, przy plotkach - Wiedźma robi krem :)
www.bankier.pl

Krem powstał na specjalne zamówienie dla Mamuszki - lekki kremik do skóry wrażliwej.

Skorzystałam z przepisu z Receptariusza ZSK - krem na zimno z SLP
Docelowa objętość kremu - ok. 50ml.

Krem nawilżający - metodą na zimno

A– faza olejowa (~20%)
Olej słonecznikowy - 10ml
Olej z pestek malin - 20 kropli
SLP- 1ml

B– faza wodna (~80%)
Gliceryna + D-pantenol + HA - 5ml
Woda destylowana - 30ml

C – olejki eteryczne, kompozycje zapachowe, zagęszczacze, składniki nietrwałe
Guma ksantanowa - 0.5%
Lecytyna sojowa - 1,2g (kapsułka)

Dokładny przepis znajdziecie pod podanym wyżej adresem.

Wybrane przeze mnie składniki "aktywne":
olej słonecznikowy - wg mnie jeden z bardziej uniwersalnych olejów: ma neutralny zapach, nie powoduje zaskórników, jest lekki a jednocześnie nawilża
olej z pestek malin - ma cudowne właściwości nawilżające i regenerujące, jak również naturalny filtr UV. Również nie powoduje zaskórników
lecytyna sojowa - przyznaję, wzięłam ja na kolor, bo takie blade to było ;) wiąże wodę, zmiękcza skórę, poza tym ułatwia składnikom wnikanie głębiej w naskórek
gliceryna + pantenol + kwas hialuronowy - bomba nawilżenia i łagodzenia! uwaga na stężenie gliceryny bo jednak może "zapychać"

Krem przyrządziłam dokładnie wg przepisu - i wyszedł, niespodziewanie przyjemny :) Dość lekki, nie tak tłusty - i ciekawy dzięki piankowo-galaretkowatej konsystencji. Od sklepowych kremów różni się tym, że trzeba szybko go aplikowac, bo traci "poślizg".

Niestety nie mam zdjęcia, musicie uwierzyć mi na słowo :)

_________________________________________

Nie wiem jak Wy, mieszające - ja zaczynałam robienie swoich kosmetyków od freestyle'u, a dopiero teraz (po roku!?) zajrzałam do przepisu :)
Chyba miałam nieziemskie szczęście początkującego - krzywdy może bym sobie tymi moimi mazidłami nie zrobiła, ale że większość wychodziła?

Z rozpędu zrobiłam też krem zmiękczający do stóp, też wg przepisu z ZSK ale więcej już w nim Wiedźmy - o nim w kolejnym wpisie.

Pozdrawiam
Czarownicująca

niedziela, 1 lipca 2012

Lekki krem nawilżający 25+

Był krem dla mamy - zaraz powstał krem dla mnie :D

Lekki krem nawilżający 25+

Przynudzanie...
Skórę mam taką sobie, dziwną i niecałkiem szablonową. Suchą ale marudną, alergiczną i wrażliwą. Z pewną skłonnością do zaskórników (zwłaszcza po olejach z omega-9).
O ile w zimie i przy epizodach AZS smaruję się czystym masłem shea i bardzo mi to pasuje - o tyle przy tych upałach najchętniej psikałabym się mgiełką miętową i nic więcej ;)
Uwielbiam moje kremy na maśle shea - ale niepodobna zrobić lekki krem bez bazy kremowej... Niestety. Żel tak, krem nie. 

Ten krem powstał znów na Hascobazie - bazie kremowo-maściowej aptecznej, którą dostałam od koleżanki.
Bazę taką można nabyć w aptekach, robiących leki recepturowe. Niestety nie znam ich dokładnej ceny, około 20zł / 100ml. Biorąc pod uwagę wydajność i wygodę - to niewiele.
Bazy i oleju powinno być 20-40% całości.
Nie trzeba nic podgrzewać. Wystarczy zmieszać składniki - i gotowe!

Sama już nie wiem, jaki jest skład Hascobazy - różne źródła podają różne składy, raz z parafiną a raz bez. Ponadto kolejność składników nie jest taka jak wg INCI (na kosmetykach) i nie wiem jak to ugryźć...

 Cóż. Skoro już bazę mam - to jakżeby jej nie wypróbować! :)

Źródło

Lekki krem na Hascobazie

10ml Hascobazy
~7ml oleju lnianego (omega-3) - nie zapycha, ma działanie przeciwzapalne; dość lekki olej
10k oleju z pestek malin (omega-6) - zawiera naturalny filtr UV; nie zapycha i jest dość lekki
1ml pantenolu - nawilża, łagodzi podrażnienia
1k kwasu hialuronowego - j.w
5k kolagenu+elastyny - wygładza skórę, utrzymuje nawilżenie; na pierwsze zmarchy ;]
15ml wody demineralizowanej

Wykonanie
Z zachowaniem zasad BHP ;)
W docelowym opakowaniu umieścić w/w składniki w kolejności dowolnej. Mieszać mieszadłem (spieniaczem do mleka) do uzyskania gładkiej masy. Gotowe.

Wrażenia :)
Zrobił się tak samo szybko i łatwo jak poprzedni, czyli śmiesznie szybko i śmiesznie łatwo. Do tego cicho i bez brudzenia.
Jest leciutki a jednak dobrze i trwale nawilża. Skóra jest gładka i miła w dotyku. Nie poci się. Nie widzę wpływu na zaskórniki, czyli nie zapycha - bo z istniejącymi jeszcze nie doszłam do ładu.

Trwałość
Jako że nie zawiera nic szczególnie "psujnego" - myślę, że spokojnie wytrzyma miesiąc przechowywany w lodówce.

Kremowa Wiedźma

środa, 23 maja 2012

Kosmetyczny niezbędnik

Tak, tak... Ciężko to przyznać, ale spójrzmy prawdzie w oczy: nawet ja kupuję kosmetyki w sklepie i są takie, których nic nie zastąpi :)
Wpadam w ciężką histerię, kiedy pokazuje się dno i ogłaszam tydzień żałoby, jeśli produkt nie jest już dostępny...

W trzech kolorach o składzie: dobry, zły, jak już dali to niech im będzie


KOSMETYCZNY NIEZBĘDNIK WIEDŹMY

Oceanic, AA Regeneracja, Szampon z bisabololem



Kupiłam go przypadkiem, całkowicie kompulsywnie, już jako świadoma analizatorka. Skład szamponu jest raczej typowy - silne detergenty, sól. No, mało ma polepszaczy, barwników, inną niż zwykle wersję Betainy i kilka emolientów (np lanolina) ale, że tak ujmę - nie powala ;]Pomimo tego - to jest jedyny szampon, który nie robi krzywdy mojej skórze! Oczywiście używam go od święta, do gruntownego oczyszczania, zaraz potem kompres intensywnie nawilżający na skórę - ale fakt jest faktem! Włosy oczyszczone a skalp cały :]
I do tego cena znośna - ok. 10zł.
Właśnie nabyłam drugie opakowanie. Poprzednie starczyło na rok. Dostępny m.in. w aptekach DOZ.

Skład: AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, DISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATE, LAURAMIDOPROPYL BETAINE, COCAMIDE DEA, LAURYL GLUCOSIDE, PEG-120 METHYL GLUCOSE DIOLEATE, CHAMOMILLA RECUTITA FLOWER EXTRACT, PEG-75 LANOLIN, PANTHENOL, SODIUM CHLORIDE, PROPYLENE GLYCOL, TETRASODIUM EDTA, CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE.


Seria Ziaja Med do skóry atopowej - fizjoderm
Seria adresowana dla atopowców. Jako sezonowy atopowiec - jestem zadowolona i polecam! Jednak każda skóra jest inna i niekoniecznie każdy będzie tak zadowolony, jak ja...
Kosmetyki są dostępne w aptekach. Ceny wahają się od kilku do kilkunastu złotych. Często występują w przyjemnych zestawach promocyjnych 1+1 gratis :)
Uwaga! Kosmetyki z tej serii zawierają parabeny a myjadło SLES! Mimo to - używam i będę używać - bo są dobre :)


Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Krem na dzień / na noc
Źródlo: wizaz.pl

Nie jest to krem, którego używam stale. Jak wiecie - sto jeden mazideł, kremików - to się samo nie przetestuje, zresztą: robię te kremy całkiem niezłe i zazwyczaj sprawują się na medal.
Jednakowoż - okres alergiczny, tajemnicza wysypka na twarzy - i pierwsze kroki kieruję do apteki po ten krem. Nawilża skórę, łagodzi, osłania i jednocześnie jest w miarę lekki i nie zapycha.

Skład: Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride, Octyldodecanol, Glycerin, Hexyl Laurate, Macadamia Ternifolia Seed Oil,Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Squalane, Olea Europea (Olive) Fruit Oil, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Hydrogenated Coco Glycerides, Hydrogenated Lecithin, C 12-16 Alcohols, Palmitic Acis, Ceramide 3, Ceramide 6II, Ceramide 1, Phytosphingosine, Cholesterol, Sodium Lauroyl Lactylate, Carbomer, Xanthan Gum, Stearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide.


Kuracja Lipidowa, Fizjoderm, Żel

Opisywałam je (go) już TU
Dla mnie jest to kosmetyk wszechstronny i omnipotentny, używałam go już na tysiąc różnych sposobów i MUSZĘ go mieć pod ręką tak samo jak powyższy krem. Na co dzień oczyszczam twarz OCM, maski na włosy maję Bingaczem - ale gdy robi się źle - Ziaja!

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Sodium Cocoyl Isethionate, PEG-8, Panthoneol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben.


I już nie Ziaja :)


Maska do włosów Bingo Spa, Masło shea i pięć alg

Życia i włosów sobie bez niej nie wyobrażam! Używam jej jako odżywki myjącej, bazy pod maski i kompresy. Ma cudownie krótki skład. Mało zapychaczy i poprawiaczy i konserwantów, delikatny zapach. Włosy są po niej nawet oczyszczone, nawilżone - zwłaszcza na początku cudownie nasycone i dociążone. A skóra kocha. Nie że toleruje - kocha.
Niezniszczalne włosie to pewnie też jej wina :)

Skład: Aqua, 1 Heksadecanol 1 Octadecanol (miksture), Stearamidopropyl Dimethylamine, Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Shea Butter, Glycerin, Aqua Fucus Vesiculosus Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Undaria Pinnatifida Extract, Lithothamniom Calcareum Extract, Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben

Uwaga! Od 2013r. maska ma zmieniony skład, pojawił się w niej "mniej łany" konserwant HMDM-Hydantoin, który niestety podrażnia moją skórę i musiałam się rozstać z moją ulubioną maską :(

Isana Med, Duschöl (Olejek pod prysznic)



Ot olejek myjący. Dzięki silnym detergentom (braciszek SLS) dobrze myje, dzięki olejom i B5 nie wysusza. Nie powala ale ufam mu w sezonach podrażnień, nasilenia AZS itd. Nawet do włosów.
Ale dzieciowi nie dam, za mocne.

Skład: Glycine Soja, Mipa Laureth Sulfate, Laureth-4, Hellianthus Annuus, Parfum, BHT, Panthenol, Tocopheryl Acetate

Obecnie robię coś podobnego i wygląda to obiecująco :D Bądźcie cierpliwe... ;)


Emolium, Emulsja na suchą skórę głowy
Źródlo: www.apteka-niezapominajka.pl

Maziadło do smarowania skóry głowy przeznaczone dla wrażliwców, sucharów, atopowców i łuszczycowców. Ma postać luźnego lecz bogatego kremu w butelce z dzióbkiem ułatwiającym aplikację. Dobrze łagodzi podrażnienia nawet po silnych kuracjach na skalp. Jest jak krem na twarz. Jednak aplikacja jest uciążliwa, łatwo przesadzić z ilością i przetłuścić sobie włosy :/ Na co dzień tworzę mieszanki nawilżające sama, ale jeśli coś się dzieje - Emolium!

Skład: Aqua, Cetearyl alcohol, Dicaprylyl carbonate, Panthenol, Ceteareth-25, Zea mays oil, Sodium Hyaluronate, Wheat amino acids, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium PCA, Glucose, Urea, Glutamic acid, Lysine, Allantoin, Lactic acid, Propylene glycol, Polyquaternium-37, Propylene glycol dicaprylate/dicaprate, PPG-1 Trideceth-6, Phytantriol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic acid, Ascorbyl palmitate, Citric acid, Disodium EDTA, Sodium hydroxide, Parfum.


Żel aloesowy Cien Med (Lidl, seria limitowana :( ) 

Źródło: www.fanilidla.pl
O tym panu pisałam już TUTAJ.
Nadal dodaję go do wszystkiego :) Niestety drugie już opakowanie za połową a na półkach w Lidlu jak nie było tak nie ma :( W sklepach zastępstwa niet - trudno, zrobię własny ;)

Ni mam składu :P Ogólnie taki sobie - coś dobrego i coś złego ;]


Kamill, Hand und Nagelcreme, Soft&Dry

Przyzwoity krem do rąk. Mam go w pracy. Bardzo szybko się wchłania i jednocześnie nawilża i delikatnie otula dłonie. Nic a nic się nie lepi.
Nawet jak twarz zatrę to się nic nie dzieje :) A to ważne. 
No robi swoje no :)


Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Stearyl Alcohol, Isopropyl Palmitate, Cocoglycerides, Chamomilla Reticula Extract, Gossypium Herbaceum Seed Extract, Prunus Armeniaca Extract, Disodium Phosphate, Dimethicone, Parfum, Carbomer, Bisabolol, Glucose, Lactic Acid, Sorbic Acid, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Ethylparaben, Methylparbaben, Sodium Benzonate, Potassium Sorbate.


Eveline, Nail Therapy Professional, 8w1 skoncentrowana odżywka do paznokci
Jak już mi się wspomniało - mam trefne paznokcie. Takie geny - cały power poszedł we włosy ;) Są bardzo miękkie i ciągle pofałdowane, łatwo się strzępią - jednak miękkość zabija. Jeśli bolały Was kiedyś paznokcie, to wiecie, o co mi chodzi. Ta odżywka to jedyny na świecie specyfik, który pomaga mi, kiedy już boli. Utwardza jak szatan. Jednocześnie robi teksańską masakrę na skórkach (a zabezpieczam!). Ale musi być :)

Skład: Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nirtocellulose, Phthalic Anhydride / Trimellitic Anhydride / Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Aqua, Fomaldehyde (2%), Acetyl Triethyl Citrate, Stearalkonium Hectorite, Adipic Acid / Fumaric Acid / Phthalic Acid/ Tricyclodecane Dimethanol Copolymer, CI77891, N-Butyl Alcohol, Citric Acid, Diamond Powder.

*wybaczcie, nie znam się na lakierach. I na moje oko w tym nie ma nic dobrego... Tak jak w żadnym lakierze, czysta szpachla.

UWAGA!
Odżywki Eveline zawierają 2% formaliny. To ten składnik tak skutecznie utwardza płytkę. Jest to też bardzo toksyczny i trujący składnik! Należy wietrzyć pomieszczenie, w którym był używany. Uważać na oczy dopóki odżywka nie wyschnie. Jak najbardziej to ten składnik jest powodem wysychania i pękania skórek i nie bez powodu producent zaleca zabezpieczanie okolic paznokcia


A jaki jesz Wasz niezbędnik? Nie hity - niezbędnik :)
A może nie ma takiego kosmetyku, bez którego nie możecie się obyć?

Wiedźma

wtorek, 13 marca 2012

Wiedźma poprawia - wiosenne porządki

Przedwiośnie i porządki :)
Wiedźma musiała przejrzeć swoje niezmierzone zapasy kosmetycznych dobroci... Część poszła do nowego domu - nie ma sensu zmuszać się do używania czegoś, co nam ewidentnie szkodzi, podrażnia czy uczula. Niby takie oczywiste a jak ciężko do tego dojrzeć :D
Została masa dobroci, które mają potencjał, ale z jakiegoś powodu zalegają w szafie... Nietrafiony kosmetyk można jeszcze przecież wykorzystać!

Wiosenne porządki w kosmetyczce


http://media.merchantcircle.com

Nie ukrywam, jak bardzo przydaje się umiejętność analizowania składu. Jeszcze przed otwarciem opakowania można przewidzieć, jaki będzie kosmetyk - pi razy oko konsystencja, wchłanianie czy inne właściwości.
Nie tak dawno kupowałam z koleżanką krem do twarzy. Oczywiście patrząc w skład - ładny emolientowy początek, lekki silikon dalej w składzie, daleko zapach i niebrzydkie konserwanty. Chwilę mi zeszło, zanim załapałam, z czego koleżanka śmieje - kupiłam krem anty-age a przecież jestem jeszcze całkiem młoda :)

niedziela, 26 lutego 2012

W czym umyć alergika - podsumownie

Jako że długa, bo prawie miesięczna wizyta dziecia się skończyła, czas na podsumowanie.

W czym umyć małego alergika?


KOKOSOWO
Jak już wspomniałam w kokosowym wpisie - małemu bardzo spodobała się kapiel w mleczku kokowym. Mógł sobie wlać mleczko do wanny sam, najpierw połowę wypił i bardzo mu smakowało :)

Samo mleczko to mało, dlatego dzieć został potem jeszcze dokładniej natarty olejami. Ślicznie natarł się sam, a potem jeszcze ciocię i babcię, łącznie z włosami :)

środa, 1 lutego 2012

W czym umyć alergika

Wiedźma miała w planie sto postów, tysiące tematów, ale jak zwykle temat znalazł się sam.

W czym umyć małego alergika? 

Tym razem pozwolono cioci zająć się egzemą szkraba jej szalonymi metodami. Więc traktujemy. Ciocia-wiedźma i babcia-zielarka wykorzystują pomysły, dzieciak ma ubaw, bo takie rytuały przy kąpieli to sama radość ;]

Źródło www.papilot.pl


System prania jest stały. Kąpiel w ciepłej wodzie z dodatkiem i natłuszczanie dziecia na sucho po myciu.

W czym można kąpać?
Założenia: ma umyć, nawilżać, natłuszczać i łagodzić podrażnienia.

środa, 25 stycznia 2012

Jak nie robić kremu :]

To będzie post z marudzeniem, o marudzeniu, dla marudzenia ;]
Nawet wiedźmę dopada zimowa deprecha!?

JAK NIE ROBIĆ KREMU
http://www.mansanity.com

Nie robimy kremu na szybko!
Nie walimy w krem robiony na szybko pół słoika shea, łychy lanoliny i cennego oleju z awokado
Nie robimy dużo naraz w małym słoiczku bo się wyleje podczas mieszania.
Nie dajemy za dużo wody - ciepła, zimna, whatever ;]
Nie mieszamy kremu kiedy stygnie i widać oddzielającą się wodę. Jeśli wody jest połowa to nie ma sensu ;]
Już na pewno nie mieszamy dalej, jeśli na stężałej powierzchni robią się rozstępy ;]
Nie wybuchamy kremu w mikrofali!! Tzn nie podgrzewamy gotowego zastygniętego kremu w mikrofali dłużej niż 20s naraz
Jeśli już podgrzejemy te, np 30s, to szybko sprzątamy mikrofalę zanim krem stężeje :]

Cieszymy się jeśli coś zostało :) Przy naszym szczęściu nowa porcja byłaby równie udana, więc lepiej przeczekać ;)

Teraz trzeba sobie jednak poprawić ten humor i odczynić pecha, prawda?
Wiedźma w dobrym humorze zrobiłaby wypasioną kawę. Wiedźma zimowo-zmięta robi gorącą czekoladę z torebki :]
Co i Wam polecam

czwartek, 19 stycznia 2012

Wiedźmi krem - wersja przewoźna

Kremik wspomniany w poniższym poście Sto jedej zastosowań - maść z lanoliną

WIEDŹMI KREM W WERSJI PRZEWOŹNEJ



Źródło http://www.granvelada.com/398-794-large/venta-propiedades-de-donde-comprar-lanolina-anhidra-para-cremas-jabones-artesanales-artesanos-naturales.jpg

"Krem" powstał bodajże na godzinę przed zimowym wyjazdem w Bieszczady.
Służył do rąk, ust i twarzy :D
Wchłanianie idealne.
Zbyt słaby na mróz: tu przydałby się cięższy olej, np z pestek winogron, oliwa jeśli zniesiem zapach lub olej makadamia.


wtorek, 17 stycznia 2012

Sto jeden zastosowań - maść z lanoliną

Dzisiaj w ramach stu sposobów na wykorzystanie bierzemy w obroty lanolinę!


Rossmann, Babydream fur Mama, Brustwarzensalbe (Maść do pielęgnacji brodawek sutkowych)
Źródło KWC www.wizaz.pl

Do kupienia w każdym Rossmanie za około 10zł za tubkę. Serię dla mam znajdziemy obok balsamów do ciała
Maść przeznaczona jest dla mam karmiących, do pielęgnacji brodawek sutkowych. Zawiera tylko składniki, które nie zaszkodzą dziecku, bo można karmić od razu po aplikacji.
Matką karmiącą nie jestem, cóż więc mogę z taką maścią robić? Otóż całkiem sporo :)

czwartek, 22 grudnia 2011

Podsumowanie - kremiki listopadowo - grudniowe


Wiedźma staje przed spiżarką, a tam puste półki i marne resztki na dnie słoiczków.
Pora na rachunek sumienia ;)


Mazidło na Wszystkie Babskie Bolączki  - czyli usta, pazurki i rzęsy, wspomniane tu KLIK
Kremik z lecytyną sięgnął dna!
Sprawował się idealnie przez prawie miesiąc, noszony w torebce, w kieszeni - trwałość idealna jak na produkt absolutnie bez konserwantów :) Mój mistrz świata na spękane skórki!
Popełniłam kolejny słoiczek ale ten już nie jest taki udany :dodatek oleju z pestek winogron - skądinąd cenny pielęgnacyjnie - nadał mieszance konsystencję smalcu i nijak nie umiem się jej pozbyć ;] Druga partia pójdzie więc na stópki, które z radością przyjmą zmiękczającą lecytynę, a partię nr zrobimy bliżej przepisu nr 1.

Krem do twarzy Wstrząśnięty Niemieszany KLIK

Niestety też dostało mu się olejem z pestek winogron. Uczucie smalcu na twarzy też nie jest tym, o czym marzy wiedźma o poranku.
Dodajmy że krem ma zabawną konsystencję musu - ponoć domowym to się zdarza. Znowu trzeba wrócić do wersji minimum, czyli masło+lecytyna+woda

Przy temacie kremów, skoro zima postanowiła się zacząć 

Złota Rada Wiedźmy
Nie róbmy kremu z gliceryną na silny mróz! Dodatek gliceryny umożliwia przepływ wilgoci z i do naskórka i niestety w siarczysty mróz suche powietrze łatwiej wyssie wilgoć z naszej skóry. O wiele lepsze będzie nawet czysty olej czy masełko, nawet jeśli będziemy się troszkę świecić. W zimie wypada poświecić przykładem ;)

Obecnie wiedźma przechodzi ponowne zauroczenie olejami. 
Może w wolnej chwili pozwolimy wiedźmiej spiżarce uchylić drzwi...

czwartek, 1 grudnia 2011

Kremikowy notatnik

Jako że kręcenie kremów na stałe zagości we wiedźmim "menu" - czas rozpracować proporcje i dodatkowe składniki :)



Zupa dnia ;)

2 łyżeczki masła mango
2 łyżeczki oleju z pestek winogron (Biedronka)
duuża kropla SLP
2 łyżeczki wody destylowanej
1 ml gliceryny (z apteki)
szczypta alantoiny i gumy ksantanowej (ZSK)
ok. 30ml

Wstrząśnięte niemieszane.
Krem tężeje w lodówce ale już można powiedzeć, że jest o wiele lżejszy niż wcześniejsze maziadła z masłami. Ciut lepki z uwagi na glicerynę. Wchłania się szybciej i daje bardziej orzeźwiające uczucie :)


Myślę, że następnym razem będzie ZIOŁOWO :)


 ***
Mały edit
Zdjęcie notatnika pochodzi z bloga http://pamietniki-beniaminka.blogspot.com. Zapraszam do wgłębienia się - prześliczne oprawy, świetne pomysły!

sobota, 26 listopada 2011

O kremikach ciąg dalszy

Jesień coraz jesienniejsza... więc wiedźma coraz więcej pichci :]

Źródło http://www.wallsave.com

To był dobry kremikowo tydzień - powstały dwa bardzo udane mazidła :)

poniedziałek, 14 listopada 2011

U wiedźmy w spiżarce - naturalny krem oliwkowy

Robi się zima. Na zewnątrz chłód i wiatr, wewnątrz centralne ogrzewanie i susza. Cóż więc wiedźma czyni? Remedium na niepogodę i wyschniętą skórę ;]

NATURALNY KREM


Krem oliwkowy

Wiedźma przed zrobieniem własnego kremu na oczy nie widziała przepisu z porządnym dawkowaniem. Wystarczą składniki i jazda :)