Kilka wdechów jeszcze mojego powietrza...
Elementarz, z którego się uczyłam, hmmm czyżby to było tak dawno, że już można go sprzedawać na targach staroci?:) Chyba tak ;)muszę nad tym pomyśleć a może nie warto, przecież czasu nie zatrzymam...
A tu pudło na kapelusze, oj jak dobrze, że swoje zdobyłam na rynku, bo te byłoby tylko westchnieniem. !Grubo ponad 100% przebitki na cenie jaką dałam za swoje, wprowadziło mnie w osłupienie ale może nie do końca, bo przecież wiem jakie ceny za co ,,chodzą,, . Czyli jak zwykle miałam szczęście ale takie przysłowie jest o szczęściu, nie będę cytować, bo powiecie z grzeczności, że to nie prawda itp. ;) a ja i tak wiem swoje! ;) Sanki też fajne...
A tu kolekcja kamei, niestety imitacje ale niektóre nawet fajne. Zresztą znam je chyba na pamięć, bo swojego czasu miałam okres na te właśnie panie! ;) Teraz mi przeszło ale kilka jeszcze w moim kuferku siedzi sobie grzeczne...Ja jednak wolę starą biżuterię ale wiadomo ceny takich są kosmiczne, no i można zgubić i co wtedy ;) Dlatego bazowałam na tych z lat 40-tych ubiegłego wieku są na prawdę piękne i można powiedzieć, że stare ...;)
Marta proszę tu wózeczek,łóżeczko dla lalek, nie trzeba nawet wychodzić z domu. Pogoda teraz brzydka, więc można u mnie z Córcią pooglądać! ;)
A to konik, który był moim wielkim marzeniem, na prawdę bardzo stary, myślę, że nawet wiktoriański...Ale on był tylko dla bogaczy! Misio też starutki i do tego sprawny, po nakręceniu grał tańczył i dawał dużo radości! ;) Przypomniał mi takie podobne miśki za czasów PRL-u były, pamiętacie...
A tu jeszcze broszki też nie koniecznie stare ale te różane nawet niektóre ładniutkie...
Buteleczki na perfumy...
Coś dla szyjących Duszyczek i nie tylko...
A to karteczki, może niektóre z Was wiedzą dlaczego je pokazuję a te Duszyczki, które nie wiedzą to zapraszam do zaglądania czasem do mojego Albumu! ;)
Karteczki niestety nie są moją własnością, a szkoda, bo już tak się ucieszyłam, że będę ich właścicielką. Niestety ceny ich były tak strasznie wysokie, że po całodniowym buszowaniu i ,,czarnej dziury,, w portfelu nie mogłam sobie ich zabrać do domku. Szkoda, że nie trafiłam na nie wcześniej, no cóż jakoś to przeżyłam! ;) Może jeszcze gdzieś będą na mnie czekały... Nawet zdjęcia niezbyt wyszły ale robione pod słońce! ;(
c.d.n! ;)
Miłej niedzieli! ;)