Luty. Media zapowiadają ochłodzenie, lekki mróz, a może nawet trochę śniegu. A ja Was zabieram do Afryki. Na spotkanie z Najalą, afrykańska szamanką.
Najala od kilku dni jest narzeczoną Czaki, mojego wodza Zulusów.
Pochodzi z innego plemienia. Różnią się trochę budową ciała i odcieniem skóry. Najala jest ciut niższa, ma nieco inne oczy i włosy. No i niestety nie jest sygnowana. Także plastik jest nieco inny i samo wykonanie nie tak szczegółowe. Strój oryginalny, składa się z topu, spódniczki z rafii i... uwaga ... majtek ! Również koraliki i kwiatek we włosach są oryginalne.
Razem stanowią bardzo ładna parę.
Zdjęcia robione na szybko, więc nie są najlepszej jakości.
I jeszcze pokaże dla Ewy moją najnowsza Chiclanę, na stołeczku i z gitarą, ma nawet metkę.
A dla Dorotki ogarniętą już Dusię.