Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schildkröte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schildkröte. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2022

BĘDZIE ZABAWA

           Będzie się działo. Jak to zwykle, gdy na giełdzie trafi się godny lalkowy łup. Bedzie mycie, pranie, czesanie. Tym razem także klejenie i naciąganie nowych gumek.

Łup 1. 

Ken Ryan. Po opraniu i kąpaniu pojedzie do Metki.

Łup 2.

 Paola Reina. Zostanie oczywiście ze swoimi dwiema siostrami u mnie. Trzeba umyć, uczesać, ubrać przyzwoicie. No i wyleczyć "skaleczenie" na nóżce. "Krwi" pozbywamy się za pomocą słonka i  Benzacne oczywiście.


 


 Łup 3.  

Inge, Schildkröte. Wymaga sporo pracy. Klejenie głowy i nogi, czyszczenie. Naciągnięcie nowych gumek.  Odnowienie sukienki, bo chyba jest oryginalna. Inge ma szklane, brązowe oczy i jest z celuloidu. Ma 49 cm. 


        Sukienka jest bawełniana ze szklanymi guzikami z przodu i z masy perłowej z tyłu. Dlatego myślę, że może jest z lat 40tych.


         Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają.

sobota, 6 marca 2021

A TY ŚPIJ

       Od dawna chodziło za mną takie peerelowskie  łóżeczko dla lalek. Łóżeczka robiła Spółdzielnia Pracy "Radomianka" w Radomiu, w latach 70dziesiatych. Rama z drutu, wyplatana igielitem. ( zdj. z katalogu)


          I wreszcie mi się trafiło, aż w Sanoku. Łóżeczko w dobrym stanie, rama w bdb,, zaś oplot naprawiany. Trochę zabrakło igielitu.


          Postanowiłam zachować tyle igielitu ile się da , a resztę uzupełnić nową żyłką. Zrobiłam też nowy materacyk i pościel.


          Kto będzie spał w łóżeczku? Najpierw spróbowała mała Schildkrotka.


             Jednak skoro to polskie łóżeczko, może powinna być w nim polska lala? I miejsce w łóżeczku zajęło dzieciątko ze SP MIŚ w Siedlcach.


          Przydałaby się teraz piżamka albo nocna koszulka, ale na razie jest tak.


               Poduszeczkę i kołderkę zrobiłam z chusteczek do nosa,  z ładną szydełkową koronką. Dobranoc. :)

poniedziałek, 15 czerwca 2020

KOPCIUSZEK



        „Ciągle używana do ciężkiej pracy, często musiała przebywać w kuchni, pilnować garnków, grzebać się w węglach i w ogóle spełniać roboty najpośledniejsze. Zdarzało się więc, że często była zamorusana i tak obdarta jak żebraczka. Od kopcia, jaki czernił jej buzię przez ciągłe przebywanie w kuchni, siostry przezwały ją Kopciuszkiem i nazwa ta tak się z nią zrosła, że nikt inaczej nie wołał na nią, jak: Kopciuszku !” Dawno zapomniano, że ma na imię Oliwia.
 ("Kopciuszek")


         Ludzie odwracali się od niej, nie mogąc znieść widoku brudaski.


           Nawet Szara Sowa miała pewne obrzydzenie, żeby dotknąć kocmołucha, ale sprzedający wręcz wepchną pannę opuszczając cenę tak, że złamał jej opór i Kopciuszek, tj. Oliwia pojechała na Wichrowe Wzgórze.



            Była tak podobna do Julki, ulubienicy Szarej Sowy, a jednocześnie , ale co tam...
           Po zdjęciu sweterka okazało się, że Oliwia jest lalką mówiącą, ale niestety czas sprawił, że tylko chrypi i nic nie można zrozumieć. Może powodem tego też jest brud? 


          Najpierw Oliwia została solidnie umyta i całe szczęście domyła się ślicznie. Dostała nowa sukienkę i butki z zasobów Szarej Sowy. Siedziała sobie na stołeczku i schła.



    Potem włoski nakręcono, a trochę podkręcono lokówką.




  Parę ruchów szczotką i Oliwia mogła spojrzeć do lustra.


                Możecie uwierzyć, że to ta sama Oliwia?


               Teraz już mogła poznać swoją kuzynkę Julkę.





            Obie lalki pochodzą od Schildkröte. Wielkość 58 cm. Ciałka z tortulonu, główki z gumy, włosy rootowane. Oliwia ma ciałko stojące, a Julka siedzące. Różne też mają rączki. Mold ten sam, choć oczywiście włosy inne. Julka rocznik 58, zaś Oliwia lata 60te. Doskonale się uzupełniają.



środa, 30 października 2019

NAWIEDZONY DOM NA WZGÓRZU


         Blade światło księżyca odbija się w oknach. Drżące liście rzucają fantastyczne cienie. Nad naszymi głowami bezszelestnie szybują nietoperze. Sowy pohukują złowieszczo. Jeszcze krok, jeszcze dwa. Włosy się jeżą, gdy w świetle latarki wyłania się z mroku biała postać. "Cukierek, albo psikus!" Głos nienaturalnie piskliwy oznajmia, że nie bardzo wiadomo kto tu się ma bać.  Przecież to najbardziej nawiedzony dom w okolicy .    



             A Wy? Czy już przygotowaliście pułapki na ciasteczkowe potwory i cukierkożerców? Molly i Pani Smith cieszą się bardzo, bo w tym roku z pewnością odwiedzi ich dzieciarnia z Baszty Szarej Sowy. Przygotowały pełen kosz smakołyków. Owoce, ciasteczka, cukierki i lizaki.


         Molly zadbała, żeby wystrój był odpowiednio przerażający. Dlatego spamu zdjęciowego dziś będzie mnóstwo.






                            Sporo ma różnych nietoperzy.

 
                 Oczywiście nieodzowne na Halloween dynie.






        Najbardziej przerażający szkielet bliźniąt syjamskich.






                      I czająca się za rogiem czarownica.



                                Duchy oraz inne niespodzianki .


            Kiedy to usłyszała moja Julka, zapowiedziała, że ona też pójdzie. Na moje wątpliwości, że się tam raczej nie zmieści odparła, że wypije sok z tej buteleczki co Alicja i na pewno się zimniejszy. W końcu musi pokazać wszystkim swój nowy halloweenowy kostium. :)


                       HAPPY HALLOWEEN!




poniedziałek, 17 czerwca 2019

NASTĘPNY DO GOLENIA

               Taki przekorny tytuł, bo nie o golenie chodzi, ale o odświeżenie lalek.  Jakoś doba nie chce mi się rozciągnąć i wyrobić się nie mogę, a co raz więcej lalek czeka na ogarnięcie. Na pierwszy ogień poszły dwa maluszki od Uli. 


         Większy to Japończyk (na pleckach napis JAPAN ) Umyty, oprany, w ciuszkach do Uli. Nazwany Yoshiro czyli grzeczny chłopiec. Wystarczy spojrzeć na minę, żeby uwierzyć ;)


         Mniejszy to Schildkröte . Miał tak wyblakły makijaż, że musiałam go podmalować. Dostał spodenki, żeby gołą pupą nie świecił. Nazwałam go Jonas.


       Gotowe też są do pokazania Maniek i Lusia (bliźniaczka Lodzi). Lalki ładnie się domyły. Ciuszki przerobiłam z niemowlęcych . Mańka trochę podmalowałam.





       Oboje nie maja butków, bo nóżki mają dosyć małe i niemowlęce butki nie pasują, a oryginalnych nie posiadam. 

 
            Mańkowi przydałaby się marynarska czapka.






          A tak kwitną moje petunie, trochę potargane przez ostatnią ulewę.

wtorek, 15 maja 2018

LALKOWY KALENDARZ - DZIEŃ BOBASA

        Powoli jakoś kalendarzowa kompania się wykrusza.  Jak na razie tylko jedna osoba pamiętała o Dniu Lalek Bebe. Biegnę więc ją wesprzeć.


     Bobasów u mnie sporo, ale nic tak naprawdę nowego. To przez te Baśki, które wszędzie się wkręcą. Ile mogę odsyłam do Metki, ale i tak część zostaje.
           Toteż dziś zaprezentuję Wam moje bobaski od Schildkröte'a


Moja ulubiona Julka, jesteśmy prawie równolatkami.
Pawełek, podwójnie sygnowany: żółwikiem i napisem Heidi Ott.
Bożenka
Krzysia, prezent od pewnej miłej osoby. :)
Najnowsza zdobycz z żółwikiem, Linka
I celuloidowa Inga, co prawda nie bobasek, ale malutka
          Ostatnio jestem dosyć zajęta przygotowaniami do Komunii mojej wnuczki, dlatego następny post po niedzieli. Będzie o moich wyczynach, jako lalkowego chirurga. ;)