Uwielbiam grzybobranie. To mnóstwo przyjemności w jednym. Spacer po lesie, świeże powietrze, piękno przyrody, emocje polowania(na grzyba oczywiście), zebranie zapasów do domowej spiżarni, a teraz doszło jeszcze lalkowanie i fotografowanie.
W dzisiejszym grzybobraniu towarzyszył mi Ken Junior. Odkąd dostał czerwone kalosze nie mógł się doczekać sesji, w której będzie mógł się nimi pochwalić.
Z wysokości wszystko lepiej widać i grzyby, i czerwone kalosze.
Idzie Junior leśną drogą i dybie na rydza, a tu same maślaki pchają mu się do koszyka.
Chciał się wepchnąć nawet muchomor. Taki śliczny, czerwony w kropeczki. Pasowałby do czerwonych kaloszy, ale do koszyka się nie zmieścił.
-No to jak to z tymi rydzami i maślakami jest? - pyta Junior.
- Czy ja wiem? Czy lepszy rydz czy maślak. Uwielbiam maślaczki w occie. - odpowiadam - A te będą pięknie się w słoiczku prezentować.
Usiadł Junior i odpoczywa, koszyk pełny, ale będą Baśki zazdrościć.