Tak opisywał Radames swoją ukochaną,
etiopską księżniczkę. Historia jak pewnie wielu wiadomo zakończyła się arcysmutno.
Moja Aida zjawiła się u mnie tuż przed
świętami. Rzec można, że prezent od zajączka, a tak na prawdę od Aidy. To
porcelanowa lalka około 40 cm
wzrostu. Jest śliczna, choć nikt się pod dziełem nie podpisał. Na pudełku Made
in China. Rączki i nóżki dosyć zwyczajne,
za to główka bardzo ładna, choć większa niż należałoby oczekiwać.
Ma piękne brązowe oczy i brązowe loki.
Ubrana jest w bardzo pracowicie
wykonaną sukienkę, z wieloma ładnymi detalami
i
kapelusz. Ma pończoszki, pantalony i
oczywiście buciki. Ma też stojak.
Aido stokrotne dzięki, będzie jej u
mnie dobrze, obiecuję.