Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ken. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ken. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2022

LEPSZY NIŻ MAŚLACZEK...?

         Uwielbiam grzybobranie. To mnóstwo przyjemności w jednym. Spacer po lesie, świeże powietrze, piękno przyrody, emocje polowania(na grzyba oczywiście), zebranie zapasów do domowej spiżarni, a teraz doszło jeszcze lalkowanie i fotografowanie.


 

        W dzisiejszym grzybobraniu towarzyszył mi Ken Junior. Odkąd dostał czerwone kalosze nie mógł się doczekać sesji, w której będzie mógł się nimi pochwalić.


Z wysokości wszystko lepiej widać i grzyby, i czerwone kalosze.


          Idzie Junior leśną drogą i dybie na rydza, a tu same maślaki pchają mu się do koszyka.


            Chciał się wepchnąć nawet muchomor. Taki śliczny, czerwony w kropeczki. Pasowałby do czerwonych kaloszy, ale do koszyka się nie zmieścił.


    -No to jak to z tymi rydzami i maślakami jest? - pyta Junior.

    - Czy ja wiem? Czy lepszy rydz czy maślak. Uwielbiam maślaczki w occie. - odpowiadam - A te będą pięknie się w słoiczku prezentować.


Usiadł Junior i odpoczywa, koszyk pełny, ale będą Baśki zazdrościć.



czwartek, 11 marca 2021

JUBILAT

                    Kenowi dziś stuknęła sześćdziesiątka! 


 

            Mój Ken co prawda jest sporo młodszy ( Hawaiian Fun 1990), ale też świętuje.




piątek, 10 stycznia 2020

NIECH ŻYJE BAL

             W karnawałowych rytmach przyszła na kolej przedstawienia Wam mojego gwiazdkowego prezentu.
Poznajcie Maijani - śliczną, czekoladową mtm.


 
           Panna przybyła do mnie oczywiście w pudle i swoich kwiecistych portkach.


            Strój nie podbił mojego serca, zwłaszcza kwieciste spodenki. Niestety nie mogłam znaleźć niczego w swoich zasobach, co by do niej pasowało. Brak czasu sprawił, że musiała dosyć długo czekać na coś do ubrania. To w którym spędziła Sylwestra uznałam za zbyt ciemne.

 

               W końcu, dziś naprędce zmajstrowałam taki strój karnawałowy.





                             Można go nosić także z szalem. 




      Ken jak zwykle asystuje wszystkim nowym dziewczynom. 




                          Zapowiada się szalony wieczór 

 

niedziela, 5 maja 2019

ZŁOTO BAŁTYKU

          
            Kto będąc nad morzem nie marzył o takim znalezisku? O dużym kawałku bursztynu, koloru płynnego miodu.  Od dziecka będąc nad morzem pierwsze swoje kroku kieruję na poszukiwanie skarbu. A w tym roku wprost doczekać się nie mogłam wyprawy nad morze. Ale jak to bywa, im bardziej czegoś chcesz, tym bardziej piętrzą się przeszkody. 3 maja deszcz, wiatr i zimno. W sobotę nie wytrzymałam. A niech tam będzie zimno( ubiorę zimowe ciuchy), a niech tam wieje (to będzie więcej bursztynów), byle nie padało. Tym bardziej, że miałam jednego sprzymierzeńca, który bardzo chciał się na te bursztyny wybrać, może bardziej niż ja. :)

        
           Ken z 2007 r., o którym ciut wspominałam, ale własnego posta nie miał. Przybył do mnie jakiś czas temu. Ze względu na to, że był drugi i ma taką młodzieńczą buzię został nazwany Juniorem. Ken Hawaian Fun wygląda przy nim jak ojciec.  Tak więc Junior bardzo się na te bursztyny napalił przygotował sobie kaszorek (podbierak) do łowienia bursztynów i plecak do którego chciał te ogromne kawały ładować.


     Spodnie odpowiednio krótkie do brodzenia w wodzie.


 
          Całe szczęście lalki zimna nie czują, bo ja miałam strój zimowy, łącznie z butami i czapką. Przydały się mimo świecącego nad morzem słońca. 



          Junior od razu wziął się do pracy i zagarniał kaszorkiem bursztyny wraz ze śmieciami, wyrzucał na brzeg i wybierał skarby.


                                   Pół kaszorka nazbierał.



           A tak na prawdę to było tego na przysłowiowe lekarstwo czyli łyżeczka od herbaty. Tu w lalkowym kubeczku.



   
            Kawałki były różnej wielkości. Od łebka od szpilki aż do wielkości paznokcia. Te Junior prezentuje na swojej dłoni.


         Podzieliliśmy je na sześć frakcji, najwięcej było tych najmniejszych.


          Junior postanowił przerobić jeden na naszyjnik dla ukochanej Klaudynki. 



    Ona obiecała nigdy nie rozstawać się z tym naszyjnikiem.


       Byliśmy nad morzem niecałe dwie godzinki, bo zerwał się wiatr i przygnał ciemne chmury. 



Trzeba było wracać. Na koniec fotka portu rybackiego w Kątach Rybackich.


                    A jak Wam się udał majowy weekend?


poniedziałek, 25 lutego 2019

ZDOBYCZE I PREZENTY

        Dziś chwalipost. W SH poniedziałkowa posucha, udało mi się zdobyć metalową pisankę i dwa mini króliczki.


          Za to w sklepiku "MISZMASZ" czyli wszystko od 1,99 sporo ciekawostek.

okienko i dekory


ramki do zdjęć lub obrazków

Tych różyczek jest 20 małych i 8 dużych w blistrze za jedyne 1,99
 
Takie jakby płaskorzeźby za klejącej podkładce
Perłowe naklejanki w tej samej cenie
       Jedyna lalka to Ken z 2007 r. jeszcze z ubiegłego tygodnia. Ten z przodu, tylko w krótkich spodenkach.



         Muszę się też pochwalić prezentami, które dostałam . Z Domu Mody "Metkacze" przyjechały do nas trzy pary jeansów i śliczna bluzeczka z kotkiem. Tym razem Regina była czyś zajęta i inne dziewczyny skorzystały. 

      Juracie bluzeczka ze śpiącym kotkiem bardzo przypadła do gustu. Dziewczyny pozują na tle bukietu tulipanów i przesyłają przedwiosenne pozdrowienia. :)

niedziela, 20 stycznia 2019

JAK JEST ZIMA, TO MUSI BYĆ ZIMNO, NIE?




             Ostatni tydzień nie nastrajał do pisania postów. Obiecałam i Reginie, i Marzence, post z nowymi ciuszkami, to słowa muszę dotrzymać, nie? Choć zima i zimno. Dziś wyjrzało słońce i zaglądało do Baszty.


        No i Regina uparła się, że jest ciepło i Ken musi pójść z nią na spacer. Śniegu, co prawda jak na lekarstwo, ale nowe spodnie i sweterek trzeba pokazać światu.


                 Nie mogąc liczyć na uciechy sanny, Regina dostrzegła inne możliwości. Nisko rozgałęzione drzewo włoskiego orzecha. Jaki stamtąd musi być piękny widok Keniu!






              I jak tu takiej odmówić? Choćby przyszło spaść ze śliskiej gałęzi.







                Szczęściem okazało się, że naprawdę jest zimno i Regina postanowiła jednak wrócić do domu, po drodze zahaczając jednak o wieś. (tylna strona mojej świątecznej lampki).


              Marzenko, jeszcze raz serdecznie dziękuję. 
Inne cudne ciuszki Marzenki możecie zobaczyć w butiku Zuzi.           http://dlubaninylalkowe.blogspot.com/search?updated-max=2019-01-20T10:14:00%2B01:00&max-results=1