Przymusowy odpoczynek sprawił, że niektóre moje lalki doczekały się wreszcie swojej kolejki. Niektóre po długich miesiącach, a może latach? Jak Jadzia. (2017) Przybyła do mnie w takim stanie.
Bez koszuli i bez czółka, reszta stroju w dobrym stanie. Wymieniłam tylko cekiny, które ze starości straciły kolory. No i gumki w rączkach. Wyobraźcie sobie, że były na gumce z dętki od roweru :D.
Bluzeczkę uszyłam z chusteczki, niech niebo wynagrodzi te panie, co tak pięknie obrębiły chusteczki niciana koronką.
Zrobiłam też Jadzi nowe czółko i "bursztynowe" korale.
Zgrabna Kurpianeczka mi wyszła. :)
Tytuł zaczerpnęłam ze starej książeczki, którą mam o chyba czterdziestu lat.
Jadzię oczywiście w nowym stroju poniosło na wieś, żeby się pochwalić.
A tak na prawdę to tylko na taras. ;)
Pozdrawiamy Was serdecznie i życzymy fajnych pomysłów na siedzenie w domu.