Kochani,
bardzo Wam dziękuję za tyle komentarzy pod poprzednim postem. Zawsze można na Was liczyć.
Jeszcze nie zdecydowałam czy będą gałki czy nie ale tych,którzy proponowali by przemalować całą komodę na biało,muszę rozczarować,bo zostanie tak jak teraz.
W późniejszym czasie pojawi się tylko białe,mleczne szkło na blacie i to tyle.
W niedzielę miałam wolne więc udałyśmy się z córką na zaległy spacer,bo tak rzadko ostatnio mamy czas by sobie tak po babsku pogadać.Było miło,ciepło i niesamowicie słonecznie.
Zdałam sobie też sprawę,że ta moja mała dziewczynka już nią wcale nie jest! Tak bardzo "poszła" w górę,wyszczuplała i bardziej przypomina nastolatkę niż moją malutką córcię.
Kiedyś ktoś mi powiedział,że nim się obejrzę,skończy 18 lat...niewiele nam zostało do tej granicy,tym bardziej,że czas jest bezlitosny i pędzi na łeb,na szyję.
No więc wracając do tematu, nagadałyśmy się chyba za wszystkie czasy,spędziłyśmy go co ważne razem i przyniosłyśmy kilka bazi i gałązek.Teraz czekam aż się zazieleni :)
W roli głównej wazon,kupiony w grudniu a może nawet w listopadzie,którego Wam jeszcze nie pokazywałam. Dużo teraz takich na różnych blogach,czemu się nie dziwię,bo są bardzo reprezentacyjne.
Bardzo czekam na taką prawdziwą wiosnę,bym mogła posadzić pierwsze bratki i rozłożyć stół i krzesełka na tarasie.Tak sobie marzę....
Marzy mi się też biały drewniany płotek zamiast maty wiklinowej ale to pewnie w dalekiej przyszłości...chociaż,kto wie :)
Meble tarasowe też czeka metamorfoza...wiadomo,na biało :))) ale to zapewne będzie wtedy jak się sklonuję,bo sama ostatnio mało ogarniam ;P
I tak to u mnie wygląda,wiele marzeń,planów,natomiast gorzej z realizacją...ale co tam,przynajmniej wciąż mam świadomość,że jeszcze jest co robić.Bo tak sobie ostatnio myślałam,co ja zrobię jak już nie będę miała co zmieniać? Oszaleję z nudów!
Tulasy babeczki!