Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gloria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gloria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2016

MIKOŁAJ MIAŁ GEST



         Od XVIII w. w Norymberdze, na słynnym Jarmarku Dzieciątka Jezus można kupić Ruaschgoldenengel’e.
 
Stoisko na jarmarku.  Zdj. z netu
To znaczy Anioły wykonane z „pijanego złota” – cienkiej mosiężnej folii. Później tą folia powlekano także papier.  Te świąteczne ozdoby występują w różnych rozmiarach i mogą służyć jako zawieszki albo czubki na choinkę. 

Różne wielkości.  Zdj. z netu

Główki aniołków wykonywane były z drewna, wosku i porcelany, obecnie chyba także z plastiku.

 
Różne główki
 Cała reszta z folii lub złotego papieru. Aniołki mają charakterystyczne plisowane spódniczki i rowkowane skrzydła.
 
Czubek na choinkę.  Zdj. z netu
Duża figurka rozwieszona nad ulicą. Zdj. z netu
       
Kolekcjonerka ze swoją ponad 100 letnią lalką. Zdj. z netu
Kolekcjoner, pan Otto i jego 120 letnie Aniołki. Zdj. z netu.
         
Datowana na 1890 r. anielica z głową Parianki. Zdj. z netu.
         Od dawna marzyła mi się porcelanowa lalka z XIX w. Wszystko jedno jaka, z buzią bskiwtową czy szkliwioną, byle by była. Marzyłam także o santosie.  I dobry św. Mikołaj miał dziś gest. W ulubionej graciarni dostałam trzy prezenty w jednym. Santos, Parianka i rarytas czyli Rauschgoldenengel! I wszystko to za złotówkę + bombka jako gratis. Moja laleczka może mieć nawet 120 lat! I jak tu nie wierzyć w św. Mikołaja?
 
Gracja
Tył
 
Charakterystyczny brak rąk.
     Kolejna anielica dostała na imię Gracja. Oto Gracja w towarzystwie Glorii. 

Gracja i Gloria
 
Prawda, że piękne?

Ponieważ stanowisko najwyższego anioła na choince jest zajęte Gracja dostanie inne, oczywiście równie honorowe miejsce. Szkoda, że nie mam tak dużego klosza, bo niewątpliwie byłby dla niej najodpowiedniejszy. Muszę też delikatnie odświeżyć moją ślicznotkę, choć jak zwykle mam wielkiego cykora, żeby nic nie uszkodzić. Trzymajcie za mnie kciuki.

Pięknie błyszczy w świetle lampy.

niedziela, 11 stycznia 2015

POŻEGNANIE CHOINKI


         No i nie wytrzymała do 2 lutego. Z wielkim żalem musiałam rozebrać choinkę. Wycięta tydzień przed wigilią, mimo trzymania jej w wodzie, tego roku szybko zaczęła tracić igły. A ja, żeby nie tracić bombek, przystąpiłam do niewdzięcznego zadania. Przy okazji, znowu zrobiłam przegląd stanu posiadania. Co roku coś przybywa i coś ubywa. Cieszę się szczególnie, gdy przybywają mi stare bombki, a najbardziej te od rodziny, bo przypominają mi dzieciństwo. Z mojej pierwszej choinki została już tylko jedna. Całe szczęście są jeszcze te trochę późniejsze. Nasza choinka pełna jest różności, od nuty religijno-patriotycznej


         do bombek reklamowych z lat 90tych.


         W rozbieraniu choinki towarzyszyły mi, a jakże lalki.
         Po pierwsze te, które siedziały w tym roku na choince Mikołajek i Mila  


         oraz Gloria

         Największe zainteresowanie bombkami wykazały dwa porcelanowe maluchy (same w sobie nie są małe około40 cm)

         Franek, jest prezentem od Ewy, nie ma sygnatur, za to jest bardzo ładny i ma niebieskie ślepka. Franek lubi koty
         i samochody.

          Jagoda jest prezentem gwiazdkowym.


 Ma buźkę troszkę nierozgarniętej dwulatki, za to jest sygnowana. 
 
Może ktoś to rozszyfruje
Kocha słonie i tygryski.



         Oboje zaś kochają ciasteczka i właśnie dobierają się do choinkowych pierników.


         Żegnamy się z choinką do następnych świąt, bombki już spakowane spoczną na strychu, a lale powędrują na półkę. A tymczasem trochę spamu.