Witajcie w piątek a jak piątek to weekend,czyż nie?
I LOVE WEEKEND!
Dziś będzie o zupie krem z dyni,mojej pierwszej dyniowej zupie i z całą pewnością nie ostatniej,bo wyszła przepyszna (to opinia mojej córki)
Nigdy jej nie gotowałam,bo jakoś specjalnie nie przemawiała do mnie taka zupa ale z racji tego,że mamy jesień i dyniowy czas i córka zamęczała mnie:
"ugotuj mi zupę dyniową!"
więc wyjścia nie miałam.
Teraz będę ją gotowała każdej jesieni :))
A tak poza tym powiem Wam,że ten piątek jakiś nerwowy jest.
Z rana popstrykałam się z moim M. a dopiero wczoraj wieczorem tak sobie myślałam,że u nas to taka sielanka,taka nuda i monotonia.Że my jak takie stare dobre małżeństwo,że sobie psiupsiamy,gruchamy jak para gołąbków. I masz...już nawet człowiek nie może sobie pomyśleć,że jest ok,bo zaraz wszystko szlag trafia.
Nie wiem jak będzie wieczorem,bo jak do tej pory rozmawialiśmy tylko w sprawach zawodowych i przez telefon.
Dziś rano M. się żelem do golenia wysmarował a tu jeb i prądu brak. Ciemność i tylko ciemność.
On się wkurzał, ja się śmiałam.I od słowa do słowa trochę nas poniosło i tak się zaczęła ostra wymiana zdań.
Prądu nie było do 10.00
Jak włączyli prąd okazało się,że nie mamy kablówki i tak kilka godzin minęło aż nie wytrzymałam i zadzwoniłam do biura obsługi.
Byłam miła...obrzydliwie miła aż się mdło robiło.
Pani obiecała,że włączą do 15.00
Nie kłamała,bo o 14.00 włączyli.
Moje dziecko wraca do domu,patrze a ona mega limo pod okiem.
Zagotowałam się jak cholera!
Pytam skąd ma a ona,że koleżanka jej na plecy skoczyła i upadła na twarz.
O dżisas,no dzieciaka mi chcieli zabić.
Tłumaczę,że co by było gdyby jej oko wybiła a ona płacze,bo ja się dre jak nic się nie stało.
No fakt,co to moje dziecko winne.
W każdym razie ta fioletowa śliwka na całym policzku będzie widoczna ze dwa tygodnie.
Zaraz życzliwi sąsiedzi powiedzą,że dziecko biję ;P
I na teraz to tyle,mam nadzieję,że to koniec tego cyrku i że wieczorkiem,jak mój M. wróci,damy sobie po buziolu i będzie si, bo bardzo nie lubię takich cichych dni.
Miłego weekendu kochani :)
Ściskam Was mocno!