ŁAZIENKA...
pomieszczenie w naszym domu, które najmniej lubię i o tym pisałam już nie raz. I choćbym nie wiem jak kombinowała, to i tak nigdy nie jest tak jak bym chciała.
Płytki w kolorze beż i kilka dodatków w czerni i bieli a marzy mi się black & white w pełnym wydaniu.
Myślałam, by przemalować płytki farbą ale mąż jak usłyszał, to kazał mi to sobie wybić z głowy. W sumie to nawet się trochę boję, bo jak nie wyjdzie, to zostanie mi tylko skucie tego...i rozwód ;)
Wiem, wiem, nie jedna z Was już malowała ale...no właśnie ALE!
Póki co wiosną postaram się ją trochę zmodernizować, ulepszyć. Może nowe oświetlenie? Przydałoby się, bo to które mamy, woła o pomstę do nieba. Chciałabym by zawisła tu lampa hektar z ikei, jakoś wciąż o niej myślę, że byłaby tu idealna.
Trzeba odnowić ramę lustra, bo ta się odbarwiła. I zapewne jeszcze znajdzie się kilka innych rzeczy.
Na razie jest jak jest i póki co lepiej nie będzie.
Pożyjemy, zobaczymy! A nuż wygram w lotto i zamiast reanimacji będzie duży dom z ogrodem za miastem? :)
NIGDY NIC NIE WIADOMO!
I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami, moi mili.
Miłej i spokojnej niedzieli!