Uff, udało mi się jeszcze zamieścić ten post pod koniec wakacji. Tak szybko zleciały, że człowiek się nawet dobrze nimi nie nacieszył. No cóż, wszystko co dobre szybko się kończy.
W tym roku byliśmy w Niechorzu, w małej miejscowości w północno-zachodniej części Polski.
Pogoda średnio nam dopisała ale nie powiem odpoczęłam, naładowałam baterie, zmieniłam klimat, nałykałam się jodu i co tam jeszcze złapać można nad morzem :)
Niestety nie zdążyłam się tylko opalić i jak blada tam pojechałam, tak blada wróciłam.
Najważniejsze, że wyjazd się udał, prawda?
Poniżej kilka migawek z plaży :)
Pies był w swoim żywiole. Uwielbia się kąpać, niestety nie pod prysznicem a to czekało go po powrocie do domu ;P
Najbardziej brakuje mi gofrów. W sumie może i dobrze, że gofrów nie ma, bo musiałabym zmieniać wszystkie ubrania na większy rozmiar :))) Tylko mi nie mówcie, że kochanego ciała nigdy nie za wiele...może i tak ale nie chciałabym wyglądać jak wieloryb.
Żegnaj morze na rok...wrócę!