Koń by się uśmiał ale może nie dosłownie! Bo kto by pomyśłał, że okno ze stajni będzie moim obiektem pożadania i zagości w moim salonie! ;) Okienko wyczyściłam, jedną górną szybkę przełożyłam na dół a tą stłuczoną miałam wyjąć ale się rozmyśliłam. Myślę, że dodaje to tajemniczości....Co do konia to będzie niebawem, ponieważ jest w pobliżu okienka. Nie jest prawdziwy i na dodatek się nie śmieje! ;) Za to moje znajome Duszyczki z życia realnego to dopiero mają ubaw! ;)Ale podobno śmiech to zdrowie więc nie mam nikomu za złe! Czasami chciałabym usłyszeć Dominika fajny klimat tworzysz ale chyba w tym w cieleniu to chyba niemożliwe! Najważniejsze, że ja się dobrze czuję w swoim otoczeniu no i domownicy nie nażekają. Ale Oni są przyzwyczajeni! No i chcą mojego szczęścia a to właśnie mnie najbardziej uszczęśliwia...Dodam, że okienko przywiósł mi ze wsi mój Ukochany /czyt.mąż!;)/Dobrze, że mnie wspiera w tej mojej miłości do dawnych klimatów bo jakby nie było to trudno z taką dziwaczką żyć jak ja! ;)
Buziak!
Ps.
Drzwi pokażę, stolik również...Pamiętam tylko jeszcze je ciągle aranżuję! Jak tylko uznam, że są ok pokażę!