kuponów na kolejną książeczkę o Słodziakach, Kochany Pamiętniczku.
Jako że nie mam zamiaru wydawać kolejnej kasy, pojechałam jednak je odebrać, jako że pogoda była całkiem wiosenna.
Po drodze do lokalu wyborczego, jako porządna obywatelka głosuję we wszystkich wyborach, bo jak ja nie głosuję, to do władzy pisiory się dopychają, znalazłam takie cudo
W naszej osiedlowej sralni dla psów, bo trudno to laskiem nazwać. Chodzę tamtędy od bez mała trzydziestu lat i pierwszy raz widzę takie cuda :D
I tak sobie powoli dreptałam na pętlę, grzejąc się w słoneczku i dojechałam do starego ZOO, bo tam się umówiliśmy na randkę.
Fajnie było, rodzinnie, nie mogę narzekać. Kalafiorkówna spała, ona we wózku, wsadzona do bimby po krótkim koncercie zasypia i śpi godzinami, ideał, nie dziecko :)
A Alienek był jak psiak ze smyczy spuszczony
A w ZOO ruja i porubstwo...
... kozioł kozłową w dupsko trykał, taka tam gra wstępna po koźlemu...
... osiołki się migdaliły (kilka lat temu pisiorowa radna zgłosiła interpelację, że to nieobyczajne, bo przyłapała osiołki na otwartym sekszeniu na wybiegu)...
... a dziecko na wszystko patrzyło szeroko otwartymi oczyma, dobrze, że nie mówi, bo nie męczyło nas pytaniami, co one robią :P
A fiołki też rosły
A potem karuzela, ale tu wykpiłam się tanim kosztem, bo za dychę Alienek 3 razy jechał, a Inżynier jako obstawa VIPa też się za darmo kręcił, a i balonika dostali :) Nie wiadomo, który z nich tam się lepiej bawił :)
Były też dziewczyny i na pytanie, gdzie idziemy jeść, chórem krzyknęły: kebab, Avenida.
Jprdl, co one mają z tym kebabem?
Ja w życiu nie jadłam i żyję.
I czemu Avenida?
Byliśmy na Jeżycach, a tam są wypasione knajpy.
No nic, poszliśmy do Avenidy, choć mówiłam o sensacjach żołądkowych. Stanęło zatem na knajpie, ale że tam knajp jak na lekarstwo, zakotwiczyliśmy w Pizza Hut. Muzyka tak napierdalała, że kelnerka nie zrozumiała mojego zamówienia, a ja nie zrozumiałam, co ona mówi, potwierdzając. Zrozumiałam tylko "na grubym" i uznałam, że to moje zamówienie, bo tylko ja zamawiam na grubym, I tak zamiast Vege Manii dostałam kurczaka na boczku.
Nie awanturniczyłam się, bo szkoda mi było czasu, wszystko mi jedno, co jem, więc zjadłam :)
Alienek, zmęczony, zjadł trzy kawałki swojej pizzy i z honorem na dnie legł. Znaczy zasnął, Kalafiorkówna spała cały czas, więc była chwila spokoju.
Leciał prosto na Bałtyk, ale jakiś porządny pilot. Nie pierdalnął :)
Odlatują we wtorek, potem widzimy się w maju.
Będzie jazda, bo dostanę Kalafiorkównę na służbę na weselu, bo wciąż na cycku będzie.
No nic, zobaczymy.
I teraz znów radio Pogoda, wierny towarzysz i kombinowanie, kiedy do Umarlaków.
Uściski,wiwaty i owacje na stojąco!!!Się odemkłaś:)))A ja się cieszę i chętnie czytam te płynnie toczące się opowieści:).Jak dla mnie to Ty jesteś jak najbardziej normalna,bo to właśnie w normalnym człowieku krew się gotuje na te cuda wianki,które potrafią serwować nam inni.Pozdrawiam najserdeczniej:)
OdpowiedzUsuńZacukałam się z radości :) Thank You :*
UsuńOstra jazda! Te wybory co i gdzie zjeść do szału by i mnie doprowadzały, my najczesciej wybieramy takie miejsce,gdzie kazdy moze wybrać na co ma ochotę,no i tez czasem portfel pęka, dlatego czesto nie uskuteczniamy takich wypadów:)
OdpowiedzUsuńAno. A ja mam coraz mniej ochoty na gotowanie w domu, bo zmęczona jestem tym: to jem, tego nie jem, to w ząbki wchodzi. I staniem przy garach.
UsuńHaha, gdybym miala wybor miedzy kebabem a Pizza Hut to na 100% wybralabym kebab, a jak by ten kebab byl robiony przez kogos kto przez cale zycie zywi sie kebabami to na kebab stawiam 150%:)))
OdpowiedzUsuńNienawidze Pizza Hut, bylam raz jeden pewnie ze 30 lat temu i nigdy wiecej. Teraz to nawet ciezko znalezc w NYC Pizza Hut bo z braku chetnych upadlo wiele miejsc.
Alienek cudny!!! Nie moge skojarzyc ile on ma, rok? poltora? ale slodki chlopczyk, nie dziwie Ci sie, ze tak jestes zakochana.
Żyjemy w innych światach, Star :) Za pizzą nie przepadam, jedyna strawna dla mnie to właśnie Pizza Hut. A kebab? Ja w knajpach zamawiam rybę, bo wiem, co jem. A z mięsem to zawsze loteria. Alienek właśnie dwa lata skończył.I nie, nie jestem w nim zakochana, to łajza jakich mało :) Ale fajna łajza :P
UsuńW avenidzie nie ma nic co nadaje sie do strawienia... Na jezycach to się cos znajdzie...
OdpowiedzUsuńJa to wiem. Ale wytłumacz ludziom, którzy na hasło: co zjemy, odpowiadają: kebab.
UsuńTego nigdy nie ogarnę, za głupia jestem :P
Kochana Kobieto !
OdpowiedzUsuńja bardzo prosze nie blokowac swojego "cud,miod i malina "bloga
jednego z normalniejszych ,ktorego czytam z zapartym tchem,
a jak sie zablokowalo to zostala tylko czarna rozpacz,
pozdrawiam i zycze duzo zdrowia
Się zarumieniłam od komplementów i zdębiałam.
UsuńNie obiecuję, ale postaram się. :)
Ale czasami muszę, inaczej się uduszę.
Ale to mija :)
Poznań pozdrawia To (Toronto, Toruń?) :P
Toronto pozdrawia Poznan :)))
Usuńja jak mam jeść w mieście to wybieram bar mleczny i wpieprzam zakazane pierogi leniwe z pomidorową a jak jedziemy gdzieś jako państwo na wyżerkę wybieram z karty to czego w domu se nie zrobię
OdpowiedzUsuńkebaba czasem zamawiamy i ja jem chlebek z warzywami a mięso oddaję Paskudowi :D
co do synowych to po moim domu zaczyna się kręcić kandydatka , na razie cicha , grzeczna ale ja wiem , ze dopiero da mi popalić :D
Pomidorowa to wiem, pierogi to wiem. Ale nieźle się bawiłyśmy w tej meksykańskiej knajpie i w pyrabarze :P Next time coś się znów wymyśli :P Może będziesz miała więcej szczęścia niż ja i nie da :) A zakochasz się w niej, czego Ci z całego serca życzę :P
UsuńKebaba jadłam w Niemczech,ale z frytkami i surówkami,porcja taka,ze dwie osoby by się najadły ,no i smaczne było,chciaz jesli mialabym wybierac wolę gyros.Zadnego takiego żarcia nie lubie w bułach czy chlebkach, pizzy nie lubie, czasem skubne, jakm i zapachnie,ale nigdy nie zamawiam,najwyzej sie poczestuję od innych małym trójkacikiem. Ogólnie jadamy albo placka po wegiersku w kudowie jest przepszny,albo pierogi w Polanicy, młodziez z J lubią wąłsnie pizze,to wtedy ja cos tam innego wybieram. Pare razy próbowalismy jak państwo,cos gdzies zjesc i zawsze to była kulinarna porażka:))))))
OdpowiedzUsuńGyrosa też nie jadałam. Kocham jadać w knajpach, ale w knajpach, gdzie jest kelner, wiem, może mi napluć zawsze na talerz, ale ja grzeczna jestem i napiwki daję, więc nie sądzę, że mi plują :D Jestem zadowolona z knajp,nie lubię bufetów, gdzie każdy z ulicy grzebie łapami w jedzeniu, co z tego, że trzyma sztućce, skoro nie wiem, kiedy ostatnio mył łapy? Tak samo nie lubię kupowania w sklepach samoobsługowych rzeczy, których umyć nie mogę; łuskanych bakalii, pieczywa. Jak coś można umyć, to spoko, ale jak umyć sałatkę? :P
Usuńe tam,nic takiego te zwierzaki nie robia czego nie da się wytłumaczyć;)
OdpowiedzUsuńNo ja wiem. Ale u nas radna z PiS zażyczyła sobie kilka lat temu zamknięcia w osobnych zagrodach osiołków, bo kopulowały na oczach dzieci :) A jakie piękne oślątko z tego się urodziło. Niektórym niedo... posrane myśli się rodzą i wszystko się kojarzy :)
UsuńNareszcie otwarte!!! Proszę nie zamykaj i nie likwiduj!!! Co, do jedzenia w knajpach, ja wybieram domowe...
OdpowiedzUsuńJa też. Ale jak mam się kisić w kuchni i mieć grymaśników, to idę do knajpy, płacę, i mam święty spokój... Jak coś, wina kucharza, nie moja :)
Usuń