Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miniland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miniland. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 marca 2014

CZARNA SERIA




         Nic z tych rzeczy, to nie dalszy ciąg wszelakich nieszczęść. To dalszy ciąg przedstawienia moich czarnych lal.
         Zacznę od tych jeszcze niepokazywanych. 

                                                          Tiru

         Oto Biggi w wersji afro. Dostała na imię Tiru , na cześć mojej ulubionej biegaczki Tirunesh Dibaba. Ma 40  cm wzrostu i oznaczenie B 40/335    na główce. Przybyła z SH w samych różowych majtkach, dostała sukienkę , butki i cieplutki sweterek z kapturem.

                                                            Momo

         To mały Murzynek Momo, z czasów PRLu. Można je było kupić w kioskach RUCH.
Właściwie jest bardziej figurką niż lalką, bo odlany jest w całości, nawet z grzechotką. Jako oczy i środek grzechotki zastosowano coś w rodzaju plastikowej transparentnej pinezki w kolorze niebieskim. Nie posiada sygnatur, mierzy 21 cm.
         Policzyłam moje czarnulki i jest ich dziewięć. A oto pozostałe, które pragną się Wam przypomnieć:


                                                             Bambo


                                                            Czaka


                                                            Jill


                                                      Małgorzata



                                                           Zula


                              A to moje całe afrykańskie plemię razem.


         A może ktoś już rozszyfrował sygnaturę Lily - KS?



PS. Na prośbę Dominiki mój zaginiony w pomroce dziejów Murzynek.



wtorek, 4 marca 2014

CZARNY PONIEDZIAŁEK





       
         Wczorajszy dzień mogę tak śmiało nazwać. Jak to zauważyłyście z pewnością nieszczęścia większe lub mniejsze lubią chodzić stadami.
         A ja wstając z łóżka musiałam nadepnąć jakiemuś skrzatowi na odcisk. Od rana bolał mnie żołądek i nie mogłam nic przełknąć. Dali mi kierowcę, który jechał ze mną tylko raz i to w ubiegłym roku i znowu musiałam wszystko od nowa tłumaczyć. O wyczynach moich uczniów wolę nawet nie pisać, ale doprowadzili mnie do szewskiej pasji. Po południu znowu kierowca, który niczego nie pamiętał i w rezultacie nie odebrał dzieci z przedszkola.
15,oo – nareszcie w domu i tu się okazuje, że przez godzinę muszę napalić w piecu, dokończyć obiad, powiesić pranie i przygotować się do wyjazdu na zakupy. Mój mąż w pośpiechu, przy obiedzie stłukł talerz od serwisu po mojej babci.
         Jedziemy na zakupy. Chcę odreagować. Ciasnota i bałagan w Biedronce doprowadzają mnie do szału. Nie kupiłam połowy tego co chciałam. Czułam się dokładnie jak kobieta – jeż z reklamy. W moim ulubionym SH pustki, towar, choć to pierwszy dzień marnizna. Przekopuję się przez sterty maskotek i jest coś nareszcie. Lalka anatomiczna, czarnoskóry chłopczyk. Sygnatura MINILAND.


 Pakuję do koszyka, jeszcze jakąś lalkową sukienkę i gitarę od MGA dla 12”.
         W domu ze zdumieniem zauważam, że lalka ma koszmarnie obgryzione paluszki od stóp. Jak ja mogłam tego w sklepie nie zauważyć? 

         Siadam przed telewizorem, a tam z jednej strony bezczelna agresja na Krymie, a z drugiej politycy, którzy potrafią tylko gadać. Słowa, słowa, słowa... Najeżam się co raz bardziej. Idę do kuchni zrobić herbatę i zahaczam o półkę, mój ukochany francuski dzbanek do mleka ląduje na kafelkach.
         Klnę jak szewc.
         Wracam do lalka.  Dostał na imię Tobi. Żal mi go. To nic, stópki ukryjemy w skarpetkach. W tym niebieskim ubranku będzie wyglądał całkiem ładnie.



         Dziś rano cholera mnie trochę opuściła (post w większości pisany wczoraj w nocy), dlatego postanowiłam pokazać Wam jeszcze Lily – również czekoladka od ? Sygnatura KS.


         A to już moje maluchy razem.