GOOGLE TRANSLATOR - SELECT LANGUAGE

Oświadczenie

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich słów ani zdjęć. Jeśli chcesz jakieś z nich wstawić u siebie na blogu - zapytaj. Uszanuj czyjąś pracę - czytaj, komentuj, zadawaj pytania, ale nie kradnij!



Mój stary blog - Karia18

INFORMACJA:

Nowe posty pojawiają się rano, między 7-9!
Aby nie ominąć żadnej notki zapraszam do śledzenia mnie na FB i Instagramie i Tik Toku.

Uprzejmie proszę o klikanie w reklamy! Was to nic nie kosztuje, a ja zbieram na lepszy aparat :)

Moja ezoteryczna strona na FB: Klik! oraz grupa dla osób zmagających się z ŁZS: Klik

Ceneo.pl

Bielenda

zdrowie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rossman. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 czerwca 2023

3115. Bielenda Kuracja Młodości Odbudowujące serum przeciwzmarszczkowe dzień/ noc

 Witajcie!

Dziś czas na buzi odżywianie.

Będę mówić o Bielenda Kuracja Młodości Odbudowujące serum przeciwzmarszczkowe dzień/ noc.

Słowo od producenta: "Skoncentrowane serum o wyjątkowej formule przeciwstarzeniowej zapewnia spektakularne efekty w redukcji upływającego czasu. Intensywnie nawilża, wspomaga odbudowuję i regenerację skóry, poprawia jej koloryt. Wygładza zmarszczki, redukuje powstawanie nowych. Ujędrnia, uelastycznia, zapobiega wiotczeniu naskórka, rozjaśnia przebarwienia, przywraca cerze piękny koloryt i młodzieńczy blask. Skutecznie chroni skórę przed szybkim starzeniem się. 

ZŁOTO 24K –złoto koloidalne w postaci nanocząsteczek otrzymane z czystego 24-karatowego złota. Pobudza komórki skóry do produkcji kolagenu, ujędrnia, regeneruje, spowalnia procesy starzenia skóry, rozjaśnia przebarwienia, wyrównuje koloryt cery.

PEPTYDY pobudzają produkcję nowego kolagenu, dzięki czemu aktywnie redukują zmarszczki i zapobiegają wiotczeniu skóry. Stymulują metabolizm komórek, co prowadzi  do odżywienia, ujędrnienia i rewitalizacji skóry oraz skutecznej poprawy jej struktury i sprężystości."

Produkt w okazałości:




Otworek:



Na dłoni:


Szczegóły: 

Cena i dostępność: egzemplarz kupiłam na wyprzedaży w Rossmanie. Normalna jego cena to ok. 35 zł.
Zapach: przyjemny, słodki.
Konsystencjapłynna.
Opakowanie i pojemność: opakowanie przezroczyste, szklane, z czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 30 ml
Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy użytkowania.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że lubię produkty marki Bielenda i regularnie do nich wracam. Są to naprawdę warte uwagi specyfiki, które zawsze mi się sprawdzają i jeszcze nigdy nie było sytuacji, abym się na którymś z mazideł zawiodła. I tak oto skusiłam się na powyższe serum, gdyż jego skład jak i potencjalne działanie mnie bardzo zaintrygowały. Czy produkt zatem spełnił pokładane w nim obietnice? Jak najbardziej! Specyfik ten okazał się być naprawdę zacny w działaniu. Przede wszystkim, super skórę nawilżał i odżywiał. Buzia prezentowała się świeżo, zdrowo oraz tak promiennie. Dodatkowo zauważyłam poprawę kolorytu i urocze rozjaśnienie skóry. Warto wspomnieć, że regularne stosowanie serum spłyca drobne, mimiczne zmarszczki! Wspomnę jeszcze, że produkt jest wydajny, ładnie pachnący. Nie podrażnia, ani nie zapycha. Polecam wypróbować!
Ocena: 5/5
 
Miałyście?

Kathy Leonia

czwartek, 4 sierpnia 2022

2957. Green Pharmacy Argan Oil & Pomegranate szampon do włosów suchych z olejkiem arganowym i granatem

 Witajcie!

Dziś czas na włosów mycie.

Będę mówić o Green Pharmacy Argan Oil & Pomegranate szampon do włosów suchych z olejkiem arganowym i granatem.

Słowo od producenta: "Szampon do włosów suchych. W ziołowych szamponach serii Green Pharmacy zebraliśmy wszystko czym obdarza nas Matka Natura. Od wieków naturalny olej arganowy, marokańskie złoto, przywraca włosom blask, regeneruje, wygładza, ułatwia czesanie i stylizację, nadaje miękkość, elastyczność, chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Wzmacnia i odżywia skórę głowy. Pantenol nawilża i regeneruje tak jak ekstrakt z granatu, który dodatkowo odświeża kolor włosów. Szampon daje im lekkość, blask, elastyczność i nawilżenie."

Produkt w okazałości:







Od producenta:





Skład:



Otworek:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt możecie kupić w Internecie i drogeriach stacjonarnych za ok. 8 zł. 
Zapach: przyjemny, słodko-kwiatowy.
Konsystencja: szamponowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, czarne, z białym tłem z akcentem graficznym i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 350 ml. 
Wydajność: bardzo dobra. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy używania.

Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że jeśli chodzi o szampony Green Pharmacy to przetestowałam ich chyba wszystkie wersje. Miałam na pewno rumiankowy, nagietkowy, pokrzywowy i każdy z nich dla mojej czupryny był zacny w działaniu. Dlatego nic więc dziwnego, że i powyższy arganowy gagatek spisał się świetnie. Przede wszystkim, cudownie mył i odświeżał mi skalp, sprawiając że czułam się od razu rześko jak po wiosennym deszczu. Skóra głowy była ładnie domyta, a wszelakie brudy i kurze jakie tam się gromadziły, zostały usunięte już po jednym szorowaniu. Szamponu używałam tak jak zawsze, czyli rozcieńczając go w pojemniczku z wodą (metoda pojemniczkowa), przez co bardzo dobrze się pienił i był mega wydajny. Warto zaznaczyć, że specyfik nie plątał mi włosów, natomiast ja zawsze do mycia stosuję też odżywkę lub maskę, aby owe kołtunienie nie miało miejsca. Dodam jeszcze, że gagatek mnie nie podrażnił, ani nie uczulił, ani też nie szczypał w oczy podczas mycia. Do tego ładnie pachniał i był mega tani. Podsumowując: nic tylko brać na zapas. Polecam! 
Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia

wtorek, 26 lipca 2022

2951. Joanna Naturia Ciało żel pod prysznic melon i awokado

Witajcie!

Dziś czas na odświeżenie.

Będę mówić o Joanna Naturia Ciało żel pod prysznic melon i awokado.

Słowo od producenta: "Żel pod prysznic Naturia o świeżym owocowym zapachu zapewnia doskonałe odprężenie i oczyszczenie ciała. Specjalnie opracowana receptura zawiera ekstrakty z melona i awokado, które działają odżywczo i wygładzająco.

odświeżający
aktywne składniki naturalne: melon i awokado

Sposób użycia: Niewielką ilość żelu nanieść na zwilżoną gąbkę, delikatnie masować ciało do uzyskania piany, a następnie spłukać."

Produkt w okazałości:





Od producenta:





Skład:



Otworek:



Na dłoni:



Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt lupiłam w Rossmanie za ok. 8 zł.
Zapach: przyjemny, słodki, owocowy.
Konsystencja: żelowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe, zielone, z białymi i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 300 ml.
Wydajność: dobra. Takie opakowanie starczy nam na jakieś dwa miesiące mycia się.

Działanie: zacne. Zacznę od tego, że najbardziej lubię używać owocowych żeli pod prysznic. Nie dość, że dają mi oczyszczenie z brudu i kurzu dnia powszechnego, to jeszcze dostarczają niezapomnianych wrażeń zapachowych. Uważam bowiem, że procedura mycia ma być przyjemnością, która pozwoli na błogą chwilę oderwania się od rzeczywistości. To takie moje osobiste 10 minut samej ze sobą, z mnóstwem piany, słodkim aromatem owocowym i ciepłą wodą. Takie właśnie wrażenia zapewniają mi żele pod prysznic od Joanny. To, jak owe gagatki pachną jest niespotykane. Ot, jakbym się pucowała czystym, przejrzystym, świeżo zrobionym musem z melona i awokado. Oprócz swojego cudnego zapachu, produkt spisuje się również bardzo dobrze w swej głównej roli, czyli żelu myjącego. Fajnie i szybko domywa skórę, nie wysusza jej, ani nie podrażnia. Mazidło jest bardzo wydajne i świetnie się pieni. Wystarczy objętość równa ziarnku fasoli, aby dokładnie i szybko umyć całe ciało. Myślę, że żel pod prysznic Joanny spodoba się każdemu. Ja na pewno wrócę do niego nie raz. Polecam!

Ocena: 5/5

Miałyście?


Kathy Leonia






wtorek, 19 lipca 2022

2947. Rexona Motionsense Active Protection+dezodorant roll-on w kulce

 Witajcie!

Dziś czas na paszków pielęgnację.

Będę mówić o Rexona Motionsense Active Protection+dezodorant roll-on w kulce.

Słowo od producenta: "Antyperspirant w kulce walczy ze źródłem nieprzyjemnego zapachu, jakim są bakterie, pozostawiając uczucie świeżości i pewności przez cały dzień."

Produkt w okazałości:





Od producenta:



Skład:



Kulka:



Szczegóły:

Cena i dostępność: specyfik kupiłam w Rossmanie, gdzie kosztuje coś ok. 10 zł.
 Zapach: przyjemny, świeży.
Konsystencja: płyn w kulce.
 Opakowanie i pojemność: butelka plastikowa z kulką utrzymana w kolorystyce bieli z czernią i takimiż napisami od producenta. Pojemność: 50 ml.
 Wydajność: bardzo dobra. Produkt spokojnie wystarczy na kilka miesięcy. 
Działanie: zacne. Zacznę od tego, że to mój pierwszy dezodorant marki Rexona w kulce. Do tej pory, przez wiele, wiele lat używałam głównie antyperspirantów w sztyfcie lub sprayu, mając je za najbardziej wygodne i komfortowe w aplikowaniu i działaniu. Jednakże razu pewnego stwierdziłam, że czas najwyższy spróbować czegoś nowego i zakupiłam sobie gagatka z kulkowym aplikatorem. I była to również dobra decyzja, bo - niezależnie od tego czy produkty Rexona są w sztyfcie, kulce czy aerozolu, ich działanie jest tak samo dobre. Specyfik chroni mnie bowiem przez cały dzień przed poceniem się oraz brzydkim zapachem. Aplikuję go rano na umyte i suche paszki, czekam chwilę, aż mazidło się wchłonie, po czym jestem gotowa do codziennych bojów życiowych. Dezodorant działa praktycznie od razu i cały dzień daje mi świeżość i komfort suchości. Warto wspomnieć, że produkt jest ładnie pachnący i mega wydajny - jedno opakowanie starcza mi czasami nawet i na pół roku! Jak dla mnie to kosmetyk idealny, który oprócz skuteczności w ochronie, jest także delikatny dla skóry. Nie wysusza, nie podrażnia, nie uczula. Warto wspomnieć ponadto o pięknym zapachu, niskiej cenie, wydajności czy łatwej dostępności. Polecam Wam go szczerze!
 Ocena: 5/5

Miałyście?

Kathy Leonia

wtorek, 31 maja 2022

2919. Garnier Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry regenerujące mleczko do ciała

 Witajcie!
 
Dziś czas na odżywienie suchej skóry ciała.
 
Będę mówić o Garnier Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry regenerujące mleczko do ciała.
 
Słowo od producenta: "Mleczko głęboko odbudowuje skórę, nawet najbardziej podrażnione i wysuszone miejsca (łokcie, kolana). Jego kanadyjska formuła z syropem z klonu błyskawicznie się wchłania, aby łagodzić uczucie szczypania i podrażnienia. Skóra jest zregenerowana i odzyskuje swój dawny komfort na 24 godziny."
 
Produkt w okazałości:
 
 
 
 

 
 
 Od producenta:







Skład:



Otworek:

 
 
 
Na dłoni: 
 
 

 

Szczegóły: 

Cena i dostępność: produkt znalazłam w Rossmanie za ok. 20 zł.
Zapach: przyjemny, słodki.
Konsystencja: kremowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w kształcie plastikowej, czerwonej tubki i bielą napisów od producenta. Pojemność: 400 ml
 Wydajność: bardzo dobre. Takie opakowanie starczy nam na kilka miesięcy nawilżania się.
 Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że obecnie moja skóra dłoni, stóp, nóg i ramion przypomina wyschnięty papier ścierny... Jest szorstka, łuszcząca się o zerowej iście zawartości nawilżenia. Myślę, że wszystkiemu winne są ciążowe hormony, które przy końcówce stanu błogosławionego szaleją sobie w najlepsze. Tak czy owak, muszę o ten mój nieszczęsny naskórek wyjątkowo dbać, coby zniwelować to nieprzyjemne uczucie pieczenia i suchości. Tu do pomocy pielęgnacyjnej wkracza regenerujące mleczko do ciała od Garniera. O tymże gagatku słyszałam już co prawda dużo wcześniej i na pewno od czasu do czasu go stosowałam, ale na pewno nie tak namiętnie, jak teraz. Dla mnie ten produkt to kojący i otulający kompres odżywczy. Ma dobry jakościowo skład (m. in. alantoina, ekstrakt z kanadyjskiego klonu), który faktycznie wnika w głąb skóry, a nie tylko oblepia ją na powierzchni. Specyfik ładnie, słodko pachnie, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Już po kilku aplikacjach czuję różnicę w kondycji naskórka. Jest on zdecydowanie bardziej miękki, elastyczny oraz wygląda zdrowo. Spękanie i szorstkość znika na długie godziny. Wspomnę jeszcze, że balsam stosuję zwykle rano i wieczorem, tak, aby cały dzień i noc cieszyć się z jego dobroczynnego działania. Dodam, że produkt mnie nie uczulił, nie podrażnił. Jest tani, wydajny i łatwo dostępny oraz - co najważniejsze - działający! Polecam.
Ocena: 5/5
 
Miałyście?

Kathy Leonia

czwartek, 31 marca 2022

2885. beBIO Natural Deo Roll Naturalny dezodorant roll-on granat i jagody Goji

 Witajcie!

Dziś czas na pięknie pachnące paszki.

Będę mówić o beBIO Natural Deo Roll Naturalny dezodorant roll-on granat i jagody Goji.

Słowo od producenta: "Dezodorant roll-on zawiera 99,4% składników pochodzenia naturalnego. Dezodorant na bazie naturalnego minerału, który zapobiega powstawaniu nieprzyjemnego zapachu jest to idealny wybór dla osób o wrażliwej skórze lub pragnących całkowicie naturalnej alternatywy. Ekstrakt z goji wspomaga właściwości ochronne skóry, detoksykuje ją, wzmacnia i witalizuje. Ekstrakt z granatu łagodzi podrażnienia i tonizuje skórę. Sok z liści aloesu koi podrażnienia, pielęgnuje skórę oraz pomaga zachować jej naturalną równowagę. Zawiera wyłącznie substancje zapachowe pochodzenia naturalnego."

Produkt w okazałości:





Od producenta:







Skład:



Kulka:


Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt znalazłam w Rossmanie, gdzie kosztował ok. 30 zł.
Zapach: delikatny, nieco owocowy.
Konsystencjaroll-on pod pachy.
Opakowanie i pojemność: plastikowy pojemnik z kulką w środku i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 50 ml.
Wydajność: dobra. Specyfik starczy na jakieś trzy miesiąca używania.
Działanie: średnie. Zacznę od tego, że swych ulubieńców w kategorii dezodorantów już mam: Klik! i Klik! Używam tych mazideł od kilkunastu lat i 
zawsze podczas zakupów drogeryjnych robię sobie ich porządny zapas. Ostatnio jednak pokusiłam się o wypróbowanie czegoś innego, bardziej naturalnego. Wybór padł na gagatka z osławionej marki Ewy Chodakowskiej, czyli beBIO. Co sądzę o tym roll-onie? Ano powiem Wam tak: miłości nie będzie... Produkt jest bowiem bardzo średni jeśli chodzi o działanie antyperspirantowe i - co najważniejsze - nie daje 100% ochrony przed spoconymi paszkami. Tu od razu wtrącę, że kwestia skuteczności dezodorantów jest indywidualna u każdego z nas, zależna od intensywności pracy gruczołów potowych, diety, stylu życia itp. Gdybym tylko leżała i nic nie robiła cały dzień to deo roll beBIO mi w zupełności wystarczy. Ot trochę odświeży, minimalnie orzeźwi, jakoś tam paszki w czystości zachowa. Wszystko się jednak zmienia, gdy z tzw. dnia lenia, przechodzimy do trybu "wszystko na raz", gdzie nie wiemy w co ręce wsadzić i musimy być w kilku miejscach jednocześnie. W takich sytuacjach stresowych połączonych ze zwiększonym wysiłkiem, nasze paszki po ok. dwóch/trzech godzinach (od aplikacji bohatera postu) robią się mokrawe, co sprzyja powstawaniu nieestetycznych śladów na ubraniach. Są to co prawda plamy bezwonne, ale sam fakt ich wystąpienia - i to w przypadku produktu za 30 zł - zdecydowanie nie należy do przyjemnych. Dlatego też uważam, że specyfik od Ewy Chodakowskiej nie jest dla mnie. Jego wysoka cena wyjściowa, słabe działanie zdecydowanie nie skuszą mnie do ponownego zakupu.
Ocena: 3/5

Miałyście?

Kathy Leonia

wtorek, 13 lipca 2021

2728. Yope naturalny balsam do ciała mandarynka i malina

 Witajcie!

Dziś czas na balsamowanie się.

Będę mówić o Yope naturalny balsam do ciała mandarynka i malina.

Słowo od producenta: "Aksamitna, rozpieszczająca konsystencja balsamu przyjemnie się rozprowadza, pozostawiając na skórze świeży zapach orzeźwiającej mandarynki i soczystych malin.

Odżywczy olej z rokitnika i regenerujący olej makadamia chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Naturalne masła shea i mafura, zmiękczają, wygładzają i wzmacniają barierę ochronną skóry. Gliceryna roślinna silnie nawilża skórę, a bogaty w witaminę C ekstrakt z mandarynki rozjaśnia, działając jednocześnie zmiękczająco na przesuszoną skórę. Ekstrakt z malin łagodzi objawy podrażnienia, wygładza i pobudza skórę do regeneracji.

98% składników pochodzenia naturalnego oraz porcja najlepszych składników odżywczych i nawilżających masło mafura, olej makadamia i rokitnikowy.
To działa!
Bogata formuła nawilża, działa wygładzająco, odżywia i chroni skórę."

Produkt w okazałości:







Od producenta:



Skład:



Otworek:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępnośćprodukt znalazłam w Rossmanie za ok. 30 zł.

Zapach: męczący, nieprzyjemny.
Konsystencja: balsamowa.
Opakowanie i pojemność: opakowanie w charakterze butelki z pompką, w tonacji pomarańczowo-fioletowej i czarnymi napisami od producenta. Pojemność: 300 ml.
Wydajność: bardzo dobra. Taki balsam starczy na kilka miesięcy używania.
Działanie: kiepskie. Zacznę od tego, że - jak już na pewno wiecie z moich wcześniejszych recenzji - zapach danego mazidła to dla mnie kluczowa rzecz. Można nawet powiedzieć, że ważniejsza niźli samo działanie. Co z tego bowiem, jeśli produkt czyni cuda i robi dobrze mojej skórze, skoro jego woń jest po prostu dla mnie nie do zniesienia? Ano niestety podobnie właśnie było z powyższym balsamem z Yope. Ileż to ja się nasłuchałam ochów i achów na temat specyfików tej marki, to nie macie pojęcia. Dlatego też byłam niezwykle podekscytowana, gdyż po raz pierwszy sięgnęłam po ów balsamik. I niestety, mój entuzjazm ze stosowania kosmetyku zmalał już po pierwszym użyciu... Ten zapach niby sztucznej pomarańczy i chemicznej maliny był po prostu niemożliwie natrętny i odpychający. Nie wiem doprawdy czy takie były dziwne fantazje owocowe producenta, czy zwyczajnie w świecie mój egzemplarz okazał się być nieudany. W każdym razie 
jak zaczęłam dumać dłużej nad tym, tak zaczęła mnie boleć głowa i normalnie zrobiło mi się niedobrze. Nie mogąc wymyślić nic innego, czym prędzej starłam z rąk i ramion naniesiony wcześniej produkt. Aby jednakowoż nie marnować mazidła, spróbowałam potem stosować go jako krem do nóżek i tu się spisał nawet ok. Moje stópki były dobrze nawilżone, mięciutkie i gotowe na założenie pierwszych w tym sezonie sandałek. Produkt szybko się wchłaniał, nie zostawiał tłustej warstwy i był bardzo wydajny. Sam zapach balsamu nie przeszkadzał mi już wtedy tak bardzo, gdyż - jak wiadomo - stopy znajdują się daleko od newralgicznego ośrodka węchowego, czyt. nosa. Myślę, że jakoś skończę ów nieszczęsny balsam, ale na pewno nie kupię go ponownie i Wam także to odradzam. Chyba, że macie iście pancerne nozdrza i tolerancję na tego typu mało przyjemne wonie. 
Ocena: 2/5

Miałyście?

Kathy Leonia

czwartek, 24 czerwca 2021

2718. Nivea dwufazowy płyn do demakijażu oczu

 Witajcie!

Dziś czas na demakijaż.

Będę mówić o Nivea dwufazowy płyn do demakijażu oczu.

Słowo od producenta: "Delikatnie i efektywnie usuwa nawet najbardziej trwały makijaż oraz tusz. Chroni delikatne okolice oczu i pielęgnuje rzęsy. Wzbogacony w ekstrakt z bławatka."

Produkt w okazałości:





Od producenta:






Skład:



Otworek:



Na dłoni:


Szczegóły:

Cena i dostępność: produkt znalazłam w Rossmanie za ok. 16 zł.
  Zapach: ładny, delikatny.
 Konsystencja: wodno-olejowa.
 Opakowanie i pojemność: opakowanie plastikowe w tonacji granatowej, z białymi napisami od producenta. Pojemność: 125 ml.

Wydajnośćdobra. Takie opakowanie starczy na dwa miesiące demakijażu.
Działanie: przyjemne. Zacznę od tego, że dawno nie stosowałam już mazideł Nivea. Było to przede wszystkim spowodowane tym, że kilka lat temu strasznie podrażnił mnie jakiś szampon z tej firmy, przez co miałam niejako uraz do całej marki ogólnie. Na całe szczęście czas mija, pamięć nieco blaknie i tak oto pewnego dnia poczułam, że to jest ten moment, gdy jestem gotowa na ponowne testowanie Nivei. I tak do koszyka wpadł powyższy dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Co o nim mogę rzec? Ano, jest to dosłownie produkt stworzony dla mnie! Jako miłośniczka mocnych makijaży oka muszę mieć pod ręką coś, co podoła mym codziennym malunkom i nie będzie robiło mi brzydkich smug na całej buzi. Specyfik Nivea dzięki fazie wodnej i olejowej, nie ma najmniejszych problemów z domyciem mojej twarzy. Każdy rodzaj podkładu czy tuszu do rzęs - nawet te wodoodporne - po kontakcie z płynem znikają raz dwa. I to bez pocierania czy szorowania! Ot wystarczy, że po porządnym wstrząśnięciu buteleczki z tymże gagatkiem, nasączę nim wacik kosmetyczny i przyłożę do do zamkniętych powiek na kilka minut. Cienie do powiek, eyeliner, żel bo brwi rozpuszczają się praktycznie zaraz. Dla pewności delikatnie powtarzam proceder drugi raz i gdy mam pewność, że wacik jest czysty, myję buzię płynem oczyszczającym.
Skóra po takim zabiegu jest promienna i szczęśliwa, bez nadmiernego wysuszenia czy podrażnienia. Jedyne nad czym ubolewam, to dość spora cena jak za taką małą pojemność gagatka... Dlatego też gorąco apeluję Panie Producencie, że można byłoby wypuścić na rynek butle 400 ml za nieco niższą stawkę, bo na pewno takowe rozwiązanie spotka się z większym entuzjazmem niźli 125 ml za 16 zł. Mimo tego drobnego mankamentu cenowego i pojemnościowego, polecam powyższe cudo całym serduszkiem. 
Ocena: 4/5

Miałyście?

Kathy Leonia

Walmart

hx caps

www.uusoccer.ru